Dodaj do ulubionych

co z ciebie za matka????!!!!

03.11.06, 14:45
Opowiem Wam swoją historię..nigdy nikomu o tym nie mówiłm nigdy nikomu sie
nie zwierzyłam---nie potrafiłam o tym rozmawiac..miałam dość współczucia i
słów "bedzie dobrze"..bo wiedziałam ze już nigdy nie będzie dobrze..Może jak
wyrzucę to z siebie i przełamę barierę w psychice pomogę sama sobie..

14-09-2002 piękny wymarzony ślub..300 osób składa nam piękne życzenia...w
oczach kłebią się łzy... "pięknych dzieci", "syna" słyszymy co
chwila..spąglądamy się z mężem na siebie ...my wiemy o co chodzi...staraliśmy
się o dzidzię 2 lata przed ślubem i nic...piękne wesele --piękne wspomienia..
3 dni po ślubie kupjemy sobie nsze wspólne mieszkanie..coż za radość nasze
tylko nasze m4 ...radość nasza sięgała zenitu.
3 tygodnie po ślubie dziwnie się czuję...robimy test...płacz - ze
szcześcia ...są wreszcie są upragnione dwie kreseczki..mąż nosi mnie na
rękach dzwoni po znajomych po rodzinie i dumnie oznajmia : "jestem tatusiem"..
ja jestem w amoku nie wierzę w to szczęście...idę do lekarza potwierdza
ciążę...dostaję kartę ciażową - termin porodu 04-06-2003...nie potrafię
opisać tego co czuliśmy w tamtych chwilach...
15-12-2002 usg..jesteśmy razem -
Obserwuj wątek
    • kitek29 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 15:05
      Boze jakie to przykre...
      do tego obcy ludzie potrafia nas podsumowac...

      przytulam bardzo mocno z calej sily...

      k.
      • kitek29 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 15:06
        a czy teraz jestes Mama?

        k.
        • sylwia2714 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 15:08
          nie jestemsad ciagle się staram - to juz tyle latsadsad straciłam nadzieję...
          pozdrawiam
          • ewa.sz3 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 15:15
            bardzo przykre ...
            uważam, że nikt nie ma prawa kogokolwiek osądzać i nie ważne w jakiej sytuacji,
            czy jest to podjęcie tak ważnej decyzji jak Twoja czy jakiejś błachostki.
            przykre, że z taką łatwością przychodzi to obcym ludziom
            pozdrawiam
            E.
    • paula005 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 15:14
      Boże, Sylwuniu, brak mi słów sad((( Łzy same cisną się do oczu....
      Po pierwsze, masz ogromny cięzar do dźwigania na swoich barkach, ale masz męża,
      który jest przy Tobie i on pomoże Ci go nieść, musicie tylko ze sobą rozmawiać,
      masz też wspaniałą rodzinę, z tego co opisałaś wynika, że bardzo Cię kochają i
      wspierają.
      Po drugie, nie jestem lekarzem, ale uważam, że to była jedyna słuszna decyzja.
      Obciążona ciężkimi przeżyciami emocjonalnymi, ale jedyna SŁUSZNA decyzja.
      Po trzecie, jeśli chodzi o okrucieństwo ludzi, myślę, że nie ma ono granic! Ta
      kobieta, pseudo-pielęgniarka jest prostym, pozbawionym uczuć,
      wyobraźni,wyczucia a przede wszystkim niedouczonym człowiekiem wykonjącym swój
      zawód za karę.

      Pozdrawiam Cię.
      P.
    • mama-smyka Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 15:15
      Jejku, aż mi łzy poleciały. sad
      Nie ma słów, by Cię pocieszyć, zresztą żadne słowa nie cofną czasu.
      Bałam się jeszcze innego zakońćzenia - że po zabiegu lekarze zobaczą dziecko i
      powiedzą: "Jednak to był błąd w odczycie USG, dziecko jest w pełni zdrowe..."
      Nie wiem, jak zareagują inne dziewczyny, jeszcze nikt nic nie napisał pod Twoim
      postem, wiele z nich tak bardzo pragnie mieć dziecko i tak długo się o nie
      stara, że być może one zdecydowałyby się na Twoim miejscu urodzić.
      Ale nawet jeśli tak pomyślą/napiszą, to to będą tylko ich przypuszczenia,
      oburzenie w pierwszej chwili. Nikt nie wie, jak postąpiłby w sytucji, w której
      się nie znalazł.
      Nie byłam w podobnej sytuacji, mam nadzieję, że nidgy nie będę. Jednak zanim
      udało mi się zajść w ciążę, miałam podobne myśli - co jeśli będzie chore, nie
      chore uleczalnie np. mające wadę serca czy wymagające rehabilitacji czy nawet
      operacji, ale jeśli będę wiedziała, że nigdy nie będzie potrafiło samodzielnie
      żyć, że będzie roślinką, że po 9 miesiacach oczekiwań i przygotowań nacieszę
      się nim kilka godzin, dni, może tygodni? Co jeśli będę wiedziała, że rodząc je,
      skazuję je na cierpienie przez całe życie - i psychiczne, i fizyczne?
      Wtedy zdecydowanie odpowiadałam, że bym usunęła.
      Leżąc na sali z 10-godzinnym Antosiem, usłyszałam rozmowę pielęgniarek - w nocy
      przywieziono 16-latkę, która urodziła w domu w łaziece, ale matka zadzwoniła po
      pogotowie, bo dziewczyna dostała krwotoku. W szpitalu dostała izolatkę,
      zdecydowała się zostawić dziecko. Wtedy pomyślałam, że ma szczęście, że nie
      leży na sali za mną, bo chyba bym za siebie nie ręczyła... Bóg jeden wie,
      dlaczego chciała urodzić w domu, co chciała z tym dzieckiem zrobić - pięknym
      zresztą, dla mnie był starsznie podobny do Antosia i aż mi się serce kroiło,
      gdy widziałam go leżącego samotnie w łóżeczku z butelką po mleku leżącą
      obok... sad((
      Wtedy pomyślałam, że chyba byłam nienormalna dopuszczając myśl o aborcji. Że
      choćby nie wiem co - nie mogłabym.
      Minęły ponad 2 lata. Teraz poza tym, że mam już jedno dziecko i moje dążenie do
      posiadania drugiego nie jest już takie zaborcze, rozpaczliwe, z powodu poronień
      i innych problemów, mam też w głowie mnóstwo historii wyczytanych na różnych
      forach, wiele programów oglądniętych w TV, wiele rozmów z lekarzami no i przede
      wszystkim - teraz kieruję się dobrem swojego dziecka i z tej perspektywy patrzę
      na świat.
      W dniu matki dowiedziałam się, że poroniłam wczesną ciążę. Wiem, że jedną z
      przyczyn mógła być właśnie wada płodu. Wtedy znów podjęłam ten temat z mężem.
      Dziś jako MATKA (i to całkiem dobra chyba wink) mogę powiedzieć, że nie tylko
      wydaje mi się, ale WIEM, że w pewnych, oczywiście bardzo ekstermalnych,
      sytuacjach, gdy miałabym absolutnie 100% pewność co do stanu dziecka, bez
      większych wątpliwości zdecydowałabym się na aborcję - dla dobra i dziecka, i
      siebie.
      Głowa do góry, Sylwiu. Jestem pewna, że postąpiłaś dobrze, bo zgodnie ze swoim
      sumieniem, zaoszczędziłaś dziecku cierpienia.
      Jeśli ktoś chciałby w jakikolwiek sposób Cię napiętnować czy ukarać, to możesz
      mu z góry powiedzieć, że już swoje odpokutowałaś - do końca życia będziesz żyła
      z tą świadomością i albo się z tym pogodzisz, albo będziesz się męczyć.
      Myślę, że dopiero urodzenie dziecka pomoże Ci rozliczyć się z samą sobą,
      dziecko przesłoni Ci pewne sprawy.
      Wierzę, że Wam się uda i z całego serca Ci tego życzę.
    • kaska0404 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 16:13
      strasznie mi przykro
      bardzo cięzko CIę życie doświadczyło
      wiem ze napewno trudno Ci z tym żyć
      ale spróbuj się niezadręczać
      niebyło innego wyjścia
      trzymam kciuki by los przyniósł
      Ci wymarzoną kruszynę
      trzymaj się dzielnie
      pozdrawiam Kasia
    • kinga38 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 16:57
      Mocno cię przytulam!!Nic innego nie jestem w stanie napisać.Przepraszamsad
      • tekla12 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 17:18
        To jest forum tematyczne. Nazywa się niepłodność. Problemy emocjonalne załatwia
        się na innych forach. Poza tym są fachowcy w realu.
        • sylwia2714 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 20:06
          pisze na tym forum bo temat niepłodności dotyczy mnie i borykam sie z nim już
          przeszło 3 lata...zanim zaszłam w ciążę starałam sie przeszło 2 lata...po ciąży
          to juz 3 rok starań...a fachowcy w realu nie wspomogą dobrym słowem i nie
          dodadzą otuchy...przepiszą psychotropy...to jest gdzieś głęboko we mnie..to
          uczucie nie jest wyleczalne...ale miło słyszeć dobre słowa od dziewczyn, które
          też mają problem z zajściem w ciążę..bo chyba tylko one najlepiej zrozumieją
          mój ból...
          acha...tydzień temu mój lekarz wystawił mi papierek pt. "niepłodność wtórna
          leczona od przeszło 3 lat" ....
          to co opisałam w w/w poście to tylko mały skrawek pogardzania i niewspółczucia
          innych na krzywdę i cierpienie ludzi... opiszę wam kiedyś cd tej
          historii...jeszcze bardziej przygnebiający z główną rolą tej pielegniarki która
          odezwała sie do mnie i mojego mężą po 2 miesiącach od porodu....
          dziękuję za miłe słowa
          POZDRAWIAM
          • tekla12 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 20:08
            sylwia2714 napisała:

            > pisze na tym forum bo temat niepłodności dotyczy mnie i borykam sie z nim już
            > przeszło 3 lata...zanim zaszłam w ciążę starałam sie przeszło 2 lata...po ciąży
            >
            > to juz 3 rok starań...a fachowcy w realu nie wspomogą dobrym słowem i nie
            > dodadzą otuchy...przepiszą psychotropy...to jest gdzieś głęboko we mnie..to
            > uczucie nie jest wyleczalne...ale miło słyszeć dobre słowa od dziewczyn, które
            > też mają problem z zajściem w ciążę..bo chyba tylko one najlepiej zrozumieją
            > mój ból...
            > acha...tydzień temu mój lekarz wystawił mi papierek pt. "niepłodność wtórna
            > leczona od przeszło 3 lat" ....
            > to co opisałam w w/w poście to tylko mały skrawek pogardzania i niewspółczucia
            > innych na krzywdę i cierpienie ludzi... opiszę wam kiedyś cd tej
            > historii...jeszcze bardziej przygnebiający z główną rolą tej pielegniarki która
            >
            > odezwała sie do mnie i mojego mężą po 2 miesiącach od porodu....
            > dziękuję za miłe słowa
            > POZDRAWIAM

            Niestety wiem, że opiszesz bo tym się karmisz.
            • sylwia2714 Re: ??????????????????????? 03.11.06, 20:12
          • 56at O matko już nic nie opisuj! 04.11.06, 07:15
            Udaj sie kobiety do terapeuty.
        • leda77 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 20:08
          Byłoby lepiej, gdybyś zamilkła.
          • leda77 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 20:15
            To oczywiście do Tekli, nie co Ciebie Sylwio.
          • 56at Leda 04.11.06, 07:19
            Nie mów za wszystkich,bardzo prosze.
            Ja bardzo chetnie czytam rzeczowe i konkretne odpowiedzi Tekli.
    • to-ja-007 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 17:32
      Wspolczuje. Nie powinnas dopuszczac do siebie takich mysli.
      Ta pielegniarka nie miala racji. Ona nigdy nie byla w podobnej sytuacji i raczej
      juz nie bedzie. Za to wykazala sie wyjatkowym brakiem wrazliwosci na ludzkie
      nieszczescie.
      Akurat w przypadku wad genetycznych u dzieci - czy w konkretnym przypadku sa
      one sa dla dziecka smiertelne czy nie - nalezy wierzyc lekarzom a nie
      pielegniarkom. Dlatego najmniej wazne jest co myslala i co mowila ta pielegniarka.
      Niewiele jest osob, ktore wiedza co to znaczy gdy masz w lonie dziecko, ktore
      nie ma szansy na samodzielne zycie. To jest tragedia i zamiast Cie osadzac ta
      pielegniarka powinna byla Ci wspolczuc!
      • stauros1 Re: co z ciebie za matka????!!!! 03.11.06, 18:31
        Sylwia, jestem z Tobą. Myślę, że to była słuszna decyzja. Ja też bardzo chcę
        mieć dziecko, ale w Twojej sytuacji z bólem serca zrobiłabym to samo.


        Teklo, uważam że jesteś niesprawiedliwa. I życzę Ci, żeby Ciebie takie
        nieszczęście nie spotkało nigdy. Możesz sobie pisać, co chcesz- masz takie
        prawo, ale nie rób przykrości tym, którym życie zgotowało taki a nie inny los.
        Sumienia nie masz, czy co? To co napisałaś było smutne. Nie złe - po prostu
        smutne.
        • kinga38 Tekla... 03.11.06, 19:21
          szczerze?Lepiej jak nic nie będziesz pisać,niż jak masz pisać tak okrutne
          rzeczy!!!Smutne...
          • tekla12 Re: Tekla... 03.11.06, 19:55
            kinga38 napisała:

            > szczerze?Lepiej jak nic nie będziesz pisać,niż jak masz pisać tak okrutne
            > rzeczy!!!Smutne...

            Zajrzyj do wyszukiwarki
            • leda77 Re: Tekla... 03.11.06, 20:34
              Rózni bywają ludzie, jedni muszą wiele razy opowiadac o swoich problemach,
              innym wystarczy, że powiedzą raz. Może ona po prostu tak ma. Bo z jej postów
              nie wynika to, o co ją posądzasz.
              Ty często tym, co piszesz stawiasz wrażenie osoby bardzo konkretnej i
              rzeczowej, żeby nie powiedziec oschłej czy nawet odpychającej. Twoja rzecz. Ale
              żeby krzyczec na człowieka "złodzieju" , trzeba miec dowody, albo choc w części
              to udowodnic. Teraz mamy niepotrzebny szum.
              • tekla12 Re: Tekla... 03.11.06, 21:51
                leda77 napisała:

                > Rózni bywają ludzie, jedni muszą wiele razy opowiadac o swoich problemach,
                > innym wystarczy, że powiedzą raz.
                Ale ci, którzy mają potrzebę wielokrotnego powtarzania udramatyzowanych i
                oszlifowanych treści w wiele lat po zdarzeniu potrzebują opieki psychiatry, co
                autorce sugerowałam.
                Może ona po prostu tak ma. Bo z jej postów
                > nie wynika to, o co ją posądzasz.
                A o co posądzam?
                > Ty często tym, co piszesz stawiasz wrażenie osoby bardzo konkretnej i
                > rzeczowej, żeby nie powiedziec oschłej czy nawet odpychającej. Twoja rzecz.
                Zgadza się, nie mam ambicji bycia gwiazdą i ulubienicą publiczności. Pomagam tak
                jak potrafię. Od słodzenia są inni. Rzeczowość pozwala na dostrzeżenie treści
                bez sugerowania się formą. Pomaga w wyciąganiu wniosków.
                Ale
                >
                > żeby krzyczec na człowieka "złodzieju" , trzeba miec dowody, albo choc w części
                >
                > to udowodnic.
                Hmm, ależ ja nie krzyczę "złodzieju". Czyżbyś to ty sugerowała, że autorka
                dokonała zapożyczeń?
                Teraz mamy niepotrzebny szum.
                Potrzebny, bo zapada w pamięć forumowiczów.
                • leda77 Re: Tekla... 04.11.06, 08:57
                  Tylko co z tego szumu wynika? Dobrze byłoby, gdybyś pisała jasno, o co Ci
                  chodzi, wtedy nie byłoby irytacji niektórych piszących, a chyba nie na tym Ci
                  zalezy. Besztając dziecko, też się mu wpierw tłumaczy za co.
          • dagps Re: Tekla... 03.11.06, 19:56
            bardzo rzadko na tym forum sugeruje skasowanie postu, zazwyczaj jak jakis dawca spremy albo inny wariat szaleje, ale tekla... bez przesady. to jest bardzo tematyczny post. wbrew pozorom. tak jak moje mimo ze sie teraz nie staram uwazam za bardzo na temat.
            • tekla12 Re: Tekla... 03.11.06, 20:07
              dagps napisała:

              > bardzo rzadko na tym forum sugeruje skasowanie postu, zazwyczaj jak jakis dawca
              > spremy albo inny wariat szaleje, ale tekla... bez przesady. to jest bardzo tem
              > atyczny post. wbrew pozorom. tak jak moje mimo ze sie teraz nie staram uwazam z
              > a bardzo na temat.

              Daga, powtarzam, zajrzyj do wyszukiwarki. A poza tym to nie mój post jest spamem
              i w związku z tym nie on powinien zostać skasowany.
              • honeybeam Tekla... 03.11.06, 20:43
                daj spokój, wiemy o co chodzi i nie komentujemy tego, szkoda opuszków palców. A
                co do autorki postu, może lepiej niech poszuka rozgrzeszenia gdzie indziej,
                choć nie mam pewności, czy o rozgrzeszenie tu chodzi, bo ma wsparcie rzeszy
                najbliżych i swoje własne również. Właśnie autorko postu, o co Ci właściwie
                chodzi? A te swoje "klątwy", rzucaj na kasjerki w hipermarketach, bo na nas nie
                robią wrażenia, mamy w życiu naprodukcję klątw wszelkiej maści.
                • aniaresz Re: Tekla... 03.11.06, 22:45
                  Dziewczyna swoje przeżyła a wy teklo i honeybeam jak macie jakieś problemy to wyrzywajcie się gdzie indziej. Może w najbliższym otoczeniu. A nie zastraszajcie innych dziewczyny takimi bzdurnymi postami. Są tu dziewczyny które się ciepło wypowiedziały na post sylwi a wy generalnie zepsułyście cały klimat tego postu. Może lubicie być w centrum zainteresowania i z tego to wynika. Honeybeam- to co napisałaś jest bez sensu i może najpierw się zastanów co piszesz. Autorka postu wyraźnie napisała że chciała to z siebie wyrzucić. Nie masz ochoty to nie czytaj. Nieładnie się zachowałyście. Tak uważam.
              • zagubiona12 Re: Tekla... 03.11.06, 22:36
                nie rozumiem zupelnie o co Ci chodzi nieplodnosc odbija sie rowniez na psychice.
                Wspolczuje bardzo sylwi..bardzo smutna historia..i uwazam ze mogla ta historie
                napisac na tym forum. Skoro opiekun forum nie wykasowal tego postu, czyli
                oznacza to ze temat jak najbardziej dotyczy tego forum.. bo wlasnie my kobiety
                ktore lecza sie na nieplodnosc moga sylwie zrozumiec najlepiej i mysle ze
                dlatego dziewczyna wlasnie tu chciala to napisac. A Ty Tekla nie baw sie w
                opiekuna tego forum..
          • 56at Tak jest lepieh słodzić 04.11.06, 07:17
            oj dziewczyny,dziewczyny.
            • mama-smyka Re: Tak jest lepieh słodzić 04.11.06, 08:05
              Nie, lepiej dobić.
              Boże, co za ludzie...
    • tymonka30 Re: co z ciebie za matka????!!!! 04.11.06, 08:36
      Nie chciałabym być w Twojej skórze, jak czytam takie wątki to moje (w sumie już
      byłe) problemy zdają się pryszczem. Trzymaj się, życzę Ci, żeby w końcu się Ci
      życie wyprostowało! To już kilka lat od tamtych zdarzeń a widzę, że rana
      baaaaardzo głęboka sad((( A kłótni nie bierz sobie do serca, różne są reakcje
      ludzi, każdy odbiera wątek na swój sposób. Ja w każdym razie bardzo
      współczuję!!!
      • tekla12 dla pełnej jasności 04.11.06, 09:47
        Zespół Dandy-Walkera nie jest wadą letalną. Na podstawie usg nie da się
        przewidzieć możliwości rozwojowych dziecka i stopnia niepełnosprawności. Dzieci
        z tym zespołem żyją, część z nich jest diagnozowana późno, w kilka-kilkanaście
        lat po urodzeniu. Rodzice mają swoje forum, strony i blogi. To właśnie chciałam
        przekazać proponując zajrzenie do wyszukiwarki. O terminacji można sporo mądrych
        i wyważonych wypowiedzi przeczytać na stracie/chorobie dziecka. Jest forum
        otwarte aborcja i zamknięte terminacja. I wydaje mi się, że właśnie tam powinien
        znaleźć się ten wątek. Kubusiowi zapalam świeczkę.
        • leda77 Re: dla pełnej jasności 04.11.06, 10:09
          No i trzeba było tak od razu...
          Pozdrawiam
        • maretina Re: dla pełnej jasności 04.11.06, 11:19
          tekla jak zwykle jasno, konkretnie, na temat a co wazniejsze: madrze!
          pozdrawiam
          • dagps Re: dla pełnej jasności 04.11.06, 11:28
            a ja sie raz nie zgadzam co do twoich wypowiedzi tekla, bo dla mnie haslo zajrzyj do wyszukiwarki bylo niejasne. nie zrozumialam, wiec trudno mi powiedziec ze bylo konkretnie i na temat.
            zaczelam myslec ze chodzi o to ze sylwia pisze po calym internecie.
          • benita111 Re: dla pełnej jasności 04.11.06, 11:38
            No jasno to nie było, czy mądrze tez watpię a czy na temat to dopiero w (chyba)
            ostatnim poście.
            • maretina Re: dla pełnej jasności 04.11.06, 12:01
              a co powiesz o termincji ciazy w momencie, kiedy wada nie jest letalna i dziecko
              chore, ale moglo by zyc? to takie madre? takie heroiczne?i na pewno nadajce sie
              na forum nieplodnosc?
              • dagps Re: dla pełnej jasności 04.11.06, 13:13
                ja rozumiem, ze napisala tu dziewczyna, ktorej serce jest takie samo jak nasze, z ta sama skaza. ale moze ja juz taka naiwna po prostu... jeszcze sie mozemy zdziwic co sie na forum nieplodnosc nadaje
    • sylwia2714 Re: znam juz odpowiedz na nurtujące mnie pytanie.. 04.11.06, 19:18
      dzięki bardzo za odzew za te miłe słowa i te "konkretne"...
      dowiedzialam sie wielu ważnych rzeczy...nie jestem lekarzem i w chwili kiedy
      dowiedziałam sie o chorobie dziecka wierzyłam lekarzom..nie pomyślałam by
      wrzucić na wyszukiwarkę :zespół dandy-walkera"
      Więc przerwałam ciążę mimo że dziecko mogło żyć....... tak zabiłam własne
      dziecko...to była moja decyzja i bede żyła z ta świadomościa do końca moich
      dni..
      • aniaresz Re: znam juz odpowiedz na nurtujące mnie pytanie. 04.11.06, 20:39
        Sylwia. Wybrałaś zło konieczne. I nie wolno żyć z taką świadomością bo to cię zniszczy od środka. Przyjdą jeszcze piękne dni w twoim życiu i będzie dodrze, co było nie wróci i są to bardzo przykre sprawy wiadomo. Napewno dla ciebie ciąża by była lekarstwem na twoją głęboką ranę. Wtedy byś nie mogła się stresować bo wiadomo że nie wolno. Dużo zdrówka i powodzenia w staraniach. Będzie dobrze. Napewno.
      • mila_do_nieba Nie no Sylwia plizzzzz, już wystarczy ... 04.11.06, 20:41

        • agnesx6 Re: Nie no Sylwia plizzzzz, już wystarczy ... 04.11.06, 21:08
          Widzę, że fajnie jest osądzać innych, a to chyba nie nasza rola.... Każdy
          podejmuje własne deyzje i nie osądzajmy ich, to i tak im ciąży, bo zawsze są
          jakieś wątpliwości...
        • karolina_marta Nasi synowie bawią sie razem.... 04.11.06, 21:16
          Ja mam podobną do ciebie linię życia. Mój synek w 25 tyg ciazy miał
          zdjagnozowane olbrzymie wodogłowie z przepukliną prawdopodobnie, nie dające
          szans na życie. Ostatnią deską ratunku miała być wewnątrzmaciczna operacja
          zakładnia shantów. Miała, bo nie była... Syn zmarł zaraz po zabiegu. To było
          ponad pól roku temu a ja ciągle mam wyrzuty sumienia, że zabiłam syna. Człam jak
          umiera, wiedziałam kiedy jest koniec. Mnie nie podano środków znieczulajacych,
          uspokajających. To była wywalczona ciąża.. hormonami, laparoskopią, upragniona
          po latach małżeństwa. Nie mam pojęcia skąd ta tragedia, lekarz operujący nie
          powiedział co działo się na sali.. po prostu nigdy potem się nie pojawił...
          Miałam go w rękach w dniu pogrzebu... maleńkiego jak laleczka... zimnego...
          ..........................................................................
    • sylwia2714 Re: usg robił mi prof. Dębski i dr Roszkowski... 04.11.06, 22:00
      ..był jeszcze jakiś profesor z ul. sobieskiego z Instytutu psychiatrii i
      neurologii w warszawie...przecież to poważani lekarze--nie miałam podstaw aby
      im nie wierzyc
      • ballada2 Re: usg robił mi prof. Dębski i dr Roszkowski... 04.11.06, 22:20
        Sylwia, jeśli mogę Cię prosić wejdż szybciutko na gg
        Wyślij mi namiar na siebie. Chciałam pogadać

        gg 4110826
    • katty26 Przepraszam za pielęgniarkę... 05.11.06, 13:47
      Przykro mi, nawet nie wiesz jak bardzo! Sama jestem pielegniarką i NIGDY nie pozwoliłabym sobie na taki chamski i okrutny komentarz! Przepraszam za nią... Rozumiem, że mogła nie zgodzić się z Twoją decyzją, ale DO CHOLERY JASNEJ !!! nie miała żadnego prawa do takiej wypowiedzi!!! Mam nadzieję, że przyszłość szykuje dla Ciebie jeszcze jakąś niespodziankę!
      PS. Może przydałby się jednak psycholog? Może to poczucie winy i straty, strach przed powtórzeniem tego dramatu przeszkadza Ci w zajściu w ciążę?? Wciąż nie doceniamy siły psychiki... Przytulam mocno!
      • malomi Re: Przepraszam za pielęgniarkę... 05.11.06, 13:52
        Co do pielęgniarki, to nie wiem czy na Czerniakowskiej jest ich więcej, czy nie
        trafiłam na tą samą. Będąc na ktg w kolejnej ciąży usłyszałam bardzo podobne
        słowa. Napisałam oczywiście skargę.
        • katty26 Re: Przepraszam za pielęgniarkę... 05.11.06, 14:05
          Przykro mi to słyszeć sad Dobrze że niektórzy mają odwagę coś z tym fantem zrobić. Nie wolno pozwalać na takie traktowanie ani lekarzom ani pielęgniarkom czy położnym!!! Chociaż muszę się przyznać, że niedawno bliska mi osoba była w szpitalu - została tam tak potraktowana, że wypisałam ją na własną odpowiedzialność i wstyd mi teraz, ale nic z tym nie zrobiłam sad
          Ja nie rozumiem jak można być tak bezsensownie okrutnym!?! Nie powiem, że jestem święta - ludzie w szpitalach są różni, tak samo jak petenci w bankach, urzędach czy klienci sklepów czasem niuprzejmi, chamscy i złośliwi. Jednak kobiety w ciąży czy ciąży zagrożonej w trakcie/po poronienia są zupełnie bezbronne! A przecież pielęgniarki/położne też są kobietami, powinny wiedzieć co te kobiety czują. Jest coś takiego jak EMPATIA - wsółodczuwanie... Później przez takie (przepraszam za określenia) KRÓWSKA mamy taką a nie inną opinię.
          • malomi Re: Przepraszam za pielęgniarkę... 05.11.06, 14:12
            Myślę, że mądry człowiek nie wydaje opinii o całym środowisku np lekarskim
            opierając się na zachowaniu jednej osoby, więc nie masz się co martwićsmile mam
            do czynienia z położnymi, pielęgniarkami i podziwiam je za siłę jaką mają,
            kiedy dzień w dzień musza patrzeć na poronienia, śmierć dzieci, czy dzieciaki
            rodzące się przedwcześnie z ogromnymi deformacjami.
    • malomi forum terminacja 05.11.06, 13:50
      Sylwio, zapraszam na forum terminacja. Tutaj jest informacja jak się dostać:
      www.dlaczego.org.pl/forum/view.php?bn=nowe_infoterminacja&key=1113300952

      Rozumiem, dlaczego tutaj napisałaś. ja też nie mogłam znaleźć miejsca dla
      siebie, bo wszędzie moja historia była "niewygodna".Sama przechodziłam tą samą
      drogę, co Ty.

      A do wszystkich tych, którzy w dość drastyczny sposób komentują post Sylwii
      powiem jedno. To co się zdarzyło, to się zdarzyło i nie jest ważne w tym
      momencie czy wada jaką miało dziecko Sylwii była letalna czy nie. Miałoby to
      znaczenie przed tragedią, ale wtedy nikogo to nie obchodzi. Nie ma psychologa
      który przyszedłby porozmawiać o tym co się dzieje, lekarze sugerują jedyne,
      najlepsze wg nich rozwiązanie, rodzina naciska bo "jak będzie miała następne
      dziecko to o tym zapomni",nie ma nikogo kto wytłumaczyłby na czym polega
      choroba, a kobieta jest w tym wszystkim sama i będąc w totalnym szoku nie ma
      siły na "wrzucanie do wyszukiwarki" jak to sugeruje tekla.
      Winny jest przede wszystkim sytem, który dopuszca do takich sytuacji i
      pokazywanie matce po terminacji, jak mogłoby się rozwijać jej dziecko jest
      wyjatkowo okrutne i nieludzkie.
      • tymonka30 Re: forum terminacja 05.11.06, 14:01
        Ależ ten post jest tutaj bardzo potrzebny, tak uważam! Żeby uświadomić
        wszystkim, że zawsze może być gorzej.... I mam nadzieję Sylwio, że choć troszkę
        Cię co niektóre podniosłyśmy na duchu...
        • babelek27 sylwia 05.11.06, 16:14
          nie trac nadzieji na dziecko napewno sie wam uda a toco przeszłas to koszmar
          kochana ta baba co ci to powoedziała to jakas porabana jest
        • sylwia2714 Re: forum terminacja 05.11.06, 16:22
          nie napisałam tego postu aby was dołować, nie po to aby uświadomoić ze może być
          gorzej niż jest....więc nie poddawajcie się i walczcie dalej bo są osoby którę
          dostały pożądnego kopa w dupę i żyją dalej i walczą...
          czy wyobrazacie sobie walkę o dziecko - tak jak walczymy...czekanie na
          upragnione 2 kreski a póxniej wybór.???????walka z psychiką....tyle walczyłam o
          ciążę a teraz muszę stanąć przed wyborem????najtrudniejszym w życiu...wyborem
          króry na zawsze został w psychice.....
          • stauros1 Re: forum terminacja 05.11.06, 18:12
            Każda z nas może mysleć, co chce.
            Ja uważam, że wątek - jak najbardziej nadający się na to forum. No bo jeśli
            nie - to co tu robią wątki typu "zostawił mnie dziś mąż"?
            • dagps Re: forum terminacja 05.11.06, 20:15
              no wlasnie...
              ja sie teraz nie staram o dziecko, a jednak czuje sie "tutejsza"
              • stauros1 Re: forum terminacja 05.11.06, 22:19
                No właśnie...
                A swoją drogdą, Daguś, to nie była personalna aluzja w Twoim kierunku, tak
                kurcze wyszło.
                Fajna z Ciebie dziewczyna, i cieszę się, że tu zaglądasz.
                Pozdrawiam
                • dagps Re: forum terminacja 06.11.06, 08:54
                  ja wiem stauros, wiemsmile dlatego mi sie chialo bronic tej dziewczyny, bo czuje sie tu ok i chcialabym zeby nie tylko te ktore aktualnie moga pogadac o pecherzykach mogly sobie tu po wsparcie przyjsc.
                  • tymonka30 Re: forum terminacja 06.11.06, 14:03
                    smile Czuję się nie wywalona jeszcze smile
                    • stauros1 Re: forum terminacja 07.11.06, 00:16
                      No co Wy, dziewczyny!!! Nawet nie myślcie o opuszczeniu tego forum. możecie
                      przecież pomóc tylu osobom. Na przykład mi pomogłyście nie jesen raz. papa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka