beti1977
26.07.07, 08:04
Jestem w szoku.
We wtorek 13 dc miałam ból po prawej stronie, który dotychczas interpretowałam
jako owulacyjny, śluzu na potęgę, w środę rano skok tempki a po południu usg,
które wykazało, że endo 3 - warstwowe 11,7 mm ale owu nie było - brak płynu w
zatoce douglasa - no i jeden marniutki pęcherzyk 12 mm. No i pani doktor
podejrzewa, że może tak to się odbywa, że pęcherzyki rosną ale nie pękają. W
ostatnim czasie kilka razy miałam robione usg ale jakoś tak przed owu, no i
pęcherzyki były i rosły ale ponieważ nie miałam monitoringu to nie wiem co się
z nimi później działo. Dotychczas myślałam, że pękają.
Z drugiej strony troszkę to dziwne bo już parę razy na przestrzeni 3 lat
robiłam badanie progesteronu i zazwyczaj był w górnej granicy normy. Parę razy
miałam też stwierdzone owu na usg.
Nic z tego nie rozumiem. Chociaż troszkę się ucieszyłam bo oprócz
hiperprolaktynemii może to byłby powód niezachodzenia.
Strasznie się rozpisałam i mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam.
Dziewczyny co o tym myślicie?