Dodaj do ulubionych

zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m.???

27.04.05, 08:39
mialam wczoraj powazna rozmowe z m. i stwierdzil on kategorycznie, ze NIGDY
nie zgodzi sie na zaplodnienie nasieniem dawcy...

spytalam go co dalej i stwierdzil, ze jesli nie wyjdzie nam z jego
plemnikami, to adoptujemy dziecko!

zastanawiam sie, co jest przyczyna takiej kategorycznej odmowy!! czy to jakas
swoista "zazdrosc"???

smutna thinsad((((
Obserwuj wątek
    • dawida_24 Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 08:43
      Wiesz, nigdy nie rozmawiałam z M. na ten temat. Ale niedawno poruszyłam kwestię
      adopcji. Po rozmowie mogę teraz jedynie wywnioskować, że tym bardziej by sie
      nie zgodził na nasienie dawcy. Czasem go nie rozumiem....
      • thintalle_lalaith Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 08:56
        moj tez sie nie zgadzal na adopcje.. twierdzil zawsze, ze bedziemy probowac..po
        jego ostatnich wynikach moj lekarz stwierdzil, ze szanse na naturalna ciaze sa
        u nas bardzo, bardzo male (mam tylko jeden jajowod i pech chce owulacje
        przewaznie nie w tym jajniku co trzeba)... od dawna jestesmy zakwalifikowani do
        ivf/isci... mam teraz monitoring i lekarz jest "zachwycony" moim cyklami
        (notabene zawsze byly ok...) i AKURAT w lewym (z jajowodem) mam pecherzyk (12
        mm w 12 dniu cyklu) i tak sie "teoretycznie" zastanawialam nad ta mozliwoscia...
    • pietrek666 Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 08:51
      Nie wiem czy to zazdrość. My jesteśmy dokładnie w tej samej sytuacji, tyle że
      (mam taką nadzieję) moja żonka nie doszukuje się inklinacji mojego sprzeciwu. Z
      jednej strony wiem, że wolałaby urodzić dzieciaka, ale z drugiej strony układ
      jest czysty - adoptowane dla obydwojga jest "obcym" dzieckiem. Moja ochota na
      obcego była większa do momentu kiedy Invicta zasugerowała mi, a ja potem
      sprawdziłem, że takiego dzieciaka miałbym wpisanego w papierach jako swoje.
      Może to dla kobiet jest niezrozumiałe, ale myślę, że Twój M. ma podobne
      poglądy sad
      • thintalle_lalaith Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 09:06
        zeby nie bylo nieporozumien dodam, ze adopcje proponowalam mu juz dawno. akurat
        z roznych wzgledow nie chcialam byc stymulowana (opisze kiedys moja historie,
        bo jest naprawde skomplikowana...). on sie nigdy nie zgadzal..

        oczywiscie BARDZO chcialabym miec z nim dziecko!!! nie doszukuje sie, nie
        jestem upierdliwa...bylam tylko bardzo zaskoczona jego reakcja..

        pietrek nie zrozum mnie zle..latam co dwa dni na monitoring, na pobranie krwi,
        za przeproszeniem "rozkladam nogi" co rusz przed roznymi fachowcami, faszeruja
        mnie hormonami, choc w "normalnej" sytuacji nie byloby to potrzebne, dlatego
        chcialabym troche sie wiecej dowiedziec niz zwykle "nie".

        rozumiesz mnie troche???
        • pietrek666 Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 09:29
          Oczywiście że Ciebie rozumiem. Są kobiety którym żadnej ujmy na honorze nie
          przynosi wizyta u ginekologa, są takie które przyjmują to jako przykrą
          konieczność, są też i takie które bronią sie rękami i nogami, a w końcu są też
          i takie które po prostu nie widzą potrzeby takich wizyt.
          Druga oczywistość jest taka, że wolałbym mieć własne dziecko. Ale jeżeli już
          mam wybierać "z dwojga złego", to wolę adopcję. Nie jest to sytuacja, która
          mnie choćby w połowie satysfakcjonuje, ale coś musiałem wybrać, bo trzecim
          wyjściem było chyba rozstanie sad Nie wiem czy i tak do tego nie dojdzie. Nie
          wiem czy będę w stanie pokochać, czy nawet polubić tego bobasa. Nie wiem nawet
          czy zaakceptuję jego obecność.
          A co do Twojego męża: powiem Ci, że jeszcze niedawno wykazywałem taką samą
          postawę jak on. Daj mu dojrzeć do tej myśli. Chociaż najczęściej używany
          argument przez kobiety: "Kto się nami zaopiekuje, nie chcę być sama na
          starość." jest bez sensu, na facetów wogóle nie działa, więc radzę Ci nie
          próbuj go stosować.
    • agat78 Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 09:09
      Ja ze swoim nie poruszałam jeszcze tematu ani adopcji ani nasienia dawcy. Może
      nie ma u nas jeszcze takiej potrzeby. Ale wiem jedno, że NIGDY nie
      zdecydowałabym się na zapłodnienie nasieniem innym niz mojego M. Bardzo go
      kocham i chce mieć dziecko tylko z NIM. Jeśli to nam nie wyjdzie (czego nawet
      nie dopuszczam do siebie) wtedy pomyślimy o adopcji. Lepiej żeby to było, jak
      napisał pietrek "obce dziecko dla obojga". Takie jest moje zdanie i tylko moje.
      Każda kobieta jest inna i inaczej patrzy na świat i problem niepłodności.

      Mam tez koleżankę, której facet zgodził się na takie zapłodnienie jeśli im nie
      wyjdzie z jego nasienia.
      • ewa778 Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 09:32
        a u mnie jest zupelnie odwrotnie. byl moment, kiedy lekarz pytal mego m., czy
        jest po sterylizacjisad teraz juz wyglada to troche lepiej, bo zalapujemy sie na
        icsi. moj m od samego poczatku myslal o dawcy, ale mnie to przeraza. z mojej
        strony jest zdecydowane nie. nie mam zbyt dobrego zdania o facetach dzielacych
        sie swoim nasieniem dla zarobku. kojarza mi sie ze zboczencami. ja jestem za
        adopcja!
      • invicta1 Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 10:29
        myslę tak jak Agat o zapłodnieniu obcym nasieniem, ale adopcji raczej też nie chcę
        może niedojrzałam, ale jakoś mi to nie pasuje
        prawdopodobnie dlatego, ze krótko się staram i nie muszę podejmować takiej decyzji
        • tekla12 Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 11:59
          Do podejmowania takich decyzji się dojrzewa.
          A gdyby potraktować zapłodnienie nasieniem dawcy jak adopcję plemnika, którego
          nikt nie chce?
          Dziecko adoptowane to dziecko odrzucone przez biologicznych rodziców, czyli
          obdarzone balastem złych doświadczeń w okresie prenatalnym i po urodzeniu.
          Dziecko chciane i własne od momentu zapłodnienia nie jest na nie narażone.
    • pollla Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 12:04
      temat powraca, jak bumerang. Mój M wyraził kategoryczny sprzeciw w obu
      sytuacjach - dawca i adopcja. Jakoś szczególnie mnie to nie uderzyło, bo chyba
      wyraził równiż moje odczucia. Też nie chcę "nienaszego" dziecka.
      Adopcja jest bardziej sprawiedliwa, bo stawia obie strony w tej samej sytuacji.
      Ale przynajmniej dla mnie pozostaje obawa o genetyczne uwarunkowania
      adoptowanego dziecka.
      Wybór nasienia dawcy jest niesprawiedliwy dla mężczyzny, bo go poniża. To takie
      pośrednie przyprawienie rogów. Poza tym, gdyby problem leżał po mojej stronie -
      nie jestem przekonana, czy chciałabym zecydować się na matkę zastepczą.
      • thintalle_lalaith Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 12:23
        pollla napisała:

        > Wybór nasienia dawcy jest niesprawiedliwy dla mężczyzny, bo go poniża. To
        takie
        >
        > pośrednie przyprawienie rogów. Poza tym, gdyby problem leżał po mojej
        stronie -
        >

        no widzisz chyba o to chodzi. dziekuje.
        probuje po prostu zrozumiec jego stanowisko.

        @
        pietrek
        to on chce miec dziecko.. ja oczywiscie tez!! tylko, ze to nie jest tak, ze ja
        mu to wmawialam i podsuwam rozne propozycje..
        • pietrek666 Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 12:47
          A myślisz, że ja nie chcę. Ani ja żonce, ani ona mi nie go nie wmuszała. Tylko
          że ja nie chcę dziecka za wszelką cenę. Oczywiście że wolałbym mieć własne, ale
          jeśli nie mogę, albo jest to mało prawdopodobne...
          • marijohanna pietrek OT 27.04.05, 12:58
            fajnie, ze tu jestessmile))

            super poznac meski punkt widzenia..

            trzymam wam kciukismile)

            moj gin mowi, ze on nigdy nie stawia "wyrokow"- w naturze WSZYSTKO jest mozliwe!
            • pietrek666 Re: pietrek OT 27.04.05, 13:00
              smile
              Pozbędziecie się mnie dopiero jak cuś spłodzę, albo wyciągnę kopyta big_grinDDDD
              • invicta1 Re: pietrek OT 27.04.05, 13:02
                Piter kopyt większośc z nas nie wyciągnie, bo podobnież koniec swiata idziesmile,
                to nie zdążym na czas
          • inga30 Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 13:01
            My rozmawialiśmy i o adopcji i o obcym nasieniu i jedno i drugie jest dla M. do
            przyjęcia , chociaz jako rozwiazanie ostatnie,tzn. jak nam już podchodzenie do
            in vitro zbrzydnie zupełnie. Ja tymczasem chcę miec dziecko moje i mojego
            męza, oboje skłaniamy się bardziej ku nasieniu dawcy , mój mąz uważa że woli
            żeby dziecko było chociaz trochę nasze.
            • invicta1 Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 13:02
              no to ja jestem dziwoloag, bo in vitro tez nie chcęsad
              • thintalle_lalaith Re: zaplodnienie nasieniem meza - co na to wasi m 27.04.05, 13:08
                invicta1 napisała:

                > no to ja jestem dziwoloag, bo in vitro tez nie chcęsad



                nie jestes dziwologiem.. tez sie wzbranialam i wole adopcje (wiem, to juz
                calkowity dziwoloagwink)

                pietrek, dolaczam sie!! dobrze, ze tu jestessmile)
              • inga30 invicto 27.04.05, 13:29
                chyba nie jesteś dziwolągiem, jak juz kiedyś pisalam - nie chciałam in vitro i
                to bardzo, to inwazyjna, nieprzyjemna i kosztowna metoda, która wymaga wiele
                wytrwalości i od kobiety i od zwiazku, zmieniłam zdanie gdy okazało się ze
                wybór jest : adopcja, nasienie dawcy, in vitro lub brak dziecka. Nikt nie
                decyduje się na in vitro z entuzjazmu do tej metody, dopóki masz inne
                mozliwości lub przyjmujesz ze najwyżej nie będziesz miała nigdy dziecka ze
                względnym sopokojem nie ma powodu go robic. Decyzje podjęliśmuy po 5 latach
                małżeństwa i 2 latach intensywnych "starań" o których wielu wielu lekarzy
                wypowiedzialo sie ze nie maja żadnego sensu.
                • invicta1 Re: invicto 27.04.05, 13:31
                  ja mam antymotywację switopogladową do in vitro-co nie znaczy, ze mam cos
                  przeciw temu,zeby inni to robili-nawet podziwiam poswięcenie (głównie kobiety,
                  bo na niej cały ogromny ciężąr tego zabiegu spoczywa)
                  obiecałam sobie po śmierci Papieża, ze tego nie zrobie
                  • inga30 Re: invicto 27.04.05, 14:09
                    to na pewno bardzo silna motywacja dla Ciebie,rozumiem że podjęcie decyzji w
                    takiej chwili oznacza że wcześniej rozważalas in vitro i ze to jakieś
                    wyrzeczenie, nie znam twojej historii i nie wiem jak długo się starasz wiec
                    nie wiem czy w Twoim przypadku są inne mozliwosci zebys zaszla w ciażę, czy
                    została ci tylko adopcja, w kazdym razie goraco życze powodzenia. Inga
                    • invicta1 Re: invicto 27.04.05, 14:14
                      daleko mi do in vitro, krotko sie staram i nikt mi tego jeszcze nie proponował,
                      ale jakos tak postanowiłam byc pokorna wobec Boskich planów-co Bóg da to bedzie,
                      a nie chcę się sprzeciwiac robiąc in vitro-obym nigdy nie była postawiona przed
                      wyborem to albo nic, bo sporo bym wtedy zapłaciła za wierność postanowieniu
                      dzięki za kciuki
                      trzymam też za Ciebie
    • thintalle_lalaith dopiero teraz zauwazylam, ze w tytule jest blad.. 27.04.05, 14:19

      • invicta1 Re: dopiero teraz zauwazylam, ze w tytule jest bl 27.04.05, 14:21
        to nic; i tak wszyscy się połapali o co chodzi-to najwazniejszesmile
        • thintalle_lalaith hihi;)))))) nt 27.04.05, 14:24

          • pietrek666 Re: hihi;)))))) nt 27.04.05, 15:25
            Zauważyłem wcześniej tę rozbierzność i zaintrygowało to mnie, bo myślałem
            o "moralno-etycznych" problemach z (jak to eufemistycznie określa nasz lekarz)
            pobraniem próbki. big_grinDD
            Ale odpowiedziałem na treść, a nie nagłówek smile
            • invicta1 Re: hihi;)))))) nt 27.04.05, 15:28
              oj próbka to pikus, ale nieuzyte zarodki, to już grubszy problem
              • pietrek666 Re: hihi;)))))) nt 27.04.05, 16:10
                Oj Invicta! To był żart, a Ty tak na poważnie. Chodziło mi, że trzeba skręcić
                śmigło do probówki ;PPPPP
                • invicta1 Re: hihi;)))))) nt 27.04.05, 16:16
                  śmigło skęconesmile
                  mój M na luzie-ja pekam wyników-on pracoholik-komputerowiec-jutro się dowiemy
                  • thintalle_lalaith invicta... 27.04.05, 16:25
                    jestem na forum od niedawna..jakie macie problemy jesli moge spytac??

                    "smiglo skrecone" - hihiwink)) trzymam kciuki za wyniki!!!
                    • invicta1 Re: invicta... 27.04.05, 17:38
                      nie mam owulacji, dotad mówiono, ze to PCOS, ale zmieniłam lekarza i nie jest
                      przekonany, ze to PCOS
                  • inga30 Re: hihi;)))))) nt 27.04.05, 16:31
                    invicto, w najlepszym razie będzie wszystko ok., w najgorszym będziecie znać
                    przyczynę niepowodzeń , trzymam kciuki. Inga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka