Dodaj do ulubionych

Dylemat moralny

17.07.05, 15:55
Dziewczyny, postanowiłam się do Was odezwać. Czytam Was już dość długo, ale
sama nie pisałam jak dotąd nic - nie jestm poradnikiem medycznym, a problemów
moralnych podobnych do moich tu nie znalazłam i dlatego piszę. Nikt nie zna
przyczyn naszej niepłodności, jesteśmy klasycznym przykładem niepłodności
idiopatycznej. Pozostała nam już tylko adpocja. Właśnie rozważamy to
rozwiązanie. Tylko....
No właśnie, niewykluczone, że mój mąż mógłby mieć dzieci, ale... nie ze mną.
Szczerze mówiąc wolałabym wychowywać jego (i jednocześnie nie moje) dziecko,
niż adpotowane (czyli nie jego i nie moje). Rozmawiałam z nim o tym, ale on
nie chce nawet o tym słyszeć.
Żal mi mojego męża, że ze względu na naszą (chyba jednak moją) niepłodność
będzie pozbawiony potomstwa. Żal mi go tym bardziej, że jest naukowcem,
wysokiej klasy specjalistą w swojej dziedzinie (darujcie, ale nie będę
opisywać szczegółów, dość łatwo można byłoby go zidentyfikować). Szkoda, żeby
takiego "mózgu" nikt po nim nie odziedziczył.
Ja wiem, wiem, że to nie jest takie proste - niekoniecznie ewentualna matka
chciałaby nam "oddać" dziecko. Ale ja naprawdę wolałabym, żeby ON miał
dziecko, niż żebyśmy nie mieli go oboje. Tyle że ON w ogóle nie bierze
takiego rozwiązania pod uwagę...
Obserwuj wątek
    • cetka Re: Dylemat moralny 17.07.05, 16:24
      wszystkie filmy z matkami zastepczymi sie zle konczasad to juz chyba lepiej
      cudza komorka jajowa i jego nasienie?

      nie chce cie tez martwic - kiedys czytalam artykul o wielu uczonych, z ktorego
      wynikalo, ze z reguly geniusze mieli b. przecietnych rodzicow...niekoniecznie
      trzeba cos odziedziczyc po rodzicach...
      • p.magdalenka Re: Dylemat moralny 17.07.05, 17:08
        dziedziczy sie po dzidkach wszelkie geny a nie po rodzicach.
        A własnie nie brałaś pod uwagę zabiegu z obcą komórką jajowa i ze sperma
        twojego partnera? ogłasza sie tu nawet jedna z dziewczyn która chce \chyba za
        jakas gratyfikacją/ oddac swoje komórki. warto spróbować i problem byłby
        rozwiązany.
        • cetka Re: Dylemat moralny 18.07.05, 17:49
          a wiesz, ze robilam niedawno badania genetyczne i pani genetyk powiedziala mi,
          ze to mity, ze dziedziczy sie po dziadkach. dziedziczy sie po wszystkich po
          trochu, nigdy nie wiadomo co i ile
    • prandre Do cetki i p.magdalenki 17.07.05, 18:02
      Dziecko mojego męża miałoby część genów swoich dziadków, prawda?
      Ale to tak naprawdę nieważne; chciałabym po prostu, żeby on miał szansę w ogóle
      mieć dziecko.
      Po co mi czyjaś komórka jajowa? Jestem zdrowa - tak jak on - z niewiadomych
      przyczyn nie możemy mieć dzieci.
      • p.magdalenka Re: Do cetki i p.magdalenki 17.07.05, 18:26
        ja zrozumiałam ze nieplodnosc lezy po twojej stronie. A jesli obydwoje
        jestescie zdrowi i nie ma zadnej przyczyny to nie jestescie skresleni.
        powinniscie probowac roznych zabiegów, inseminacji, in vitro, a jak to nie
        podziała to dopiero myslec o adopcji.
        moze powinnas sie udac SAMA na tydzien do senatorium specjalizujacym sie w
        leczeniu niepłodnosci np. Połczyn Zdrój. a nie skreslac sie i swoje mozliwosci.
        nie jestes sama w takiej sytuacji jest nas wiele. a idiopatyczna niepłodnośc na
        nastepny cykl moze minac i uda wam sie zaskoczyc.
        • anna-joanna Re: Do cetki i p.magdalenki 17.07.05, 18:51
          Dzięki smile
          Wiem, że nie jesteśmy skreśleni, ale jakoś przez długi czas naszego
          małżeństwa "nie zaskoczylismy", więc nie mam wielkich nadziei. Poza tym nie
          jestem najmłodsza, to też minus.
          Z zabiegów wspomagajacych nie zrobiliśmy jak dotąd tylko in vitro. Boję się w
          ogóle do IVF podochodzić. Brrrrr....
          Zresztą nawet jeśli to i tak nie teraz, tylko za pół roku jak wrócimy do kraju.
          Taaaa, jak sama czytam to co napisałam to chyba uznałabym siebie za trolla na
          tym forum, a tymczasem to najprawdziwsza prawda, po prostu taką mam sytuację
          życiową - jestem chyba jedyną babą pod słońcem, która chciałaby, żeby mąż ją
          zdradził i to od razu z owocnym (w przenośni i dosłownie) skutkiem, a on tego
          nie chce. Śmiech mnie ogrania, ale jest to gorzki śmiech niestety...

          BTW mój mąż to nie Einstein, bez przesady (któraś z Was pisała o geniuszach)! :-
          ) Ale i tak żal mi chłopa, że trafił na taki wybrakowany egzemplarz jak ja.
          Zresztą dla wszystkich dziewczyn - no, prawie dla wszystkich - ich mąż jest
          naj... i każda dla swojego chciałaby jak najlepiej.
          • marijohanna Re: Do cetki i p.magdalenki 17.07.05, 19:01
            a moze sie zdecyduj pod jakim nickiem bedziesz pisala???

            nic z tego nie rozumiem. skoro jestes zdrowa, to dlaczego nazywasz siebie
            wybrakowanym egzemplarzem?
            • anna-joanna Re: Do cetki i p.magdalenki 17.07.05, 19:03
              Ja zacytowałam post prandre, ale w t.zw. międzyczasie ten post zniknął...
          • kamelia111 Re: Do cetki i p.magdalenki 17.07.05, 22:58
            Sorki, ale to brzmi idiotycznie... Z jednej strony chciałabyś dla swojego
            męża "jak najlepiej" (czyli zdrada z inną i spłodzenie dziecka z inną), a z
            drugiej strony nie chcesz podejśc do in-vitro... To Ty hcesz tego dziecka czy
            nie? A może to tylko Twój mąż chce dziecka? jeśli kobieta chcce mieć dziecko to
            jest gotowa przejśc wszystkie zabiegi by tylko spróbować... nie trzyma mi się
            to kupy... Trochę mam wrażenie, że się z tym wszystkim pogubiłaś, że jesteś
            rozchwiana emocjonalnie... Może jakaś psychoterapia?
    • anna-joanna Re: Dylemat moralny 17.07.05, 19:02
      Coś się pochrzaniło w tym wątku. Widzę, że w moim poprzednim poście zacytowałam
      wypowiedź prandre, którą chyba ona (?) skasowała. Nie wiem w takim razie czy
      mam pisać coś o niepłodności idiopatycznej czy nie. I tak nic mądrego nie mam
      do napisania, bo nikt nie ma nic mądrego do napisania o tym rodzaju
      niepłodności.
      Prandre, jeśli chcesz kontynuować, to napisz jakieś słowo potwierdzajace albo
      napisz do mnie na maila gazetowego.
      • marijohanna Re: Dylemat moralny 17.07.05, 19:59
        anna-joanna napisała:

        > Coś się pochrzaniło w tym wątku. Widzę, że w moim poprzednim poście
        zacytowałam
        >
        > wypowiedź prandre, którą chyba ona (?) skasowała. Nie wiem w takim razie czy
        > mam pisać coś o niepłodności idiopatycznej czy nie. I tak nic mądrego nie mam
        > do napisania, bo nikt nie ma nic mądrego do napisania o tym rodzaju
        > niepłodności.
        > Prandre, jeśli chcesz kontynuować, to napisz jakieś słowo potwierdzajace albo
        > napisz do mnie na maila gazetowego.


        ???
        nie mozna tak sobie kasowac watkow. tzn. nie sadze, aby pandre miala takie
        uprawnienia.

        a co masz do powiedzenia na temat nieplodnosci idiopatycznej?? ja z checia sie
        czegos dowiemsmile)
        pozdr.smile
        • tekla12 Re: Dylemat moralny 17.07.05, 20:42
          Hm, spróbuj odwrócić tę sytuację i wyobraź sobie, że mąż składa ci taką
          propozycję. Zaakceptujesz? Ucieszysz się? Zgodzisz się z radością?
          • marijohanna cos mi sie zdaje, ze to taki 17.07.05, 20:55
            nieprzemyslany watek. sorry. ale te posty sie kupy nie trzymaja. a jak to sie
            ma technicznie odbyc? maz cie zdradza (wszak piszesz, ze o zdradzie marzysz) i
            co??? kochanka od razu oddaje WAM dziecko???

            eeeh..
            • anna-joanna Re: cos mi sie zdaje, ze to taki 17.07.05, 21:50
              Pomyliłam miejsca - moja odpowiedź miała się znaleźć po Twoim poprzednim poście.
        • anna-joanna Re: Dylemat moralny 17.07.05, 21:48
          Chyba nie korzystasz zbyt długo z forum, skoro nie wiesz, że wątki/posty można
          kasować. Zgłaszasz takowego delikwenta do skasowania i tenże znika po dłuższym
          lub krótszym czasie (to chyba zależy od dyspozycyjności admina - ale nie jestm
          pewna). To w kwestii pierwszej.
          W kwestii drugiej - niepłodności idiopatycznej leczyć się nie da, bo nie ma
          czego. Jedyne co można w takiej sytaucji, to pogadać z kimś - o zrobionych
          badaniach, o medycynie niekonwencjonalnej, etc. Truizm: generalnie samo
          pogadanie - bez względu na przyczynę niepłodności - ma wpływ kojący.
          Wybacz, ale nie mam ochoty przedstawiać Ci szczegółowo mojego przypadku (możesz
          pogrzebać na forum i dowiesz się co nieco); z tonu Twoich wypowiedzi na tym
          wątku wnioskuję, że nie jesteś osobą życzliwą, ale "życzliwą". Przykrość wielka!
          • marijohanna do anny-joanny 18.07.05, 08:49
            po pierwsze daruj sobie wycieczki osobiste. po drugie niejednokrtonie
            zglaszalam cos do usuniecia i admin byl zawsze "niedyspozycyjny". a ten watek
            akurat sledzilam. na forach jestem od lat i nieobca jest mi ich administracja.
            to tyle w kwestii formalnejwink

            jesli zalozylas nowe konto (i zarazem nicka) na uzytek tego watku, to tez
            jestem w stanie zrozumiec, ze temat jest dla ciebie zbyt "intymny".
            pogrzebalam na forach i przeczytalam twoja historie.

            moze przejdziemy do tematu, jesli masz ochote???
            nie wiem czy przeoczylam, ale mozesz powiedziec jak dlugo sie staracie???

            z moim exem staralam sie 2 lata, ale prawde mowiac podczas calego zwiazku (14
            lat), z malymi przerwami, nigdy specjalnie nie zabezpieczalismy sie. nie
            stwierdzono u nas ZADNYCH przyczyn nieplodnosci. klasyczny przypadek. po
            rozwodzie, mimo tabletek antykoncecypcyjnych zaszlam w ciaze z nowym nie-mezem
            a moj ex ma coreczke. dlatego nie przekreslaj ani siebie ani twojego partnera.
            na pewno zajdziesz w ciaze wtedy gdy sie tego najmniej spodziewasz.

            pozdrawiam serdeczniesmile
            • anna-joanna Re: do anny-joanny 18.07.05, 10:53
              No popatrz, ja mam zupełnie inne doświadczenia z kasowaniem wątków. Nie dalej
              jak w maju założyłam wątek dotyczący Dnia Matki, po czym zorientowałam się, że
              jest zdublowany, ktoś mnie wyprzedził. Poprosiłam o usunięcie i zniknął
              natychmiast, zanim ktokolwiek się do niego wpisał.
              Nie wiem na jakich forach czytałaś moją historię, bo generalnie jestem obecna
              tylko na tym forum i nie przypominam sobie, żebym jakąś historię tu pisała, no
              bo jaką historię? Gdzieniegdzie rzeczywiście jakieś conieco o sobie piszę i
              przeważnie dotyczy to konkretów: leków, medycyny niekonwencjonalnej, etc. Nie
              traktuje tego forum jak psychoterapii; nie rozważałam i nie rozważam tu żadnych
              kwestii "intymnych" jak to nazywasz: psychicznych, psychologicznych, etycznych,
              religijnych, etc.
              Poza tym - mój mąż nie jest naukowcem (jest dealerem samochodowym), a moją
              motywacją rozrodczą nie jest i nigdy nie było przekazanie genów (do głowy by mi
              to nie przyszło!).
              Odnośnie tematu, czyli n. idiopatycznej - z tego co napisałaś wynika, że
              lekrstwem na naszą niepłodność jest... rozwód, albo staranie się o dziecko z
              innym partnerem. I tu zataczamy kółko - przeczytaj sobie jeszcze raz pierwszy
              post w tym wątku. Brzmi dziwnie podobnie....
              • marijohanna Re: do anny-joanny 18.07.05, 11:18
                wnioski wyciagnelas sama. nikogo nie namawiam do zdrady. wlasciwa przeslanka
                byla (dot. nieplodnosci idiopatycznej): nie myslec o tym, nie zagladac na fora
                (forum jesli tak lepiej), nie liczyc dni, nie mierzyc temperatury itd. itp. w
                zaleznosci co robisz.

                a co do pomyslu zalozycielki watku to latwiej jest zdradzic meza i nawet
                pozostawic go w przeswiadczeniu, ze to jego dziecko. ale rozumiem, ze chodzi o
                GENYwink
                z drugiej strony gdyby dziecko geniusza urodzilo sie w glinianej chatce w
                afryce i tam musialo spedzic zycie, to geniusz nie mialby szans rozwoju.
                wnioski nasuwaja sie same.
          • cetka Re: Dylemat moralny 18.07.05, 17:53
            mi admin kiedys odpisal, ze nie ma absolutnie zadnej mozliwosci, zeby skasowac
            posta. a juz niechcacy to by chyba tylko admin mogl...

            co do nieplodnosci, gdy wszystko ok - mysle, ze tak samo mogloby sie udac
            twojemu mezowi z inna kobieta, jak i tobie z innym mezczyzna. a ty jakos tak
            skreslilas siebie od razu...kwestia tylko taka, czy tego chcecie, co jest dla
            was wazne, wazniejsze i najwazniejsze...
    • pepsi18 Re: Dylemat moralny 17.07.05, 22:25
      Tez jestem przykładem niepłodnosci idiopatycznej! Walcze dalej - 6 IUI -
      ostatnia i ICSI !!!!!!!! ostatnia nadzieja
      • anna-joanna Re: Dylemat moralny 17.07.05, 22:32
        Dlaczego ICSI??? To by znaczylo, ze coś z plemnikami u Was nie jest OK, a to
        już nie jest idiopatyczna...
    • to-ja-007 Re: Dylemat moralny 18.07.05, 14:05
      Jak nie ma przyczyny na pierwszy rzut oka to pozostaje do zbadania immunologia
      oraz in vitro. Jesli winna jest immunologia to niestety niekoniecznie Ty jestes
      czemus "winna".

      Pomysl z pozwoleniem mezowi na zdrade i niech sobie ma dziecko na boku uwazam za
      pomylke.

      Jesli sie boisz ze geny meza "zagina" to niech ten odda sperme do banku spermy.
      • anna-joanna do to-ja-007 18.07.05, 14:25
        Uważam, że ostatnie zdanie Twojego postu to przebój sezonu big_grinDDDDDDDD
        • marijohanna Re: do to-ja-007 18.07.05, 14:50
          anna-joanna napisała:

          > Uważam, że ostatnie zdanie Twojego postu to przebój sezonu big_grinDDDDDDDD


          tez mi sie spodobalo!!smile)))))
          • anna-joanna Re: do to-ja-007 18.07.05, 15:18
            Jak to się robi, żeby odpowiedzieć na czyjś post cytując go?
            • marijohanna "odpowiedz cytujac" nacisnij:) 18.07.05, 15:20

              • anna-joanna Re: "odpowiedz cytujac" nacisnij:) 18.07.05, 15:30
                Nie mam tego, mam tylko "odpowiedz" i znaczek kosza...
                • marijohanna Re: "odpowiedz cytujac" nacisnij:) 18.07.05, 15:43
                  z lewej strony "odpowiedz" jest ten tekst: "odpowiedz cytujac". moze strona ci
                  sie nie laduje do konca?? mozesz sprobowac najechac myszka "w ciemno"????
                  mi kiedys nie pokazywalo sie "wyslij". nacisnelam na wyczucie, bo wiedzialam
                  mniej wiecej gdzie jest ten button i poszlosmile)
        • to-ja-007 Re: do to-ja-007 18.07.05, 17:46
          > Uważam, że ostatnie zdanie Twojego postu to przebój sezonu big_grinDDDDDDDD

          Nie napisalam tego do konca powaznie.To byla prowokacja. Przepraszam jesli kogos
          urazilam.
          ..... ale nie moglam sie powstrzymac po tym ze "szkoda zeby takie geny sie
          zmarnowaly" ....
          Dobrze, ze to nie jest genialna kobieta bo wtedy zostaloby tylko klonowanie ...
          wink

          • aurita Re: do to-ja-007 18.07.05, 23:41
            dlaczego niepowaznie?
            geny by przetrwaly a wiele dziewczyn byloby szczesliwymi matkami malych geniuszy big_grin
            mi sie ta rada podobasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka