pola29
28.12.04, 07:38
czesc!
Po 2 i troche latach walki, badaniach i calej reszcie diagnoza zapadła.
Przyczyna leży po mojej jak i po meza stronie, szansą jest in vitro. Ale nie
o tym chciałam pisać. Diagnoza została postawiona w listopadzie-ja
ześwirowałam, płakałam , wszedzie widziałam kobiety z brzuszkami, wózki, 5
sasiadek w ciąży, 2 osoby w bliskiej rodzinie też, w telewizji małe dzieci,
wszędzie coś!!!
To był koszmar nad koszmarami!!
A teraz, minęło 1, 5 miesiaca od tamtego czasu a ja co??Nic, oglądam ten
świat, patrze na te wózki, dzieci, kobiety z brzuszkami, bratową poprosiłam
osobiście i od siebie o pokazanie zdjeć z USG jej maleństwa ....nie wiem co
sie dzieje zupełnie mi przeszły te jeszcze niedawne nastroje.
Wiem jedno, że nie zdecyduję sie na IV , bo mam swoje powody.
Poza tym tkwi gdzieś głęboko we mnie przekonanie że uda mi się zajsć w ciąże-
wierzę w ten cud.
A z drugiej strony skończyłam studia medyczne i wiem, ze nasza przyczyna
jest skomplikowana ale widziałam niejeden cud w medycynie.
Napiszcie mi czy tez tak macie...czy mam sie zapisac do psychuiatry...Czy
takie nastroje praktycznie ze skrajnosci w calkowita przeciwna strone, w
zupelny spokój są możliwe???Dzięki i przepraszam że sie tak mocno rozpisałam
Pozdrawiam Pola