Dodaj do ulubionych

zapłodnienie obcą komórką

26.03.07, 17:21
mam pytanie, moze trochę dziwne, do dziewczyn, którym udało się in vitro z
tzw "obcej: komórki jajowej.
pokrótce o mnie
po kilkuletnich, nieudanych niestety, staraniach się o dzieciaka trzeba było
pójść do kliniki niepłodności. Wybraliśmy z mężem Gametę w Łodzi - fizycznych
przyczyn u nas nie znaleziono (no moze mój wiek zblizajacy się do 40-stki).
Po kilku nieudanych inseminacjach dostałam leki stymulujące owulację,
niestety - po punkcji okazało się, że nie ma specjalnie "materiału" do
zapłodnienia. Od razu zasugerowano mi, abym skoorzystała z tzw "obcej"
komórki. Przystaliśmy z mężem na to - i po pierwszej próbie - ciąża. Dzisiaj
moja córeczka ma prawie 2 latka. Ale czasami nachodzą mnie dziwne myśli. Bo
że jest moim dzieckiem, noszonym przez 9 miesięcy i urodzonym - tak.
Ale... czasami nachodzą mnie ale. Czy jak będzie dorosła, to czy powinnam jej
powiedzieć, że genetycznie nie jest "moja". Na ile w czasie ciązy "oswoiłam"
tę komórkę - czy dalam coś dziecku ode mnie. Kiedyś przeczytałam artykuł o
kobiecie, która w imię wyższych celów oddała swoje komórki. Ona pisała listy
do przyszłego ewentualnego swojego dziecka.
Czy którakolwiek z was ma podobne dylematy - czy mam się ich pozbyć, czy żyć
w świadomosci, że kiedyś powinnam powiedzieć córuni, że ma inną genetyczną
matkę - ja nie znam dawczyni - i niewielka szansa jest, abym się czegoś o
niej dowiedziała - czy powinnam - czy mam po prostu uznać, że to jest w
całości krew z krwi, kość z kości.
Pomóżcie, doradzcie - jak nie tu na forum, to piszcie na gazetowego majla.
Każda opinia jest ważna
Obserwuj wątek
    • alix1 Re: zapłodnienie obcą komórką 26.03.07, 21:08
      Nic nigdy nie mów, jest twoja jak najbardziej.

      Niedługo być może i ja stanę przed podobnym dylematem, dlatego myślałam o takich
      kwestiach długo. Nic nie mów mówię ci raz jeszcze. O pewnych rzeczach nie trzeba
      nikomu mówić.
      • joolka4 też czytałam o tym 26.03.07, 22:34
        no własnie - ja też czytałam o tym, że dawczyni komórki jajowej napisała list
        do "przyszłego" dziecka, choć zaznaczyła, że nie czuje się matką
        przytoczę fragment
        "Od kilku lat zastanawiałam się nad oddaniem swoich komórek jajowych. W
        gazetach, radiu i telewizji ciągle słyszałam o bolesnych przeżyciach par, które
        nie mogą mieć dzieci. Miałam przyjaciółkę w Stanach Zjednoczonych, która
        przeszła bezskutecznie sześć czy siedem prób zapłodnienia in vitro. Na
        szczęście w końcu udało jej się zajść w ciążę. Pomyślałam sobie: mam 29 lat,
        jak najbardziej się do tego nadaję. Mogę zmienić czyjeś życie." (...) i dalej
        "S k o r z y s t a ł a m t e ż z m o ż l i w o ś c i p r z e k a z a n
        i a w i a d o m o ś c i d l a d z i e c k a. Niełatwo jest pisać list do
        kogoś, kto przeczyta go, dopiero gdy skończy 18 lat. Dużo o tym myślałam.
        Wyjaśniłam w nim, jak jego/jej rodzice bardzo za nim/nią tęsknili i że mogłam
        im pomóc. Wysłałam również anonimowo do kliniki własną kartkę z życzeniami
        szczęścia dla biorców."
        to niby ma ją dostać a ewentualni rodzice powiedzieć o tym fakcie dziecku
        • marta11 Re: też czytałam o tym 26.03.07, 23:22
          A ja mysle, ze nalezy poczuc co samemu by sie chcialo, wiedziec czy nie?
          Nie wiem czy bym chciala wiedziec. Chyba tak ale nie od razu, nie za szybko.
          Chyba bym rozumiala gdyby mi wytlumaczono ze tylko jakas obca czesc byla tu
          dana bym powstala by mo rodzice mogli mnie miec. Bym ja mogla miec ich.
          To bardzo trudny temat, ale mimo wszystko dziecko ma prawo do tej wiedzy, choc
          moze nie dziecko, bardziej juz dorosly.
          To najtrudniejsza proba rodzicielska ale tylko wtedy spalabym spokojnie gdybym
          byla szczera ze swoim dzieckiem! Albo wiedziala ze bede szczera.
          Ja nie jestem w tej sytuacji, moge tylko napisac co mysle i czuje. To Twoje
          dziecko. Ale jestes mu winna prawde.
    • alix1 Re: zapłodnienie obcą komórką 27.03.07, 08:12
      A ja ci mówię nic nie mów, bo zepsujesz nieodwracalnie swoje życie.
      • basiachylinska Re: zapłodnienie obcą komórką 27.03.07, 09:42
        Witam Was.
        JA na miejscu twojej coreczki dla ktorej jestes calym swiatem nie
        powiedzialabym wiedziec nic. to ty jestes jej mamusia i ma kochajacego tatusia
        wiec nie psuj jej tego, psychika kazdego z nas jest inna, a prawde jaka mozesz
        jej powiedziec to ze jestes jej PRAWDZIWA MAMA bo tak jest!!!! wiesz zawsze
        mozesz jej powiedziec kiedys ze mialas zabieg invitro bo bardzo chcialas Ja
        miec moc JA kochac, zrozumie, glowa do gory!!!!
        • lusiasia Re: zapłodnienie obcą komórką 27.03.07, 10:07
          Ja osobiscie gdybym byla "takim" dzieckiem chcialabym wiedziec i powiedzialabym
          tez dziecku, to jest dla mnie adopcja
          jesli cie to gryzie, to mysle ze do konca nigdy o tym nie zapomnisz, i trzeba
          pamietac ze male dzieci lepiej przyswajaja "takie informacje" (jedni sie rodza
          w szpitalu, inni w samolocie, jedni sa poczeci naturalnie inni z in vitro, a
          jeszcze inni maja taka "super komorke"...)

          w niektorych krajach UE jest tez prawo do poznania takiego biologicznego
          rodzica, to niestety spowodowalo ze dawcow spermy i komorek jest coraz mniej,
          ale z drugiej strony powiedziec nie jestes genetycznie moja, ale nie mam tez
          zielonego pojecia kim jest twoja "matka/ojciec" (ktora tez nie ma pojecia o tym
          ze istniejesz) moze byc trudne do zrozumienia
          a co ci mowili w klinice?
    • ivoral Re: zapłodnienie obcą komórką 27.03.07, 12:47
      Powiedzialabym o tym dziecku i jesli bedzie chcialo (a doswiadczenia dzieci
      adoptowanych wskazuja, ze na pewno bedzie chcialo - poczytaj forum adopcja)
      pomoglabym mu odszukac biologiczna matke.

      Jesli nie powiesz, to istnieje duze ryzyko, ze dziecko i tak sie o tym dowie -
      np. zacznie podejrzewac, dlaczego nie jest fizycznie podobne do matki (jesli
      nie bedzie), a przeprowadzenie testow DNA jest z roku na rok prostsze i tansze.

      Doswiadczenia zwiazane z adopcja pokazuja, ze jesli dziecko adoptowane samo
      dowie sie o tym, to przezywa ogromny szok i czesto odwraca sie od rodzicow
      adopcyjnych/zrywa z nimi wiezi (nieudane adopcje).
      Dlatego inaczej niz wiele lat temu, obecnie zaleca sie parom, ktore decyduja
      sie na adopcje naturalne mowienie o tym od poczatku adoptowanym dzieciom i
      wspieranie ich kiedy zaczna poszukiwac rodzicow biologicznych. Co wiecej, osoby
      ktore nie deklaruja sie o tym powiedziec nie otrzymuja kwalifikacji do adopcji.
    • sun32 Re: zapłodnienie obcą komórką 27.03.07, 12:47
      Korozynko ja jestem po nieudanym IVF. Nie musiałam adoptować komórki ale będąc
      na Twoim miejscu nie powiedziałabym nikomu.
      Nosiłaś córeczkę przez całą ciążę, czułaś jak rośnie i się rusza, urodziłaś ją.
      Jest to też cząstka Twojego męża.
      Dla mnie to nie jest to samo co adoptowanie dziecka. Zaznaczę, że nie mam nic
      przeciw adopcji i sama dojrzewam do tego.
      Nie myśl o tym. Ciesz się tym, że macie zdrowe dziecko. I że w ogóle udało się.
      Pozdrawiam Cię serdecznie smile)
      P.S. A tak poza tym to co ta wiedza da Twojej córce oprócz wielkiego haosu w
      głowie...
    • kaka154 Re: zapłodnienie obcą komórką 27.03.07, 13:26
      Dlugo się zastanawialm nad Twoim postem...

      I absolutnie nie powiedzialabym o tym dziecku...
      moim zdaniem jest to co innego niż adopcja dziecka.
      Moim zdaniem kobiety, które oddają swoje oocyty, podobnie jak mężczyźni, którzy
      oddają swoje nasienie, nie chcą by ujawniać ich tożsamość! Moim zdaniem chcą
      być anonimowi, inaczej nie zgodzili by się być dawcą.
      Ta sytuacja jest podobna do sytuacji, kiedy para korzysta z banku nasienia...
      owszem nalezy się zastanowić i oboje rodziców musi podjąc tą decyzję. I nalezy
      pamiętać, że nie pozostanie ona bez konsekwecji w życiu.
      pozdrawiam
    • stara_dominikowa Re: zapłodnienie obcą komórką 27.03.07, 14:49
      na dylematy co do bycia biologiczną/niebiologiczną matką mogę polecić Ci
      książki prof. Napoleona Wolańskiego (np. "Rozwój biologiczny człowieka"),
      biologa, zajmującego się ekologią człowieka (człowiek w szeroko pojętym
      środowisku i zależności wzajemne). Dowiesz się, że środowisko wewnątrzmaciczne
      ma ogromny wpływ na rozwój płodu - nie tylko genotyp. Nie byłaś jedynie
      inkubatorem, maszyną odżywiającą ukształtowanego mini-człowieka. Twój udział
      biologiczny jest znaczny. To więcej niż adopcja.
      postęp medycyny rodzi takie rozterki. życzę mądrej decyzji.
      • malutka1939 Re: zapłodnienie obcą komórką 27.03.07, 21:48
        Ja być może niedługo będę musiła podjąc taką decyzję.. trudne to.. ja bym chyba
        nie powiedziała choć zycie jest bardzo przewrotne zdarzają się choroby (tfu tfu)
        i inne pierońska na nas czyhają i trudno by było jeszcze bardziej gdyby moje
        dziecko musiało dowiedzieć się wtedy w chorobie ze ja mam inne DNA, że ja nie
        jestem matką. To może bardzo abstrakcyjne i dziwne co piszę ale jestem z natury
        pesymistką... Sama już nie wiem.. Ale ty kochaj swoja córcię i nie myśl o tym
        teraz!! jest mała i kocha Was nie zastanawia się nad tym. może za 10, 15 lat
        rozwój medycyny i techniki będzie tak wysoki ze bez większej trudności wyjaśnisz
        to Waszemu dziecku? Może takie zabiegi będą częstsze niż teraz? Póki co cieszcie
        się sobą wszyscy, nie myśl teraz o tym!!
      • citri Re: zapłodnienie obcą komórką 24.05.07, 21:15
        oto link do ksiazki
        www.edudemo.home.pl/dane/czytelnia/teg/razem_czy_oddzielnie_zalaczniki.pdf
    • korozynka dylematów coraz mniej 27.03.07, 22:41
      im mała jest starsza tym bardziej wiem i rozumiem, że jestem jej mamą -
      rzeczywiście jestem dla niej całym światem i ostoją spokoju. Większe dylematy
      miałam, jak była młodsza - czasami nie umiałam jej uspokoić i wtedy takie
      głupie myśli przychodziły do głowy - cholera, czuje że nie jestem jej mamą -
      ale teraz (ma prawie 2 latka) wie i czuje, że JA jestem jej mamą - i tego nic
      nie zmieni. Nie można chyba pisać o adoptowaniu komórki - ona była we mnie
      przez 9 miesięcy - już ruszam po książkę, wspomnianą przez starą-dominikową -
      super, czegoś takiego mi było trzeba
      życzę wszystkim kolejnych udanych ...
      i piszcie jeszcze swoje wrażenia
      • hanna26 Re: dylematów coraz mniej 27.03.07, 23:11
        Cóż, ja nie potrafiłabym przez tyle lat żyć w kłamstwie i do tego okłamywać
        najbliższą osobę. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość, i nikt chyba o
        zdrowych zmysłach nie powie, że takie rzeczy nie mają szansy wyjść na światło
        dzienne. Owszem, mają, ale ja przede wszystkim sama nie lubię być okłamywana i
        dlatego nie cierpię, gdy ktoś mnie okłamuje. A powiedzednie "nie mów nic, bo
        zepsujesz itd." dla mnie jest po prostu śmieszne. Cóż to za wielka tajemnica,
        czy naprawde jest to coś aż tak wstydliwego, że odkrycie tego faktu "wszystko
        może popsuć"?! Jeżeli faktycznie tak by było, to gorąco współczuje temu
        dziecku, bo oznaczałoby to, że matka nie jest pewna własnego macierzyństwa i
        własnej miłości do córki.
        Ja sama mam dwie córki. Obie poczęte naturalnie, nie in vitro. Ale nie mam
        najmniejszej wątpliwości, że nie potrafiłabym powiedzieć im w oczy nieprawdy.
        Starsza chodzi do przedszkola, jest bardzo inteligentnym, ciekawym świata
        dzieckiem. W miarę jak dorasta, jest coraz ciekawsza, coraz bardziej
        spostrzegawcza. To się nie zmieni. Jesteśmy ze soba bardzo blisko i dlatego
        wiem, że np. prawda o komórce dawczyni nic między by nami nie zmieniła.
    • sapiens.homo Re: zapłodnienie obcą komórką 28.03.07, 01:38
      Dziecko ma prawo wiedzieć kto jest jego biologicznym rodzicem. I widać, że Pani
      to odczuwa. Może Pani pomóc konsultacja albo udzial w grupie ustawień
      systemowych metodą Hellingera
      Sapiens
      • alix1 Re: zapłodnienie obcą komórką 28.03.07, 09:12
        Hellinger nawet w Niemczech nie ma zezwolenia oficjalnego na "praktyki". Wiele
        osób ze środowiska psychologów i psychiatrów niemieckich oficjalnie wypowiada
        się przeciw tego rodzaju "terapii", która jest mocno kontrowersyjna.

        Ja stoję dalej na swoim stanowisku: prawda absolutna nie do końca może być
        błogosławieństwem dla wszystkich zainteresowanych.
        • hanna26 Re: zapłodnienie obcą komórką 28.03.07, 15:27
          Nie ma czegoś takiego jak "prawda absolutna" albo "prawda cześciowa". Można po
          prostu powiedzieć prawdę albo ją ukrywać do końca życia, okłamując własne
          dziecko. W tym wypadku naprawdę nie widzę konieczności ukrywania prawdy przed
          dzieckiem, tak jakby matka popełniła nie wiem jakie przestępstwo. Nie popełniła
          żadnego, nie uczyniła niczego, czego powinna się wstydzić. Ja w każdym razie
          nie potrafiłabym i nie chciała żyć w kłamstwie, odpowiadać nieszczerze na coraz
          wnikliwsze pytania mojego dziecka.
          Ale decyzja należy do rodziców, bo to oni będą ponosili konsekwencje swojego
          wyboru.
          • alix1 Re: zapłodnienie obcą komórką 28.03.07, 16:00
            A ja bym jak najbardziej potrafiła i to samo zalecam autorce wątku smile
    • korozynka Re: zapłodnienie obcą komórką 29.03.07, 00:37
      Liczyłam, szczerze mówiąć, że napisz mi coś któraś z dziewczyn, która ma to za
      sobą (właściwie pewnie przed sobą)
      • marion35 Re: zapłodnienie obcą komórką 29.03.07, 19:45
        Jestem w takiej sytuacji że jedyna szansa to invitro z komórki dawczyni.Miałam
        już jeden nieudany transfer teraz czekam na wyniki kolejnego.
        Czuję, że (jak się powiedzie)nie powiem dziecku.Jak to powiedzieć?"Tatuś jest
        twoim tatusiem, ale mama cię tylko urodziła"czy wytłumaczyć proces in vitro?
        Może kiedyś jak będzie dorosłe, może wtedy zrozumie że podjęliśmy tą decyzję bo
        było naszym wymarzonym długo oczekiwanym szczęściem.Ale czy nie poczuje się
        oszukane?Będzie chciało odszukać matkę-a to jest niemożliwe.Dawczyni jest
        anonimowa.Wiem że ukrywanie tego przez całe życie może być trudne ale nie
        traktuję tego w kategorii kłamstwa i oszukiwania.
        • tekla12 Re: zapłodnienie obcą komórką 29.03.07, 20:49
          Myślę że zanim podejmie się decyzję powiedzieć/nie powiedzieć warto się
          zastanowić dlaczego o tym mówić. Bo argumenty typu "nie należy żyć w kłamstwie"
          bądź "nie należy okłamywać dziecka" wydają mi się infantylne.
          • marta11 Re: zapłodnienie obcą komórką 29.03.07, 21:09
            A ja nie uważam by prawda była infantylna.
    • lusiasia Re: zapłodnienie obcą komórką 30.03.07, 07:50
      o tym samym pomyslalam co tekla, dlaczego chcecie to ukrywac?
      • joolka4 Re: zapłodnienie obcą komórką 06.04.07, 02:14
        a jak juz człowiek odpowie sobie na pytanie - powiedzieć czy nie - to rodzą się
        kolejne - własnie - jak powiedzieć i kiedy powiedzieć - co się chce osiągnąc -
        mówiąć - kogo to uszczęśliwi?? Dziecko?? Mowiącą??
        Tytaj są same kobitki - a co na to ojciec dziecka??
      • marion35 lusiasia 24.05.07, 20:53
        Wyobraź sobie, że teraz dowiadujesz się takiej "prawdy" o sobie...
        I co się dzieje?Czy to nie może wpłynąć na twoją psychikę.Kochasz swoich
        rodziców , to oni cię wychowali, ukształtowali, byli przy tobie, kochają cię.
        Nawrt nie jestem w stanie sobie wyobrazić jaki mętlik w mojej głowie
        spowodowałaby taka informacja.
      • konwalia.21 Re: zapłodnienie obcą komórką 23.03.17, 10:29
        www.facebook.com/groups/161093504397796/
    • doorka6 Re: zapłodnienie obcą komórką 09.04.07, 21:27
      Oj, bo to jest tego rodzaju prawda, co to odkrycie jej wydaje sie bardzo istotne
      poniewaz dotyka źródeł naszego pochodzenia. Wydaje się, że jej odkrycie pomoże
      zrozumiec bardziej samego siebie. Ale to chyba tylko pozory. Tak naprawdę to
      świadomość tego, że się ma materiał genetyczny nie od swojej matki, lecz od
      innej kobiety (matki? to chyba przesada!), może wnieść mnóstwo niepokoju w
      zycie. I to niepokoju nie prowadzącego do niczego dobrego. Chyba, że osoba tak
      poczęta jest bardzo dojrzała, pełna wewnetrznego spokoju, bez kompleksów. Hmm,
      tak myslę.
      • marmon29 Absolutnie NIE MÓWIĆ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !! 24.05.07, 20:29
        Błagam Was nie namawiajcie kobiety - biorczyni komórki do tego aby powiedziała
        o tym swojemu dziecku, mówię z punktu widzenia dawczyni, jestem pewna że żadna
        z kobiet oddajacych swoje komórki nie chce się spotkać ani cokolwiek wiedzieć o
        ewentualnym dziecku z własnej komórki. Nawet nie zdajecie sobie jak czuje się
        dawczyni oddając komórki, z jednej strony targają nią ogromne wątpliwości -
        właśnie strach przed spotkaniem w przyszłości z dzieckiem a nie daj Boże
        spotkanie własnych dzieci ze sobą. Dawczynie oddając komórki mysla o tym zeby
        pomóc innym kobietom, bo w większości same borykaja się z niepłodnościa
        (głównie idiopatyczną - są zdrowe)a komórki wytworzone w nadmiarze z powodu
        hiperstymulacji, oddają również w nadzieji że Pan Bóg odda im w postaci
        własnego dziecka.

        Jestem pewna że żadna mądra kobieta nie zrobi takiego głupstwa,że powie o tym
        swojemu dziecku, a za dawczynię niech się pomodli i cieszy się swoim dzieckiem
        bo to jest Jej dziecko a nie Dawczyni komórki.

        Ostrzegam Was dziewczyny takie posty, takie rozważania powiedzieć nie
        powiedzieć moga bardzo skutecznie zniechęcić ewentualne dawczynie.

        Wiem co piszę, uwierzcie i proszę potraktujcie mojego posta bardzo poważnie.


        Pozdrawiam i zyczę powodzenia Starającym się.
        • marion35 marmon 24.05.07, 20:46
          Jestem biorczynią , niestety nie udało się.Będę dalej próbowała.
          Chciałam tylko powiedzieć, że pomimo niepowodzenia jestem bardzo wdzięczna
          anonimowej dawczyni.Często bardzo ciepło o Niej myślę.Wiem, że leczy się w
          klinice i mam wielką nadzieję, że Jej się powiodło albo powiedzie niebawem.To
          wspaniały dar i świadczy o tym, że kobieta, która mi go dała pomimo swojego
          problemu nie skupia się tylko na sobie.Wiem, że to banalnie brzmi ale bardzo
          chciałam to powiedzieć.Dzięki Niej choć przez kilka dni mogłam myśleć, że
          jestem mamą.
          Dużo ciepłych myśli dla dziewczyn, które decydują się oddać oocyty....
          • lusiasia Re: marmon 25.05.07, 08:09
            gdybym bylam "takim" dzieckiem i sie dowiedziala, nie przestalam bym kochac
            swoich rodzicow, strasznie ich kocham i mogli by mnie adoptowac a ja i tak bym
            ich kochala, jedyne co bym chciala wiedziec to czy mam rodzenstwo




          • mireleczka17 Re: marmon 04.04.17, 08:46
            Marion z całym szacunkiem, ale nie rozumiem dlaczego wzięłaś komórkę od kobiety która się leczy na niepłodność. Skoro ona się leczy to znaczy że coś jest nie tak i powodzenie zajścia w ciążę w cale się nie zwieksza.
            Chyba że coś źle zrozumiałam.
    • konwalia.21 Re: zapłodnienie obcą komórką 03.04.17, 19:13
      www.facebook.com/groups/161093504397796/
      • mireleczka17 Re: zapłodnienie obcą komórką 03.04.17, 20:30
        Ja jestem przed ivf z komórką dawczyni i....Nasieniem dawcy. Jestem po 6 nie udanych próbach, przy czym ostatnie dwie były z nasieniem dawcy, więc teraz próbujemy takiego rozwiązania.
        Szczerze ja bym chyba nie powiedziała, to przecież mimo wszystko moje dziecko, mimo że genetycznie nie, ale czy to ma znaczenie? To ja je urodzę, ja je wychowam, ja je będę utrzymywać, wspierać i kochać. Czy to ma znaczenie jakie ma geny??
        Owszem czasami się zastanawiam co będzie jak nie będzie podobne ani do mnie ani do męża (ponoć dobierają dawczynie pod względem fenotypowym, ale...To geny może być różnie). Co będzie jak zachoruje poważnie i wtedy wszystko się wyda...Staram się po prostu o tym nie myśleć, będzie co ma być. To takie same dylematy jak podczas adopcji dziecka.
        Korozynka może warto porozmawiać z jakimś psychologiem? My z mężem pewnie się wybierzemy na wizytę. Warto z kimś o tym pogadać u nas z rodziny wie tylko moja szwagierka, która bardzo mnie wspiera.
        • coffee78 Re: zapłodnienie obcą komórką 03.04.17, 23:14
          mirelewczka a gdzie podchodzisz i ile Cie to wyniosło, ja mam jeszcze dwa zarodki, jestem po trzech transferach i jak sie nie uda chyba tez skorzysztam z KD chociaz maz chce dalej probowac ale ja juz nie mam sily i chyba moje komorki sa juz do d... bo mam juz przawie lat i kasy tez nie zabardzo zeby tak w nieskonczonosc
          • coffee78 Re: zapłodnienie obcą komórką 03.04.17, 23:16
            lat mialo byc a tak na marginesie ja w zyciu bym nie powiedziala, co to ma za znaczenie, ja chodzlabym w ciazy, urodzila i juz Nikt nie musi o tym wiedziec
            • coffee78 Re: zapłodnienie obcą komórką 03.04.17, 23:16
              40 lat
            • brenya77 Re: zapłodnienie obcą komórką 04.04.17, 10:41
              Uważasz, ze urodzony człowiek nie ma prawa znać swojej tożsamości? Ze to taka zabaweczka, ktora mamusia sobie sprawila, zeby poczuc jak to jest byc w ciąży?
              Troche egoistyczne to Twoje podejscie 😩
          • mireleczka17 Re: zapłodnienie obcą komórką 04.04.17, 08:41
            Coffee78 ja dopiero zaczynam, jeszcze nie podchodziłam.
            Gyncentrum Katowice, czekam jeszcze na wyniki badań genetycznych i jak wszystko będzie ok, to działamy.
        • brenya77 Re: zapłodnienie obcą komórką 04.04.17, 10:46
          Noe, nie takie same dylematy jak przy adopcji dziecka. Bo adoptowane dziecko ma prawnie zagwarantowane prawa - do informacji o tym ze zostalo adoptowane, do poznania rodzeństwa, a gdy skonczy 18 lat, takze rodziców.
          Biorąc komórkę dawczyni i ukrywajac ten fakt przed dzieckiem pozbawiasz go cząstki tożsamości. Ktore to prawo i tak juz jest nadszarpnięte faktem, ze dawstwo komórki jest w polsce anonimowe. Moim zdaniem jesli nie jesteś gotowa wziac to wszystko na klate i powiedziec dziecku coś do czego ma etyczne prawo, to nie powinnaś rozważać komórki dawczyni.
          • chyba.ze Re: zapłodnienie obcą komórką 11.04.17, 20:32
            Właśnie poważnie rozważałam dawstwo- po Twojej wypowiedzi już wiem, że NIGDY w życiu nie oddałabym komórki jajowej.
            Dlaczego?
            Dlatego właśnie, że za 18 lat potencjalnie pojawiłby się ktoś dla mnie obcy i wywrócił moje życie i życie naszej rodziny (dzieci, dziadkowie, mąż) do góry nogami. Już nic nie byłoby jak wcześniej.
            Życie drugiej rodziny również zostałoby negatywnie zaburzone.
            I tylko w filmach wszyscy szczęśliwie padają sobie w ramiona.
            Tak jak napisałam- takimi nieprzemyślanymi wypowiedziami odstraszycie i tak mizerną garstkę dawczyń.
            I wcale im się nie dziwię.
            • teligo Re: zapłodnienie obcą komórką 11.04.17, 22:30
              Polskie prawo nie przewiduje możliwości poznania przez dziecko powstałe z dawstwa komórek informacji o rodzinie genetyczniej. Więc żadne dziecko nigdy nie zapuka do drzwi dawczyni.
              Dopóki nie zmieni się prawo (a ono nie działa wstecz, więc jeśli teraz oddasz komórki, to dziecko nie zapuka).

              Ja rozważałam adopcję zarodka, ale właśnie z powodu tego, że dziecko nie miałoby szansy poznać w przyszłości rodziców genetycznych, zdecydowałam się na adopcję społeczną.
              Uważam, że jedynym dobrym rozwiązaniem w przypadku dawstwa komórek i adopcji zarodka jest mówienie prawdy. Kiedy? Ano wtedy, kiedy dziecko zapyta "skąd się wziąłem?" Po prostu. W tym momencie wyjaśniamy skąd NAPRAWDĘ się wzięło. (Nie wyobrażam sobie mówić własnemu dziecku, które mnie bezgranicznie kocha i mi ufa, prosto w oczy nieprawdy!) Jak powiedzieć? Ano w taki sposób, żeby dziecko zrozumiało. Po prostu.
              Czy to jest łatwe dla dziecka? Tak! Bo to dla dziecka nie ma jeszcze żadnego ciężaru emocjonalnego, ot prawda, fakt. To jest trudne WYŁĄCZNIE dla rodziów.
              Dla dziecka to są tylko informacje. Kiedyś zapewne moje dziecko zacznie zadawać pytania typu "dlaczego tamci ludzie mnie nie chcieli?" itp? i wtedy pewnie trzeba będzie przeżyć wspólnie trudne emocje, które się pojawią. Zadaje sobie z tego sprawę, ale taka jest nasza RZECZYWISTOŚĆ.
              Gdybym nie była na nią gotowa i nie akceptowała tego, że tak będzie wyglądać nasze życie, nie zdecydowałabym się na adopcję.

              Dlaczego nie powiedzieć? Nie rozumiem dlaczego nie powiedzieć? Czy w tym jest coś złego, wstydliwego, gorszego?
              Jeśli akceptujecie fakt, że dziecko nie pochodzi z Waszych komórek, jesli akceptujecie dziecko takim, jakie jest, to dlaczego nie powiedzieć?

              Dlaczeo powiedzieć? Dlatego, że każdy człowiek ma podstawowe, niezbywalne prawo do prawdy o swoim pochodzeniu. Bo dziecko nie poczuje się gorsze dlatego, że pochodzi z darowanych gamet tak długo, jak Wy nie będziecie uważać, że dziecko z darowanych gamet jest "gorsze" od dziecka z gamet własnych. Powiedzieć, bo taka informacja dziecka nie skrzywdzi, nie odbierze mu Waszej miłości, nie odbierze mu przynależności do Waszej rodziny, nie sprawi, że będzie "mniej" Wasze, a bardziej "czyjeś". Taka informacja nie zmienia rzeczywistości, bo rzeczywistość jest jaka jest i sami ją stworzyliście, można tylko udawać przed dzieckiem, że jest inna.

              Powiedzieć, bo jeśli kiedykolwiek, jakkolwiek, nawet od Was, w przyszłości dziecko dowie się o dawstwie, to pozamiatane. Nie przewidzicie wszystkiego.
            • filomena_82 Re: zapłodnienie obcą komórką 29.04.17, 07:40
              Myślę, że dobrze, że się zdecydowałaś nie oddawać komórki. To nie nerka, czy szpik - z twoich komórek prawdopodobnie urodzi się dziecko. Dawczyni musi mieć tego świadomość. Powinno się jeszcze bardziej to im uświadamiać, bo oprócz praw dawczyń i rodziców są jeszcze prawa dziecka do poznania swojej tożsamości. Nie można odbiera go dzieciom.
    • filomena_82 Re: zapłodnienie obcą komórką 29.04.17, 07:32
      Hej korozynka smile Jestem mamą dzięki adopcji komórki, mój synek jest starszy od twojej córeczki. Rozumiem dobrze co przeżywasz. Po pierwsze jesteś prawdziwą mamą swojej córeczki, także w sensie genetycznym. Masz w sobie jej komórki, a ona pawdopodobnie też twoje. Przeczytaj ciekawy artykuł na ten temat wyborcza.pl/1,145452,19010927,dzieci-wrastaja-w-nasze-ciala-komorki-plodu-zmieniaja-mozg.html
      Ja początkowo też się wahałam, chciałam nie mówić, ale ostatecznie zdecydowałam się i namówiłam męża, żeby nasze dziecko wychowywać z naturalną wiedzą, że pochodzi z az. Niestety ten fakt i tak się z czasem wyda - pewnie już nie raz musiałaś mówić nieprawdę u lekarza, gdy pytał, czy jakieś schorzenia czy skłonności występują w rodzinie. Badania genetyczne to też już teraz żadne sf - miałam je ja, mój mąż, jego rodzice, wielu moich znajomych... W przyszłości będą jeszcze bardziej popularne, więc jest spore prawdopodobieństwo, że dziecko się dowie, czy chcecie, czy nie. A jeśli jest bardzo prawdopodobne, że się wyda, to już chyba lepiej powiedzieć od razu i zoszczędzić sobie nerwów, które będą wpływać na każdy dzień twojej rodziny.
      Oczywiście boję się, bo przyjdzie czas, że moje dziecko może zechcieć poznać swoją genetyczną rodzinę, rodzeństwo, które na pewno ma, rodziców genetycznych... Postaram się być wtedy z nim, wspierać go i będę mieć nadzieję, że nas nie odrzuci.
      Tutaj znajdziesz trochę ciekawych materiałów, może coś ci rozjaśnią, poukładają www.nasz-bocian.pl/powiedziecirozmawiacglowna
      • aurita Re: zapłodnienie obcą komórką 09.05.17, 09:27
        mądry i dojrzały wpis ! Brawo!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka