de_boer
10.08.05, 13:51
Witam,
Z tego, co zauważyłem, na tym forum goszczą głównie kobiety. Będę wdzięczny,
jeśli w miarę możliwości opowiecie o swoich doświadczeniach odpowiadając na
moje wątpliwości.
Sytuacja standardowa:
Staramy się z żona o dziecko od roku. Bez skutku.
Zrobiliśmy równolegle badania – problem jest po mojej stronie – mało ruchliwe
gnojki.
Do sprawy podchodzimy dość spokojnie (jak do tej pory).
Niestety z upływem czasu wzbiera we mnie przerażenie. Nie na myśl o braku
potomstwa, ale na myśl o tym, że moja żona raczej nie dopuszcza takiej
możliwości.
Postanowiliśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by mieć potomstwo w sposób
naturalny. Ja mam świadomość, że mamy ograniczone szanse, żona jest
optymistką.
Boję się chwili, kiedy przestanie nią być i kiedy nie będzie potrafiła
zaakceptować takiego stanu rzeczy. Boję się podporządkowania naszego życia
pędowi do posiadania potomstwa za wszelką cenę, kolejnych rozczarowań i tego,
jaki to będzie miało wpływ na jej psychikę, na nasz związek, ...
Boję się również swoich reakcji, bo wiem, że ją kocham i zrobię wszystko, by
była szczęśliwa, a to może oznaczać, że stracę umiejętność trzeźwej oceny
sytuacji i sam popadnę w jakąś prokreacyjną paranoję...
Opiszcie proszę, jakie są Wasze doświadczenia, jak zmieniły się Wasze związki
po odkryciu problemów z płodnością.
Niestety lektura postów tego forum oraz innych materiałów na powyższy temat w
internecie nastraja pesymistycznie.
Mam wrażenie, że wokół problemu bezpłodności wytworzyła się dobrze
prosperująca gałąź biznesu...
Pozdrawiam
D_B