22.06.06, 14:45
Czesc dziewczyny.Chcemy z M podejsc do INV poniewaz jedna INU prawdopodobnie
sie nie udała, nastepnych gin mi odradza ze wzgledu na tragiczne wyniki
nasionek. Zwracam sie do dziewczyn ktore miały juz INV, jakie są koszty
całego zabiegu ijakie badania trzeba przedtem zrobic ? I czy jezeli pierwsze
INV sie nie uda i nastepne bedzie z mrozaków to czy bedzie nas to kosztowało
tyle samo co za pierwszym razem ??? Z góry Wam wszystkim dziekuje i pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • rafulka Re: In Vitro 22.06.06, 15:00
      Andziu - to zależy gdzie podchodzisz do IVF. Sam zabieg to koszt 3-6 tys. zł.
      Leki do stymulacji drugie tyle (w zależności jak będziesz się stymulować).
      Beznadziejne wyniki nasienia sugerują ICSI (in vitro z mikromanipulacją - koszt
      jakieś 500 zł więcej, ale i szanse wzrastają o kolejne 5-10%)
      Za mrożenie śnieżynek zapłacisz roczną kwotę, sam transfer kosztuje mniej
      więcej tyle ile IVI (powinnaś się zamknąć w 1 tys. zł).
      Badania jakie ci zlecą w klinice zależą od tego jakie już przeszłaś. Jeśli
      miałaś podejście do IVI - nie powinno tego być wiele...
      Powodzenia
      • andzia148 Re: In Vitro 22.06.06, 15:28
        INV nigdy nie miałam to bedzie mój pierwszy raz. Badań w zasadzie tez prawie
        żadnych, pomijając tylke te jak byłam w szpitalu na laparoskopii to miałam
        badane wszystkie hormony.Wszystkie miałam w normie.Ale pewnie gin bedzie kazała
        mi powtórzyc.Nie wiem co ze szczepieniem przeciw różczce ? Czy jest konieczne ?
    • jomale Re: In Vitro 22.06.06, 15:13
      Hej, my tez mielismy tragiczne wyniki nasienia. I podejscie nie udało sie
      wydalismy ok. 10 tys. Nie mielismy mrozaków, nastepne podejscie ok. 12 tysiecy
      w Novum udane i mamy jeszcze mrozaczki.
      Ile wydasz zależy od Kliniki jaka wybierzesz. Ja polecam Novum lub Białystok.
      jak wydawac kase ktorej sie nie ma to w najlepszych Klinikach.
      • asiat99 Re: In Vitro 22.06.06, 15:15
        Nie polecam Białegostoku.
        • pajda Re: In Vitro 22.06.06, 15:17
          A możesz powiedzieć dlaczego ?? co prawda ja leczę sie gdzie indziej, ale kto
          wie ...
        • jlo2 Re: In Vitro 22.06.06, 15:17
          a dlaczego? wlasnie sie tam wybieram.
          • asiat99 Re: In Vitro 23.06.06, 08:23
            Dziewczyny napisze wieczorem z domu.Teraz nie bardzo mam jak.
            • jlo2 Re: In Vitro 23.06.06, 11:00
              to czekamy,bo bardzo jestem ciekawa Twojej opinii.
        • serduszko50 Do asiat99 26.06.06, 12:32
          Dlaczego nie polecasz Białegostoku ?
    • niunia90 Re: In Vitro 23.06.06, 12:08
      Całkowity koszt w Novum to ok 12tys. zł. Ale polecam, bo udało się za pierwszym podejściem i mamy jeszcze 11 mrozaków.
      A badań w Novum robi się naprawdę dużo. Głownie ty będziesz je musiała zrobić. M dużo mniej. U nas też problemem były plemniki, a tak dokładnie ich bardzo słaba ruchliwość.
      Powodzenia.
    • oleska16 Re: In Vitro 23.06.06, 14:08
      Polecam Białystok. Koszta zancznie nizszy niż w Novum. Polecam dr Domitrza. Ma
      swoja stronkę www.domitrz.pl. Sama korzystałam z jego pomocy.
    • samanta25 Re: In Vitro 26.06.06, 13:21
      Ja jestem przed punkcją, na same leki wydałam do tej pory ok. 3500zł
      Do tego dochodzi koszt ICSI 5000 + ewentualne mrożenie zarodków 500 zł

      ********
      55 cykl starań
      długi protokół do ICSI
      • serduszko50 Re: In Vitro 26.06.06, 20:47
        asiat99 dlaczego nie polecasz kliniki w Białymstoku ? Cz4ekam na opinie , bo
        chyba tam się wybiorę smile
        • asiat99 Re: In Vitro 26.06.06, 22:27
          Już wam piszę dziewczyny.Przepraszam, ale nie miałam kiedy usiąść do
          komputera.Trochę tych powodów się nazbierało.Zdecydowaliśmy się na Białystok,
          nie ma co ukrywać, przede wszystkim ze wzgledu na cenę, a po drugie mieli niby
          największe doświadczenie.Mój pierwszy kontakt z Białymstokiem był dość długi bo
          byłam przestymulowana i przeleżałam u nich w szpitalu 2 tygodnie.Trochę się
          nasłuchałam o tych wszystkich "specjalistach-cudotwórcach" z tej drugiej
          strony.Wiem i rozumiem, że dziewczyny które dzięki AM w BIałymstoku zaszły w
          upragnioną ciąże będą stawały w obronie, ale ja nawet jak zajdę w ciążę po
          ostatnim transferze mrozaków, który mnie czeka w Białymstoku to i tak nie będę
          polecała.
          Zacznę może od początku.Poszlismy na 1 usg do dr D. już wtedy zaczynał boleć
          mnie brzuch po stymulacji.Zbadał mnie tak, że nie mogłam potem dojść z gabinetu
          do samochodu.Jajniki mi rozrywało.W gabinecie spędziliśmy dosłownie 3
          minuty.Dowiedzieliśmy sie kiedy i ile mamy przynieść.
          Na drugi dzień przed kolejnym usg uprzedziłam dr D. ,że jak ma zamiar mnie tak
          zbadać jak ostatnio to się nie położę.Od razu zmienił podejście.Zbadał mnie
          delikatnie,tak, ze praktycznie nic nie poczułam.I co dało się?
          Potem przyszedł czas na punkcję.Przeżyłam ją strasznie.Pobrali mi 21
          komórek,jajniki mi rozrywało z bólu-jeszcze nie wiedzieliśmy że zaczyna się
          zespół hiperstymulacji.
          Płakałam i prosiłam ich zeby juz przestali i zostawili wszystko tak jak jest
          pomimo głupiego jasia.Potem przyszedł jakiś lekarz i powiedział ze dlatego tak
          mnie bolało bo miałam bardzo dużo pęcherzyków rozstrzelonych pod różnym
          kątem.Byłam wściekła że zostałam narażona na taki ból i koszmar.Przecież miałam
          robione wsześniej usg i było widać że pęcherzyków jest bardzo dużo.Nikt nie
          uprzedził mnie że to może tak boleć.
          Zaraz po punkcji rozszalał sie OHS i zapomniałam o bólu punkcji.Podali mi 1
          blastocystę.Ciąży brak.
          Za 2 razem pojechalismy na transfer mrozaków.Przeprowadzał go dr.D. Przyszedł a
          w zasadzie w biegu wleciał zrobił transfer i zanim go o cokolwiek zdążyłam
          zapytać to już go nie było.Także nawet nie wiedziałam jakiej klasy zarodki
          miałam podane i ile ich jeszcze zostało.Brak ciąży.
          Za 3 razem pojechaliśmy do Białegostoku.Mieliśmy jak dobrze pamiętam 14
          mrozaków.Stawilismy się na transfer i okazało się że żaden nie przeżył
          odmrażania.Nikt nie potrafił nam odpowiedzieć na pytanie dlaczego???? Przecież
          mrożone są zarodki tylko dobrej jakości.Wiem że przy odmrażaniu są straty ale
          bójcie się boga.Starciliśmy wszystkie- kilkanaście zarodków.Czy ktoś,gdzieś
          popełnił błąd przy odmrażaniu czy rzeczywiście tak mogło byc?Wróciliśmy do
          domu.Transfer się nie odbył.
          Zdecydowaliśmy się na kolejny program w Białymstoku.Tym razem po koszmarze
          punkcji sprzed kilku miesięcy zarządałam narkozy.I całe szczęście.Pobrali 30
          komórek.Przetransferowali 2 zarodki klasy A.Brak ciąży.
          Miesiąc później pojechaliśmy po nasze mrozaki.Po konsultacjach z naszym
          lekarzem i z lekarzami w Białymstoku postanowiliśmy ze pojedziemy
          wcześniej,może coś trzeba będzie dostymulować, a i sam transfer miał się odbyć
          ciut wcześniej,bo niby niektóre pacjentki po transferach we wcześniejszych
          dniach cyklu zachodzą w ciązę.Pojechalismy kolejny raz.Tym razem zdecydowalismy
          się na dr.W.Ta klinika z wizyty na wizytę coraz bardziej mnie rozczarowywała,
          ale teraz to już przeszli samych siebie.Poszliśmy na usg.Dr W.na oko zrobił mi
          usg-rozumiem, ze ma doświadczenie, ale bez przesady linijki w oczach nie ma i
          zdecydował że pomimo małego endo transfer ma odbyć się jutro.Więc na drugi
          dzień poszlismy zapytać się czy cokolwiek sie rozmroziło.Tym razem było
          ok.Poprosiłam dr.W żeby osobiście obejrzał te zarodki ,bo wtedy gdy one nam się
          nie odmroziły 3 osoby je oglądały.Dwie z nich mówiły, że są ok i transfer się
          odbędzie, a tylko dr W. mówił, ze są martwe węzły zarodkowe.I co mi
          odpowiedział:Co ja sobie wyobrazam, ze oni będa ją co chwile wyciagac i
          oglądac????"Wizyta" przebiegała na korytarzu przy innych pacjentkach.Oczywiście
          trwała dosłownie 3 minuty.
          Dziewczyny, dlaczego oni nas tak traktują, bez żadnej godnosci
          ludzkiej.Przecież ja tam nie jeżdze z przyjemnoscią.Może i Białystok kiedyś
          miał dobre notowania, ale teraz to oni odpieprzają taką masówkę że słabo sie
          robi.To nie jest tylko moja opinia.Za każdym razem jak tam jeździmy poznajemy
          nowych ludzi,nowe pary, które przyjeżdzają z drugiego końca Polski tak jak my
          po upragnionego potomka.Żadna z tych par nawet przez 5 minut nie była w
          ciąży.Jedna z nich pomimo wielkich rozterek czy dobrze robią zdecydowali się na
          Novum w Warszawie.To była ich ostatnia szansa,na więcej nie mieliby funduszy i
          to była słuszna decyzja.Są w ciąży.W Białymstoku ani nie zaszli w ciąze ani nie
          udało się nic zamrozić.W Warszawie jest i ciaza i mrozaki.
          O niczym nie informują,jak same się nie będziecie pytały o wszystko to nikt nic
          nie powie,no może poza pielęgniarkami które są bardzo miłe i ciepłe.
          Po ostatnim powrocie z Białegostkoku poszliśmy do innego lekarza.Powiedział, że
          ten ostatni transfer nie miał szans się udać.Wzięli kasę,zrobili transfer z
          góry skazany na niepowodzenie.Właśnie z powodu pośpiechu,nie podchodzenia do
          pacjentki jako indywidualnego przypadku,braku czasu i liczeniu kasy.Już nie
          będę wnikała w szczególy.Czuję sie po prostu oszukana.Mam 25 lat i pco, czy to
          ma mnie skazać na bezdzietnośc i takie nieludzkie traktowanie jak kolejną,że
          tak sie wyrażę (przepraszam) krowę,której coś tam pogrzebią i zaraz wołają
          następną.Przepraszam dziewczyny, ale jestem bardzo rozżalona.Gdyby nie tych 6
          mrozaków, które nam tam pozostały nigdy więcej bym, tam nie pojechała.Czuje się
          normalnie upokorzona.Obracamy się już trochę w tym środowisku invitrówek i
          coraz więcej ludzi rezygnuje z Białegostoku.
          Wiem że wszędzie, w każdej klinice sa powodzenia i niepowodzenia, ale to
          nieusprawiedliwia ich sposobu traktowania nas-kobiet.To chyba na tyle.
          Bez względu na to gdzie zdecydujecie sie na ivf życzę wam z całego serca
          powodzenia.Ja mam teraz cykl przerwy i ruszam po raz ostatni-bez względu na to
          czy się uda czy nie-do Białegostoku.Szkoda mi porzucić nasze ukochane
          śnieżynki.Pozdrawiam.Asia
          • jlo2 Re: In Vitro 27.06.06, 09:02
            Dzieki Asiu za szczegolowy opis. przykro mi , ze tak Cie potraktowano ale
            niestety takie sytuacje zdarzaja sie wszedzie. jesli chodzi o przestymulowanie
            to przy pco jest to wielce prawdopodobne takze nie zalezy od kliniki. to samo
            dotyczy rozmrazanych zarodkow. jesli chodzi o 'szybkie' zalatwianie wizyt to mi
            to zupelnie nie przeszkadza i to ja decyduje jak dlugo potoczy sie wizyta. bede
            siedziec tak dlugo , az nie dowiem sie wszystkiego co mnie interesuje. jesli
            chodzi o monitoring to mysle ze dla nich to rutyna, zreszta w invikcie tez
            szybko to sie odbywa. jeszcze raz dzieki za opinie. ja juz za tydzien bede u
            nichsmile
            pozdrawiam i zycze powodzenia smile
          • anaika Re: In Vitro 27.06.06, 09:19
            oj asiat99,
            to mnie twój opis namącił w głowie. ja w Białym będę 20 lipca, mój pierwszy
            program IVF. do tej pory byłam tylko na jednej wizycie, która trwała dosyć
            długo ale etap wyjaśniania całych przygotowań do stymulacji przebiegł bardzo
            szybko i wyszliśmy z gabinetu bardzo skołowani..
            ja leczyłam się wcześniej w Invimedzie a jednak świadomie zdecydowałam się na
            zmianę kliniki, bo tam właśnie czułam się jak "dojna krowa" której można
            wcisnąć jak najwięcej leków jak się da.
            wydaje mi się, że tej masówki się nie uniknie. dla mnie podjęcie decyzji o IVF
            nie było łatwe i wydawało mi się, że zasługuję na trochę więcej uwagi...
            niestety, leczenie niepłodności to też jest biznes i po wielu przygodach z
            lekarzami nie ma złudzeń co do ich altruiczności.
            a my mamy jeden cel. ja dużo zniosłam i zniosę, żeby się udało.
            trzymam kciuki za powodzenei z mrozaczkami..
          • asiat99 Re: In Vitro 19.07.06, 13:27
            Podnoszę wątek dla zainteresowanej kolezanki.
    • ewa.analityk1 Re: In Vitro 27.06.06, 14:00
      ja badam ciągle tak sama skuteczności różnych klinik i na razie najlepiej
      wypada novum w Warszawie, ale to na dzisiaj
    • okularniczka Re: In Vitro 29.06.06, 12:03
      My się leczyliśmy w Invimedzie u dr. Karwackiej. Mogę polecić z czystym
      sumieniem. I lekarza i klinikę. Pani doktor - zawsze ma dla ciebie czas, nie
      ważne że dzwonisz w niedzielę o 10.00 (a tak tez mi się zdażało z nią kontaktować).
      Nie wiem jak jest w Białymstoku (oprócz tego, że koleżanka urodziła niedawano
      śliczną córeczkę po leczeniu własnie tam) ale jeśli miałabym wybierać pomiędzy
      Invimedem a Novoum- to zdecydowanie wolale Invimed. Byłam na wizycie w Novum i
      czułam się jak w fabryce... najbardziej mi chyba przeszkadzał brak "głównego
      lekarza prowadzącego" - do kogo innego idziesz z wynikami, kto inny robi IUI, a
      ktoś inny jeszcze INF....przerażało mnie to trochę...ale wszystko ma swoje plusy
      i minusy... ja wolę mieć jednego lekarza

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka