Gość: Aga
IP: proxy / *.markom.krakow.pl
03.02.03, 20:28
Zostałam skierowana na laparoskopię, gdyż nadal lekarze
bez skutku poszukują przyczyny braku zajscia w ciążę.
Koszmarnie się boję, bo po pierwsze jestem już po dwóch w
życiu bardzo ciężkich operacjach (m.in. po
wieloodłamkowym złamaniu miednicy), a szpitali, długiej
rekonwalescencji oraz blizn mam już absolutnie pod
dostatkiem. Na dodatek decyzję o laparaskopii lekarz
"zdał" na naszą głowę. Stwierdził, że pozwoli ona na
wyeliminowanie 20 % ewentualnych nieprawodłowości, które
pozostały do wykluczenia. Poza tym omijając laparo możemy
przystąpić bezpośrednio do inseminacji, albo nie robić
nic i czekać. O,K skrajny pragmatyzm, ale przecież lekarz
wie więcej i oczekiwałam dużo bardziej ważkich argumentów
"za" lub "przeciw". Dotychczasowe badania ( w tym. HSG)
wyszły pozytywnie. Nie wiem i jeszcze raz nie wiem co
robić. Jestem zdecydowana, bo bardzo chcemy doczekać się
dzieciaka, ale mam duszę na ramieniu i czuję się totalnie
zdezorientowana, bo chciałabym wiedzieć rzetelnie czy
laparaskopia jest w moim przypadku konieczna ? Czy to
tylko błądzenie po omacku ? A może to po prostu konieczny
rutynowy etap diagnozy ?
Jak to było u WAS. Czekam na wieści. dzięki za każde info.