dagi73
26.02.06, 20:47
Stało się to czego bałam się najbardziej .Brak dziecka i te ciągłe starania ,
rozczarowania zaczynają niszczyć nasze małżeństwo . Niby wszystko ok ,
jesteśmy dla siebie wyrozumiali ,rozmawiając o tym mówimy że jeśli się nie
uda to trudno nic się nie stanie przecież się kochamy , jesteśmy po to by się
wspierać . A jednak gdzieś od środka toczy się chorobowy proces który powoli
lecz skutecznie niszczy nas od środka . Za każdym razem gdy zwrócę uwagę
męzowi że coś zrobił nie tak , albo moja mama powiedziała że chyba za dużo
pracujemy że życie nam ucieka - mój m robi mi wyrzuty ze napewno mam
pretensje że nie mamy dziecka , wszystko obraca w atak na niego . Nie daję
już rady - staramy się 3 lata z 1/2 roczną przerwą / miałam zabieg po którym
musiałam uważać by nie zajśc/ . Nie mam do niego pretensji , może to ja nie
mogę mieć dzieci / lekarze twierdzą że oboje jesteśmy zdrowi / . Czy też
mieliście takie przejścia , potrzebuję trochę wsparcia...