Witajcie! Od 12 lat z przerwami leczylam sie u roznych ginow z powodu
nieplodnosci.W zasadzie stwierdzono tylko brak owulacji,maz ma wyniki
idealne.Podawano mi tylko clo i tak kazdy kolejny lekarz tylko na tym leku
sie opieral...Zmeczona ciagla walka bez powodzenia zrobilam sobie 2-letnia
przerwe i wczoraj powedrowalam znow do lekarza do prywatnej kliniki,to co
uslyszalam, podcielo mi skrzydla...

Lekarz mowil wprost,bez sciemniania i za to go cenie.Powiedzial,ze wszystkie
lata do tej pory mialam zmarnowane,ze ciagle opierajac sie na 1 leku lekarze
odebrali mi szanse,dzis juz sie "zestarzalam" w sensie rozrodczym i szanse sa
znikome.Do tego mam 2,5 cm torbiel na jednym jajniku,wiec trzeba bedzie
najpierw tego sie pozbyc ewentualnie pozniej przystapic do IUI z szansa 5%
Oczywiscie musze robic wszystkie badania hormonow od poczatku,bo tamte sa juz
nieaktualne....Hormony bede musiala od razu zazywac z "gornej" polki,bo
inne,slabsze nic mi podobno nie dadza.Calkowity koszt jednej IUI ma wyniesc
1500zl.
Jestem zalamana, nie wiem co robic, czy w ogole jest sens jeszcze w to sie
bawic? przeciez ten lekarz odebral mi ostatnie iskierki nadziei

W zasadzie to jest tak,jakbym z gory wiedziala,ze wywale 1500zl a nic z tego
i tak nie bedzie...
Dziewczyny czy Wasi lekarze tez sa tak okrutni i prostolinijni???
Ile daja Wam szansy,gdy przystepujecie do IUI? prosze napiszcie jak to u Was
jest ????