jestem w ciazy.... ( przynajmiej mam nadzieje, ze nadal tak jest). OM 15. 09.
generalnie cykl wrzucilam na straty, bo 11 dpo robilam bete i wynik byl 2.32
mIu... odstawilam sobie leki i czklam na @( bo uznalam, ze wynik nedzny), ale
dwa dni pozniej cycki mnie bolaly i zrobilam po poludniu test w domu ( od ewy
analityk oczywiscie

)no i dwie krechy jak w morde strzelil. wierzcie mi albo
nie, ale to mnie przerazilo..... najpierw zjadlam leki, ktore odstawilam,
potem polecialam na bete.... wynik ponad 25.... gin byl w szoku,ze w dwa dni
tak uroslo, kazal powtorzyc po 48 godzinach.... wynik byl 66, po kolejnych 44
godzinach 134..... zatem ciaza.
oznaczylam estradiol i progesteron. progesteron ladny, estradio tez, ale na
wszelki wypdek dostalam estrofem 3x2 mg dziennie. cycki mnie po tym
niemozliwie bolaly i spuchly

))). w niedziele gin prosil, zebym zmniejszyla
powoli dawowanie estrofemu i biore 3x1 dziennie no i piersi troche zmalaly i
mniej bola.....ale to podobno normalne przy zmniejszeniu dawki. zaczela sie
panika.... nie mam zadnych plamien itd, tylko lekko czasami cos mnie kluje,
ale nie po tej stronie co byla owulacja... ale mam maksymalnego dola, stres
jest tak duzy, ze nawet dzis nie jem non stop

))). w sobote pierwsza
wizyta.... jak dotrwam kobiey moje drogie!
Boże ale mam dola!
dziekuje Ikrol1, Tekli i ewie analityk za pocieszanie, biedne sa ze mna.
pojda zywcem do nieba za to, ze mnie nadal lubia po tych marudzeniach