jak zdobyć się na odwagę?

06.06.06, 12:44
Pierwszy raz piszę na tym forum, choć już wiele razy czytałam wasze dyskusje.
dlatego mam nadzieję, że Wy dziewczyny mnie zrozumiecie.
Zacznę od początku.
Mam 26 lat. Od roku staramy się o dzidziusia, we wrześniu poroniłam
1-miesięczne maleństwo (nie byłam łyżeczkowana, wszystko samo sie
obczyściło-wczesna ciąża, nie mam endometriozy ani pco, cytologia II). Byłam w
potężnym dołku, z którego jakoś sie wygrzebałam.
Od stycznia staramy się ponownie, niestety bez rezultatu. A mnie każda @ już
napawa obrzydzeniem do samej siebie (proszę niech nie złoszczą sie dziewczyny,
które mają problemy miesiączkowaniem), mają macicę już ochrzciłam mianam
PUSTYNI, bo nieodmiennie kojarzy mi się z pustą Saharą bez życia...
Czuję lęk, jestem rozbita i nawet nie mam odwagi zacząć się leczyć, o ile
problem leży po mojej stronie, bo tego też nie wiem.
Kiedyś byłam odważna i potrafiłam stawić czoła różnym problemom, teraz czuję
się okropnie, jakbym nie miała na nic wpływu, a juz na pewno nie mam wpływu na
moje ciało.
Ono robi, co mu się podoba, a ja mogę decydować jedynie o jedzeniu, spaniu i
wydalaniu...
Zadzwoniłam do kliniki leczenia bezpłodnościw swoim mieście i cena wizyty 100
zł również mnie poraziła, każde badanie z osobna oczywiście też kosztuje...
Moj m. jest już też gotowy iść gdziś do lakarza. A ja boję się jak dziecko.
Może boję się, że przyczyna leży po mojej stronie...
Pomóżcie...
    • lilithv Re: jak zdobyć się na odwagę? 06.06.06, 12:54
      Kobieto, nie czekaj, az sie "samo" naprawi, idz do lekarza, nawet jesli "wina"
      ( jesli w ogole mozna tu mowic o czyms takim jak "wina")lezy po twojej stronie
      to co z tego??Martwieniem sie nie wyleczysz, a to moze byc drobna pie..,
      jakies bakterie, ktore za dwa tygodnie wyleczysz i juz bedzie po bolu.Bierz sie
      za siebie i nie martw sie na zapas. W koncu takze najgorsza wiedza jest lepsza,
      bo mozesz zaczac konkretnie dzialac, a tak czekasz i co??Niczemu nie jestes
      winna ani Ty, ani Twoj maz. Ciesz sie, ze M. chce isc z Toba do lekarza, wiele
      dziewczyn nie ma tak fajnie...Ja sie lecze CZTERY lata i z kazda wizyta mam
      gorsze wiesci, ale co tam, co mnie nie zabije to mnie wzmocni Ciebie tez. Wiec
      glowa do gory i dalej do roboty. Acha i jeszcze : kasa rzecz nabyta.Wydasz 100
      zl ale mozesz duuuuuuzo zyskac, prawda??
      • andziapuj Re: jak zdobyć się na odwagę? 06.06.06, 21:34
        Ja ma tez 26 lat, my z mężem staramy sie w sumie od czterech lat. Tak po
        lekarzach chodzimy od ostatnich dwóch , po mojej operacji na torbiel na
        jajniku. "Wina" lezy u nas po stronie obojga, ja mam coś z pęcherzykami, a mąz
        jest na wózku inwalidzkim jest tetraplegikiem . Ja jak dostaje @ to mam total
        depreche niecierpie mieć @. Teraz mam ocene jajeczkowania w poprzednim cyklu
        nie mieałam wcale owulacji, jak poszłam do lekarza i nie powiedział mi że
        jaetem w ciąży , bo sie bardzo dziwnie wtedy czułam to pękłam i rozryczałam
        sie !!! Codziennie myśle o tym co ja złego w życiu zrobiłam że dostaje tak
        odżycia!!!
        Będzie dobrze!!!
        Ja staram się mieć nadzieję!!!!
        • ronia.p Re: jak zdobyć się na odwagę? 07.06.06, 08:05
          Chciałabym Cię jakoś pocieszyć...Może tylko napiszę coś co kiedyś przeczytałam i
          powtarzałam sobie w wielu trudnych sytuacjach, a ostatnio o tym troszkę
          zapominałam: BEZ CIERPINIA NIE ROZUMIELIBYśMY SZCZęśCIA.
          Wybacz mi, że użalałam się nad sobą, Ty masz ciężej ode mnie. I dlatego
          podziwiam Twoją siłę i detrminację. Dlatego myślę, że uda Ci się prędzej niż
          przypuszczasz i w najbardziej nieoczekiwanym momencie, bo Ty masz takie pokłady
          nadziei i wiary, które wystarczyłyby za nas dwie, a może jeszcze troszkę by jej
          zostało smile)
          Co do pojawiającej się @, wtedy gdy się człowiek stara o dziecko, to jest to
          naprawdę obrzydliwa sprawa i wpędza w deprechę-chwilową, ale piekielnie głęboką.
          Z drugiej strony to chyba powinyśmy się cieszyć, że nie trzeba jej wywoływać, to
          przynajmniej jest w normie.smile)
        • ronia.p Re: jak zdobyć się na odwagę? 07.06.06, 08:18
          Dzięki Wam dziewczyny i kopniakowi tekli12 wink)), wczoraj poszłam i
          zarejestrowałam się do gin.W poniedziałak o 17.00 mam wizytę-prywatna
          przychodnia-cena wizyty 65 zł.
          Słyszłam, o tym lekarzu, że jest dobry, nie jest to co prawda kilinika n., ale
          na początek chyba powinnam zrobić badania.
          I tu pytanie do was-wiem, że to już było, ale bardzo proszę, jakie badania w
          mojej sytuacji są wskazane?
          Do jakiego lekarza (chodzi o specjalność) powiniem pójść mój m., aby się
          przebadać i jakiego rodzaju badania-czy tylko nasienie ?
          Proszę odpiszcie.
          • klusqa Re: jak zdobyć się na odwagę? 07.06.06, 09:36
            Roniu, trudno powiedzieć, jakie badania powinnaś zrobić - o tym decyduje
            lekarz. Dobrze by było, gdyby zlecił Ci USG i hormony (FSH, LH, prolaktyna,
            estradiol). Specjalistą od męskich spraw jest lekarz androlog. U męża na
            początek dobrze zbadać nasienie.
            • ronia.p Re: jak zdobyć się na odwagę? 07.06.06, 09:49
              Dzięki klusqa za podpowiedź. W poniedziałek okaże sie co mi zleci i na pewno nie
              będę się ociągała z badaniami, bo szkoda mi jednak tracić cennego czasu na
              kolejne "huśtawki", "deprechy", itp.
              Mam nadzieję, że ten lekarz okaże się kompetentny i ludzki.
              Bo ostatnio wielki ze mnie tchórz.sad(
    • rafulka Re: jak zdobyć się na odwagę? 06.06.06, 12:55
      Roniu - odwagi. Bądź dzielna. Przede wszystkim usiądźcie z M. i szczerze
      odpowiedzcie sobie na trudne pytania. Bo w walce z niepłodnością nie są tak
      ważne pieniądze ile wzajemne wsparcie. Uwierz - przechodzić będziecie przez
      chwile, w której zwątpisz w Wasze uczucie, a seks będziesz przyjmować z
      obrzydzeniem. Uwierz też, że nadzieja jest cudowną sprawą i bardzo pomaga. Ale
      oboje musicie być gotowi na każdą sytuację, tę wspaniałą i tę złą... Oboje
      musicie chcieć i się rozumieć.
      Pamiętaj, że wizta u specjalisty to dopiero początek drogi cierniowej dla
      psychiki i Waszego portfela. Idąc na nią powinniście być przygotowani na
      pytanie: czy zdecydujecie się na przykład na IVF. To ważne, bo pozwoli Wam
      uniknąć rozczarowania.
      I jeszcze jedno: przestań myśleć o sobie jak o suchech, martwej pustyni. Być
      może jesteś zablokowana, być może na przeszkodzi stoi jakiś problem. Twoja
      choroba nazywa się niepłodność i jest uleczalna. I Ty musisz w to uwierzyć.
      Innego wyjścia nie masz jeśli chcesz tę batalię wygrać.
      Kasia (6-tygodniowa ciąża po ICSI)
    • korlewna Re: jak zdobyć się na odwagę? 06.06.06, 13:09
      Roniu.... piszesz, ze staracie się od stycznia... macie jeszcze prawo, nawet
      będąc zupelnie zdrowymi, nie byc w ciąży - minęlo dopiero ok. 5 Twoich cykli.
      Pamiętaj też, ze bylas w ciąży, więc prawdopodobieństwo nieplodności jest
      znacznie mniejsze, niż w przypadku kobiet, ktorym nigdy nie udalo się zajść w
      ciażę.
      A jeślli nie jestes w stanie dlużej czekać to nie ma wyjścia - musicie zacząc
      sie badać, zarowno Ty, jak i Twój mąż. I tutaj nikt Ci nie pomoże niestety. Ja
      wiem, ze wizyty lekarskie i badania nie są tanie, ale nic z tym nie zrobisz.
      Może zanim zdecydujecie się na klinikę leczenia nieplodności, to korzystaj z
      pomocy lekarza ginegologa w poradni państwowej, a niezaleznie od tego rob
      badania, podpowiemy Wam co na początek trzeba zrobic. W ten sposob
      zaoszczędzisz troszke na wizytach. Niestety... większość z osob leczących sie w
      klinikach rezygnuje ze wszystkich uciech zycia, typu wyjścia na piwko, kino,
      wakacje... a pieniązki przeznacza na diagnozowanie, czy leczenie.
      Mnie natomiast przerazilo troszke to, co piszesz o sobie. Roniu!! Ty musisz
      koniecznie zadbać o swoj stan psychiczny. Mam nadzieję, ze taki podły masz
      nastroj, ale to chwilowe, bo jesli nie to radzę korzystać z pomocy psychologa.
      Owszem - wiele kobiet tak o sobie mysli, ale mając podstawy - po latach starań,
      po niepomyślnej diagnostyce. Wy natomiast macie, zupelnie realnie, szanse na
      normalnie poczete malenstwo. Jestes normalna kobietą i nie probuj podejrzewać
      poki co, ze nie jestes zdrowa....
      A może nie udaje sie Wam, bo jestes w takim stanie, w jakim jestes.... naprawde
      radzę zadbac o swoją psychikę.
      Pozdrawiam
    • ronia.p Re: jak zdobyć się na odwagę? 06.06.06, 14:09
      Dzięki za słowa otuchy.
      Okres kłotni już przerobiliśmy, obrzydzenie seksem miało łagodny przebieg, bo po
      jednym miesiącu (2xdziennie codziennie) stwierdziliśmy, że to nie ma sensu
      traktować tego jak obowiązku i raczej pod tym względem mamy zdrowe podejście.
      Po poronieniu miałam fatalne samopoczucie-ogólnie dołek.
      Teraz to już raczaj huśtawka: połowa cyklu w hmurach, 1 dzień @ -spadam na dół.
      Najgorsza jest świadomość, że ja MUSZĘ urodzić dziecko, żeby je mieć. Bo mój m.
      nie zdecyduje się na adopcję. Rozmawialiśmy. A dla mnie nie ma konieczności,
      żeby koniecznie być w ciąży. Ja pragnę kochać i być kochaną miłością bezwzględną
      jaka łączy tylko matkę z dzieckiem (tak wiem, że życie nie jet idealne i dzieci
      potrafiąteż ranić) pragnę opikować się kimś.
      Może właśnie tak ten brak alternatywy przy ewentualnej całkowitej bezpłodności
      tak mnie blokuje...
      Macie racje muszę pójść do lekarza, ale po raz pierwszy w życiu mam jakieś
      wewnętrzne opory przed pójściem do gin.
      • tekla12 Re: jak zdobyć się na odwagę? 06.06.06, 14:20
        Roniu droga przestań dramatyzować i używać słowa bezpłodność bo bardzo źle się
        ono na tym forum czyta. Fakty są następujące - byłaś w ciąży, której nie udało
        się utrzymać, tak się kończy 1/4 wszystkich ciąż. To, że w niej byłaś dobrze
        rokuje na przyszłość. Starasz się krótko i tak sobie skutecznie, bo 2xdziennie
        codziennie raczej przeszkadza w zapłodnieniu niż pomaga. Wodą się dzieci nie
        robi. Jeśli coś ci dolega to raczej nadmierne roztkliwianie się nad sobą. Do
        lekarza powinnaś iść, bo jeśli planujesz dziecko to wizyta kontrolna jest
        wskazana. A na wewnętrzne opory najlepszy jest zdrowy kopniak. Szybkiego
        zaciążenia życzę T.
      • korlewna Re: jak zdobyć się na odwagę? 06.06.06, 14:24
        Roniu.... przede wszystkim pamiętaj o jednym: bezplodna to na 100% nie jestes.
        Jesli kobieta ma macicę i jajniki, to w ten czy inny sposob może zajść w
        ciążęsmile...
        pozdrawiam
        • ronia.p Re: jak zdobyć się na odwagę? 06.06.06, 14:41
          Jeszcze raz wielkie dzięki.
          Swoją drogą twarde z Was sztukismile)
          Chciałabym mieć tyle wewnętrznej siły co Wy.
          Chyba rzeczywiście, trochę dramatyzuję...Może to te wszystkie lata kiedy było
          wam ciężko, uczyniły was mocnymi, a ja jestem dopiero na początku drogi..
          dzisiaj jeszcze pojdę i umówię się na wizytę, mam namiary na dobrago gin., nie z
          tej kliniki niepodniści, ale podobno dobry i za wizytę czesze troszkę mniej.
          Wszyscy dokoło tzn. mój m. i rodzice mówią mi, żeby się nie poddawać. Ale chyba
          musiałam to usłyszeć, a raczej przeczytać to od kogoś kto jest jest w podobnej
          sytacji lub nawet w gorszej niż ja.
          Wiecie to dziwne, ale ilekroć czytam, że którkolwiek z dziewczyn z forum
          zaciążyła, to czuję taką dziwną radość, nie umiem tego wytłumaczyć. Jakby jej
          maleńki (i w przyszłści wierzgający) sukces był jakąś cześcią mojego sukcesu, a
          może naszego wspólnego.
          życzę wam i sobie tego uczucia, które kiedyś opisała mi szwagierka słowami "to
          uczucie jakby się nosiło po sercem najcenniejszy skarb".
          • klusqa Re: jak zdobyć się na odwagę? 07.06.06, 14:10
            Roniu, jeszcze parę miesięcy temu byłam w strasznym dole, bo miesiące mijają,
            jadę na rezerwie jajnikowej i NIC!! Mam 30 lat, nigdy nie byłam w ciąży, a
            wyniki jakie mam takie mam. No nie jest różowo. Ale od jakiegoś czasu coś się
            poluzowało i jestem spokojniejsza - będzie dzidziuś to będzie. Jeśli się nie
            uda naturalnie ani przez IVF (jestem już po nieudanych inseminacjach), to
            zaadoptujemy dzieciaczka i będziemy szczęśliwą rodziną. A na razie jesteśmy
            szczęśliwą dwuosobową rodziną. O wiele szczęśliwszą niż wtedy, kiedy uważałam
            sie za wybryk natury, bo nie mogę zajść w ciążę.
            Życzę Ci przede wszystkim siły i pogody ducha, bo to w całej podróży po
            upragnionego dzidziusia jest najważniejsze.
            • ronia.p Re: jak zdobyć się na odwagę? 07.06.06, 14:57
              Klusqo, Bardzo chciałabym być taką optymistką jak Ty. Niestety ja jestem
              "skazana" na urodzenie własnego dzieciaczka, bo mój m. niegdy nie zdecydowałby
              sie na adopcję. Wiem na 100 %, bo rozmawialiśmy na ten temat.
              On jak najbardziej jest zdecydowany być ze mną do końca, bez wzgledu na to czy
              zostaniemy rodzicami czy nie. Ale adopcja absolutnie nie wchodzi w rachubę.
              A ja tak pragnę dzidziusia...Dla mnie nie ma znczenia czy to moja krew czy nie,
              to po prostu kochany człowieczek, który woła tak samo "mamo", jak dziecko
              noszone w brzuszku.
              Ale nie będę tragizować, bo jeszcze nie mam 50'tki na karkusmile))
              Jestem zdecydowana na badania, boję się jednak ewentualnego leczenia
              hormonalnego i tego, że mogłbym strasznie utyć, bo jestem niską osobą.
              Ale nie chodzi o wygląd...Czytam te posty tutaj i widze jak strasznie cierpi się
              wtedy, gdy nadzieja jest rozbudzona do granic możliwości i kobieta obserwuje
              objawy ciąży, której tak naprawdę w rzeczywistości nie ma...a to też już
              przerabiałam.
              Ale, jakoś to bedziesmile)
    • marganda Re: jak zdobyć się na odwagę? 06.06.06, 22:23
      Ronia,

      Jestem kilka lat starsza czyli mniej czasu na leczenie. Do tego po poronieniu.
      O dziecko staralismy sie przez prawie poltora roku. Kilka miesiecy temu
      poszlismy do kliniki i przy pierwszej probie IUI udalo sie. Dziewczyno, nie
      zalamuj sie, jest bardzo duza szansa, ze bedziesz mama, choc moze to zajac
      troche czasu i kosztowac.
    • ronia.p byłam u lekarza 29.06.06, 09:45
      Po dyskusji z wami dziewczyna zdobyłam się na odwagę i poszłam do lekarza
      (prywatna przychodnia). Człowiek bardzo konkretny, rzetelny i potrafi podnieść
      na duchu.
      Na razie miałam cytologie (grII), zlecił mi usg po @. Z tym że badania
      hormonalne i badania nasienia mamy zrobić dopiero we wrześniu. Tak więc on nasz
      okres nieudanuch prób liczy od momentu poronienia.
      W ciągu wakacji mamy się wyluzować i próbować.
      Niestety wczoraj dostałam @ (w terminie) i zaliczyłam okropnego doła sad(
      Bo przecież czułam się świetnie, nie nastawiałam się, nawet bólu piersi przed @
      nie miałam, w trkcie cyklu "piękny" śluz. I znowu pudło.

      Jedno dało mi do myślenia i teraz żałuję, że nie zapytałam w trakcie wizyty.
      Otóż lekarz mimochodem przy badaniu stwierdził, że mam małą macicę.
      Jednak ja jestem bardzo niska kobietą - niespełna 150 cm wzrostu, czy zatem
      proporcjonalnie moja macica nie powinna być mniejsza aniżeli u kobiety wzrostu
      180cm.
      Czytałam tutaj, że to może mieć jakiś wpływ. Czy mała macica może powodować
      trudność zajścia w ciążę lub poronienia (ja poroniłam 1 miesięczną ciążę - przy
      takiej wielkości dzieciaczka, to raczej wielkość macicy nie powinna odegrać
      żadnej roli). Proszę odpiszcie.
      Z drogiej strony przeciż wż aden sposób jej nie powiększęsad((
      Jedyny sposób na powiększenie to...same wiecie.
      Proszę odpowiedzcie skąd wy bierzecie w sobie tyle siły?
Pełna wersja