Witam Was dziewczyny!
Od listopada 2005 staramy sie z mezem o dziecko. Mamy juz za soba badanie
nasienia meza i drugi miesiac monitorowania cyklu u gina (oczywiscie u mnie).
Dzis rano obudzilam sie i pomyslalam: "wspaniale drugi dzien spoznia mi sie
@". Zrobilam test. Negatywny.!!!
Po jakiejs godzinie pojawily mi sie okropne bole brzucha i oczywiscie @.
Wrocilam do lozka i podjelam decyzje... Musze zrezygnowac z pracy.
(Mam bardzo odpowiedzialan i stresujaca prace, ktora czesto uniemozliwia mi
wizyty kontrolne u ginekologa. Pracuje po 12, 1o godz na dzien..6 dni w
tygodniu).
Po czym pojechalam do pracy...
Moja przyjaciolka powiedziala mi ostatnio, ze sie wcale nie dziwi, ze nie
moge zajsc w ciaze przy stresie i takim tempie zycia jaki prowadze.....
To dalo mi do myslenia...
Moj maz zarabia ok...takze spokojnie wystarczy nam jego wyplata, ale boje sie
ze jak zrezygnuje z pracy to "oszaleje" z powodu checi posiadania dziecka.
(codzienne mierzenie tempki, wizyty u lekarza itd)
Wiem tez, ze musze sie poddac leczeniu skoro sie nie udaje..a czas ucieka.
Uwazam za na prace nigdy jest za pozno.
Moj szef bedzie w ciezkim szoku jak mu powiem, ze odchodze...
Dziewczyny dzis mam dosc...Naprawde!!..Zawsze odnosilam sukcesy. Na wszystko
ciezko pracowalam (obecnie mam "hopla" na punkcie pracy..w trakcie studiow-na
punkcie nauki)...
Moze to naprawde zbyt duzo stresu i nerwow..Moze stracilam nad tym kontrole?
Moze moja przyjaciolka ma racja??
Co mam robic?
Dziewczyny pozdrawiam Was serdecznie i trzymym za nas kciuki
PS
Przepraszam za moj styl pisania..ale dzis jest mi naprawde wszystko
obojetne....