witam,
juz ponad poł roku staramy się o dzidzie i nic. wiem, ze to nie jest jeszcze
strasznie dlugo i wiem, ze jeszcze wszystko przede mną

.
na ostatniej wizycie u ginekologa, ginekolog powiedział mi, ze mam jajniki
pęcherzykowate. dlugo sie wpatrywal w usg i nawet mi te pecherzyki pokazal.
no faktycznie - troche ich bylo

. nie wiedzialam co to tak na prawde znaczy,
a jedynym pytaniem ktore mi sie nasunelo na jezyk bylo: czy nie przeszkodzi
do w zajsciu w ciaze, powiedzial, ze nie.
jakies kilka dni temu moja kolezanka byla u ginekologa i ten powiedzial jej
cos takiego: dobrze, ze nie ma pani jajnikow pecherzykowatych...
hmmm... no to teraz nie wiem co o tym myslec - to dobrze czy zle?
Czy ktoras z Was moze wie co to znaczy?
Zdaje sobie sprawe ze moze to byc glupie pytanie i moze to jest czym
oczywistym... ale wychodze z zalozenia, ze jesli sa jakies watpliwowsci to
trzeba je wyjasniac

)
pozdrawiam i czekam na jakies info.