badarka
05.04.05, 11:32
byłam u lekarza.
Tak się złożyło, że byłyśmy w poczekalni wszystkie w ciąży - widocznej już.
I przyszła też jedna dziewczyna, o której przypadkiem dowiedziałam się, że ma
problemy z zajściem w ciążę. Widać było po niej, że jest jej przykro, że nie
może patrzeć na nas, "szczęśliwe brzuchatki". Było mi przykro cholernie,
chciałam jej powiedzieć: Słuchaj, ja też przeszłam swoje i tak samo czułam
się źle. Ale udało się i Tobie też się niedługo uda.
Ale nie podeszłam.
Nie czułam się po tym dobrze. Szczerze mi było szkoda te bieduli i
zastanawiałam się później, czy dobrze zrobiłam. Jak ja bym zareagowała
jeszcze pół roku temu...
Jak Wy byście to odebrały? Czy jako próbę pocieszenia, czy raczej jako
rzucenie w twarz mojego szczęścia?