Dodaj do ulubionych

Wczoraj miałam IUI.

18.06.06, 17:10
Wczoraj miałam drugą IUI w Novum. Czuję sie jakaś osamotniona. Mój M po
wyjściu z Novum rozpętał w samochodzie jakąś absurdalną awanturę o nic i w
furii chciał mnie wysadzić z samochodu 20 km za Warszawą. Nie rozmawiam z nim
i zastanawiam się, czy to ma sens. patrzyłam wczoraj na pary w Novum i
widziałam jakieś zaangażowanie mężczyzn we wspólną sprawę. Zazdrościłąm im.
Mój gdy opłaciliśmy IUI powiedział: "Nie sądziłem, że będę musiał w życiu
dopłacać do takich rzeczy". Czy ktoś umie mnie podnieść na duchu?
Obserwuj wątek
    • 56at Re: Wczoraj miałam IUI. 18.06.06, 18:02
      Przytulam cie on line kiss**
      Trzymaj sie dzielnie
    • nunucha Re: Wczoraj miałam IUI. 18.06.06, 18:06
      Olu ale my mamy problemy z tymi mężami!Dosyć,że ty musisz sie poddawać temu
      zabiegowi to jeszcze żle!Może to przerosło jego możliwości.Ja z moim mężem mam
      podobnie tylko,że mój nie chce się wogóle leczyć,nawet nie marze o
      inseminacji.Może zajdziesz w ciążę po tej iUi i wszystko sie ułoży czego ci z
      całego serca zyczęsmile
      • ola.x1 Re: Wczoraj miałam IUI. 18.06.06, 19:02
        Dziękuję za wsparcie. Zastanawiam się tylko dlaczego to właśnie mnie to
        wszystko spotyka. Poza tym ja naprawdę nie wymagam zbyt wiele od mojego
        partnera. Chciałabym tylko usłyszeć czasem coś miłego i optymistycznego, a
        okazuje się, że za wiele wymagam. Poza tym przyznam, że jak dotychczas nie
        zdarzyło mi się w żadnym związku, aby facet chciał abym wysiadła z samochodu 20
        km od Warszawy i powiedział mi, że mogę wrócić sobie jakimś busem. To boli i
        wszystko naprawdę traci sens.
        • 56at Re: Wczoraj miałam IUI. 18.06.06, 19:05
          ach te chlpy to głupole sa niektóre oczywiście.
          Może musiał odreagowac iui choć w niczym go to nie usprawiedliwia sad
    • andzia148 Re: Wczoraj miałam IUI. 18.06.06, 18:22
      Nie martw sie, faceci tacy są oni mają poprostu inny tok myślenia i nie mają
      tak silnej ptrzeby posiadania dzidziusia.Tak naprawde to nigdy ich nie
      zrozumiemy.Mój M niby sie poddaje wszystkim zabiegom.Tzn oddawał żołnierzyki do
      badania jak była potrzeba, mielismy IUI itd ale nie chce zarzywac witaminek na
      słabe nasionka.Ciągle z nim walcze o to ale on jest nieugiety.Pozdrawiam i
      życze zdrowej fasolki smile
      • julcia2222 Re: Wczoraj miałam IUI. 18.06.06, 19:07
        Kochana, rozumiem Cię doskonale, mielismy inseminację prawie tydzień temu i też
        dzień inseminacji był beznadziejny, kłócilismy sie o nic i skończyło się wielkim
        płaczem. Teraz staram się o tym nie myslec bo i tak mi sie wydaje, że nic z tego
        nie wyszło crying((. Spróbujcie pogadać to pomaga.... Jestem z Tobą
        • ola.x1 Do Julcia 18.06.06, 20:16
          Dziękuję Julcia za wsparcie, ale o czym z takim facetem gadać? Inseminator i
          tyle, nikt więcej. Ja niestety byłam już mężatką z kimś innym i wiem, że to
          wszystko powinno wyglądać inaczej i że może wyglądać inaczej. A wczoraj rano
          czułam się jak na skrzydłach, w Novum powiedzieli mi, że dziś można zrobić IUI
          (w poprzednim cyklu nie było warunków), wróciłam do domu i mówię mu, że dziś
          robimy IUI, a on na to "K.. nie chce mi się dziś, jest ładna pogoda i mieliśmy
          przecież jechać do znajomych". Powiedziałamm mu, że nie po to biorę Clo, żeby
          jemu się nie chciało. łąskawie zgodził się, ale popsułam mu dzień. I o czym tu
          gadać?
    • honi_29 Re: Wczoraj miałam IUI. 18.06.06, 20:14
      Te wszystkie chłopy to jakieś popierdzielone podgatunki.Mój M w czasie gdy
      byłam w ciąży(też po IUI) nie wpadł na pomysł,że może potrzebuję
      czułości,przytulania,że chcę z nim być tak poprostu(sex nie wchodził w grę ze
      względu na moje podplamianie).Kładłam się spać bardzo wcześnie,bo byłam
      zmęczona i senna,a on szedł oglądać tv.Wiele razy prosiłam go,żeby przyszedł do
      mnie,porozmawiał,przytulił,a on mi na to:"Ale nie chce mi się jeszcze spać" i
      szedł oglądać film.Wiecie jak się czułam?Potem nie powiem,troszczył się o mnie
      i dziecko,ale gdy Mały zaczynał płakać,on miał tysiąc różnych ważnych zajęć nie
      cierpiących zwłoki.Dyndałam więc na zmianę z moją mamą moje Maleństwo,a Pan
      Tatuś łaskawie podawał mi go w nocy do karmienia(karmiłam na siedząco w
      fotelu,bo na leżąco mi nie wychodziło,hehe).A jak wspominam poród,to mąż
      mówi,że nic wielkiego,że ból owszem wielki,ale chyba trochę przesadzam,bo
      znajome położne miałam i wpisały mi ciśnienie wyższe niż miałam w rzeczywistości
      (co nie jest do końca prawdą,bo miałam faktycznie wysokie i kwalifikowało się
      to do cc,a lekarze zwlekali,dlatego nieco położna podciągnęła,ale naprawdę
      niewiele).Widział jak cierpię,płaczę itd,ale to minęło.Czasem mam wrażenie,że
      nie jest mi wdzięczny za to,że urodziłam nasze dziecko,a raczej urodzono je
      przez cc,ale ból odczuwałam ja,nie on.To dla niego się poświęciłam i poddałam
      IUI,bo ja nie miałam żadnych kłopotów z zajściem w ciążę,mogłam sobie strzelić
      dziecko na lewo z kim chcę,ale chciałam być fair.Cóż,nasi mężowie nie wiedzą,że
      mają w domu prawdziwy skarb w postaci kochanej kobiety,która również dla nich
      poddaje się takim zabiegom jak IUI itp.Mój mąż też robił mi awantury bez
      powodu,ale usprawiedliwiałam go sama przed sobą.Tłumaczyłam sobie,że w ten
      sposób odreagowuje stres związany z brakiem dziecka i calą tą historią z
      leczeniem niepłodności.Tylko do cholery jasnej nas-kobiet też to dotyczy,o ile
      nie bardziej.To my poddajemy się zabiegowi IUI czy innym,to my nosimy maleństwo
      9 miesięcy,my rodzimy,my karmimy i my wychowujemy,bo oni nigdy nie mają
      czasu.Wrrr...Pocieszaj się,że pewnie tym razem IUI się uda i wreszcie będziesz
      miała kogoś,kto będzie dla Ciebie najważniejszy na świecie.Nikt nikogo nie
      kocha tak mocno jak matka swoje dziecko.Z całego serca życzę Ci
      zdrowia,spokoju i upragnionych dwóch kresek!Buźka ode mnie i mojego prawie 2-
      latka Piotrusia.Nochalek do góry,kobiety górąsmile
      • ola.x1 do Honi 18.06.06, 21:04
        Dziękuję Honi za wsparcie, ale przyznam, że po tym stresie jaki mi wczoraj
        zafundował facet to nie wiem, czy cokolwiek moze się udać. Mało tego obawiam
        się, ze gdybyśmy mieli dziecko to zupełnie nie mogę liczyć na jego pomoc. On
        nawet nie udaje, że jest zainteresowany wychowywaniem dziecka zanim dziecko nie
        skończy 12 lat! Ale co mam zrobić, nie mieć dziecka? Cholernie to wszystko
        pogmatwane.
        • honi_29 Re: do Honi 18.06.06, 21:22
          Wiesz co?Olej takiego faceta i żyj własnym życiem.Myśl o sobie i o Maleństwu,a
          Pan Mąż niech robi swoje.Jak urodzi się dziecko,tatuś zmięknie.Nie,żeby wstawał
          w nocy,karmił,przewijał,chociaż takie metamorfozy się zdarzają,ale gdy dziecko
          pierwszy raz się do niego świadomie uśmiechnie,potem powie tata,zobaczysz jaki
          będzie uradowany i coś trąci palcem,żeby Ci pomóc.Pomyśl,że dla niego już
          zrobiłaś bardzo wiele,pozwoliłaś mu być ojcem swojego dziecka,a teraz Ty jesteś
          najważniejsza i Twoje Maleństwo.Wypnij się na humory męża,leniuchuj i
          rozpieszczaj swoje podniebienie pysznościami i dziwnymi potrawami,jakie tylko w
          ciązy smakują.A to,że jest Ci przykro,to pewne,ja wciąż mam żal do męża,że nie
          szanuje mnie tak jak mąż żonę,ale dam sobie radę,bo mam dziecko i ono kocha
          mnie najmocniej na świecie,tak ja jego.To Wy(Ty i dziecko) macie siebie,a mąż
          jak chce niech się gimnastykuje i zabiega o Wasze względy.Nie będzie Ci łatwo
          podołać trudom macierzyństwa w pojedynkę,ale nie proś,nie błagaj,nie dawaj mu
          tej satysfakcji.Zobaczysz,że w końcu sam się przekona,że jak chce być kochanym
          tatusiem,musi się postarać.I nie wystarczy kupić ładną zabaweczkę i czasem się
          pobawić z dzieckiem.Ono czuje kto je tak naprawdę kocha.Bądź dobrej myśli i
          miej gdzieś Pana Męża.Mój też nie zasługuje na mnie,a mimo wszystko ciągle
          kocham tę moją starą,niedobrą cholerę.Myślę,że nie powinnaś się zadręczać,bo
          to niczego nie zmieni na razie,a Tobie i Maluszkowi potrzebny jest teraz
          spokój.Bierz przepisane leki i miej w dupie cały świat.Buźka
    • karve Re: Wczoraj miałam IUI. 18.06.06, 22:31
      Z takiego zwiazku wycofalabym sie bez namyslu ... smutne aqle uciekaj
    • korlewna Re: Wczoraj miałam IUI. 19.06.06, 09:52
      Olu .... Ciebie przytulam. Ale Twojemu chlopu to bym po glowie przejechala
      szmatą - najlepiej taka starą, bo nowej szkoda. Nie daj się! A jak zacznie
      znowu to po prostu wysadz go z samochowu, bo niby czemu Ty masz wysiadaćwink
      Pozdrawiam
      • mimi282 Re: Wczoraj miałam IUI. 21.06.06, 10:13
        ola, trzymaj sie cieplo. nie jesteś sama, pamietaj o tym. może nie masz z kim
        pogadać o tym w realu, ale wiedz, że takich dziewczyn z takimi problemami jest
        więcej. glowa do góry. a Chlopa strzel w leb porządnie jak radzila krolewna i
        już. i nie pzrejmuj się niczym .
        • misia9935 Re: Wczoraj miałam IUI. 21.06.06, 14:03
          wiesz..ja chyba tez bym sobie odpuściła takiego partnera,jesli już teraz jest
          taki bierny i nieczuły i tak mało go to wszystko obchodzi i mu zależy to co
          będzie pozniej??tak wygląda jakby go to w ogóle nie obchodziło,masz babo
          problem to se go sama rozwiąz,ja tego nie rozumię..moj mąż jest bardzo
          czuły,bardzo sie wszystkim przejmuje,wszędzie ze mną jezdzi,pyta się jak się
          czuje,czy mi czegos nie potrzeba i w ogóle..bez tego wszystkiego nie wiem,jakby
          to bylo..a przede wszystkim równie mocno jak ja pragnie dziecka..trudno
          radzić,ale ja bym się powaznie zastanowiła,pozdrawiam gorąco

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka