algod
19.09.06, 11:09
Od jakiegoś czasu czytam to forum ( wicągnęłam się w historie wielu dziewczyn,
dagps, kociaczka, asiuni i wielu innych), ale jakoś nie mogłam sie zdobyć,
żeby zacząć się odzywać. Zresztą nie miałam z czym. Staram się od niecałego
roku. Nie robiłam jeszcze badań i za mało wiem, żeby udzielać rad. A u mnie z
kolei nic się nie działo. Okres zawsze jak w zegarku, 0 objawów ciążowych.
Nigdy nie miałam okazji nawet zrobić testu i trochę wam zazdrościłam, kiedy @
się spóźniała i w ogóle cokolwiek się działo, że przynajmniej macie okazję
przeżyć trochę podniecenia i nadziei. Wiedziałam, że to głupie, ale tak
czułam. Teraz widzę, jak głupie. W trakcie poprzedniego cyklu byłam w głębi
Afryki, więc zrobiłam kupę szczepionek, brałam leki antymalaryczne i zakaźnik
kazał mi się koniecznie na ten miesiąc zabezpieczyć przed ciążą. No to wzięłam
cilest. Kiedyś go brałam, wszystko było w porządku, po przerwaniu okres wrócil
bez problemu. A teraz mało, że zaczęłam krwawić już zanim skończyłam brać
pigułki i w sumie to coś w rodzaju okresu trwało ze dwa tygodnie, to w dodatku
następnego okresu w ogóle nie mogę dostać. Sþóźnia się już prawie trzy
tygodnie. Miałam więc okazję zrobić sobie test, nawet dwa razy (po tygodniu i
po dwóch tygodniach spóźnienia). Obejrzałam sobie jedną kreseczkę i
zobaczyłam, jakie to czekanie i miotanie się jest upiorne.Inna sprawa, że
doceniłam też, jak to dobrze, że są te testy. Gdyby nie one, to nakręciłabym
się już jak pozytywka, a okres, jak w końcu przyjdzie,uznała za poronienie.
Chciałabym was prosić o radę. Nie wiem, czy takie spóźnienie w tych
okolicznościach jest powodem,żeby iść do lekarza, bo może oznaczać coś, co
trzeba ewentualnie w miarę szybko leczyć? Wolałabym jescze poczekać. Moja
lekarka wraca za dwa tygodnie z urlopu i nie bardzo chce mi się iść do kogoś
obcego.
Przepraszam za tak długi pierwszy post, w dodatku z pytaniem na końcu.