Dodaj do ulubionych

ale ktoś wpędził mnie w dołek...:(

14.04.06, 17:33
Pewien znajomy,z którym prawie z mężem zerwaliśmy kontakt był
tak "taktowny"że musiał sie sms-em dzisiaj pochwalic że wczoraj wieczorem
urodziła mu się córka i jest mu super.Żeby to do mojego męża tak napisał to
mniejsza z tym,ale mam wrażenie ze zamierzał mi jeszcze bardziej dokopać.On
nie liczy się z cudzymi problemami i smutkami,to egoista/dlatego zerwaliśmy z
nim kontakt/i doskonale wie,że staramy się o dziecko i b.to przeżywam.On
chyba oczekuje ode mnie gratulacji ale nie otrzyma tego ode mnie...Powiedzcie
czy ja naprawdę przesadzam?? czy jestem aż tak przewrażliwiona?
Obserwuj wątek
    • dagps Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 17:40
      nie wiem jak bardzoz le sa wasze stosunki, czy rzeczywiscie mozna przypuszczac ze zrobil to na zlosc.
      wiem tylko ze ludziom na co dzien rodza sie dzieci, sa wtedy szczesliwy, chca powiedziec o tym calemu swiatu, nawet tym, z ktorymi czasem albo calkiem niedawno sie poklocili i w swej radosci i dumie zapominaja o tym, ze my nie mozemy sie tak cieszyc jak oni.
      wiem ze to bardzo boli i ze nic na to nie poradzimy, ze dzieci rodza sie dzis nie tam, gdzie my chcemy. ale rodza sie. ludzie powstaja. nie nam na zlosc. czasem moze nie tak trudno byloby innym znalezc w swej radosci troche wrazliwosci i taktu dla nas, ale z drugiej stropny, czy na pewno chcemy byc traktowane szczegolnie? czy nie lepiej ze sie hartujemy i zyjemy w normalnym, realnym swiecie, w ktorym rodza sie dzieci, tak po prostu...?

      nie wiem czy ci pomaga to co ja sobie mysle, czy cie jeszcze bardziej doluje, bo ja to pisze i becze.

      jutro bedzie nasze. i wyslemy smsy. moze nawet zapomnimy sie i wyslemy komus kto bedzie bardzo z powodu tego smsa smutny, zly, bezradny i pogubiony.
      • marijohanna Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 18:00
        mysle, ze jestes przewrazliwiona, w takiej chwili jak urodzenie dziecka chce sie
        czlowiek podzielic radoscia a nie komus dokopac.

        nie smuc sie. ty tez bedziesz kiedys wysylala smsysmile)
      • pawlakjo Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 18:02
        Nie obawiaj się.Nie wpędziłaś mnie w dołek.Masz rację.Piszesz mądrze.Widać w
        Tobie ogromne zrozumienie.Ja wiem napewno,że jezeli wogóle spotka mnie to
        szczęście/bo już myślę o adopcji,pomimo że mamy za sobą tylko lub aż 8m-cy
        starań/to napewno będę bardziej taktowna w stosunku do osób,które cierpią z
        podobnego powodu.A wiem,że wielu ludziom tego taktu brakuje.
        • dagps Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 18:41
          ja zobacze jaka bede

          to podle, ale ja sie zloszcze i zazdroszcze jak ktos kogo nie lubie jest w ciazy. okropne to jest, ale taka jest prawda o mnie.
          • pawlakjo Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 18:45
            U mnie jest podobnie...
            • maretina Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 21:54
              pawlakjo napisała:

              > U mnie jest podobnie...

              ale jak bedziesz w ciazy, to bedziesz oczekiwac, ze wszyscy beda sie cieszyc
              wraz z toba, prawda? bedziesz oburzona, ze komus moze sie ciaza nie podobac...
              zobaczysz.
        • zaisa Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 18:51
          A wolalabys dowiedziec sie za jakis czas od kogos z boku, ze ten znajomy ma
          dziecko, ktore ma juz pare miesiecy? Mniej by bolalo?
          Wiem, jak bola takie sms-y o narodzinach czyis dzieci. Chwilami, po drugim
          poronieniu, po prostu dretwialam, sztywnialam przy takiej wiadomosci. Wciaz tak
          jest. Nie mowilam ani slowa. A jesli maz byl obok sciskal mocno moja reke.
          Pomysl jeszcze o jednym - czy gdy bedziesz miala dziecko, czy chcesz, zeby
          informacja o jego pojawieniu byla odbierana jako zlosliwosc? Przeciez to osoby,
          ktore maja problem z tym, by miec wlasne dzieci, powinny najlepiej rozumiec,
          jakie to szczescie, gdy sie pojawiaja.
          I jeszcze jedno - po drugim poronieniu nie umialam milczec tak, jak po
          pierwszym. I wtedy dowiedzialam sie, ze niejedno z tych dzieci, ktore pojawily
          sie niby tak bezproblemowo, jest po ciezkiej walce swoich rodzicow. Po
          wczesniejszej stracie lub stratach, leczeniu, plamieniach i problemach w ciazy,
          komplikacjach przy porodzie. I czy na pewno wiesz, ze zona tego czy innego
          kolegi, teraz cieszaca sie maluchem, rok temu na tym forum nie dzielila sie
          swoimi klopotami, nie wyplakiwala zali? A przeciez, gdy sie uda kazdej
          dziewczynie stad, to inne sie ciesza, odbieraja to jako nadzieje dla siebie.
          Wiem - to trudne i boli, ale przeciez te dzieci nie rodza sie nikomu na zlosc.
          I dobrze, gdy dla swoich rodzicow sa radoscia i szczesciem. Tak, jak beda Twoje
          dla Ciebie - wszystko jedno czy urodzone czy adoptowane.
          Powodzenia i wszystkiego dobrego. Ostatecznie juz wiosna i czas na bocianysmile)
          • pawlakjo Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 18:58
            Tak się składa,że oni wogóle takiego problemu nie mieli.Udało im się za
            pierwszym razem!!!!!!!!!!!!!!!! Mieli sobie m-c urlopu i żadnych stresów jak
            my/mąz chce zmienić pracę/i JESZCZE BYŁ TAKI TEKST WCZEŚNIEJ OD NIEGO -"A MOŻE
            MÓJ MĄŻ WCALE JESZCZE DZIECKA NIE CHCE?"Miałam mu ochotę wtedy przyłożyć!
            • maretina Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 21:56
              pawlakjo napisała:

              > Tak się składa,że oni wogóle takiego problemu nie mieli.Udało im się za
              > pierwszym razem!!!!!!!!!!!!!!!!
              o jaka zbrodnia! jak oni smieli, prawda? powinni byli sie starac co najmniej z
              135464646764647987964679767 cykli/lat i po drodze z 1346764676849 razy poronic,
              zebys byla zadowolona.
              masz problem ze soba. to przykre, bo nie widzisz nic zlego u siebie a u innych
              owszem....nawet to czego nie ma.

              Mieli sobie m-c urlopu i żadnych stresów jak
              > my/mąz chce zmienić pracę/i JESZCZE BYŁ TAKI TEKST WCZEŚNIEJ OD NIEGO -"A
              MOŻE
              > MÓJ MĄŻ WCALE JESZCZE DZIECKA NIE CHCE?"Miałam mu ochotę wtedy przyłożyć!
              • pawlakjo Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 22:15
                Nie wiem co miałaś teraz na celu?? Bo pisząc te posty chyba miałaś zamiar mi
                naprawdę "dokopać",czy obrazić...Szkoda że nie przypomnisz sobie czasów kiedy
                to ty starałaś się o dziecko bezskutecznie i czy byłaś taka harda kiedy inni
                się szczycili tym o co ty musiałaś walczyć!!Gratuluje ze ci się udało,ale twoim
                zadaniem powinno być dodawanie otuchy a nie na odwrót...
                • hanna26 Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 23:14
                  Pawlakjo.
                  Właściwie Maretina napisała dokładnie to, co i ja sobie pomyślałam. Nie chcę
                  się więc powtarzać. Chcę tylko napisać, że ja, zanim moje córki pojawiły się na
                  świecie, leczyłam sie przez 1,5 roku i przeżyłam jedno poronienie. I uważam, że
                  było to bardzo niewiele w porównaniu z większością dziewczyn obecnych na tym
                  forum. Wybacz, nie chciałabym ci sprawić przykrości, ale dla mnie twoja reakcja
                  to jakiś obłęd lub czysta kpina. A jeżeli dla ciebie adopcja to "przegrana
                  walkowerem" to mam nadzieję, że nie przejdziesz kwalifikacji. Wybacz, ale mam
                  przyjaciół, którzy adoptowali dzieci i cieszę sie, że oni nie czytują tej
                  strony i nie zauważą twojej superdelikatnej uwagi.
                  Jak można radość z urodzenia dziecka nazywać złośliwością - kompletnie tego nie
                  rozumiem! Czy ty sie w ogóle trochę zastanowiłaś, zanim napisałaś swoje posty?
                  Czy tobie naprawde sie wydaje, że w tak niesamowitej chwili, jak urodzenie
                  dziecka, człowiek myśli o tym, żeby komus dokopać?
                  • pawlakjo Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 23:39
                    Haniu
                    otóż zle mnie zrozumiałaś jeśli chodzi o adopcję...Może zbyt chaotycznie
                    napisałam,ale miałam na myśli to,że zamiast poddawać się b.kosztownym zabiegom
                    typu in-vitro,ICSI,które dają tylko 25-35% szans to zdecydowanie bardziej
                    szlachetnym gestem jest adopcja dzieci,które tylko na to czekają/m.in.dlatego
                    KOŚCIÓŁ sprzeciwia się tej metodzie/.I w zyciu nigdy nie uważałam że adopcja to
                    gorsze macierzyństwo...
    • tymonka30 Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 18:44
      Ty patrzysz pod tym kątem a on pewnie nie jeśli to dobry kolega. Po prostu
      chciał się z Wami podzielić tą wspaniałą nowiną. No a czemu niby miał nie
      napisać jeśli to kolega?
      • pawlakjo Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 18:47
        On doskonale wie,że my się staramy i na razie bezskutecznie i że ja to
        b.przeżywam...Ale on ma zazwyczaj gdzieś co ktoś czuje, najważniejszy jest on
        sam i wszyscy jego bliscy.
        • dagps Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 18:51
          jak czytam to co napisalas przed chwila, to sobie mysle ze chyba strasznie jestes na niego zla, nie od dzis. wysylam iskierke spokoju. wszystko bedzie dobrze. ciesz sie swietami, bo zdarzaja sie stosunkowo rzadko.
        • tymonka30 Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 18:58
          Czyli nie jest to dobry kolega, więc lej na niego i się w ogóle nie przejmuj,
          bo nie warto, chyba że ma Ci to pomóc ale wątpię...
          • kociaczek22 Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 19:14
            A ja jestem innego zdania. Uwazam,że jeśli Mu nie pogratulujesz poczuje
            się "wygrany". Pomyśli sobie, że udało Mu się Ci dokuczyć.
            Ja bym normalnie pogratulowała.
            Zobaczysz, że doczekasz chwili, kiedy On pogratuluje Tobie.
            Ponoś dobro dane innym warac do nas z podwójną siłą!
        • maretina Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 21:57
          pawlakjo napisała:

          > On doskonale wie,że my się staramy i na razie bezskutecznie i że ja to
          > b.przeżywam...Ale on ma zazwyczaj gdzieś co ktoś czuje, najważniejszy jest on
          > sam i wszyscy jego bliscy.

          masz pretensje do niego, ze zachowuje sie tak jak Ty? czytajac twoje posty mam
          wrazenie, ze jestes jakims cholernym epicentrum wszystkiego co na drzewo nie
          ucieka.
    • ksara44 Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 19:20
      ja z kolei uwazam, ze przesadzasz, 8 miesiecy - nawet lekarz by kazal jeszcze
      czekac, nawet calkowicie plodne pary maja prawo do roku nie zajsc, a co dopiero
      8 miesiecy????
      nie widze w tym koledze zadnych zlych intencji, a wez pod uwage, ze patrze
      obiektywnie, staram sie o wiele dluzej i nie wyobrazam sobie, zebym miala w
      taki sposob zareagowac na to, ze komus ze znajomych urodzilo sie dziecko,
      przemysl to jeszcze, zanim zerwiesz kontakty z naprawde niewinnym kolega!
      a co bedzie jak wam sie nie uda kolejne 8 miesiecy?
      • pawlakjo Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 19:25
        jeśli się nie uda przez kolejne 8m-cy to nie bede się już więcej starać.Poddam
        się walkowerem i zaadoptuje.Ja nie mam tyle sily co inni na taką walkę,która
        nie wiadomo czy wogóle kiedykolwiek zakończy się sukcesem.A wiem napewno że nie
        wyobrażam sobie życia bez dziecka...
        • maretina Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 21:59
          pawlakjo napisała:

          > jeśli się nie uda przez kolejne 8m-cy to nie bede się już więcej
          starać.Poddam
          > się walkowerem i zaadoptuje.
          adopcja to nie jest forma zastepcza wlasnego dziecka. to calkiem inna para
          kaloszy i watpie by osoba tak rozchwiana emocjonalnie nadawala sie na ten
          skomplikowany proces.

          Ja nie mam tyle sily co inni na taką walkę,która
          > nie wiadomo czy wogóle kiedykolwiek zakończy się sukcesem.A wiem napewno że
          nie
          >
          > wyobrażam sobie życia bez dziecka...
          • blackone76 Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 17.04.06, 22:11
            ale jestes niesprawiedliwa !!! dziewczyna miala dola mozna bylo jej powiedziec
            ze moze przesadzila.. w swojej ocenie..ale TY ją po prostu wgniotłaś w
            ziemie... jessu az jestem zaskoczona Ty mamusia -a tyle zlosci w tobie..? skąd ?
            Faktycznie post naszej kolezanki byl radykalny..ale ja odebralam go raczej jako
            wolanie -krzyk z bolu..i cierpienia, bo tak przezywa ze nie moze miec malenstwa
            jeszcze..Ty jako ze masz juz swoj skarbek..powinnas byc bardziej wyrozumiala..a
            nie pisac " watpie aby osoba tak rozchwiana emocjonalnie nadawala sie..." albo
            wczesniej insynuacja ze ona wolalaby aby ktos iles razy poronił..sama sobie cos
            wymyslilas i chcesz sie w tym utwierdzic. A jakie masz prawo osadzać ją??? bo co
            ? bo ty jestes mamą.. i wiesz jaka powinna byc matka? jestem bardziej
            wstrzasnieta twoimi postami.. niz jej. Bo jej zlosc moge sobie
            wytłumaczyc..zrozumiec..a Twojej nie.. Naprawde..az nie wypadało ci..
            • pawlakjo Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 18.04.06, 09:14
              Serdecznie Ci dziękuję,że się za mną wstawiłaś.Teraz kiedy już ochłonęłam to
              przyznaje racje,że pisałam to wtedy pod wpływem świeżych emocji,,,gdybym
              dopiero teraz miała dostęp do kompa to napewno już bym takiego postu nie
              wysłała.Ja za wyjątkiem jednej odp na złośliwe posty MARETINY pozostawiłam
              wszystko BEZ KOMENTARZA/bo brak mi było naprawdę słów co do jej złośliwości i
              nawet szkoda było mi się zastanawiać skąd się u niej to bierze,być może złe
              wychowanie Faktycznie post naszej kolezanki byl radykalny..ale ja odebralam go
              raczej jako
              > wolanie -krzyk z bolu..i cierpienia, bo tak przezywa ze nie moze miec
              malenstwa
              > jeszcze..Ty jako ze masz juz swoj skarbek..powinnas byc bardziej
              wyrozumiala..a
              > nie pisac " watpie aby osoba tak rozchwiana emocjonalnie nadawala sie..." alb
              > o
              a być moze wiele innych rzeczy nakładających się na siebie/.
              śWIĘTA RACJA!!!
    • maretina Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 14.04.06, 21:53
      tak. jestes przewrazliwiona. szukaj pomocy bo jestes na najlepszej drodze do
      zwariowania. to NORMALNE, ze ktos podzielil sie szczesciem!moj maz po moim
      porodzie wyslal ze 20 smsow i wykonal dziesiatki telefonow do rodziny i
      znajomych. nikt w taki sposob nikimu nie dokopuje. po prostu sie cieszy i
      obwieszcza, ze zostal ojcem/matka.
    • zaisa pawlakjo 17.04.06, 08:08
      Oj, coś w rodzaju piekła udało Ci się rozpętać. Myślę, że lepiej, że ulżyłaś
      swoim najgorszym uczuciom tu, na forum, a nie "na żywo". I myślę, że łatwo
      zapominamy, że tak naprawdę ta cała złość niby kierowana ku innym to po prostu
      żal i ból, że oni tak a my nie...
      Z okazji trwających Świąt, życzę dużo spokoju, miłości i nadziei. I całej masy
      akceptacji - siebie, sytuacji, świata dookoła.
      • pawlakjo Re: pawlakjo 17.04.06, 21:45
        Dziękuję Ci serdecznie.Również Wesołych Świąt!
        >Oj, coś w rodzaju piekła udało Ci się rozpętać. Myślę, że lepiej, że ulżyłaś
        > swoim najgorszym uczuciom tu, na forum, a nie "na żywo". I myślę, że łatwo
        > zapominamy, że tak naprawdę ta cała złość niby kierowana ku innym to po
        prostu
        > żal i ból, że oni tak a my nie...
        Oczywiście masz rację...
        • ap77 Re: pawlakjo 17.04.06, 22:06
          Ojej wiesz co ja bym to olała... Mnie kompletnie nei ruszja "inne" dzieci!
          Przeciez mu czekamy na swoje! Niech maja inni swoje niegrzeczne bachorki smile
          Kiedys przeczytalam, ze dobrzy rodzice, musza dlugo poczekac na swoje dziecko!
    • bianka1977 Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 18.04.06, 08:11
      Ja myslę, że nikt nie chciał specjalnie tobie dokopać smsem o narodzinach. W
      takich sytuacjach wysyła sie z opcją "wyślij do wielu" a w euforii i radości
      nikt na pewno nie zastanawiał się czy wysłać "Krysi" a "Kasi" nie... wiem że ci
      przykro, ja kiedy bezskutecznie starałam się o dziecko, dowiedziąłm się o swoim
      PCOS przeżywałam każda ciążę znajomych, wylewałam litry łez, a potem godziłam
      się z sytuacją i stawałam do walki na nowo. Teraz jestem szczęśliwą mamą dwójki
      maluchów i trzymam kciuki za innych, innaczej pojmuję już świat, spokorniałam i
      wiem że nie zawsze ma się to co się chce, jak się chce i wtedy kiedy się chce...
    • begonia4 Re: ale ktoś wpędził mnie w dołek...:( 18.04.06, 13:56
      Cześć, pewnie nie poprawie ci nastroju, ale uważam że nie masz racji. Sama
      jestem po 2 poronieniach, więc wiem, jak to boli. Ale prawda jest taka, że
      życie wokół nas toczy się dalej. Sama ma koleżankę, która zaszła w ciąże
      troszkę przede mną i planowałysmy, ze pewnie spotkamy sie na porodówce sad
      Tak sie nie stanie, ale z tego powodu nie zerwałam kontaktów z nią, odwiedzamy
      się i szczerze ciesze sie jej szczęśiem. Mamy też zaprzyjaźnione rodzinki z
      maluszkami..
      Nie będę oszukiwac, że patrząc na rosnąc brzuszek koleżanki, nie czuję bólu i
      odrobiny zazdrości, ale nic te moje złe uczucia nie zmienią, a moge tylko
      jeszcze więcej stracić.
      Jesli nie lubisz tego chłopaka i drażni Cię, to po prostu nie odbieraj
      telefonów i sms- ów, ale tez nie odmawiaj innym prawa do radości. Pozdrawiam i
      życzę owocnych staranek. Pa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka