Dodaj do ulubionych

przygotowanie do in vitro i po

27.05.06, 17:12
Witajcie Forumowicze,
Jestem tutaj nowa, wiec witam Was na poczatek. Za 2 tyg rozpoczynam "dlugi
protokol" do in-vitro we Wroclawiu u dr Polaka. W kazdym razie taki jest plan.
Boje sie tego co mnie czeka. Strach jest przed bolem no i generalnie przed
nieznanym. Nie mam 100% pewnosci czy na pewno tego chce...
Dlatego bardzo bym chciala prosic dziewczyny, ktore przeszly te droge, zeby
podzielily sie ze mna tym, czego mam oczekiwac na poszczegolnych etapach.
Chodzi mi o uciazliwosci, bole, symptomy zarowno przy analogach jak i przy
stymulacji a potem punkcji, transferze no i po. Czy normalnie sie
funkcjonuje? Czy mozna pracowac, skupiac sie? Czy boli i co boli? Uslyszalam
dzisiaj od znajomej, ze potwornie przechodzila podawanie hormonow...
Poradzcie, czego sie spodziewac...
Bede Wam bardzo wdzieczna za odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • justysia111 Re: przygotowanie do in vitro i po 27.05.06, 17:21
      Cześć.Przede wszystkim nie panikuj.Wszystko powoli stanie się normalne.Nawet te
      zastrzyki w brzuch.to tylko tak sie wydaje gdy nie wiemy co nas czeka.Bedziesz
      żyła z dnia na dzień, codziennie kolejny zastrzyk, co parę dni podglądanie
      jajeczek.Ja też byłam przerażona, bałam sie zrobić zastrzyk, na myśl o punkcji
      robiłam sie blada.Naprawde da sie przeżyć i nie jest tak źle.pozdrawiam
    • donata72 Re: przygotowanie do in vitro i po 27.05.06, 17:24
      matko to moze sie zastanow jezeli masz watpliwosci czy chcesz ivf czy nie ja
      przyjmowanie hormonow mialam bez objawowo nic a nic mi nie dolegalo punkcja w
      narkozje nic nie czujesz po 3 godzinach do domu zadnych objawow nie mialam
      transfer to bylo najcudowniejsze bo wkaldaja ci twoje dzieciaczki siku tylko
      chcialo mi sie bardzo ale wytrzymalam godzinke z pelnym pecherzem i to tyle
      tylko ze ja bardzo chcialam miec te dzieciuszki co nosze pod serduchem i kopia
      mnie cale dnie i noce i dlatego niemialam watpliwosci co do ivf bo to bylo MOJA
      jedyna sznasa
    • ul73 Re: przygotowanie do in vitro i po 27.05.06, 17:44
      Jak naprawdę bardzo pragniesz dzieciaczka, to wytrzymasz wszsytko, cel uświeca
      środki. Jak miałam cieżkie chwile, to mówiłam sobie po co to wszystko i dla
      kogo. Udało mi się po I ICSI, niestety z mrożaczków już nie udalo sie zajść w
      drugą ciążę, powoli szykuje się do kolejnej stymulacji. Wiem, ze pragnę mieć
      drugie dziecko i zrobię wszystko, zeby to zrealizować. Motywacja jest
      najważniejsza. smile
      • tytuska1 Re: przygotowanie do in vitro i po 27.05.06, 17:49
        no tak... motywacja to jedno, a wewnetrzne przygotowanie to drugie...
        czy moglabys opowiedziec cos wiecej o tym co bylo dla Ciebie trudne i w ktorym
        okresie? Bardzo Ci z gory dziekuje
        Ja po prostu lepiej funkcjonuje jak "przerobie sobie" temat na sucho...
        Poza tym potrzebuje przygotowac swoje otocznie, rozplanowac prace. Czy
        funkcjonuje sie normalnie i czy przez caly czas? Czy mozna pracowac? Co i kiedy
        boli?
        Pozdrawiam i dziekuje wszystkim za dotychczasowe odpowiedzi
        • donata72 Re: przygotowanie do in vitro i po 27.05.06, 19:04
          mi niebylo wogole trudno w zadnej chwili poprostu bylam szczesliwa ze jest taka
          metoda i ze moze sie udac i bedziemy mieli dziecko naprawde nic nie boli ale
          kazda z nas jest inna
          • monik39 Re: przygotowanie do in vitro i po 03.07.06, 22:50
            ja, podobnie jak Donata dzięki nadziei przeżyłam wszystko bardzo dobrze. Co
            prawda byłam przestymulowana (33 komórki pobrano, z czego 18 zapłodniło się),
            ale wszelkie niedogodności nie były w tym momencie ważne. Myślałam tylko o
            jednym: w końcu robię kolejny, nowy krok, a wraz z nim jest szansa że się uda.
            Jesli chodzi o niedogodności, w moim przypadku był to powiększony, nabrzmiały
            wodą brzuch oraz bóle po punkcji. Po punkcji również obwód brzucha jeszcze sie
            powiększył, ale potem powoli wracał do stanu pierwotnego.Punkcję miałam w
            narkozie, a transfer bez żadnego znieczulenia-nic nie bolało.
            Niestety moja beta w 12 dpt wynosiła 5 i lekarz stwierdził że wynik ten nie
            oznacza ciąży. Ostawiłam progesteron i czekam na decyzję o transferze
            mrozaczków. Robienie zastrzyków z puregonu w brzuch przed stymulacją wydawało
            się dla mnie niemożliwe, a już drugi zastrzyk wykonałam sama pod okiem lekarza.
            KOlejne robiłam w pracy lub w domu. Wszystko da sie przeżyć, ale musisz
            wiedzieć czy tego naprawdę chcesz. Ja chciałam bardzo, i chcę nadal. Trzymam za
            Ciebie kciuki.
    • justysia111 Re: przygotowanie do in vitro i po 27.05.06, 18:24
      napisz na mojego gazetowego maila justysia111@gazeta.pl.Udzielę ci odpowiedzi
      na twoje pytania
    • agnienienia Re: przygotowanie do in vitro i po 27.05.06, 19:27
      Witaj,
      nie dziwią mnie Twoje obawy, ja miałam ich całą masę. Wszystkie wyniki badań
      wychodziły nam świetnie, a od 1,5 roku bezskutecznie próbowaliśmy zajść w ciąże.
      Byliśmy już po pięciu nie udanych IUI, wykonywanych cykl po cyklu. Stres i
      zmęczenie psychiczne dawało nam sie silnie we znaki. Wylałam litry łez, było
      bardzo ciężko, nie obyło sie bez napięć w domu. Ale decyzje o invitro,
      podjeliśmy natychmiast podczas rozmowy z lekarzem i niemal od razu
      przystąpiliśmy do "długiego" protokołu. Abstrakcją było dla mnie robienie sobie
      zastrzyków, przeraźliwie sie ich bałam, dlatego zaczał mi je wykonywać mąż.
      (przed wykonaniem pierwszego zastrzyka gonalu wpadłam w histerię i niedałam go
      sobie zrobić przez ponad godzinę sad((()Żyłam od zastrzyka do zastrzyka, od
      wizyty u lekarza do wizyty, w między czasie przyplątała sie do mnie jeszcze
      grypa, byłam podłamana. Prawie nie spotykaliśmy sie z przyjaciółmi, bo nie
      miałam nastroju.Jeśli chodzi o pracę, to jakoś bez problemu udało mi sie
      pogodzić jedno z drugim. Rano brałam decapeptyl, pomiędzy 17-19-gonal. Nie
      odczuwałam wogóle brania hormonów, nie miały one zadnego wpływu na moje życie,
      poza stresem związanym z myślami uda sie, czy sie nie uda. "Wychodowałam"
      pięknych 20 pęcherzyków, na punkcje i transfer wzięłam dwa dni wolne z pracy.
      Punkcja odbyła sie pod narkozą, tak, ze nie czułam nic, lekarz pobrał 17
      komórek. Potem troche bolało mnie podbrzusze, zaraz dostałam no-spe i po bólu.
      Następnego dnia około 10.00 zadzwonił do mnie lekarz z cudowna informacją, ze
      zapłodniło sie 12 komóreczek smile))). Na transfer przyjechaliśmy pełni optymizmu i
      nadzieji, ze wszystko bedzie dobrze-w końcu przyjechaliśmy po nasze
      dzieciaki!!Tu nic nie bolało, zaraz po zaczęłam przyjmować trzy razy dziennie
      duphaston i luteinę. Niestety zaczął mi bardzo rosnąć brzuch i 8 dni po
      transferze przywiozł mnie mąż do kliniki z koszmarnymi bólami, okazało się,że
      mam zespół hiperstymulacji jajników, ale okazało sie również, ze jestem w ciąży
      smile)))))Ból był upiorny, nie spałam pięć dni i nocy,ale moja radość była tak
      olbrzymia, ze nie potrafie tego opisać. Zaraz trafiłam do szpitala, w którym
      spędziłam 2 tygodnie i w którym dowiedziałam się, ze będziemy mieli bliźnięta
      smile))))). Tyłam okropnie w pasie miałam 101 cm, wążyłam 71 kg-szok! Nagle zaczęły
      mi schodzić wody, ale ból sie utrzymywał, dostałam jeszcze dwa tygodnie
      zwolnienia i doszłam do siebie.
      Obecnie jestem w 10 tyg ciąży i niepotrafie wyrazic mojego szcześcia, to
      najlepsze co mogło mi sie w życiu przytrafić-naprawde zapomina sie o całym
      włożonym nadludzkim wysiłku związanym z in vitro-liczy sie tylko przyszłość.
      Gorąco pozdrawiam i trzymam kciuki!!
    • pollla Re: przygotowanie do in vitro i po 28.05.06, 13:20
      Przygotowania nie są takie straszne. Przerażała mnie myśl o zastrzykach w
      brzuch, ale to nic takiego i praktycznie boli tyle, co ukucie komara. Punkcja
      jest pod narkozą, więc też nie ma się czego bać. Dostajesz zastrzyk, a potem
      budzisz się, jak jest po wszystkim. Transfer jest zupelnie bezbolesny. Lekkim
      dyskonfortem jest pełny pęcherz wink
      Ja po transferze miałam hiperstymulację. Jajniki miałam ogromne i spuchł mi
      brzuch, ale bólu nie odczuwałam, więc nawet nie leżałam w szpitalu.
      Da się wytrzymać, jeżeli nawet małoby boleć kilka razy bardziej.


    • lomre Re: przygotowanie do in vitro i po 03.07.06, 18:32
      Jest to co prawda stary post, ale może go jeszcze przeczytasz. No i jak,
      podchodzisz do in vitro, może jesteś juz po? Ja jestem w trakcie i też we
      Wrocławiu. Może napiszesz na priv?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka