1. Na dzień dobry, witam się ze wszystkimi

2. Dziękuje za trzymanie kciuk

3. Jesteście jedyne w swoim rodzaju, martwiłyście się o mnie, co bardzo ale
to bardzo mnie wzruszyło...
Do szpitala trafiłam w czwartek z samego ranka, jak zawsze tysiące badań,
ekg, prześwietlenie płuc itd...
Na wyniki trzeba było czekać gdzieś do godzinki 15

jak wszystkie przyszły a
pań w zabiegowym już nie było, przypomniało się lekarzom, że zapomnieli
zrobić Mi markery tz:CA125 na wykrycie tkanek nowotworowych, ponieważ moja
torbiel zaczeła zmieniać kształt i miejsce, co wydało się bardzo dziwne!
A więc czekanie na następny ranek...............
Piątek, rano wizyta w zabiegowym i kolejne pobierania krwi, rozmowa z
internistą itd...
Sobota, niedziela przygotowywanie się psychicznie do poniedziałkowej laparo

Niedziela wieczór, zrobienie lewatywy, co wspomiam bardzo sympatycznie
płukanie pochwy i podanie relanium.
Poniedziałek godzina 5.30, obudzili mnie na kolejną lewatywe + płukanie pochwy
i dwie tabletki relanium (miałam zasnąć) ale jakoś nie bardzo Mi się chciało
hi,hi,hi.
Poranna wizyta i zaskoczenie lekarza, że Pruśka siedzi i z niecierpliwością
oczekuje operacji (śmiech), luzik miałam tak straszny, że pielęgniarki miały
mnie dosyć...
10.30 idę w sex-ownej koszuli na sale operacyjną

kłade się na stole
przygotownym do poeracji i w najlesze gadam z anastazjolog a ona na to Pruśka
przestań już gadać bo ciśnienie masz 170/100 a Ja na to-przecież się nie
denerwuje

a ona-ale gadasz jak na bazarze hi,hi,hi.
Zrobili co trzeba i godz.10.45 zaczynają............
Kończą o godz.12.15.
Na sale trafiam o 12.30, cosik tam mówią ale nie zabardzo miałam ochote z
nimi mówić (śmiech), spałam 20 minut i dostałam takiego PAŁERA, że nie spałam
do 23.00. Wieczorna wizyta i oczywiście wszyscy zrwali boki, bo humor na
mojej sali był poprostu SUPER!!!
Po narkozie czułam sie bardzo, bardzo dobrze, zero wymiotów i strasznie dobre
samopoczucie, nawet musiałam zobaczyć pod kołdre czy miałam operacje bo
kompletnie nic nie czułam (śmiech).
Godzina 22.30 poprosiłam o coś na sen, bo pewnie nie spałabym do rana!
Dostałam tabletke na sen i coś przeciwbólowego.
Wtorek, ranna wizyta i lekarz podchodzi do łóżka i pyta się, Pruśka a Ty to
na laparo kiedy idziesz a Ja mu na to, podnosze kołdre i mówię, że już po, a
on do mnie, do domu idziesz bo jakoś dziwnie czujesz się WSPANIALE

16.00 spakowałam się, pożegnałam i do domciu.
ROZMOWA Z LEKARZEM

DIAGNOZA

Straszne stadium zaawansowania endometriozy.
Brak jednego jajowodu i wolno latający jajnik.
Drugi jajnik zawinięty i zrośnięty do trzonu macicy, a do jajnika
przyrośnięte jelito, plus zaatakowane to wszystko ogniskiem endometriozy.
Torbiel czekoladowa (endometrialna) kształtu cebuli i w okropnym stanie

Zrobił wszystko co się dało i za co jestem mu bardzo ale to bardzo wdzięczna
Zero bólu po operacji, czuję się dobrze, samopoczucie też jest całkiem
niezłe, chociaż pewnie wolałabym usłyszeć jakieś milsze wieści, ale nie wiem
dlaczego przypuszczałam, że tak właśnie będzie.
We wtorek wizyta w klinice i dalsze postanowienia co robimy dalej, wiem już
napewno, że czeka mnie inseninacja miesiąc na miesiąc...
Jestem bardzo z siebie zadowolona, że tak to wszystko przeszłam i dałam rade
uśmiechnąć się podczas stawiania diagnozy
Nadal jestem pełna optymizmu i wiem, że w końcu się uda!!!
Dziękuje Wam jeszcze raz za wszystko, jesteście KOCHANE