Jestem po 30.
Nie mamy dziecka.
Małżeństwem jesteśmy od kilku lat.
Czuję, że coś jest nie tak.
Jak miałam ok. 20 lat miałam operację torbieli na jajniku i wtedy lekarz powiedział że sugerowałby szybkie zajście w ciąże, bo potem może być różnie.
No i jest - jak widać nie najlepiej.
Jak należałam do Medicoveru byłam kilka razy z moim wątpliwościami u dr. Halamy ale była tak niemiła i zimna - BRRR - że mi się odechciało.
Żadnych badań mi nie zleciła.
Kazała łykać folik.
I nawet to że od kilku lat byłam mężatką bez dziecka nie stanowiło dla niej kwestii do zastanowienia nad przyczyną.
Chciałabym iść do naprawdę dobrego ale i miłego / ludzkiego lekarza, który wytłumaczy powie co mnie czeka i spyta do którego momentu jestem gotowa w to brnąć.
Bo prawda jest taka że wiem niewiele.
Chciałabym poznać jednak przyczynę tego stanu a potem wiedząc jakie mam możliwości - jeśli takowe będą - zdecydować czy w to wchodzę czy rezygnuję kierując swe myśli ku adopcji lub w ogóle zmienić myślenie o tych sprawach.
A wyżalić się chciałam bo wczoraj wieczorem dowiedziałam się że szwagierka znowu jest w ciąży.
Urodziła poprzednie w marcu i teraz kolejne.
Zrobiło mi się smutno, bo zadzwoniła taka rozszczebiotana i radosna, a my akurat byliśmy walentynkowo w trakcie miłośnego tete a tete.
Już pominę to że nam przerwała nasze zbliżenie, ale czy nie mam ciut racji mówiąc, że brakuje jej ciut wrażliwości.
Nie myślcie o mnie źle - proszę.
Cieszę się jej szczęściem choć boli mnie że nie mogę go dzielić...
Ale jak jeszcze dziś zadzwoni do mnie teściowa i spyta czy już wiem i kiedy my sie postaramy to sie chyba powieszę.
Dlaczego ludziom brak taktu i tej empatii ...
To tak boli

.....
Dziękuję że mogłam się tu wyżalić.
Pozdrawiam seredcznie.
Gdyby ktoś mi mógł powiedzieć od czego powinnam zacząć - jakie badania i jakiego lekarza w W-wie mi poleca bylabym wdzięczna.