Witajcie,
Czy któras z Was orientuje się czy warto wykonywać badanie na drożność
jajowodów (HSG) przed laparoskopią ??
U mnie przyczyną niepłodności są niepękające pęcherzyki (sprawdzone
wielokrotnie w cyklach monitorowanych). W każdym miesiącu, gdy pęcherzyk ma
odp. wielkość, dostaję zastrzyki z pregnylu 2 x 15 tys. jednostek. Jednak
nigdy, nawet po takiej dawce!, pęcherzyki nie pękają
Moja gin mówi, że to dlatego, że mają b. grubą otoczkę.
MIeszkam w małym mieście. Lekarka powiedziała mi ostatnio, że jedyne w czym
mi może jeszcze pomóc, to może mnie skierować do szpitala na badanie
drożności jajowodów.
Podjęłam decyzję, że podejmę leczenie u jakiegoś specjalisty od niepłodności
w Lublinie (właśnie szukam kogoś kto zająłby się moim problemem konkretnie i
bez przeciągania w czasie i finansach

).
Tylko kombinuję tak - przy moim problemie z niepękającymi pęcherzykami w
klinice niepłodności na pewno skierują mnie na laparoskopię.
HSG robiłabym u siebie w miejscowym szpitalu.
Tylko czy jest sens? Czy może przy laparoskopii dałoby się to zrobić za
jednym zamachem? A może w ogóle możnaby tego uniknąć?
Dziewczyny powiedzcie - dobrze kombinuję??
HSG w moim miejscowym szpitalu boję się potwornie, wiem że wykonywane jest w
tym szpitalu b. rzadko, a z drugiej strony myślę, że tutaj miałabym to
badanie bezpłatnie a do specjalisty do Lublina mogłabym już jechać z wynikiem
tego badania. Ale jeśli to konieczne, to zacisnę zęby, pójdę i zrobię.
Jak radzicie kobietki ?