Dodaj do ulubionych

Martwię się okropnie, ach ci M.

22.06.05, 08:00
Wczoraj byłam na usg, pęcherzyk w 15dc 23,3 mm. Gin stwierdził, że pęknie
dzisiaj(czyli wczoraj), dziś lub jutro. Mój M zaczoł się wczoraj dopytywać
jak to usg wygląda, był przekonany chyba, że robi się je na zewnątrz
brzuszka, tak jak przy zaawansowanej ciąży. Kiedy dowiedział się szczegółów,
to jak myślicie, co było dalej ? Z przytulanka wczoraj nici, a dzisiaj
wieczorem boję się, że będzie już za późno. Od ponad 2,5 roku staramy sie o
dzidzię, do tego hiperprolaktynemia, stymulacja w porzednich cyklach Clo i
Duphastonem (bez monitoringu przez poprzedniego lekarza !)Kórcze, nie mam już
siły i muszę się wam trochę wyżalić. Może odrobine poczuję się lepiej.
Obserwuj wątek
    • monia515 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 08:22
      Przepraszam, że się dopytuję, ale jakie argumenty Twój M. wysunął? Bo nie
      bardzo rozumiem dlaczego tak zareagował na usg. Przecież to normalne badanie.
      Mój M. chodzi ze mną na podglądy i nigdy żadnych uwag mi nie robił.
      • justynek13 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 10:35
        monia515 napisała:

        > Przepraszam, że się dopytuję, ale jakie argumenty Twój M. wysunął? Bo nie
        > bardzo rozumiem dlaczego tak zareagował na usg.
        a ja rozumiem...
        dla mnie bylo to najbardziej przykre badanie , ta prezerwatywa i ....
        ach nie lubie tego
    • dawida_24 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 08:26
      No, chyba nie był zły o to że miałaś dopochwowe USG??? Dziwny jest teń świat,
      naprawdę
      • lana33 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 08:53
        Dawidziu dokładnie tak jak napisałaś. On to sobie jakoś inaczej wyobrażał, jest
        strasznie zaborczy i nie mam już argumentów, żeby mu to wytłumaczyć. To jest
        tak jak u większości, dzidzia a i owszem, ale bez szczegółów technicznych, no i
        tragedia, bo lekarz to facet. Niestety nie mogę znaleźdź dobrego specjalisty,
        więc przestałam wybierać w płci. Trochę czuję się samotna z tą walką, więc
        troszkę wam sie wyżalam, chociaż wiem, że to niczego nie zmieni.
        • monia515 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 08:58
          Twój M. jest zazdrosny o głowicę dopochwową???? Sorry, ale to nie jest normalne.
          • lana33 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 09:06
            Głowica mogłaby sobie jeszcze być, ale ta ręka ! Chyba zwarjuję, albo rzucę to
            wszystko w pigułę i tak się zakończy długi i męczący etap starań o dzidziusia.
            • monia515 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 09:14
              Nie noooo... nie rozśmieszaj mnie. Mówisz, że leczysz się 2,5 roku.. przez ten
              czas nie raz przecież miałaś badanie zwykłe ginekologiczne. I co? Twój M. nie
              wiedział, że ginekolog musi czasami dotknąć swoja pacjentkę (choćby zbadać
              piersi) lub włożyć jej to i owo... tu i ówdzie..
              Na jakim świecie on żyje???
            • katka113 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 09:19
              A może twój szanowny M powinien skorzystać z jakiejś terapii u psychologa czy
              co?
          • justynek13 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 10:37
            monia515 napisała:

            > Twój M. jest zazdrosny o głowicę dopochwową???? Sorry, ale to nie jest
            normalne
            ok to nie jest normalne
            tylko widzisz moze popsuc humor a bez humoru ni ema seksu
            faceci to dziwne stworzonka
            sama sie przekonalam ostatnio dlatego teraz staram sie ograniczyc do minimum
            techniczne szczegoly
            • monia515 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 11:41
              ""> Twój M. jest zazdrosny o głowicę dopochwową???? Sorry, ale to nie jest
              normalne
              ok to nie jest normalne
              tylko widzisz moze popsuc humor a bez humoru ni ema seksu
              faceci to dziwne stworzonka
              sama sie przekonalam ostatnio dlatego teraz staram sie ograniczyc do minimum
              techniczne szczegoly"

              Co może popsuć humor??? Że żona była na podglądzie, że jest piękny pęcherzyk i
              że jest idealna pora na poczęcie dzidziusia??? Powinien się cieszyc, a nie
              robić fochy, że żona go zdradza z głowicą! To juz jest głupota, a nie dziwne
              stworzonko.
    • pietrek666 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 09:22
      Albo to jest wkręt, albo facet powinien być zazdrosny nawet o badanie
      gardła big_grinDD
      • monia515 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 09:25
        Witaj Petrek! Fakt- to może być wkręt...
        • lana33 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 09:52
          Potrzebowałam tylko paru słów otuchy, a nie drwiny. Dzięki.
          • goragatka Schiza wkretow 22.06.05, 09:55
            Chyba mozna niezle kogos urazic takimi stwierdzeniami.
            Moze jak ktos uwaza jakis watek za wkret to po prostu nich nie odpowiada.
            Agata
            • monia515 Re: Schiza wkretow 22.06.05, 10:01
              No nie przesadzajcie- nikt nie chce nikogo urazić. Po prostu dla większości
              jest to tak dziwne, że aż nieprawdopodobne.
              Musisz pogadać z mężem i wyjaśnić mu na czym polega leczenie u ginekologa.
      • paula242 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 09:54
        To rzeczywiście dziwne.Mój mąż wczoraj był ze mną na badaniach w klinice i
        widział to pierwszy raz.I najśmieszniejsze było to że jak wyszliśmy to
        stwierdził że zrobiłam mu ochote na seks.Jedyne pytanie z jego strony było
        takie czy mnie nie bolało.Naprawde nie rozumiem Twojego męża,może on myślał że
        to wszystko robi się telepatycznie.Masz się nie denerwować i nie przejmuj się
        to o nim świadczy a ty masz większe problemy niż zazdrosny mąż o badanie
        ginekologiczne.Trzymaj się i powodzenia
        • lana33 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 10:00
          Dzięki Paula, tylko tego tak naprawdę potrzebowałam.
          • justynek13 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 10:43
            wiesz... a moj zapytal czy to mi przyjemnosc sprawia...bo ja glupia nie
            iwedzialam jak mu wytlumaczyc i powiedzialam ze to taka podluzna sonda jak
            wibrator!!! pukam sie w glowe
            moze on potrzebuja zapewnienia ze to jest "nieprzyjemne"....
            kurczesmile dziwne to
          • aggaxx Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 10:46
            Hej Lana!
            Na pocieszenie opowiem Ci jaka była reakcja mojego męża wink Kiedy wróciłam od
            lekarza po pierwszym usg dopochwowym zapytał standardowo jak było. A mnie coś
            odbiło w tym momencie i zaczęłam opowiadać półsłówkami. Że nie było tak źle...
            że założył prezerwatywę... że wcale długo we mnie nie był... że nie bolało...
            że nie było to wcale przyjemne, bo w końcu to obcy facet... i takie tam. Mój
            mąż był tak zaskoczony, przejęty i sama nie wiem co jeszcze, że nie zauważył,
            że to żart z mojej strony. A ja brnęłam dalej. Widząc, że się złości i boczy na
            mnie zaczęłam mu wypominać, że przecież to On sam chciał żebym poszła do tego
            lekarza, że jakbym wiedziała, że taka będzie Jego reakcja to wcale bym tam nie
            poszła. No i wyobraźcie sobie, że mój Kochany przeprosił mnie za te wymówki i
            powiedział, że wszystko rozumie, że będzie mnie wspierał. Myślałam, że naprawdę
            wie o czym mówiłam. Więc wyobraź sobie jakie było moje zdziwienie, kiedy
            jeszcze tego samego wieczoru powiedział śmiertelnie poważnie: "ale wytłumacz mi
            jeszcze raz: na co ten lekarz zakładał tę prezerwatywę" wink)) Mój kochany mąż ;-
            ))) Rozbroił mnie całkowicie. Musiałam jeszcze raz opowiedzieć wszystko od
            początku, ale tym razem dokładnie wyjaśniając i nazywając. Głupia jestem
            strasznie, że tak wkręciłam mojego męża. Druga sprawa to taka że do tej pory
            leczyłam się w Klinice Niepłodności przy Uniwersytecie Jagiellońskim w
            Krakowie. I jak na szpital studencki przystało podczas każdego badania miałam
            koło siebie nie tylko lekarza ale też paru studentów. Dlatego też mój mąż
            bardziej był zainteresowany tymi studentami niż lekarzem. Ale zapewniłam Go, że
            podczas badania nie spuszczałam z nich oczu i gdyby tylko któryś odwrócił wzrok
            od monitora sama bym się z nimi rozprawiła wink)) Mojego męża to przekonało.
            Wierzę Laniu, że i Twój mąż to zrozumie. Może tylko będzie potrzebował nieco
            więcej czasu.
    • dawida_24 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 10:40
      No tak, różnie ci nasi mężczyźni reagują na te sprawy. Powinnaś z nim
      porozmawiać.
      • lana33 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 10:58
        To może być sposób, chyba odczekam troszkę dla uspokojenia wrażeń, a potem
        spróbuję z nim ponownie porozmawiać. To jest tak, że niby wiedzą jak to się
        odbywa, a tak naprawdę to nie mają o tym bladego pojęcia. Dzięki za wsparcie.
        • pom Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 11:07
          Lano, oni naprawdę nie wiedzą.smile
          Mój ma dwoje dzieci z małżeństwa, uczestniczył przy obu porodach a nie miał
          pojęcia jak wyglada nowoczesne USG.smile
          Bo i skąd?
          Fakt faktem, że Twój maż zareagował przesadnie!!!
          • beettinna Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 11:14
            Jestem w szoku!

            Mnie jak robił lekarz usg waginalne to mąż był przy badaniu!chciał normalnie,
            lekarz zapytał mnie czy mi to nie przeszkadza, nie krępuje a jak powiedziałam
            że spoko to pozwolił mężowi.Patrzył z uwagą, chciał znać szczegóły...

            Śmiał się nawet potem że nie dziwi się że non stop chodzę do ginekologa skoro
            tak mi "dogadza", to były żarty, jak można mieć coś przciwko temu to nie
            rozumię?? Chyba że mój mąż jest jakiś nienormalny??
            pozdrawiam
            • beettinna Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 11:16
              Ja nie wiem! Ale czy twoj mąż myślał że lekarz ginekolog patrzy do ucha gdy
              bada???
              • niunia90 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 12:28
                Dziewczyny, to prawda, że mężczyźni nie mają pojęcia jak wygląda USG
                dopochwowe. Mimo, że sama nazwa coś sugeruje. Zadzwoniłam do lekarza umówić się
                na USG w Boże Ciało i lekarz kazał przyjechać na oddział i wziąć ze sobą
                prezerwatywę. Po wyłączeniu telefonu mąż pyta mnie: i co? A ja na to, że ok
                tylko muszę kupić prezerwatywy. A mój ślubny na to z oburzeniem: To co ty z nim
                będziesz robić?!
                Ale jak wytłumaczyłam, jak to wygląda to się uspokoił.
                Porozmawiaj z nim raz jeszcze spokojnie. A może daj mu poczytać to co tu
                piszemy???
                Pozdrawiam.
                • monia515 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 12:48
                  A wiedzą jak wygląda badanie ginekologiczne? Czy tez myślą, że jajniki ogląda
                  się przez gardło? Dla mnie to nie do pojęcia, że facet może tak się zachować.
                  Zamiast się cieszyć, że jest piękny pęcherzyk, ten sie obraża, że żona go
                  zdradza z głowicą. No bez przesady. Powinien Cię przeprosić.
    • michalinnaa Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 16:03
      ja mojemu M nie moge mówić kiedy dokładnie jest owy bo wtedy tak sie stara, ze
      z wystrzału nici i cykl zmarnowany sad. No ale zóż mam zrobić. czasami myślę, ze
      oni mają gorzej tak na rozkaz i nic nie pomaga, kolacja, nastrój nic. teraz
      sobie obniecałam, ze mu nie powiem o owu dokładnie tylko w przybliżonych kilku
      dniach. Aca mój M też pewnie nie wie jak takie badanie wyglada.
      lana nie martw sie tak kolejny cykl będzie udany. głowa do góry. Powiedz mu, ze
      to było wyjątkowe badanie i więcej takich nie bedziesz miała. dbajmy o psychę
      naszych M. Kobiety raczej są silniejsze psychicznie od swoich M.
      Buziaczki Aneta
    • cetka Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 19:35
      wspolczuje ci lana, wydaje mi sie, ze twoj maz jest troszke niedojrzaly...czy o
      cytologie, posiew z pochwy ma tez pretensje? mi sie to nie miesci w glowie... a
      o rtg, gdzie lekarz widzi twoj goly biust? internista, ktory bada twoja grype,
      widzi twoj stanik. no nie miesci mi sie to w glowiesad

      a czy gdyby on poszedl do androloga - niech pomysli, gdy obca kobieta-lekarka
      bedzie dotykala jego czlonka, to bedzie to dla niego przyjemne, czy raczej
      wstydliwe, nieprzyjemne?...

      a jesli jest taki wrazliwy, to moze zmien lekarza na kobiete? i uswiadom go, ze
      WIEKSZOSC poloznikow, to mezczyzni.
    • evita76 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 19:49
      Lena dosonale Cię rozumiem jeśli Cię to pocieszy to jest nas juz dwie które
      mamy jak sie wyraziły koleżanki "nienormalnych mężów" Mój reaguje identycznie
      on, poprostu jest przerażony, boi sie panicznie lekarzy, takie badanie
      dopochwowe to dla niego coś wstrętnego, też chodziłam do faceta lekarza no i to
      zdecydowanie też nie był plus dla mojego męża. Ale dużo się poprawiło jak raz i
      drugi poszedł ze mną , zobaczył "osioł" że to dla mnie to tez nic miłego ,i ile
      to mnie kosztuje stresu, teraz chyba bardziej mnie rozumie i juz tak nie
      reaguje, oswoił się , a nawet bym powiedziała na pewien sposób mnie podziwia za
      zaangażowanie i wytrwałość. Ale ja go juz teraz tak nie wszczególam w przebieg
      wizyty moją reakcję i tak dalej. Tak więc myślę że i Twój małżonek się z tym
      osowi. Pozdrawiam,
      • gocha500 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 20:36
        a moj m ni da sobie zrobic badania nasienia za zadne skarby!!!!! tez mi z tym
        zle!!!!ale zeby byc wkurzonym o dopochwowe usg to juz zupelna przesada!!!!
        nienormalne do bolu!!!!
        • cetka Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 22.06.05, 20:52
          kurcze, jak czytam ten watek, to az mnie denerwuja ci wasi mezowiesad wy musicie
          sie obnazac przed obcymi ludzmi kilka razy w miesiacu, przyjmujecie silne leki,
          zastrzyki, bolesne zabiegi, jak hsg i inne wyrzeczenia, a oni maja za zle
          badanie, ktore wcale wam nie sprawia przyjemnosci? badanie nasienia?! przeciez
          to podstawowe badanie, od ktorego nalezy zaczac leczenie, a potem jeszcze
          nieraz powtorzyc!!! kurcze, moj maz dal sobie nawet wlozyc palec w pupe u
          androloga, bo nie wiem, czy wasi mezowie to wiedza, ale tak sie bada prostate i
          kazdego kiedys to czeka, jak rowniez dotykanie meskich narzadow przez lekarza
          np. lekarza-faceta. tak samo niemile, jak dla nas badanie ginekologasad

          no nie wiem, ale walka z takimi tak naprawde drobiazgami u facetow, to wyraz
          ich niedojrzalosci.
          • ksara4 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 23.06.05, 12:30
            dla świętego spokoju lepiej im nie opowiadać szczegółow, chociaż ja opowiadam,
            ale po moim to spływa jak woda.Gorzej z seksem na "sygnał", tylko raz
            zaproponowałam seks w celu prokreacyjnym i porażka, powiedział, że nie jest
            bykiem rozpłodowym.Po tej przykrej nauczce nie mówię nigdy, że mam dni płodne,
            tylko umiejętnie się łaszę wtedy.
    • karola27 Re: Martwię się okropnie, ach ci M. 23.06.05, 13:02
      U nas było tak: na 1-szej wizycie po wywiadzie z ginem , mialam sie rozebrac do
      badania a potem badanie piersi. M. nie wiedzial co zdrobic, gin tez nic nie
      mowił i to był wstrzas. Pozniej dal skierowanie n a badanie nasienia. Mielismy
      ten komfort ze oddac nasienie moglismy w domu bo mamy blisko laboratorium. M.
      nie wszedl ze mna z tym słoiczkiem, a po odbior wynikow tez musialam isc sama a
      on czekal przed wejsciem do laboratorium. Glupota totalna. O badaniu usg
      waginalnym opowiedzialam mu w szczegolach po tej calej historii bo u gina nie
      ma usg.
      A co do tego badania to mysle sobie ze jest ono stosowane o tyle od niedawna ze
      starsze pokolenie go nie zna , nawet panie w szpitalu czekajace na usg z
      prezerwatywa w reku czesto pytaly mnie po co ten kondom i co jej lekarz bedzie
      robil bo ona ma glupie mysli itd. Skoro dojrzale kobiety nie wiedza to co
      dopiero maja wiedziec o usg dopochwowym nasi M. To jest moje zdanie na ten
      temat. A stad sie czesto bierze jakas "niepojeta" zazdrosc
    • wiktoria33 ach ci M :)) 23.06.05, 14:53
      nie bedzie za pózno nie martw sie, mysle ze po prostu badz sobą i nie ukrywaj
      przed nim ze przykro ci jest widzac taką jego reakcję
      ja, jak sie kiedys pokłócilismy (bo jemu sie zachcialo przytulanka a ja mowie
      ze nie dzis tylko dopiero jutro bo wtedy żołnierzyki bedą mocniejsze smile) wiec
      wygarnelismy sobie roznosci i powiem ci ze nam ulzyło..
      powiedzialam mu ze jak tak to ... ja stopuję, konczymy leczenie i tyle,
      wytrzymal ...2 dni smile
      ;P
      • lana33 Re: ach ci M :)) 23.06.05, 15:05
        Dzięki Wiktoria, ale powiem szczerze, że jakbym wiedziała, że taką burzę
        wywołam swoim postem, a w niektórych przypadkach spotkam się z takim
        niezrozumieniem, to nic bym nie pisała i dusiła w sobie. Dzięki za wsparcie, bo
        tylko onomi było potrzebne.
        • naka1 Re: ach ci M :)) 23.06.05, 15:10
          uda się wam porozumieć zobaczysz!
          • wiktoria33 Re: ach ci M :)) 24.06.05, 09:41
            I co jak atmosferka?? pogodziliscie sie?
            trzymam kciuki
            cos ci powiem : w dzien kiedy wiesz ze nic z tego nie bedzie (pod wzgledem
            prokreacji ) tak zebys byla na luzie jak kiedys do przytulanka...wyslij
            mu "seksownego" sms'ka, przywdziej koronki, przygotuj kolacyjke przy
            swiecach ,winko i po prostu będzie tak jak dawniej, ...
            smile)
            bedzie wiedzial ze go chcesz i potrzebujesz nie tylko do dzidzi
            • lana33 Re: ach ci M :)) 24.06.05, 09:51
              Dzięki Wiktoria, na razie jest w porządku, po jednym dniu mu przeszło i
              postanowiłam, jeżeli to tylko możliwe, nie wtajemniczać go w szczegóły, wtedy
              ja także bedę spokojniejsza.
              • agiq Re: ach ci M :)) 24.06.05, 10:19
                a mój M był razem ze mną w gabinecie na badaniu normalnym ginekologicznym i na
                badaniu usg dopochwowym, ja z kolei razem z nim byłam w pokoiku do pobierania
                nasienia... po prostu oboje wiemy że to tylko badania, ze robimy to w naszym
                wspolnym celu itd.
                zreszta po tych 7 miesiacach (bo tyle mniej wiecej sie leczymy) sciaganie
                majtek w gabinecie to dla mnie taka sama czynnosc jak otwieranie buzi u
                dentysty...
                • monia515 Re: ach ci M :)) 24.06.05, 10:47
                  Sorry, ale to raczaj ON powinien wysłać seksownego smsa i zrobic miłą kolację
                  przy świecach... i przeprosic za te wszystkie nerwy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka