Dodaj do ulubionych

Jak żyć?

29.08.07, 18:39
Powiedzcie mi jak radzicie sobie z tą pustką i ogromną chęcią posiadania dziecka, co robić, żeby nie zwariowac?
Obserwuj wątek
    • akinom29 Re: Jak żyć? 30.08.07, 08:49
      Ja bez wsparcia ze strony M nie poradzilabym sobie.My duzo ostatnio
      rozmawialismy na ten temat i M wyszedl z inicjatywa "zerwania"ze
      staraniami, z lekarzami.Postanowilismy, ze od wrzesnia ruszamy ze
      staraniem o adopcje.Ufff, kamien z serca!
      • jula1232 Re: akinom???? Superrrrrrrrr siostro!!!! 30.08.07, 09:23
        Ja podobnie jak Akinom. Koniec starań, nerwów i płaczu. teraz jestesmy na drodze
        adopcji. Zaczynamy nowe zyciesmile)))))))))
        • alix1 Adopcja 30.08.07, 11:01
          My też właśnie niby już podjęliśmy decyzję o adopcji, dzwoniłam już do ośrodka,
          zaczęłam gromadzić dokumenty. Parę dni temu weszłam na stronę www.adoptuj.pl, na
          forum, i podforum "po adopcji". Po tym co tam przeczytałam jestem zdruzgotana,
          lepiej może nie czytajcie bo tak jak ja zaczniecie się wahać może sad(( Myślałam,
          że najtrudniej jest podjąć decyzję, ale historie, które tam ludzie opisują,
          zwaliły mnie z nóg. Nie jestem już tak entuzjastycznie nastawiona do tego. Czy
          któraś z was zna szczęśliwe rodziny z adoptowanymi dziećmi?
          • jula1232 Re: Adopcja 30.08.07, 11:25
            Hej. mam bliska kolezanke która ma Krzysia z Katolickiego Ośrodka Adopcyjnego, a
            teraz czeka na dziewczynke. jest bardzo szczęśliwasmile

            Moje zdanie jest takie. Nie należy sie sugerować wypowiedziamy ludzi , których
            nie znamy. Podchodx z dystansem do wielu wypowiedzi. A bedzie ci lżej. I
            pamietaj wszędzie, w kazdej dziedzinie zycia spotkac sie mozna z zadowoleniem i
            krytyka. Ja na wszytko patrze z przymróżeniem oka. Życze ci duzo siły i
            wytrwałoscismile***
            • alix1 Re: Adopcja 30.08.07, 11:33
              Podobnie mówi mój M. sad

              A powiedz mi, w jakim wieku koleżanka adoptowała chłopczyka i czy on wie o adopcji?

              I czy ona wiedziała ,po jakich rodzicach wzięła dziecko? Jak czytałam na tamtym
              forum wypowiedzi, to często gęsto przewijał się wątek, że złe geny wezmą górę
              nad wychowaniem, niestety sad((
              Pozdrawiam smile
              • jula1232 Re: Adopcja 30.08.07, 11:41
                tragiczne te wypowiedzisad Znam wiele rodzin których własne dzieci zachowuja sie
                skandalicznie. I znam rodziny ktore adoptowały (mieszkam na wsi wiec nie da sie
                nie wiedziec) i sa szczęsliwe. Moja kuzynka była adoptowana, teraz jest
                mężatka, ma rodzine bardzo dobra prace.

                Kolezanka dostała Krzysia jak miał ok 7 tygodni. Nie znam dokładnie procedur,
                jak sie to odbywało, ale jak Krzys miał 2 m-ce juz wszytko było nawet w sadzie
                przeprowadzone i zamkniete. Z tego co wiem obowiazkiem ośrodka jest
                poinformowanie o rodzicahc dziecko. Tzn. np czy byli chorzy, kim byli itp. tak
                ogólnie.
                • jula1232 Re: Adopcja-podsumowanie 30.08.07, 11:46
                  Powiem ci jedno, czytaj jak najmniej-to jest rada. Jak ja sie dowiedzialam , ze
                  mam endometrioze wpadłam w wir czytania....załamałam sie o tym co przeczytałam o
                  tej chorobie. Ale teraz po 3 latach wiem, że kazdy organizm jest inny i to że
                  np. Krysia ma takie dolegliwości to nie znaczy ze ja bede miec takie samesmile))
                  Podobnie jest z adopcja, to ze np. rodzina Kowalskich ma problemy z dzieckiem
                  adopcyjnym nie znaczy ze twoja czy moja je bedzie miec.

                  Jesli chodzi o informowanie dziecka ze jest adoptowane, to wiem ze moja
                  kolezanka nie ukrywa tego faktu.
                  • alix1 Re: Adopcja-podsumowanie 30.08.07, 12:53
                    Dzięki smile

          • jkl13 alix1 31.08.07, 13:12
            Ja znam - nas.
            Naszego synka adoptowaliśmy. Gdy miał 4 tygodnie zabraliśmy go ze
            szpitala. Teraz ma już ponad 2,5 roku, a my czekamy na drugiego
            adoptusia.
            Dla nas to była najlepsza droga do rodzicielstwa, nigdy nie
            żałowaliśmy tej decyzji.
            Problemy zdrowotne mamy niestety oboje, na szczęście szybko okazało
            się, że jedyną szansą na ciążę jest ISCI. Rozpoczęliśmy badania
            genetyczne, ale ich nie dokończyliśmy. Zdecydowaliśmy się na adopcję
            i nie żałujemy. Dzięki temu uniknęliśmy kilku lat bezowocnych
            starań, comiesięcznych dołków i innych tego typu "atrakcji".
            A do 30-tki mamy szansę "wyrobić" nasz dzieckowy plan, tzn. mieć
            dwójkę dzieci big_grinD
            Nieważne jest, w jaki sposób synek nam się urodził, ważne, że to do
            mnie mówi mamo, a do mojego męża tatutku.
    • dobdob0106 Re: Jak żyć? 30.08.07, 09:00
      Ja sobie nie radzę, poprostu żyję z dnia na dzień , bez celu .
      Małżeństwo mi sie rozpada, nie rozmawimy na temat dzieci,ciąż
      znajomych itd., wiem że męczymy się każdy oddzielnie i dlatego jest
      mi bardzo przykro, ale nie potrafię tego zmienić , czasem myślę że
      to chyba jakaś kara . Miewam chwile że poprostu chce mi się wyć,z
      bezsilności , bezradności i zastanawiam sie po co wogóle dalej żyć.
      • remka1 Re: Jak żyć? 30.08.07, 11:55
        To bardzo trudne dopoki nie obierze się konkretnego celu. Myślę, że
        tak jak wiele z was przechodziłam bardzo ciężkie chwile,
        rozpaczałam, czułam się pokrzywdzona...ale nie możemy pozwolić na
        to,aby życie zmarnować. Pracujemy, doskonalimy się zawodowo,
        spotykamy się ze znajomymi i tymi bezdzietnymi i tymi z gromadkami,
        wyjeżdżamy na "wakacje", działamy w domku...nie możemy dać się
        zwariować. Zapewniamy siebie o miłości, całuski, przytulanki,
        wspólnego oglądanie filmów i inne różności. Życie wypełnione jest
        nieustannym działaniem. Pełno koło nas dzieci (choć niestety nie
        naszych),bawimy się z nimi, czasami u nas nocują...Marzymy o swoich
        dzieciach, myślimy o aniołku, którego mamy w niebie...Coraz częściej
        rozmawiamy o adopcji.I to właśnie ten cel,do którego dążymy.
    • azzurrina Jak a przyczyna? 30.08.07, 13:32
      Czy już jesteście zdiagnozowani?
      • hanna26 Re: Jak a przyczyna? 31.08.07, 00:07
        Jeżeli chodzi o adoptuj.pl, to wydaje mi się, że wielu z wypowiadających się tam ludzi po prostu nie dorosło do rodzicielstwa. I tyle.
        A jeżeli chodzi o przykłady z życia, to moja ciotka całe lata temu adoptowała sześcioletniego wówczas chłopca. Chłopak w wieku nastu lat wpadł w towarzystwo narkomanów, brał, kradł z domu, no zgroza. Ona go zawsze kochała, starała się go naprostować, zaciągała do Monarów itd. Teraz "chłopak" (starszy ode mnie o kilka lat) skończył studia, ma żonę i troje dzieci, jest prawdziwą podporą dla przybranej matki. (Ciotka jest prawie niewidoma). Ale ona zawsze go kochała jak rodzone dziecko.
        • lusiasia Re: Jak a przyczyna? 31.08.07, 07:17
          Moj maz ma adoptowanego brata, szczesliwie smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka