znalazlam to forum przez przypadek, ale widze ze dobrze trafilam. Jestem nowa
i pol roku temu poronilam 4 tygodniowa ciaze. Przeszlismy przez pieklo z
powodu kretynstwa lekarzy, od ktorych uslyszalam ze jest to normalne i
widocznie Bog tak chcial. Probujemy znowu ale za kazdym razem test wychodzi
negatywny. Najgorsze jest to ze tutaj nie zaczynaja badan po 3 poronieniu lub
po 1,5 roku prob. Jestem zdruzgotana mam co prawda dopiero 25 lat ale moj maz
ma 41 czy to moze miec jakis wplyw i skoro raz nam sie udalo czy uda sie drugi
czy znowu skonczy sie poronieniem. Wpadam w panike za kazdym razem kiedy czuje
ze moje piersi zaczynaja sie robic wrazliwe i z nienawiscia patrze na
miesiaczke. Ostatnio z nerwow trwala mi tylko 2 dni. Czekam na rady co
powinnam robic czy sa jakies pozycje sprzyjajace zaplodnieniu, jak mozemy
sobie pomoc. Dodam ze oboje jestesmy grubaskami wiem ze jest to jedno z
zagrozen ciazy ale juz tyle razy probowalam sie odchudzic.....

((