Dodaj do ulubionych

DOM SIĘ ROZWALA

07.01.05, 08:06
Jestem załamana. Jesteśmy małżeństwm prawie 4 lata. w listopadzie 2003
poroniłam. Od tego czasu chęć bycia w ciąży walczy ze nieustająym strachem
przed nią.Do dzisiaj wydawało mi się, że dzięki mojemu M. nie zrobiłam
jakiegoś głupstawa/naprawdę głupstwa/. Do dzisiaj. Rano mąż przywitał mnie
poważną rozmową jak to nazwał. POwiedział, że jego pracocholizm to ucieczka z
domu, który bez dziecka się rozwala!Do końca życia będę to pamiętać.BYliśmy
razem w wielu trudnych chwilach a w wyjątkowo trudnej pozostałam sama.
Obserwuj wątek
    • mj77 Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 08:13
      i w jednej chwili wszystko Ci się zawaliło sad
      nie przeżyłam czegoś takiego nigdy, nawet nie mam pojęcia co teraz czujesz.
      Wydaje mi się, że najważniejsza jest teraz taka głęboka szczera rozmowa, to
      jest przecież dalej Twój ukochany. Czy żenił się z Tobą tylko dla przyszłych
      dzieci? To na pewno dla niego też jest trudna sytuacja, powiedz, że Cię bardzo
      krzywdzi odrzucając Cię.
    • marghe78 Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 08:14
      Kurcze, nie wiem co Ci poradzić...Może Twój M dzisiaj miał gorszy dzień, może
      nagromadziło mu się więcej spraw i problemów...Mam nadzieję, że tak właśnie
      jest. Porozmawiaj z nim jak wróci, to bardzo ważne. Nie zostawiaj sprawy jakby
      jej nie było. I nie zadręczaj się teraz cały dzień tym co się stało rano, bo
      potem może się opkazać, że on miał co innego na myśli, że wcale tak
      dramatycznie nie jest jak Ci się wydaje. Nie miej czarnych myśli, bo to nic nie
      da w tym momencie.
      Przykre, że tak się dzieje.
      Pozdrawiam
      Gosia
    • asiek15 Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 09:58
      Wiem,jak to boli bo sama mam podobną sytuację.
      Ja też drżę z obawy przed przyszłościa,bo widzę co dzieje się w moim związku.
      Mężczyzna czasami nie wytrzymuje i mówi te parę zdań za dużo...,które nam
      sprawiają taką przykrość.
      Poczekaj do jutra,kiedy już jego emocję opadną.
      Będziecie wtedy mogli spokojnie i poważnie porozmawiać.
      Największą głupotę popełnai się działając w emocjach.

      Pozdrowienia
      Anka
    • agwoj Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 10:05
      Trzymaj się bardzo mocno! mogę sobie wyobraźić co czujesz, przeszłam przez
      rozstanie po 5 latach małżeństwa.... Najważniejsza jest szczera rozmowa. Nie
      płacz, nie krzycz, nie wyciągaj jakiś spraw sprzed lat. Skup się na tym czym
      Cię dzisiaj zranił. Może M. też sobie przemyśli to co Ci powiedział, mężczyźni
      często nie zdają sobie sprawy z tego jak nas ranią słowami. Musisz być mocna.
      Wiele razem przeszliście i spróbujcie tego nie zniszczyć. Życzę powodzenia,
      szczerze i z całego serca. A.
    • inga30 Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 10:34
      No po prostu pękł, każdy ma ten moment kiedy pęka , My mamy , nasi M. też
      mają, a w idących w lata staranich o dziecko czasem czuje się że już dłużej
      się nie da rady. Pogadaj z nim, bo : (1)w przeciwieństwie do wielu facetów
      rozmawia na ten temat, (2) nie powiedział tego żeby Ci dowalić ( znasz go
      conajmniej 4 lata to wiesz) ,(3) wygląda na to, że On boi się że wasze
      małżeństwo nie wytrzyma, ale chyba warto się dowiedzieć dlaczego związek
      dwojga kochających się ludzi miałby się rozpaść z tego powodu że nie jest ich
      troje. Madpol, na pewno Ci cholernie ciężko, ale to tylko kryzys w obliczu
      naprawdę dużych problemów.Wytwałości,powodzenia, siły. Trzymam za Was kciuki.
      Inga.
      • mala00 Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 12:14
        Myślę,że powinnaś mu pokazać jak to jest gdy się slyszy takie slowa.powinien
        odczuć to na wlasnej skórze.Na twoim miejscu,zrobilabym coś takiego czego nigy
        nie zrobilam.Zaniedbalabym jakies domowe obowiązki,nie zrobilabym czgoś do
        czego on jest przyzwyczajony,"ucieknij"na chwilę od niego,nie doslownie,bądź
        obok.Może zorientuje się w tedy,że cię traci przez swoje
        nieprzemyślane ,bolesne slowa.Moim zdaniem rozmowa w takich przypadkach nic nie
        da,trzeba dać mężczyźnie odczuć,że popelnil bląd i musi to odczuć na wlasnej
        skórze.Kiedy zorientuje się,że ty też potrafisz gdzieś uciec tak jak on ucieka
        w pracoholizm,może zrozumie,że egoizm w takich sprawach jest najgorszą
        strategią.Bądź dzielna i nie poddawaj się.
        • dazzle Rada Małej00 07.01.05, 12:21
          Mala, a jeśli on to powiedział nie po to, żeby żonę zranić, tylko żeby
          zasygnalizowac, że jest problem, że dom rzeczywiście się jakoś rozpada, że
          trzeba coś z tym zrobić? Odwrócenie się od niego i manifestowanie urażonych
          uczuć może tylko pogłębić kryzys i do niczego nie prowadzić. A może on nawet
          nie zauważy, że ona coś zaniedbuje, bo go tyle nie ma w domu. A może jak
          zauważy, to pomyśli, że jej przestało zależeć i że tym, co powiedział niejako
          uwolnił ją od jakiegoś obowiązku bycia z nim? I może wtedy pomyśli że ten dom
          się naprawdę rozwalił?
          Rozmowa musi się odbyć.

          Życzę autorce wątku dużo, dużo siły i tego, by wyszła zwycięsko z tej próby.
          Aby oboje wyszli z niej zwycięsko.
          • mala00 Re: Rada Małej00 07.01.05, 12:33
            Masz dużo racji Dazzle.Każda z nas ma inną sytuację,innych mężów.Autorka
            wątku ,skoro napisala do nas to znaczy że prosi o radę,że nie wie co ma
            zrobić.Ona najlepiej zna swego męża i myślę ,że wszystkie rady przefiltruje
            przez siebie i swoją sytuację a może z każdej wybierze coś co będzie jej
            pasowalo,co uzna za stosowne.Podrzucilam jej tylko pomysl.To bardzo
            skomplikowana sprawa.Ja napisalam ,co ja bym zrobila w takiej sytuacji,bo być
            może w moim przypadku to by poskutkowalo.Nie wiem....Bardzo chcialabym jej
            pomóc.
            • dazzle Re: Rada Małej00 07.01.05, 14:28
              Hej, Mala00. Wiesz, ja to się zawsze boję, że jak ktoś się tu zwraca o poradę,
              to się zastosuje do tego, co mu ludzie powiedzą bezkrytycznie. Nie wiem
              dlaczego, ale jakoś takie mam wrażenie, że jak już ktoś się tak uzewnętrznia
              tutaj, to jest w takim dole, tak mu źle i tak nie ma pomysłu na to, co robić,
              że po prostu zrobi, co się mu powie. Stąd moja reakcja na Twoj post -
              przeraziłam się, że ta dziewczyna - zraniona i urażona przez słowa męża bez
              dwóch zdań (i nie dziwię się jej) - ulegnie takiemu pragnieniu trochę
              odwetowego działania - i może coś zawali w życiu, a potem będzie żałować. Masz
              rację, że pewnie nasze rady przefiltruje i wybierze, co dla niej najlepsze, ja
              po prost jakoś mam chyba za małe zaufanie do ludzkiego rozsądku. A to już mój
              problem i moja wada. Pozdrawiam serdecznie. D.
              • madpol Re: Rada Małej00 07.01.05, 17:39
                Spokojnie ta dziewczyna czyli ja przefiltruje wasze rady. Nie zamierzam na
                nikogo się boczyć i iść w odwet. To nie rozwiąze problemu. Fakt cierpię bardzo.
                Czy mam doła nie wiem, ale jesli nawet to zawsze mogę z niego wysoczyć. Wiele
                razy słyszałam, że największy ból zadają najbliżsi. Liczyłam że to on będzie
                moją podporą w trudnych chwilach. Nie spodziewałam się takiej reakcji. I pewnie
                dlatego tak to mnie boli. Brak dziecka to ból nie tylko kobiety , facet też
                pewnie cierpi. Mężczyźni tego raczej nie okazuja a kiedy przychodzi kryzys to
                pękają i są słabsi niż kobiety. Rok nie zaczął się może dla mnie zbyt
                optymistycznie, ale mam taką nadzieję że ta droga ma tylko jeden zakręt , potem
                już będzie tylko prosta......
                • michalinnaa Re: Rada Małej00 07.01.05, 20:54
                  Bardzo podoba mi się Twoja rozsądna wypowiedź i wierzę, ze pomimow eilkoego
                  bólu i emocji, które się uwolniły nie zrobisz nic "głupiego". Faceci chyba
                  faktycznie są słabsi psychicznie ale to wina wychowania. Trzymaj się ciepło,
                  przemyśl porozmawiaj, poużalaj się nad nim i tzymaj się my ciebie rozumiemy,
                  wspieramy w każdej chwili, pamiętaj nie jesteś ama i musisz być silna za 3.
        • pietrek666 Uwierz mi, bo jam jest ten z przeciwnej strony. 10.01.05, 16:12
          Takie działanie na mnie odniosłoby dokładnie odwrotny skutek. Wprawdzie nie
          wiem w jakiej desperacji musiałbym być, żeby tak zranić żoneczke, ale jakby ona
          się tak zachowała, jak proponujesz, to chyba nigdy byśmy się nie pogodzili.
    • justy11 Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 12:36
      Wspólczuje Ci i to naprawdę bardzo. Mój Mąż ostatnio mi wypomniał że za długo
      czekał na dziecko (jestesmy po slubie 3.5 roku) jakoś przez 2.5 nie chciałam
      miec jeszcze dziecka. Bałam się ze strace pracę bo było ciężko, a poza tym nie
      czułam jeszcze macierzyństwa. A teraz pojawiły sie problemy! Ostatnio mu
      powiedziałam, że jak chce niech odejdzie ode mnie. Nic na to nie poradze ze są
      takie a nie inne problemy. A poza tym mam beznadziejnych Tesciów którzy na ten
      temat w sposób dla mnie bardzo ciężki naciskaja! Nie rozumieja tego problemu,
      bo im w życiu wszystko sie układało. Wspołczóje ci i sobie również bardzo.
      Życze Ci aby w tym Nowym Roku było lepiej ! Głowa do góry ! Buziaki !
    • cetka Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 14:07
      strasznie musisz sie czuc. ja nic madrego nie wymysle, ja sobie juz nie radze z
      ta ekstremalna sytuacja, wiec poszlam do psychologa. jak mnie posluchala, to
      sie lekko zlapala za glowe i powiedziala, ze strasznie musi mi byc ciezko.
      jezeli jestes z wwy, to moge ci ja polecic, mi te ja ktos polecil. ty powinnas
      sie tam wybrac z mezem, bo obydwoje macie problem. u nas to tylko ja mam
      probme, bo moj maz jest niepoprawnym optymista w kazdej sytuacji.
      • malta9 Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 17:22
        Cetko,

        Czy poszłas przypadkiem do psycholog kt. ci poleciałam p. Terese dwojga nazwisk
        na Saskiej Kepie? Jesli tak to b. sie ciesze.
        A jesli nie to i tak mam nadzieje ze ci w jakikolwiek sposob pomoze.

        pozdrawiam
        • cetka Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 21:32
          nie - twojej nie moglam znalesci poszlam do innej poleconejsmile
          • inga30 Re: DOM SIĘ ROZWALA 08.01.05, 16:52
            Cetko, może do mojej? W sumie nieważne, grunt, że pomaga.
            • cetka Re: DOM SIĘ ROZWALA 08.01.05, 23:20
              a jak twoja ma na imie? w sumie to za wczesnie, zeby powiedziec, ze mi pomaga.
              wierze, ze pomoze, bo na razie wychodze od niej z wypiekami, bolem glowy i jak
              doczolguje sie do domu to padam spac - tak mnie wyczerpuja romowy o tak
              bolesnych sprawach...
              • inga30 Re: DOM SIĘ ROZWALA 10.01.05, 14:58
                Ja polecalam Ci P. Tatianę O.M. z invimedu.
    • pszczolka2 Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 18:06
      Madpol, rozumiem Cię, choć może moja historia jest troszeczke inna, ale...

      Jakiś czas temu mój mąż, z którym jestem już 12 lat razem, a 7 lat małżeństwem,
      praktycznie można powiedzieć, że znamy się od podszewki, zranił mnie słowmi
      bardzo ale to bardzo mocno. Powiedział pięknego, słonecznego dnia, podczas
      rozmowy, wtedy kiedy się tego wogóle nie spodziewałam, że "TO JEST TWOJA WINA,
      ŻE NIE MOŻEMY MIEĆ DZIECIsad" czułam się tak, jakbym dostała w pysk! w dosłownym
      słowa tego znaczeniu, pewnie Ty poczułaś dokładnie to samo...

      Nie odezwałam się ani słowem, ale zaczełam tak strasznie płakać, pewnie tak jak
      Ty dzisiaj i zabrakło Mi sił, bym mogła właśnie w tej chwili wyrazić to co
      czuje. Nie odzywałam się do męża, aż do wieczora i właśnie wtedy kiedy
      kładliśmy się spać, poruszyłam ten temat. Powiedziałam jak bardzo zraniły mnie
      jego słowa i, że w życiu nie spodziewałabym się tego po nim...

      Zaszął strasznie płakać, że jest mu przykro z zaistniałej sytuacji, że on tak
      samo cierpi jak Ja, tylko, że Ja mam "WAS" chodziło mu o dziewczyny z forum, że
      kiedy jest Mi źle to się poprostu żale, a on jest SAMsad i ciężko jest mu mówić
      o tym z kolegami, a ze mną i tak dużo rozmawia, a wie, że to jest i dla mnie
      bardzo trudne. Ponieważ to z mojej strony jest problem!

      Piszę to po to, żebyś wiedziała, że wiele małżeństw ma podobne, jak nie te same
      problemy i najważniejsze jest, żeby nie zostawić tego w milczeniu, tylko
      rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiaćsmile Wybaczyłam mężowi i zapomniałam
      błyskawicznie o tym, a wiesz czemu...? bo to prawda, on jest z tym sam, a Ja
      mam WASsmile (w przenośni) bo tak naprawde zawsze byliśmy razemsmile

      Pozdrawiam,
      Ola

      31 cykl starań rozpoczęty (w tym pierwszy "odpoczynkowy"smile
    • linka555 Re: DOM SIĘ ROZWALA 07.01.05, 19:48
      Strasznie Ci współczuję, że usłyszałas takie okropne rzeczy. Moim zdaniem
      powinnaś uświadomić męzowi, że wcale nie wszystko starcone i na pewno Wam się
      uda. Musicie tylko przejsć przez to RAZEM. W końcu jedziecie na tym samym wózku
      i obwinianiem drugiej osoby nic się nie zdziała. Wspierajcie się, ile tylko sił.
      Trzymam kciuki!
    • justy11 Re: DOM SIĘ ROZWALA 08.01.05, 15:47
      Pszczolka2 super to napisałaś aż się popłakałam. jak to czytałam to tak jakbym
      widziała swoje małżeństwo. Stasznie jest ciężko. Bardzo serdecznie Cię
      pozdrawiam !!!!
    • burczykowa Re: DOM SIĘ ROZWALA 08.01.05, 19:56
      Madpol, przykro, że tak sie stało.Ale- jak większość napisała- to zapewne było
      tylko chwilowe i Twój mąż w ten sposób nie myśli. Gdyby tylko dziecko
      gwarantowało szczęście związku, to dawno rozpadłyby się te, gdzie dzieci nie ma
      (z róznych powodów). Przeciez o trwałości i szczęściu decydują sami partnerzy
      (małzonkowie), to, co sie między nimi dzieje, bo miłość nie jest dana raz na
      całe zycie- trzeba ją pielęgnować. A do tego trzeba dwojga- po połowie, tylko
      jedna strona nic sama nie załatwi. Czasami może się wydawać, że dziecko odmieni
      małżeństwo. Tak jest- zawsze tak jest. Tylko warto sobie uświadomić, że dziecko
      potrzebuje nas krótko- parę lat. Już 8-latek ma swoje sprawy, swoich kolegów,
      coraz starsze, coraz mniej nas potrzebuje (a raczej potrzebuje nas inaczej). Co
      łączy wtedy dwoje ludzi, jesli nie trzeba juz dziecka kąpać, zmieniac pieluch,
      chodzić na spacery, czytać do snu? Własnie łączy dokładnie to, co od poczatku
      małżeństwa czy znajomości.Tylko należy to "coś" pielęgnować. Dziecko jest
      dodatkowym, ale nie jedynym łącznikiem. Warto o tym pamietać i dbać o wspólne
      zainteresowania.Warto też sobie przypomnieć słowa przysięgi małżeńskiej- "na
      dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie". A niepłodność to choroba. Bez względu na
      to, kto z małżonków jest nia obciążony.
      Życzę Ci wytrwałości i powodzenia w Waszych staraniach. Ponoć tylko 2%
      wszystkich kobiet niegdy nie może zostać matkami. Pomijając Twoją niezwykłą
      osobę- nie sądze, byś była tak wyjatkowa, aby się zmieścic w tych 2%.Głowa do
      góry!
      • cetka Re: DOM SIĘ ROZWALA 08.01.05, 23:23
        a swoja droga, jak ci faceci moga cos takiego powiedziec??? czy wam sie to
        zdarzylo? ja bym w zyciu czegos takiego nie powiedziala mojemu mezowi. nie
        potrafie celowo zranic osoby kochanej... zreszta tak go kocham do szalenstwa,
        ze nawet gdyby jego wyniki wyszlyby tragicznie, to przez mysl by mi nie
        przeszedl rozwod...



        takt to inteligencja serca...
      • anusia_22 Re: DOM SIĘ ROZWALA 09.01.05, 20:49
        W zupelnosci zgadzam sie z przedmowcasmileJestes wspaniala!!!Pomysl tez, ale tak
        naprawde, czy nigdy, przenigdy nie zranilas ukochanej osoby?ranic nas moga
        tylko ci ktorych kochamy, dlatego zabolaly Cie slowa meza.ja mocno wierze, ze
        bardzo Cie kocha-tylko po prostu chcialby jak dzielny rycerz zalatwic za Ciebie
        kilka sprawsmileNie martw sie, wkrotce napiszesz, jak bardzo te doswiadczenia
        umocnily Wasze malzenstwo.Zycze Ci wszystkiego dobrego.Ania
    • piegoosek Re: DOM SIĘ ROZWALA 09.01.05, 00:26
      tak czytam Wasze wypowiedzi dziewczyny i jak pewnie niejednej lezka mi sie w
      oku zakrecila...
      wiecie, mam zawsze w glowie nasza ciocie, ktora ponad 6 lat temu skladajac nam
      zyczenia slubne, powiedziala "czy w zyciu bedzie ciezko czy lekko, przede
      wszystkim rozmawiajcie ze soba, nigdy nie zostawiajcie drugiej osoby bez
      rozmowy", wtedy te zyczenia wydawaly mi sie dziwne, nie wyobrazalam sobie, ze
      mozna boczyc sie na ta druga strone! teraz wiem co chciala nam powiedziec...
      teraz, kiedy nastaly dla nas ciezkie chwile... ale powiem Wam, ze dzieki temu,
      ze bardzo duzo ze soba rozmawiamy, jest nam latwiej! i czesto, dzieki temu,
      rozumiemy sie bez slow smile taki maly paradoks wink
      w naszym problemie nie ma znaczenia, kto jest "winny", bo malzenstwo jest "na
      dobre i na zle", po prostu na zawsze, nie mozna sie poddawac, trzeba walczyc!
      Madpol, nie zalamuj sie wiec, tylko do walki smile wszystkim nam mozna zyczyc
      tylko duzo sily i madrosci! powodzenia i obysmy szybko wszystkie zaciazyly smile
      to rozwiazaloby zapewne wiele problemow wink ... ale pojawia sie nastepne wink w
      zyciu trzeba byc silnym!
    • basoni Re: DOM SIĘ ROZWALA 09.01.05, 15:12
      Poczytałam wszystko co powyżej, popłakałam się i piszę.
      Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale miewam częssto doły i wtedy wylewa się
      ze mnie fala nieszczęscia, ryczę i uskarżam się na cały świat. Niestety mój
      kochany mężuś nie umie wtedy odpowiednio zareagować, zamiast mnie wysłuchać i
      wesprzeć, jest nerwowy, tak jak bym miała pretensje do niego a nie do świata.
      Wyjaśniliśmy to sobie, okazało się że on nie umie sobie poradzić z sytuacją
      kiedy ja cierpię a on jest bezradny.
      Rzeczywiście dla facetów brak kontroli i możliwości skutecznego działania jest
      gorsze niż dla nas. Bardzo to przeżywają.
      Zgadzam się też w 100% ze zdaniami że dziecko nie może być fundamentem
      małżeństwa. Mogę sobie wyobrazić że się go nie doczekamy. Nie pobieraliśmy się
      po to by je mieć, ale po to by być razem. Zresztą to byłoby jedynie
      niespełnione marzenie. Ale gdybym miała stracić męża, jego miłość, teraz gdy
      wiem co znaczy wspaniały związek i łączące nas uczucie ... Tego boje się
      najbardziej.
      Trzymam kciuki za wasze małżeństwo.
    • magania Re: DOM SIĘ ROZWALA 09.01.05, 18:21
      Do madpol!Powiem ci na pocieszenie,ze tez poronilam w 2000 roku,a w 2003
      urodzilam sliczna,zdrowa coreczke.Bol po poronieniu,dochodzenie do siebie,chec
      zajscia w ciaze-to byl koszmar,az w koncu sie wyluzowalam,co ma byc to
      bedzie,skupilam sie na studiach,duzo spotykalismy sie z przyjaciolmi i
      niespodziewanie zaszlam w ciaze.Zycze ci tego samego!
    • magdaszek Re: DOM SIĘ ROZWALA 10.01.05, 08:23
      Cześć! Dobrze Cię rozumiem, w moim przypadku, tez przyszedł taki czas, kiedy
      zupełnie sie załamałam, a mój mąż kompletnie mnie nie rozumiał, a nawet robił
      wymówki, że jestem taka czy siaka, ze powinnam sie leczyc u psychiatry. Ale
      kiedy pewnego dnia usłyszałam, ze nawet adopcja nie wchodzi w rachube, o której
      tak bardzo marzyłam, wyryczałam sie zdrowo i coś we mnie pekło. Doszłam do
      wniosku, że to wszystko nie ma sensu. Może powinnam na chwile sie wyciszyc, coś
      zrobić ze soba. Na pewno byłam ciężka w codziennym zyciu, bo sama ledwo już to
      wszystko wytrzymywałam. Mojemu mężowi tez nie było łatwo. Przecież to nie tak,
      że nie chciał mieć dzieci, zdawał sobie sprawę, ze gdybyśmy mogli to już by
      były. A adopcja powinna byc wspólną decyzją, obie strony powinny czuć sie na
      siłach, zeby pokochac nie swoje dziecko. Mój mąż pewnie tego sie boi. Może te
      ostre słowa naszych męzów czasami potrzebne są jak wiadro zimnej wody. Dzieki
      niemu spojrzałam na to wszytsko od innej strony i poszłam na kompromis.
      Przeciez nie zmuszę go do adopcji, bo mogłoby z tego byc więcej konfliktów, niż
      pozytku, a z drugiej strony chciałam odzyskac jakiś spokój w naszym małżeństwie
      i przede wszystkim nie utracić męża. Teraz cieszę sie z najmniejszych rzeczy, z
      tego, ze mam jego, że mogę sie do niego przytulic. Na razie nie poruszam
      tematu dziecka, czekam na dogodny moment, kiedy będe mogła spokojnie, bez
      szaleńczych emocji o tym porozmawiać.
      Mój mąż tez kiedyś powiedział, że wraca późno do domu, bo nic go do niego nie
      ciągnie. Okropnie sie czulam, ale teraz już tak nie mówi, bo troche zmieniłam
      swoje podejście do życia. Warto czasem wybrac sie gdzieś we dwójkę, może
      odwiedzić miejsca, gdzie kiedyś chodziliście na randki, powspominac stare dobre
      czasy. My często wypadamy za miasto, gdzies daleko, z dala od rodziny i
      znajomych, żeby pobyc we dwójkę, zobaczyc nowe miejsca, odkryć wspólne pasje.
      To bardzo pomaga.
      Wczoraj łaziliśmy po lesie, robiliśmy zdjęcia, bylismy razem. Mam znajome,
      które nie mają nawet tego, czują sie samotne, bo nie maja partnera, z którym
      mogłyby spedzic miłe chwile.
      Madpol! Porozmawiaj z mężem na spokojnie. Po kilku latach małżeństwa,
      szczególnie wtedy gdy pojawia sie jakiś poważny problem, nastepuje kryzys, i
      wtedy naważniejsze jest, żeby nie utracic tej drugiej bliskiej osoby.
      Wszystko będzie dobrze, tylko nie djacie sie ponieśc emocjom.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka