Dodaj do ulubionych

80% skuteczność INF??

IP: *.vectra.pl / *.vectra.pl 28.10.04, 09:55
Nie wiem czy wszystkie z Was wiedzą, ale Gdańska klinika - Invicta chwali się
80% skutecznością swojego programu In Vitro bez ryzyka.
Być może wywołam wilka z lasu i spadną na mnie gromy, ale...
Czy oni czasami nie przesadzają? Wiem, że program jest skierowany do kobiet z
odpowiednim FSH, w odpowiednim wieku - czy to pozwala im wyeliminować
kobiety, które mają mniejsze szanse i tym sposobem podbijają sobie
statystyki?? Ale to chyba jest nie w porządku!! Ciekawa jestem, jakie mają
wyniki wśród par podchodzących do in vitro w normalnym programem też 80%??
Co oni robią takiego, że im się udaje a innym nie?? Przecież z tego, co
czytałam i przeszłam na własnej skórze w Invicie stosowany jest długi
protokół jak leci dla wszystkich, nie słyszałam również, aby były stosowane
inne leki do stymulacji niż Menogon lub Menopur (chyba tak).
Jeżeli ich wyniki nie są przesadzone to, czemu pozostałe kliniki nie
korzystają z ich doświadczeń?? A jeżeli przesadzają to, czemu środowisko
lekarskie daje im na to przyzwolenie, nie dementuje??
Sądzę, że naprawdę wiele par decyduje się i zdecyduje się jeszcze na ten
program ze względu na ich wyniki.
Być może jest ktoś na forum, kto byłby w stanie powiedzieć, czy przedstawiane
statystyki prze Invicte to rzeczywiste ciąże, czy tylko stwierdzenie, że
ciąża jest po wyniku HCG (lub beta HCG) powyżej 30??
Program trwa od czerwca więc trudno tutaj mówić o sukcesie w pełnym
znaczeniu, ile urodzi się dzieci z ciąż których HCG wynosi w 16 dniu niewiele
powyżej 30…..
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc2 Re: 80% skuteczność INF?? IP: *.SERVER.PL / *.gd.pl 28.10.04, 13:04
      nie pisze pod swym wlasnym loginem, bo tez boje sie atakow wink
      ale moim zdaniem to spore naciaganie statystyk bierze sie z proznosci doktorka
      L. on jest tak swiecie przekonany o swoich wynikach, ze moze nawet przekonuje
      owe srodowisko lekarskie smile
      na wlasnej skorze doswiadczylam dzialan Invicty, znalazlam sie niestety w tej
      dwudziestce... jak i moje 4 kumpelki poznane zupelnie przypadkowo, czy na
      forum, czy w samej klinice, czy po prostu w pracy! zadnej z nas sie nie udalo!
      wiec gdzie te 80%? ja w nie nie wierze......... a Wy?
      • pietrek666 Otóż nie... 28.10.04, 13:45
        muszę Cię rozczarować. Znalazłaś się najprawdopodobniej wśród tycz 80%. Invicta
        traktuje sprawę słownikowo. Co to jest zabieg zapłodnienia in vitro: jest to
        pozaustrojowe połączenie żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej. Czy w tej
        definicji jest mowa o porodzie? BINGO !!! I w 80 % im się to udaje. Z tych 80%:
        50:% wcześnie poroni mimo leków, a 30% donosi. Czyli mniej więcej tyle ile inne
        kliniki/
        • dinusia1 Re: Otóż nie... 28.10.04, 16:14
          wierzę w te statystyki, bo sama jestem przykładem owocnego leczenia w Invikcie.
          Wcześniej leczyłam się w innych klinichach ( w Poznaniu ) przez ponad 7 lat. A
          w Invikcie udało się za pierwszym razem. I statystyki nie są nieprawdziwe. Znam
          bardzo wiele osób, którym włśnie tam sie udało. Podczas mojegp przygotowywania
          do IVF poznałam kilka dziewczyn, które również zostały już mamami. A ich sukces
          polega na tym, że nie pozostawiają kobiet po zabiegu bez opieki, tylko w
          trakcie 3-krotnej weryfikacji hormonów ( podczas 14 dni po IVF ) modyfikują
          dawki leków jakie należy przyjmować.
          Dzieki cudownym lekarzom z Invikty jestem szczęśliwą mamą 4-miesięcznej
          córeczki. I mam zamiar do nich wrócić, bo mam zamrożone 3 zarodki.
          Życzę wszystkim większego optymizmu ( wiem, że to trudne, bo ja samoa po tylu
          latach nie wierzyłam już w sukces. ale bez wiary nie uda się napewno... )
          • tekla12 Re: Otóż nie... 28.10.04, 17:27
            Hm, chyba nikt nie ma wątpliwości, że Invicta jak każda inna klinika ma
            sukcesy. Chodzi raczej o to, czy 80% skuteczności to wynik wiarygodny. Brak
            zewnętrznej kontroli i ustawa o ochronie danych osobowych pozwala podrasować
            skuteczność. I to niestety tylko kwestia uczciwości kierownika niepublicznej
            placówki i przyjętych kryteriów. Z Invictą przemawia weryfikacja po transferze
            i leczenie podtrzymujące ciążę w tym okresie. Wątpliwości budzą sformułowania
            umowy (jeśli w 16 dpt beta wynosi 30 to raczej znaczy, że ciąża nie rozwija się
            zgodnie z normami) i podania więcej niż dwóch zarodków kobietom spełniającym
            kryteria programu bez ryzyka.
          • pietrek666 Re: Otóż nie... 29.10.04, 10:38
            Większość z moich znajomych, którzy korzystali z usług Invicty nie doczekała
            się potomstwa. To że Ty masz inne doświadczenia nie jest dowodem na skuteczność
            tej placówki. My (poza brakiem posiadanego bejbisia) jesteśmy szczęśliwym
            małżeństwem i większość moich znajomych też Nie upoważnia mnie to jednak do
            stwierdzenia, że 80% małżeństw w naszym kraju jest szczęśliwych. A co do
            traktowania, to rzeczywiście masz rację. Kobiety są tam dobrze traktowane.
            Zaczynając od recepci, gdzie podczas wszystkich moich wizyt, dwa razy
            potraktowano mnie opryskliwie, z dziesięć razy jak śmiecia, drugie dziesięc z
            wyższościa i jeszcze parę razy jak niepotrzebne ogniwo ewolucji. Z koleji do
            mojej żony zwracały się te baby po imieniu, zawsze ćwierkały i były do rany
            przyłóż. I nie jest to moje subiektywne wrażenie, bo parę razy kobiety z
            kolejki zwracały uwagi tym babom z recepcji. A kończąc na lekarzach wszyscy
            autorytarnie stwierdzali, że to napewno zapalenie jąder i nic się nie da
            zrobić. I to mówią lekarze, którzy specjalizowali się w zgoła innej dziedzinie.
            Za każdą wizytą u lekarza prosiłem o skierowanie do specjalisty i za każdym
            razem byłem odprawiony z kwitkiem. A wiesz jak mnie leczyli? Najpierw zapisali
            mi jakieś świństwo, po którym miałem doła przez tydzień, mimo że wziąłem tylko
            dwie tabletki, a miałem brać przez dwa tygodnie. Beczałem jak bóbr, każdy
            problem był dla mnie nie do przejścia. Kiedy moja żona miała tego dosyć poszła
            do Łukaszuka i przepisał mi Biseptol. Lek od dawna nie używany, cieszący się
            swego czasu w Rumunii sławą najlepszej tabletki antykoncepcyjnej. Gin do
            którego chodzimy zapisał mi zastrzyki i tabletki, po których od razu ilość
            plemników skoczyła mi o 50%. Choć to niestety i tak za mało, ale się choć
            starał. Dopiero Pollla namówiła mnie, żeby pójść (po skierowanie do androloga)
            do zwykłego internisty, bo mysłałem, że potrzebne jest z Poradni.
            • dinusia1 Re: Otóż nie... 29.10.04, 13:15
              przykro mi, że takie masz doświadczenia. Jestem tym trochę zdziwiona, bo przez
              cały czas leczenia nie spotkało mnie nic podobnego ( mojego męża również ).
              nie zmienię jednak zdania o Invikcie i doktorze Ł. A 80% o których jest mowa,
              to procent z par, które przystapiły u nich do IVF lub ICSI a nie wszystkich
              leczonych na niepłodność ( bo przecież są inne metody ). Podczas miesiąca w
              którym ja przystepowałam do ICSI z kilku par, które podchodziły razem z nami
              tylko jednej sie nie udało...
              A poza tym nie widzę powodu, dla którego tak źle piszecie o Invikcie. Oni swoje
              wyniki podają drogą "pantoflową" ludziom, którzy już postanowili się u nich
              leczyć. Nie reklamują tych wyników w prasie medycznej, czy popularnej. I tak na
              dobra sprawę nie reklamują sie nigdzie...W różnych pismach można zobaczyć liste
              klinik leczących niepłodność, ale Invikty tam nie ma. Nie którzy nawet
              trafiają ze swoją reklamą do popularnych seriali w TVP...A mimo to Invikta ma
              mnóstwo ludzi, którym pomagają.
              • just92 Re: Otóż nie... 30.10.04, 17:00
                Właśnie, znamienne jest to, że wyników nie publikują w prasie medycznej (jak
                pisze dinusia1) tylko przekazują je pocztą pantoflową. Czyżby w prasie
                medycznej te wyniki nie miały racji bytu? Czyż nie wielka jest siła poczty
                pantoflowej? Najlesze kliniki na świecie osiągają wyniki 30-40%. Jak świat
                dowie się o Invikcie to dopiero będzie wink
            • maretina marketing to podstawa 02.11.04, 07:56
              na studiach specjalizowalam sie w marketingu politycznym. widocznie na studiach
              medycznych tez cos z marketingu maja, albo po studiach dorabiaja ten kierunek.
              nie znam sie na statystykach inv, bo sami z mezem zaciazamy, ale teraz po
              kolejnym poronieniu zaczynam wertowac wszystko co pomoze donosic kolejna
              ciaze... i co? i czytam, ze prof. Malinowski ma ponad 80% skutecznosci w swoich
              szczepionkach, ktore nota bene na zachodzie sa ZABRONIONE. a w polsce na same
              badania immunologiczne mozna wydac kilka tysiecy zlotych + szczepionki.
              tymczasem profesro dodal sobie do statystycznej liczby 65% kobiet ( ktore nie
              maja wad narzadu rodnego, zaburzen hormonalnych itd)swoje rzeczywiste sukcesy
              10-12 % i ma piekny wynik: skutecznosc powyzej 80%! rewelacja, chyba nic
              lepszego po poronieniach nie mozna znalescuncertain
              nie mam nic zlego w sercu do tego profesora, nie wiem czy w przyplywie
              desperacji nie skorzystam z jego uslug ( chociaz maz mowi, ze po jego trupie:/,
              bo podobno uklad immunologiczny na tyle jest skomplikowany, ze jakby sie
              postarac i przebadac go porzadnie to u kazdego jakas anomalie sie znajdzie),
              ale chcialabym dokonac wyboru w oparciu o rzetelnosc, te badania i szczepienia
              to nie zakup tostera do jasnej cholery.
              mozna zerowac na ludziach a mozna byc z nimi szczerym.
              pisze w sumie nie na temat, ale tylko z pozoru, dziedzina mniej wazna,
              wazniejsza jest etyka lekarska i to czy ktos po latach pracy w zawodzie nie
              zapomnial, ze jest czlowiekiem a nie maszyna do zarabiania kasy.
    • ewa.analityk1 Re: 80% skuteczność INF?? 30.10.04, 15:49
      według mnie to manipulacja danymi, nie wierzę, żeby komukolwiek udało się
      osiągnąć 80%, jeżeli za ciążę uznamy ujrzenie bicia serca dziecka a nie tylko
      betę 30
    • invicta1 Re: 80% skuteczność INF?? 30.10.04, 17:10
      SZANSA ZAJŚCIA W CIĄŻĘ

      Szansa otrzymania pozytywnego wyniku testu ciążowego waha się w granicach 40%.
      Niektóre z tych ciąż są krótkotrwałe, tak zwane biochemiczne i zakończone
      zostają opóźnioną menstruacją. Inne mogą zakończyć się poronieniem, bądź
      rzadziej ciążą pozamaciczną. Te wczesne niepowodzenia mogą się wiązać z
      krwawieniem przypominającym menstruację, dlatego istotne jest, żeby wszystkie
      pacjentki wykonały badanie krwi 14 dni po wprowadzeniu zarodków.
      Około 30-35% zabiegów (po jednorazowym procesie stymulacji) owocuje ciążą, którą
      potwierdza badanie ultrasonograficzne wykazując istnienie żywego płodu.
      Szacujemy, że około 60 - 70% par które podejmują leczenie zostaje rodzicami
      jednego bądź kilkorga dzieci po zakończeniu pełnego procesu.
      źródłó: www.invitro.pl
    • rafal_md Re: 80% skuteczność INF?? 01.11.04, 17:04
      Jesli dobrze pamietam, to mniej wiecej pol roku temu ta sama klinika
      donosila o 50% skutecznosci. Z czysto arytmetycznego punktu widzenia, jesli
      teraz ma srednio 80%, to znaczy, ze przez ostatnie pol roku ich skutecznosc
      wynosila jakies 110%. Nie mam watpliwosci, ze ten trend sie utrzyma, co wiecej
      bedzie taniej, bo takie dane znacza, ze nie warto sie stymulowac. Juz teraz z
      10 pozyskanych komorek jajowych rozwija sie 11 ciaz. Copperfield sie nie umywa.
      A co bedzie za kilka miesiecy - 200%?
      • neerroo Re: 80% skuteczność INF?? 01.11.04, 22:33
        ja też nie wierzę w takie dane,to byloby ponad światową normę.Ze mną do in
        vitro podchodziły 2 koleżanki i tylko 1 z nas się udało ,czyli wychodzi 33%,tak
        jak w dobrych klinikach.Pozdrawiam.
        • ptaszyna10 Re: 80% skuteczność INF?? 02.11.04, 11:13
          Ja również byłam pacjentką Invicty i wiem, że nie jest tak tam różowo. Na pewno
          nie ma indywidualnego podejścia do pacjentki. Na bocianie jest wątek o
          programie in vitro bez ryzyka, każda z tych dziewczyn podchodziła do stymulacji
          tak samo, takie same leki, ten sam protokół. Powalające dawki leków, dzięki,
          którym progesteron rośnie do niebotycznych poziomów (np. powyżej 150-200) i czy
          to jest normalne??
          Doktor Ł jest tak zadufany w sobie, że każde niepowodzenie jest winą pacjentki:
          u mnie to była wina zbyt niskich hormonów po transferze, u innych słabe
          komórki, słabe plemniki, zła odpowiedź na stymulacje (40 ampułek menogonu i ani
          jednej komórki!!!) itp. Doktor Ł nie przewiduje pomimo niepowodzenia
          dodatkowych badań, zmiany leków...
          Co do traktowania pacjentek: my spotkaliśmy z różnymi sposobami odnoszenia się
          do Nas. Pomijam fakt ogromnych opóźnień, niestosownych żartów. Panie w
          recepcji oczywiście pamiętają Twoje imię w momencie, kiedy podchodzisz do in
          vitro, wcześniej nie pamiętały. Umawiani jesteśmy telefonicznie na transfer i
          okazuje się że to też się opóźnia i z przygotowanych dla nas aż 15 minut !!! 15
          minut trwa przygotowanie się personelu do transferu i nie ma już czasu na to
          żeby porozmawiać z lekarzem, chwile poleżeć bo już czekają kolejne pacjentki na
          transfer. Na tym forum są jeszcze inne kobiety, które przeżyły swoje małe
          horrory w Invicie...
          A co do skuteczności: podawana pantoflowa pocztą może wyrządzić więcej
          spustoszenia w psychice kobiet, które będą podchodziły do zabiegu w Invicie,
          całkiem inaczej traktuje się niepowodzenie mając świadomość iż udaje się około
          30% zabiegów a całkiem inna świadomość i nastawienie ma się przy skuteczności
          80%. I bardzo szkoda mi tych kobiet, którym przy takiej skuteczności nie uda
          się ...
    • rafal_md Re: 80% skuteczność INF?? 02.11.04, 12:42
      Pan Ł. odebral dobra szkole, wywodzi sie z kliniki profesora Emericha,
      bohatera skandali plagiatowych, o ktorych donosil jeden z wakacyjnych
      Newsweekow (splagiatowana habilitacja, splagiatowane artykuly swojego asystenta
      etc.).

      Szkoda wiec, ze nie bierze przykladu z mistrza i nie kopiuje danych o wlasnej
      skutecznosci z dobrych zagranicznych zrodel. Juz przy 40% bylby najlepszy na
      Ziemi. A tak, to lokuje sie ze swoimi osiagnieciami wprawdzie jeszcze
      ambitniej, bo gdzies na Saturnie, ale naraza na niepotrzebne zlosliwosci
      niedowiarkow oraz pretensje nierozumnych i nieudacznych pacjentek, ktore - jak
      rozumiem - sa same sobie winne.
      • invicta1 Re: 80% skuteczność INF?? 02.11.04, 12:51
        ja się załamię! chciałam się wybrać na dodatkową konsultacje (pco) do Profesora
        E., bo myślałam, że to jakiś super autorytet, a też nie? "Ściągnął"
        habilitację???????
        Moją lekarkę obsmarowali na liście złych gin, a też kobieta pracuje na AM jest
        dr nauk med. Nie obraźcie się, ale kogo nie sprawdzam na forum, to zawsze jakaś
        zła opinia się znajdzie, ja na start nie ufam już lekarzowi, do którego idę, po
        opiniachz forum. Może pacjenci nie do końca potrafią ocenić kompetencje
        lekarza? Sama nie wiemsad Powiedzcie co sądzicie o tym, chociaż nie do końca "w
        temacie" się wyrwałam...
        • tekla12 Re: 80% skuteczność INF?? 02.11.04, 13:34
          Wypominanie dr Ł. kłopotów prof. E. jest co najmniej niestosowne. Poza tym
          Newsweek jest omal tak samo wiarygodny jak poczta pantoflowa.
          Invicto, to, że prof. E. być może lubi się przykleić do cudzych pomysłów wcale
          nie musi świadczyć o braku kompetencji w kwestii pco. Z kolei doktorat z nauk
          medycznych uzyskuje się bajecznie łatwo, więc taki tytuł twojej lekarki wcale
          nie musi świadczyć o jej umiejętnościach zawodowych.
          A co do zaufania do lekarza, zawsze trzeba mu patrzeć na rączki i nigdy nie
          darzyc zaufaniem na kredyt. I nie tracić czujności. Pozdrawiam i życzę trafnych
          wyborów T.
          • rafal_md Re: 80% skuteczność INF?? 02.11.04, 16:59
            Przytoczenie tej analogii ma chyba jednak sens, nie tylko retoryczny.

            Po pierwsze, przystrajanie sie w spektakularne sukcesy zawodowe lub naukowe to
            nie tylko splendor, ale zerowanie na nadziejach, zaufaniu i portfelach
            pacjentek, podejmujacych decyzje o leczeniu na podstawie takich przeslanek.

            Po drugie, klamstwo w jednym obszarze pracy zawodowej w pelni pozwala na
            nieufnosc do pozostalych obszarow i kompetencji, tym bardziej, ze pacjentki
            slono za to placa.

            Po trzecie (to dygresja), to jakies kuriozum nazywanie czyjegos
            matactwa "klopotami", tym bardziej ze sprawa prof. E. jest udokumentwana,
            kwestie skopiowanej habilitacji (nie: "przyklejenia sie do pomyslu")
            potwierdzil jego poprzedni szef, kwestie obecnych plagiatow mozna samemu
            sprawdzic, ksiazka jest w ksiegarni, a pierwowzory (autorstwa dra Konefki) w
            bibliotekach.

            Po czwarte, wlasnie dlatego, by niektorzy ludzie nie uzyskiwali "bajecznie
            latwo" doktoratow, profesur, specjalizacji, a w miedzyczasie otwierali swietnie
            prosperujace gabinety, warto patrzec i "nie darzyc zaufaniem na kredyt" -
            i w tej poincie sie akurat calkowicie zgadzamy smile
            • maretina Re: 80% skuteczność INF?? 02.11.04, 17:14
              to co zrobil paskudnego emerich ( nie widze powodow do pisania samych inicjalow)
              to swinstwo pierwsza klasa.
              mozna lubic lub nie lubic lukaszuka. mozna wierzyc w jego sposoby leczenia badz
              nie,mozna czepiac sie podawanych przez niego statystyk w inv ale nie piszcie
              prosze, ze tak samo jak emerich zrobil habilitacje, ze ja skopiowal. chyba
              duchami swietymi nie jestesmy.umiaru troche.
              co do tytulow zgadzam sie totalnie. tytul o NICZYM nie swiadczy. przekonal sie
              o tym moj maz na studiach medycznych, kiedy strasznie spuchla mu szczeka.
              poszedl do lekarza studenckiego, ten sie przerazil i odeslal od razu do
              profesora onkologa. ten z buta powiedzial, ze wyglada to na chloniaka ( a maz w
              miedzyczasie zwijal sie caly czas z bolu, ok tygodnia). rodzice malo nie padli
              trupem. poniewaz ani pan profesor ani studencki lekarz nie sluchali, ze boli,
              zeby dac cos na zlagodzenie cierpien, maz poszedl do ZWYKLEGO stomatologa.
              koles ledwo studia skonczyl.
              popatrzyl, zrobil rtg i powiedzial: najpierw antybiotyk, potem rwiemy. masz
              kolego zgorzel! no.... autorytety medyczne zbladly wtedy.
              Rafal, napisalam list do Ciebie na gazete.
            • tekla12 do Rafala 02.11.04, 20:45
              Cóż, Rafale chyba warto podkreślić, że dr. Ł nie ma nic wspólnego z kłopotami
              swojego byłego szefa. Jestem na tyle dużą dziewczynką, że zauważyłam, że ludzie
              robią brzydkie rzeczy a świat nie jest sprawiedliwy, ale po prostu nie lubię
              dosadnego słownictwa. A z analogiami ostrożnie, bo dr Konefka jako asystent
              prof. E. też chyba wywodzi się z jego kliniki. Czy to upoważnia cię do
              podejrzewania go o jakieś łajdactwo?
              Rozważania nad moralnością lekarzy zajmujących się niepłodnością pozostawię
              godniejszym od siebie. Bardziej interesuje mnie intensywne wspomagania min
              progesteronem pacjentek po transferze na podstawie wyników tzw. weryfikacji,
              stosowane, z tego, co wiem jedynie w Invikcie. Co o tym sądzisz?
              • maretina do Tekli 03.11.04, 08:05
                jak tylko zaciazaylam od razu Łukaszuk ruszyl z badaniami: progesteron,
                estradiol i hcg.
                progesteron przyjmowalam tuz po owulacji. w dniu pozytwnego testu mialam 23.5
                prg. zatem nie za duzo i nie za malo( biorac pod uwage ze od owu bralam 600mg
                dziennie) po tygodniu oznaczylam prg jeszcze raz i stal w miejscu, Łukaszuk
                zwiekszyl mi progesteron o 300 mg (3 utrogesty). pytalam dlaczego. powiedzial,
                ze gdyby na tym etapie ciazy moj naturalny progesteron bylby na takim poziomie
                to by sie cieszyl i nic nie kazal brac, ale ze to bylo na duzej suplementacji a
                wraz z wiekiem ciazy progesteron powinien rosnac to dostalam wiecej.
                u mnie sluzowka macicy jest ok 2 dni w tyle w stosunku do owulacji dlatego
                dostalam progesteron.naturalny poziom tez nie byl zabojczy blizej dolnej
                granicy niz srodka. jako zalete tej suplementacji moge powiedziec, ze chyba
                tylko ze dwa razy odrobinke pobolewalo mnie podbrzusze, w innych ciazach bez
                progesteronu bolalo cholernie.
              • ptaszyna10 Re: do Rafala 03.11.04, 11:35
                Dołączam się do pytania Tekli, dotyczącego wspomagania po transferze.
                teraz lecze się w innej klinice, w której nie są stosowane weryfikacje i czy to
                rzeczywiście ma wpływ na zagnieżdżenie. Tak jak pisłam wyżej, u mnie włąsnie
                problemem był niski poziom hormonów pomimo brania leków po transferze.

                Może na przykładach będzie łatwiej odpowiedziec na pytanie.

                Podam wyniki badań i dawki leków po każdej z weryfikacji

                I przykład - zkończony powodzeniem
                I wer.(5dpt)
                Prog.90 pg/ml
                E2 -895 ng/ml
                Utrogestan 3x4 estroferm (chyba tak) 3x2,

                IIwer.(8dpt)
                Prog. 175 (te same jedn co wyżej więc dalej nie podaje)
                E2- 985
                Utrogest 3x3,Estr 3x3,

                III wer.(11dpt)
                Prog. 233
                E2 2400
                Utrogest 3x1,Estr3x1

                II przykład - zakończony niepowodzeniem
                Punkcja:
                E2 bliski 900
                Prog 1,7
                estr 3x2; utragestan 3x3
                Transfer:
                E2 739
                Prog 41,4
                leki dalej tak samo
                I weryfikacja
                E2 213
                Prog 13,5
                zmina leków Estr - 3x5 , utra 3x6 plus dodatkowy zastrzyk z prolutonu
                II weryfikacja
                E2 773
                prog 55,5
                leki dalej utrzymane/ w tym czasie okazało się że sa braki utragestanu więc
                zamieniono go na Dufaston 3x2 tabletki
                III weryfikacja
                E2 741 progesteron 3,5

                • rafal_md Re: do Rafala 30.11.04, 00:32
                  Przepraszam, Ptaszyno, ze musialas czakac, moze jeszcze na cos sie zdadza moje
                  odpowiedzi.
                  Probuje podejsc bez uprzedzen, choc po wszystkich przeczytanych
                  informacjach, to dosc trudne.

                  Faktem jest, ze od prawie 15 lat opisywany jest zedecydowanie wiekszy
                  odsetek zagniezdzen po IVF, gdy II faze suplementuje sie nie tylko
                  progesteron, ale i estradiol. W ostatnim czasie pojawilo sie znow kilka
                  nowych tego typu dosniesien na kongresach i w czasopismach. Moze zespol
                  Invicty kieruje sie dobra wola.
                  Sek w tym, ze rownie znany jest fakt, ze suplementacja estrogenami zwieksza
                  wprawdzie odsetek implantacji, ale nie wplywa zasadniczo na ostateczny odsetek
                  donoszonych ciaz (w medycynie rozrodu czesto rownoznaczne z ciaza powyzej 20-
                  22tygodnia). Odpowiednia metaanaliza wszytskich dostepnych badan zostala
                  opublikowana przed dwoma laty. Innymi slowy, taki "dopalacz" wydaje sie
                  sugerowac zwiekszenie szanns na zagniezdzenie patologicznych zarodkow, ktore
                  potem i tak zgina.

                  W zestawieniu z hochsztaplerskim kryterium ciazy (30 IU w 14 dniu po punkcji,
                  co jest raczej dowodem niepowodzenia zabiegu) moze sugerowac, ze panom
                  biznesmenom zalezy na podrasowaniu wynikow za wszelka cene i zagarniecie
                  nieproporcjonalnie duzej kasy, a potem - to juz sie same martwcie.

                  Gdyby chodzilo o inna klinike, to nie bylbym tak podjerzliwy, warto jedynie
                  byloby miec swiadomosc, ze rownoczesne podawanie estrogenow i prog. nie
                  zastapi (ryzykownego skadinand czasami) dostrzykniecia hCG, no i ze dawki
                  nie powinny przekraczac ok. 6 mg estradiolu na dobe.

                  Odnoszac sie konkretnie do Twoich przykladow, kilka przemyslen:

                  1. Suplementacja progesteronu jest wskazana, gdy progesteron jest mniejszy
                  od 20 ng/ml.
                  2. Opisane przez Ciebie przypadki sa dowodem na to, ze zwiekszanie do
                  naprawde olbrzymich dawek (Estrofem 3 x 5 tabl???) lekow na nic sie nie
                  zdalo.
                  2. Decydujacy jest poziom tego (i innych) hormonu na poziomie receptorow w
                  endometrium, tego sie nie mierzy, zwiekszanie suplementacji w nieskonczonosc
                  wcale nie musi poprawiac sytuacji w endometrium.
                  4. Zauwaz: Opisywane przez Ciebie, wzrastajace/spadajace wartosci nie sa
                  odzwierciedleniem dobrostanu zarodka, lecz nieuchronna konsekwencja
                  modyfikacji (olbrzymich) dawek.

                  P.S. Co rozumiesz przez pojecie "powodzenie" i "niepowodzenie"? Czy
                  stwierdzenie klinicznej ciazy (pecherzyk, zarodek, tetno w USG, co jest
                  mozliwe przy ok.1000 IU betahCG) czy kryterium stosowane w Invicie (moim
                  zdaniem nieuczciwe i niewiarygodne).

                  Trzymaj sie i nie trac nadziei, ze wkrotce bedziesz "przy nadziei", czego
                  serdecznie Wam zycze -
                  rafal_md
                  • evaska1 Re: do Rafala 30.11.04, 00:43
                    Czy rafal_md to dr Rafał Kurzawa ze Szczecina ? Bo styl wypowiedzi jakoś
                    pasuje...
                    A jeśli nie, to może napiszesz rafal_md skąd masz takie przygotowanie
                    medyczne ? Jesteś lekarzem, specjalizujesz się w niepłodności ? Bo rzucasz
                    poważne oskarżenia i podważasz kompetenscje jednej z liczących się klinik w
                    Polsce.
                    Proszę o uczciwą odpowiedź.
                    • maretina Re: do Rafala 30.11.04, 09:17
                      Rafal jest lekarzem, leczy nieplodnosc.
                      o nazwisko sie tu nikt nie pytal.... wiadomo dlaczego: w necie kazdy jest
                      anonimowy, chyba sam nie chce.
                      zatem jesli masz do Rafala pytania w ktorych podajesz nazwiska, to moze lepiej
                      napisz na jego skrzynke?
                      • evaska1 Re: do Rafala 30.11.04, 23:05
                        maretino pozwól, że rafał_md sam się wypowie.
                        • rafal_md Re: do Rafala 01.12.04, 02:43
                          Temat byl juz walkowany w lewo i w prawo, nie ma co do niego wracac. Dziwactwem
                          jest, by na balu przebierancow, ktorym sa tego typu fora, jedna czy druga osoba
                          sie odlaniala i odpowiadala pod wlasnym nazwiskiem na posty mizi73 albo
                          evity666. Taka jest konwencja i koniec - pomijajac fakt, ze osoby wystepujace
                          oficjalnie jako "eksperci" uprawiaja, chcac nie chcac, tanim kosztem prywate i
                          autopromocje.

                          Nie ma znaczenia, czy informacje, ktore tu wpisuje zdobywalem na Harvardzie czy
                          z lektury Domowego Poradnika Medycznego, bo sa to informacje teoretycznie
                          kazdemu dostepne, tyle ze - mam nadzieje - trzezwo uporzadkowane. Mysle, ze
                          trudno zarzucic temu co pisze zla wole albo nieuczciwosc. Jesli cos sie nie
                          zgadza, to znajdz luke albo niejasnosc i sprostuj.
                          • evaska1 Re: do Rafala 01.12.04, 16:18
                            rafał_md, jeśli piszesz coś takiego, cytuję :

                            "W zestawieniu z hochsztaplerskim kryterium ciazy (30 IU w 14 dniu po punkcji,
                            co jest raczej dowodem niepowodzenia zabiegu) moze sugerowac, ze panom
                            biznesmenom zalezy na podrasowaniu wynikow za wszelka cene i zagarniecie
                            nieproporcjonalnie duzej kasy, a potem - to juz sie same martwcie.

                            Gdyby chodzilo o inna klinike, to nie bylbym tak podjerzliwy, warto jedynie
                            byloby miec swiadomosc, ze rownoczesne podawanie estrogenow i prog. nie
                            zastapi (ryzykownego skadinand czasami) dostrzykniecia hCG, no i ze dawki
                            nie powinny przekraczac ok. 6 mg estradiolu na dobe."

                            I potem piszesz, że cytuję :
                            "Dziwactwem jest, by na balu przebierancow, ktorym sa tego typu fora, jedna czy
                            druga osoba sie odlaniala i odpowiadala pod wlasnym nazwiskiem "

                            to ja tylko napiszę, że to nie dziwactwo tylko tchórzostwo. Piszesz o sposobie
                            leczenia konkretnej kliniki i wymieniasz z nazwiska konkretnego lekarza,
                            podaważasz jego kompetencje i nazywasz hochsztaplerem, to jest po prostu nie
                            fair zważywszy, że sam jesteś lekarzem!!! Czyżby Invicta robiła Ci
                            konkurencję ? Czyżbyś był sfrustrowanym lekarzem i po prostu zazdrość Cię
                            zżera, że młody lekarz (jak Ty wink ma takie osiągnięcia ?

                            Ja widzę pewną różnicę jak zawiedziona pacjentka "obsmaruje" jakąś klinikę, ale
                            lekarz ?? Taaak, forum internetowe i ta anonimowość daje Ci taką możliwość,
                            jestem pewna że "w oczy" byś tego dr Łukaszukowi nie powiedział, a może się
                            mylę ? Może mu powiesz ??

                            Jestem bardzo zniesmaczona takim postępowaniem lekarza, który sieje ferment
                            wśród obecnych czy potencjalnch pacjentek Invicty, a wiadomo, że są one już
                            dość zestresowane samym faktem, że są niepłodne i że muszą przechodzić przez
                            całe to leczenie.
                            Brzydko, bardzo brzydko !!!
                            • maretina evaska.... 01.12.04, 17:20
                              hcg 30 mIU po transferze to nic dobrego. jesli ciaza jest ok to powinno byc
                              sporo wyzsze.
                              gdybym miala taki wynik 10 dpo to bym sie cieszyla, 10 dpt to raczej nie wrozy
                              nic dobregosad
                            • tekla12 Re: do Rafala 01.12.04, 21:30
                              Wydaje mi się, że właśnie żądanie ujawnienia cudzych personaliów przy
                              zachowaniu własnej anonimowości jest "dziwactwem". Łajanie oponenta za formę
                              wypowiedzi bez odniesienia się do jej treści wydaje mi się "tchórzostwem".
                              Rafalowi bardzo dziękuje właśnie za treść postu. Świadomość, że moje (i nie
                              tylko moje) wątpliwości nie są przejawem paranoi, jest krzepiąca. Z jego i
                              innych wypowiedzi wynika, że sianie fermentu jest jak najbardziej uzasadnione.
                              Evaska1, nie wymagam od ciebie podpisywania się nazwiskiem, ale będę bardzo
                              wdzięczna za wiarygodne wyjaśnienie (np. poprzez potwierdzenie faktów w
                              literaturze fachowej lub opisanie mechanizmów) tej procentowo bajecznie
                              wysokiej skuteczności programu bądź np. zasadności podawania 18 tabletek
                              utrogestanu dziennie.
                              • evaska1 Re: do tekli12 01.12.04, 22:29
                                No coż tekla12, jak chcesz możesz wierzyć nickowi na forum, Twoja sprawa. Ja
                                nie mam potrzeby podpisywać się na forum z imienia i nazwiska, bo nie udzielam
                                porad lekarskich i nie wypowiadam się na temat sposobu leczenia kolegi po fachu.
                                Ja nie mam nic wspólnego z medycyną, ale bardzo mnie razi takie zachowanie
                                lekarza. To jest po prostu obrzydliwe !!!

                                NAPISZCIE MI PROSZĘ GDZIE INVICTA SIĘ CHWALI 80% SKUTECZNOSĆI ????????????
                                Kto rozsiewa takie bzdurne plotki ???? Bo od tego się to wszystko zaczęło, ktoś
                                anonimowy (gość) napisał kretyński post, a jak to w necie inni dali się
                                wciągnąć. Nigdy nie piszmy nie sprawdzonych informacji.
                                • maretina Re: do tekli12 01.12.04, 22:40
                                  evaska1 napisała:

                                  > No coż tekla12, jak chcesz możesz wierzyć nickowi na forum, Twoja sprawa. Ja
                                  > nie mam potrzeby podpisywać się na forum z imienia i nazwiska, bo nie
                                  udzielam
                                  > porad lekarskich i nie wypowiadam się na temat sposobu leczenia kolegi po
                                  fachu
                                  > .
                                  > Ja nie mam nic wspólnego z medycyną, ale bardzo mnie razi takie zachowanie
                                  > lekarza. To jest po prostu obrzydliwe !!!
                                  1) tak samo mozemy wierzyc nickowi rafal_md jak evaska, maretina, czy tekla.
                                  2) kazda NORMALNA osoba ma swiadomosc, ze to forum nie klinika internetowa, tu
                                  sie wymienia doswiadczenia, spostrzezenia, SWOJA wiedze. nikt nikogo NIE LECZY.
                                  rafala bede bronic i czesc bo wiele razy sluzyl mi i innym dziewczynom
                                  nieoceniona pomoca. poswieca nam swoj prywatny czas, pisze to co mysli,
                                  zgodnie ze stanem swojej wiedzy i ducha. tak jak kazda z nas.
                                  jesli komus nie podoba sie jakich porad udziela rafal czy jakis inny nick to
                                  lepiej go nie sluchac,nie czytac, albo czytac i zachowac swoje zdanie.

                                  > NAPISZCIE MI PROSZĘ GDZIE INVICTA SIĘ CHWALI 80% SKUTECZNOSĆI ????????????
                                  > Kto rozsiewa takie bzdurne plotki ???? Bo od tego się to wszystko zaczęło,
                                  ktoś
                                  >
                                  > anonimowy (gość) napisał kretyński post, a jak to w necie inni dali się
                                  > wciągnąć. Nigdy nie piszmy nie sprawdzonych informacji.
                                  invicta serio taka skutecznosc podaje pacjentkom.
                                  bylam pacjentka invicty,moja droga nie jest invitro, zatem o ewentualnej
                                  rzetelnosci tych danych pisac nie bede, bo najzwyczajniej w swiecie nie
                                  interesowalam sie tym az tak bardzo, bo nie musialam.
                                  zeby uprzedzic ewentualne komenatrze to bylam zadowolona z tamtejszej opieki
                                  medycznej, z szybkiej i konkretnej diagnostyki.nie naciagano mnie tam na kase,
                                  90% wizyt mialam na nfz, zatem moj koszt leczenia to glownie badania ,leki i
                                  dojazdy.
                                  kazdy ma prawo do swojego zdania o kazdej klinice, poczytaj watki o innych
                                  klinikach novum, bialymstoku. nigdy nikomu sie nie dogodzi, zawsze beda
                                  zadowoleni i rozczarowani pacjenci.
                                  • evaska1 Re: do maretiny 01.12.04, 23:08
                                    Udzielanie porad a szkalowanie innego lekarza to pewna różnica i tylko jedno
                                    mam na to wytłumaczenie : zawiść.
                                    Powtarzam, jeśli robi to pacjentka, bo je coś tam nie odpowiada, że jeszcze
                                    rozumiem, ale lekarz ? Wywalili go z Invicty czy co ? Skąd w nim tyle
                                    wrogości ??
                                    Lepiej niech się zajmie udzielaniem Wam porad na forum, ma widać wiele czasu,
                                    bo porządni i dobrzy lekarze tego czasu nie mają, podejrzewam że Wasz rafał_md
                                    na jakimś bezrobociu siedzi wink

                                    Mam kontakt z dziewczynami z Invicty, jakoś żadna nie mówiła mi, że ktoś jej
                                    się tam chwalił 80% skuteczności in vitro. Jak ktoś w to wierzy, niech się
                                    puknie w czoło.
                                    • maretina Re: do maretiny 01.12.04, 23:22
                                      evaska1 napisała:

                                      > Udzielanie porad a szkalowanie innego lekarza to pewna różnica i tylko jedno
                                      > mam na to wytłumaczenie : zawiść.
                                      ja w postach rafal nie widze zawisci, widze zlosc, bo rafal uwaza, ze
                                      statystyki sa naciagne. to duza roznica.

                                      > Powtarzam, jeśli robi to pacjentka, bo je coś tam nie odpowiada, że jeszcze
                                      > rozumiem, ale lekarz ? Wywalili go z Invicty czy co ? Skąd w nim tyle
                                      > wrogości ??
                                      rafal nie pracowal i nie pracuje w invikcie. dziwne insynuacje, pisalas o
                                      zawisci, a Ciebie roznosi agresja.
                                      > Lepiej niech się zajmie udzielaniem Wam porad na forum, ma widać wiele czasu,
                                      > bo porządni i dobrzy lekarze tego czasu nie mają, podejrzewam że Wasz
                                      rafał_md
                                      > na jakimś bezrobociu siedzi wink
                                      szkoda gadac, szkoda sie klocic. kpisz z faceta, ktory mimo nawalu pracy
                                      znajduje czas dla nas, dla tych co go potrzebuja. ta uwaga jest ponizej
                                      wszelkiej krytyki. nie bede dalej o niej pisac. zrobilas sobie obciachsad.
                                      dla mnie to zalosne i prymitywne.

                                      > Mam kontakt z dziewczynami z Invicty, jakoś żadna nie mówiła mi, że ktoś jej
                                      > się tam chwalił 80% skuteczności in vitro. Jak ktoś w to wierzy, niech się
                                      > puknie w czoło.
                                      nie bede sie pukac ani w czolo ani w inna czesc ciala, nie chce mi sie spelniac
                                      Twoich zachcianek. mam wazniejsze cele w zyciu. Ty zapewne tez. zatem nie
                                      rozumiem skad ta wrogosc, to obrazanie rafala. jest mi strasznie przykro, ze
                                      tak dobrego czlowieka spotyka takie "cos".
                                      w poczekalni invicty spedzilam sporo czasu, widzialam sporo zaciazonych i
                                      sporo par bez ciazy z nadzieja na ciaze.
                                      czasami byly dyskusje, czesto pojawial sie temat jak kto trafil do kliniki.
                                      wiekszosc za sprawa polecenia przez znajomych, czesc tym, ze jest tam duza
                                      skutecznosc, liczby padaly przerozne, raz 50%, raz 40%, raz 80%. liczby padaly
                                      z ust pacjentow. nie wiem skad mieli takie dane, ale faktycznie sie nimi
                                      poslugiwali. nie mi to oceniac. ja invitro nie mialam.przede mna nikt
                                      staystykami sie nie chwalil.wizyty byly konkretne, na pogaduchy tam nie
                                      jezdzilam.
                                      • evaska1 Re: do maretiny 01.12.04, 23:41
                                        maretina napisała:
                                        > ja w postach rafal nie widze zawisci, widze zlosc, bo rafal uwaza, ze
                                        > statystyki sa naciagne. to duza roznica.
                                        Ale skąd rafał_md zna te statystyki ?? Jak może wypowiadać się o jakiejś tam
                                        plotce ??

                                        maretina napisała:
                                        > zrobilas sobie obciachsad.
                                        > dla mnie to zalosne i prymitywne.
                                        To rafał_md robi sobie obciach takim zachowaniem.

                                        maretina napisała:
                                        > nie bede sie pukac ani w czolo ani w inna czesc ciala, nie chce mi sie
                                        spelniac
                                        > Twoich zachcianek.
                                        Napisałam, że kto w to wierzy niech się puknie w czoło. Wierzysz w to?

                                        maretina napisała:
                                        > jest mi strasznie przykro, ze tak dobrego czlowieka spotyka takie "cos".
                                        A nie pomyślałaś, że komuś może być przykro, jak ktoś nazywa lekarza u którego
                                        się leczy hochsztaplerem ??? Dużo dziewczyn, które się tam leczą zaglądają na
                                        to forum. rafałowi_md wolno innych obrażać ??

                                      • ptaszyna10 Re: do maretiny 02.12.04, 00:07
                                        I znowu burza. Moim zdaniem forum jest po to, aby wymienić wszystkie nawet
                                        najgorsze i najlepsze opinie o klinikach, lekarzach i sposobach leczenia, a
                                        ostateczną decyzje i tak same podejmujemy.
                                        Ja przeszłam Invicte i nóż mi się w kieszeni otwiera jak słyszę o rodzinnej
                                        atmosferze, o tym że Pani Ela lub Ala powie Ci po imieniu i to jest takie
                                        cudowne?? Ja oczekuje od kliniki profesjonalizmu a nie przyjaźni a tego tam nie
                                        znalazłam.
                                        Dodam, że jestem po kolejnej stymulacji, juz w innej klinice i juz mam malutki
                                        sukces. Pomimo dosyć wysokiego FSH prawie 14 udało się pobrać 12 komórek -
                                        dojrzałych. 7 się zapłodniło i się dzieli. Teraz czekamy na transfer. Chyba to
                                        jest nie zaprzeczalny fakt, że inne podejście daje rezultaty, Jak pamiętacie
                                        doktor Ł nie proponował nam nawet zmiany leków, tylko znowu ta sama procedura.
                                        A jednak coś się udało... Do ciąży daleko, ale jest nadzieja...
                                        Od lekarza oczekujemy naprawdę profesjonalizmu, porady a od doktora łukaszuka
                                        ja przynajmniej otrzymałam niewyborne żarty, oczekiwania po dwie godziny na
                                        schodach - bo nie ma gdzie usiąść. Ja w przeciwieństwie do maretiny płaciłam za
                                        wszystkie wizyty, żadnych badań nie wykonano mi na nfz. Ciągła gonitwa...
                                        I nie mam na celu chwalenia innej kliniki, ale czasami dużo łatwiej przychodzi
                                        porażka jeżeli lekarz nie zwala całej winy na Ciebie. Po czymś takim czujesz
                                        się parszywie...
                                        Do tego mówienie o 40, 50 czy nawet 80% skuteczności (sam to słyszałam od
                                        pacjentki invicty, która taką widomość otrzymała od doktora Piatkowskiego) jest
                                        nie w porządku..
                                        Poznałam naprawdę wiele kobiet, które nie zaglądają na takie fora i nie mają
                                        pojęcia, że jest to wręcz niemożliwe... Czy ktoś myśli o ich późniejszych
                                        rozczarowaniach?.Ostatnio lekarz, u którego teraz się leczyliśmy śmiał się, że
                                        czasami jak weźmie statystyki z dobrego tygodnia to tez mu wyjdzie taka
                                        skuteczność, ale liczy się całościowy wynik, a nie tylko wyrywek...
                                        Moim zdaniem nie należy i powinno być to zabronione wywieranie jakichkolwiek
                                        nacisków na ujawnianie swoich personaliów, czy szkalowanie kogokolwiek. Jesteś
                                        myśląca osobą i powinnaś sama podając decyzje..A na forum znajdziesz mnóstwo
                                        przykładów braku profesjonalizmu Invicty, pomyłek doktora Ł jak również opinii
                                        zachwyconych kobiet, tylko należy brać pod uwagę ze często są to kobiety,
                                        którym się udało, więc opinie nie są obiektywne (pewnie jak moja).. Ale za mną
                                        stoją niezaprzeczalne fakty: Invicta 4 komórki, 2 zapłodnione, efekt mierny.
                                        Teraz Novum 12 komórek, zapłodnionych 7, a o efekcie jeszcze nie myślę.. może
                                        się uda, może nie , ale wiem że do nich wrócę, o ile będzie mnie na to stać..
                                        A co do dawek leków, to nie tylko Rafał twierdzi że takie dawki leków to horror
                                        dla organizmu. Ja byłam na konsultacjach w dwóch poważnych klinikach i każda
                                        twierdzi, że jeżeli jest prawidłowa ciąża to nie są potrzebne takie dawki… Poza
                                        tym nie wiem czy dobrze przypuszczam ale estradiol podawany w estrofemie
                                        powoduje zwiększoną krzepliwość krwi a to raczej nie służy zagnieżdżeniu
                                        zarodek. Do tego jak ja podchodziłam doktor Łukaszuk nie zalecał brania acrdu
                                        czy też innego specyfiku. Nie było też innych leków na odrzucenie zarodka…
                                        teraz to chyba na skutek usilnych nagabywań pacjentek zmieniło się…
                                        Życzę każdej kobiecie na tym forum zdrowego rozsądku, wyważania swoich opinii
                                        no i oczywiście upragnionego sukcesu..
                                        Rafale bardzo dziękuję Ci za odpowiedź, uspokoiłeś mnie. Lekarze zapisali mi
                                        dawki o połowę mniejsze i ufam im, że to wystarczy. W pewnym momencie miałam
                                        ochotę sama zlecić sobie większe dawki … żeby tym razem to nie była moja wina..
                                        Pozdrawiam
                                        • evaska1 Re: do maretiny 02.12.04, 00:47
                                          No coż, poczytałam sobie wcześniejsze wypowiedzi Waszego Rafała (tak się często
                                          podpisuje) i widzę, że nie tylko Invicta mu podpadła, bo o Novum też nie ma
                                          najlepszego zdania. Hm... wszyscy beee, czy to nie zastanawiające ? A najlepiej
                                          to się leczyć w Berlinie !
                                          Mnie się niestety w Novum nie udało i zastanawiam się nad przejściem do innej
                                          kliniki, prawdopodobnie będzie to Invicta. Ale szkalować Novum nie będę.
                                          Ps. Rafale, jaka pogoda była ostatnio w Bangkoku ? smile))
                                          • rafal_md Re: do maretiny 02.12.04, 01:52
                                            Co sie mnie czepiasz, kobito? Nic konstruktywnego z tych atakow nie wynika,
                                            zadna rada, ktora moglabys dac forumowiczkom. Wiekszosc z tego, co tu kiedys
                                            pisywalem, odnosila sie do konkretnych pytan/zagadnien. Dlugo mialem zasade
                                            niewypowiadania sie negatywnie o konkretnych placowkach, zlamalem ja dla
                                            nieslawnej gdanskiej fabryki cudow. Nie pojmujesz, ze tu juz wcale nie chodzi o
                                            to, skad, kto wzial 80%, czy 60%, tylko o cala konsekwentna kolekcje trickow
                                            (widoczna golym okiem np. na wlasnych stronach internetowych) zmierzajaca do
                                            wyduszenia z pacjentki za wszelka cene 30j hCG (dlaczego nie 20?), co sie rowna
                                            kilkunastu tysiacom zlotych?

                                            Niezaleznie od dobrej czy zlej opinii o Novum, nie wypowiadalem sie zdaje sie o
                                            nim w calosci. Krytyka dosc cynicznego cytatu, podawanego przez lekarza
                                            publicznie we Wprost czy Newsweeku miesci sie chyba nawet w Twoich ramach.
                                            Takich krytycznych (albo bezkrytycznych) opinii sa tu tysiace.

                                            A ze majac wlasne zdanie proponuje pomysl na rozwiazanie? Przeciez tu kazdy
                                            radzi na swoja miare. Jak wiem, ze ktos leczy chlamydie ampicylina, a ja
                                            doradze mu sumamed lub klarytromycyne, to co? Dowod na brak kontaktu z
                                            rzeczywistoscia? Lepiej kupic 3 pary przemakajacych butow po 50 zl, czy jedna
                                            pare szczelnych za 150? No?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka