Dodaj do ulubionych

Stało się..

26.02.06, 20:47
Stało się to czego bałam się najbardziej .Brak dziecka i te ciągłe starania ,
rozczarowania zaczynają niszczyć nasze małżeństwo . Niby wszystko ok ,
jesteśmy dla siebie wyrozumiali ,rozmawiając o tym mówimy że jeśli się nie
uda to trudno nic się nie stanie przecież się kochamy , jesteśmy po to by się
wspierać . A jednak gdzieś od środka toczy się chorobowy proces który powoli
lecz skutecznie niszczy nas od środka . Za każdym razem gdy zwrócę uwagę
męzowi że coś zrobił nie tak , albo moja mama powiedziała że chyba za dużo
pracujemy że życie nam ucieka - mój m robi mi wyrzuty ze napewno mam
pretensje że nie mamy dziecka , wszystko obraca w atak na niego . Nie daję
już rady - staramy się 3 lata z 1/2 roczną przerwą / miałam zabieg po którym
musiałam uważać by nie zajśc/ . Nie mam do niego pretensji , może to ja nie
mogę mieć dzieci / lekarze twierdzą że oboje jesteśmy zdrowi / . Czy też
mieliście takie przejścia , potrzebuję trochę wsparcia...
Obserwuj wątek
    • krychaw Re: Stało się.. 26.02.06, 21:17
      Chociaż my jesteśmy na początku leczenia,też czasami nie jest różowo.Głównie ja
      nie wytrzymuję nerwowo i niepotrzebnie się wyżywam na moim m,bo jest pod ręką.U
      nas sytuacja jest trochę inna,bo obydwojgu nam coś dolega i "wina" leży po
      dwóch stronach.I słyszę te same wyrzuty od mojego męża,a przecież się
      kochamy.Nie umiem Ci nic poradzic,bo sama sobie nie radzę,ale przytulam
      cieplutko i życzę dużo cierpliwości i wiary,że wszystko sie musi ułożyc.
    • rafulka Re: Stało się.. 27.02.06, 08:28
      To Wy starając się od 4 lat nie wiecie na czym stoicie? Dagi 73 wtbacz, ale
      ciśnie mi sie na usta kilka niecenzuralnych wyrazów. Nawet spermy nie
      przebadaliście, żeby chłop wiedział, że on... hormonów nie pobadałaś, żeby
      wiedzieć, że z Tobą oki? Bosheee
      • krztyna Re: Stało się.. 27.02.06, 08:52
        Autorka napisała, że są oboje z mężem zdrowi więc to chyba nie to, że się nie
        diagnozowali...

        Żebyśmy mogły spróbować choc trochę pomóc, to może napisz, co teraz robicie -
        jak się staracie - czy naturalnie, czy macie jakiś plan, jeśli wszelkie metody
        zawiodą? Jeśli nie macie - np. najpierw laparoskopia, później, lekarz skieruje
        na inseminację itd. a na samym końcu rozważycie adopcję, to bez takiego planu
        trudno mieć nadzieję i zachować choć okruchy optymizmu.

        Trzymam kciuki.

        --------
        A Dzieciątko przyszło jesienią...
        • rafulka Re: Stało się.. 27.02.06, 08:57
          Krztyna, skoro facet się obwinia, bo może on, to wynika dla mnie jasno, że
          zdrowi są, ale nie przebadani. Podstawowo w tym zakresie. Znaczy niepłodności.
          Co to za leczenie, że przez 4 lata nikt ich na badania spermy nie pogonił?
          Ja też jestem zdrowa, tyle, że mam niedrożne jajowody, miałam polipa, a
          wcześniej pco i endometriozę. Szczegół.
          Mój M też jest zdrów jak wół. Tyle, że plemniki ledwo w dolnej granicy normy (i
          tak lepiej, bo przed dwoma laty, daleko od tej granicy, oczywiście w dół)
    • rafulka Re: Stało się.. 27.02.06, 08:58
      Za chwilę będą mieli problem z seksem... Przerabiałam to przed kilku laty...
    • korlewna Re: Stało się.. 27.02.06, 08:59
      Dagi.... jak będzie w Waszym malżeństwie zalezy tylko od Was. Może za mało
      rozmawiacie, może nie rozumiecie się, może nie do końca jedno wie, co w drugim
      siedzi... Nie znam Was, nie znam Waszych problemów. Może jesteście na etapie, w
      ktorym potrzebna jest pomoc kogoś mądrzejszego... Czy naprawde lekarze niczego
      nie znalezli? A może za mało badan zrobiliście?? Może gdzieś tkwi przyczyna? A
      jesli nawet u Was to niepłodnosć idiopatyczna...może warto zdecydowac sie na
      któraś z technik wspomagania rozrodu?
      Tak czy inaczej życzę Wam, by wszystko zakończyło sie pomyślniesmile
    • piegoosek Re: Stało się.. 27.02.06, 23:27
      u nas bylo podobnie! ale TO siedzialo we mnie! nie to, zebym miala zal do
      mojego M. o nie! mialam zal do wszystkich i wszystkiego! ciagle bylam spieta i
      nabuzowana! pewnie moj M. odbieral mnie podbnie jak Ty odbierasz teraz swojego!
      potrzeba Wam teraz duzo cierpliwosci i milosci, a napewno pokonacie ten kryzys
      (bo inaczej tego nie mozna nazwac)! u nas milosc i cierpliwosc mojego M.
      zmusila mnie do dzialania w innym kierunku niz tylko to jedno (starania):
      zwolnilam sie z pracy, realizuje swoje plany! zaczelam zyc i uczyc sie zycia na
      nowo smile znowu kochamy seks i juz nie "fukam" smile
      badz cierpliwa i pelna wyrozumialosci! przede wszystkim nie mozecie siebie
      nawzajem oskarzac! nawet gdybyscie wiedzieli czyja to "wina", to przeciez nie
      mialoby to zadnego znaczenia, prawda?
      musimy przede wszystkim nauczyc sie zyc bez dzieci, bo moze nigdy nie bedziemy
      ich miec! jesli uzyskamy spokoj wewnetrzny, bedzie nam latwiej! latwiej znowu
      isc do gina, na badania, czekanie z miesiaca na miesiac... znam to, och znam smile
      powodzenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka