teligo
21.08.12, 15:43
Po kilku latach, w cyklu po nieudanym ivf, po rezygnacji z leczenia, zaszłam naturalnie w ciążę (pierwszą i jedyną). Nie na długo, pod koniec 5 tc było po wszystkim. Ledwo żyję...
Lekarz powiedział, że to jakieś światełko w tunelu, mnie trudno w to uwierzyć.
Czy są to dziewczyny, które po kilkuletnim leczeniu bez rezultatu zaszły w ciążę, poroniły, a potem zaszły jeszcze raz, ale ze szczęśliwym zakończeniem? Czy to faktycznie może być światełko w tunelu? Czy raczej powinnam myśleć, że skoro wreszcie doszło do zapłodnienia, do implantacji a dziecko przestało się rozwijać, to oznacza to już tak poważny problem, że nie ma sensu wierzyć w cuda?