halinka1001
18.06.07, 11:54
od 4 miesięcy próbuję określić pojawienie się owu za pomocą testów
owulacyjnych płytkowych. najpierw badałam tylko okres prawdopodobnej
owulacji, potem już CAŁY okres od końca miesiączki do początku kolenej. i
nic. śluz wydaje się płodny, odczuwam bóle okołoowulacyjne, ale testy nie
wykazują owu. czy można ufać tym testom? czy możliwe jest, że popełniam jakiś
błąd?
lekarze mnie zbywają, mówiąc, że mam wrócić do nich jeśli nie uda nam się
zajść w ciążę przez kolejny rok, ale uważam, że to bezsensowne podejście.
ostatni gin, którego wręcz zmusiłam do dania mi skierowania na badania
skierował mnie na usg ginekologiczne, badanie krwi (hormony) i cytologię. usg
wykazało endometrium o grubości 7mm -I fazy cyklu. Jajnik prawy miał
pęcherzyk o śr.17,5mm a lewy - kilka drobnych pęcherzyków. lekarz wykonujący
usg powiedział, że owu powinna się pojawić w ciągu 2 dni, a testy nadal
wykazują jej brak.
co mam myśleć w tej sytuacji? czy mogę zrobić jakieś inne badania, prócz
tych, na które skierował mnie ostatni gin? poradźcie proszę. jeśli owulacja
się nie pojawia powinnam zacząć leczenie, którego nie chcę odwlekać ze
względu na wiek. podzielcie się swoimi doświadczeniami.