Dodaj do ulubionych

Kurcze, boję się:(

28.09.07, 16:19
Witam, Kochaniutkie prawiemamuśki i jużmamuśkismile Niestety, czas
biegnie nieubłaganie i muszę decydować, kiedy jechać po moje
zarodeczki. Tak bardzo sie boję... I juz nie chodzi o to, ze mi sie
nie uda, tylko, że coś przeoczę, nie zrobię wszystkiego, aby sie
udało. Jak wiecie, podchodzę w Gamecie (choc najchetniej dałąbym
sobie spokój z tą pseudokliniką). Mam tam zarodki i przenoszenie ich
do innej kliniki graniczy z cudem. Te, które miąły do czynienia z
gameta, wiedzą kto to jest prof. Radwan i znają jego zachowania,
głównie te, delikatnie mówiąc, nietypowe. Pierwszy emriotransfer
przypominał koszmar. Koło grudnia zamierzam podejść drugi raz. Mam
jeszcze cztery zarodki -trzy ośmiokomórkowe i jeden
sześciokomórkowy. Prawdopodobnie będę miała podane dwa
osmiokomórkowce, jak za pierwszym razem. Jakie badania powinnam
zrobić przed udaniem sie na kriotransfer? Na pewno zrobie
histeroskopię (poprzednim razem wynik bety świadczył o tym, że
arodki nie zatrzymały sie nawet na chwilę - tak mi powiedziała pani
w laboratorium), cytologię, badanie czystości pochwy, co jeszcze
mogę? Wiem, ze w gamecie olewaja takie badania, nie zlecają nic,
poza badaniami krwi i usg. Chciałabym mieć czyste sumienie, że
zrobiłam wszystko, aby sie udało.
Dziewczyny, sumienia nie da sie oszukaćsad. Wyjącego głosu
macierzyństwa także... Ja próbowąłam. Nawet udało mi sie troche
wyciszyć, uspokoić, oderwać od tej całej invitrowej kołomyi. Jednak
im blizej drugiego transferu, tym większy odczuwam niepokój. Boje
się, ze nie zrobią wszystkiego tak, jak powinni, że znów potraktują
mnie gorzej niż szmatę (zakłądania wziernika przez profesorka nie
zapomnę w życiu)... Co robić? Oni tam wszystkich traktują tak
instrumentalnie, przedmiotowo. Najważniejszy jest ten, co niesie
kasę, pozostali, którzy już ja zapłącili, zdają sie mieć inne serca,
sumienia i myśli. Po położeniu łapy na pieniadzach, juz nikt nikogo
nie interesuje. Dlaczego tak sie dzieje? Co mogę zrobić we własnym
zakresie, zeby zwiększyć szanse powodzenia zabiegu? Tak bardzo
chciałabym, aby sie udało. Mój Adaś ma już 3 latka i 3 miesiace i
serce mi sie kraje,jak widzę, jak zagląda ludziom do wózków i potem
pyta" a jak będę grzeczny, to kupisz mi takiego dzidziusia?".
Kurcze, boje się...
Obserwuj wątek
    • katarzyna.br Re: Kurcze, boję się:( 28.09.07, 19:54
      Szklanapulapka, mam wrażenie że znowu się nakręcasz - szczególnie
      tekstami dotyczącymi synka, który pyta że jak będzie grzeczny to czy
      kupisz mu dzidziusia.
      Ja też mam dziecko i też chciałabym żeby córeczka (prawie 4 latka)
      miała rodzeństwo ale jednocześnie zdaję sobie sprawę że jest wysoce
      prawdopodobne że będzie jedynaczką. Kurcze, widocznie tak miało być.
      Ostatnio, kiedy lekarz usilnie namawiał nas na ivf, po długich
      namysłach stwierdziłam, że chyba nie chcę żeby moje drugie dziecko
      poczeło się na szkle. MAm już jedno dziecko i dziękuję losowi że dał
      mi je ot tak bez problemu i chcę to uszanować i doceniam to że
      miałam więcej szczęście niż kobiety które nie mają nawet tego
      jednego. Wyjące macierzyńśtwo???????? Ale my, szklanapulapko,
      jesteśmy już matkami, a one nie. JA ich heroiczną walkę rozumiem i
      rozumiem że decydyją się na in vitro dla zostania chociaż raz
      matką.Ale często degradująca walka kobiet które mają już dziecko i
      chcą następnego jest dla mnie często niezrozumiała - takie zmaganie
      się z losem mimo, że przecież jesteśmy już matkami.
      Twój przypadek wyraźnie pokazuje jak wiele to Was kosztuje - Ciebie
      i dziecko. To trudne życie.

      A czy mówisz synkowi o rodzeńśtwie, pytasz go czy chciałaby je mieć -
      bo może stąd te pytania. JA córeczce nic nie mówię. A ona nigdy
      jescze nie wspomniała że chciałby dzidziusia.

      Ciężko mi czytać Twoje posty - dużo w nich bólu i niepokoju. Zyczę
      Ci spokoju ducha i spełnienia.

      Pozdrawiam
      • thursday.next Re: do katarzyny 28.09.07, 20:45
        "Ostatnio, kiedy lekarz usilnie namawiał nas na ivf, po długich
        > namysłach stwierdziłam, że chyba nie chcę żeby moje drugie dziecko
        > poczeło się na szkle"

        chyba nie masz sie nad czym tak długo zastanawiać, skoro w ten
        sposób piszesz a na przyszłość zachowaj takie sądy dla siebie -
        możesz urazić wiele osób, które na tym okropnym, zimnym, śliskim
        szkle będą poczynać swoje dzieci...
      • siedzibabanaulu Re: Kurcze, boję się:( 28.09.07, 20:45
        a próbowałaś zarodki przenieść do innej kliniki?????

        oby ci sie udało z mrozaczkami!!!
      • alutk-a1975 Re: Kurcze, boję się:( 28.09.07, 21:56
        po długich
        > namysłach stwierdziłam, że chyba nie chcę żeby moje drugie dziecko
        > poczeło się na szkle

        jest mi bardzo przykro, ze musialam przeczytac na tym forum takie
        zdanie :o((((((((((
        • siedzibabanaulu Re: Kurcze, boję się:( 28.09.07, 22:03
          a mnie to obojętne gdzie się pocznie, moje pierwsze i zapewne
          jedyne - moze w windzie, stodole... - wazne by
          było!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          ale co fakt to fakt
          to forum o niepłodności a nie npr i dylematach na czym je
          począć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • siedzibabanaulu Re: do Katarzyny 28.09.07, 22:17
            tak z ciekawości - miałaś problem, by zajść w pierwszą ciążę?
          • sloneczko271 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 11:56
            dziewczyny. chyba nie zrozumiałyście katarzyny,br big_grin
            ona nie chciała nikogo urazić! tylko chodziło jej o to że ona
            rozumie dziewczyny które walczą o pierwsze dziecko a szklanapułapka
            robi z tego wielką tragedje a jednak ona ma już swoje bejbi.
            pozatym moim zdaniem szklanapułapko powinnaś się troche zastanowić
            co piszesz na temat gamety i profesora radwana!
            ja się tam leczyłam 2 lata i nigdy ale to nigdy! nie odczułam żebym
            było gorzej traktowana ,,bo już zapłaciłam" i że tam są wszyscy
            nastawieni tylko na kase! wręcz przeciwnie!!! nieraz zdażało się że
            profesor specjalnie dawał mi skierowanie do szpitala na różne
            badania żebym nie m usiała za nie płacić w ,,gamecie". albo usg
            miałam za darmo albo pregnyl mi przynosił za darmo żebym już go nie
            musiała kupować. nawet raz inseminacje miałam gratis! więc nie dam
            powiedzieć na niego złego słowa!!! i moim zdaniem to strasze
            głupowty kobieto piszesz!!!!! nie wiem? może ty oczekujesz jakiś
            niemożliwych żaczy? może chcesz żeby tam wszyscy tylkonad tobą
            biegali czy co?! no już sama nie wiem dlaczego ty tak strasznie
            obsmarowujesz gamete i profesora?
            ja mam o nim bardzo dobre zdanie i do końca życia bedę mu wdzięczna
            że nam pomógłsmile
            życzę ci powodzenia.
            • biszkopcik11 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 14:19
              Agnieszka sorry, ale odbiło Ci. Najpierw doprowadź się do ładu
              psychicznego. Z jednej strony wiem co czujesz, bo mam już jedno
              dziecko (i to osiągniętę z wielkim trudem- bo mąż ma azoospermię i
              musieliśmy korzystać z banku nasienia). Moja córeczka za miesiac
              skończy dwa latka, niedawno zaczeliśmy srtarania o drugie dziecko-
              (zresztą udane smile)ale ja wiedziałam, ze pragnę drugiego dziecka i
              jestem w stanie dużo zrobić żeby je mieć,ale nie będę tak wariować
              jak za pierwszym razem, bo ja juz mam małego człowieka który mówi do
              mnie mama. Starałam sie nawet za dużo nie pisać na tym forum, bo
              wiem jak przykro jest dziewczynom które walczą o pierwsze
              dziecko.Dostałaś już swoją szansę od losu i wykorzystałaś ją, jesteś
              mamą. Trochę taktu. A Ty zachowjesz się jak jedyna niepłodna kobieta
              na całym świecie, wokół której wszystko sie musi kręcić. Jeśli
              połowę z tego co piszesz przenosisz na życie rodzinne to współczuję
              twoim bliskim.
              A co do kliniki i profesora to czytając wszystki Twoje wcześniejsze
              posty mam wrażenie, ze nigdy nie znajdziesz lekarza który Cię
              zadowoli. Bo profesora nie lubisz,młody Radwan nidoświadczony,
              kiedyś pisałaś o dr z Salve, że coś tam robiłaś, ale on jest na
              dytans i się z nim nie dogadasz, dr Janeczko za daleko. Zastanów się
              o co Ci chodzi. Pewnie się obrazisz, ale trudno. Potrzebujesz innego
              specjalisty, zanim wykończysz siebie, swoją rodzinę, i również nas
              na tym forum.
              • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 14:39
                Od mojej rodziny proszę się raz na zawsze odwalić, ok?????????? Na
                tym konczę. Jestem pewna, zę nie ja potrzebuję specjalisty od
                rozumu. O takcie nie wspomnę!
                • biszkopcik11 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 14:48
                  Szklanapułapko, swoimi 2 ostatnimi postami pokazałaś, ze
                  potrzebujesz pomocy i to wcale nie ginekologa, tylko nie potrafisz
                  się do tego przyznać i swoje nerwy i złość wyładowujesz na
                  forumowiczkach.
                  • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 14:56
                    No widzisz, na moją dolegliwość przynajmniej istnieją specjaliści, a
                    hamstwa i nietaktu sie nie leczy, niestety. Jeśli choć w połowie
                    jesteś tak """"" kulturalna""""""" (rozumiesz co oznacza cudzysłów?)
                    do swojej rodziny, jak do mnie, to... współczuję szanownej
                    rodzince.I pisz co chcesz, nie zamierzam tu wchodzić. Papa!
                    • biszkopcik11 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 14:58
                      Prawda niestety bardzo boli.
                      Miłego dnia smile.
              • sloneczko271 Re: Kurcze, boję się:( 30.09.07, 19:56
                sorki szklanapułapko ale uważm że biszkopcik11 to bardzo dobrze
                ujeła. ty musisz przedewszystkim w końcu zaufać jakiemuś lekarzowi.
            • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 14:35
              Nie masz racji. Ja z Gameta miałam do czynienia 8 lat temu po raz
              pierwszy i teraz. NIGDY NIC NIKT MI TAM NIE DAWAŁ ZA DARMO
              !!! Zachowanie profesora tragiczne. Po transferze musiałąm biegać i
              szukać go, bo co innego dostałam w karcie leczenia (inne leki miałam
              zapisane) i coś zupełnie innego kazął mi brać. Żeby zweryfikować
              infeormacje musiałam latać i łapać go między zabiegami. Tragedia!
              Bałgałam o zwolnienie, bo nie dawąłam rady przyjeżdżać co drugi
              dzień na badania i usg - odmówił. O samym zabiegu transferu i
              delikatności profesora nie wspomnę.
              Ciebie rozumiem. Po prostu Ci sie udało i dlatego wychwalasz
              profesora pod niebiosa. Ja na razie nie mam powodu. Najwyzej mogę
              pluć sobie w brodę, ze to tam sie zdecydiowałam podejść do zabiegu.
              Jesteś nieobiektywna i tyle. Pioczytaj wątki na bocianie, sprawdź
              opinie innych.

              może ty oczekujesz jakiś
              > niemożliwych żaczy? może chcesz żeby tam wszyscy tylkonad tobą
              > biegali czy co?!

              Zapłaciłam 12 tysięcy złotych polskich, zadłużyłam sie, sprzedałam
              działkę, wymienilismy samochód na mniejszy i, do cholery, mam prawo
              za takie pieniądze oczekiwać LUDZKIEGO, traktowania. A zostałam
              potraktowana jak rozhisteryzowana krowa. Jestem pewna, ze
              weterynarz, robiacy krowie inseminacje zachowuje sie
              delikatniej!!!!!!!

              nieraz zdażało się że
              > profesor specjalnie dawał mi skierowanie do szpitala na różne
              > badania żebym nie m usiała za nie płacić w ,,gamecie". albo usg
              > miałam za darmo albo pregnyl mi przynosił za darmo żebym już go
              nie
              > musiała kupować. nawet raz inseminacje miałam gratis!

              No i to uzasadnia Twoją opinię. Ja tak dobrze nie miałam. I nie
              chodzi mi o to, żeby mi ktoś coś za darmo dawał (nawet za płytę,
              jeśli chciałam, by zgrano mi zarodki, zawołali 1 zł!!). Chcę
              ludzkiego traktowania i otrzymam je, bo więcej nie pozwolę sobie na
              takie traktowanie.

              nigdy! nie odczułam żebym
              > było gorzej traktowana ,,bo już zapłaciłam" i że tam są wszyscy
              > nastawieni tylko na kase! wręcz przeciwnie!!!

              hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahah
              ahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha
              hahahaha !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No rozbawiłaś mnie do łezsmile))))))))

              > dziewczyny. chyba nie zrozumiałyście katarzyny,br big_grin
              > ona nie chciała nikogo urazić!

              No to jej się nie udałosad


              a szklanapułapka
              > robi z tego wielką tragedje a jednak ona ma już swoje bejbi.


              Walczyłam o nie 6 lat!!!!!!! Co ona może wiedzieć o walce o dziecko,
              skoro pierwsze miała ot tak sobie - dar od losu, a drugie... będzie
              to dobrze, a nie będzie to drugie dobrze.

              > ja się tam leczyłam 2 lata

              a ja w sumie 5. Mam większe doswiadczenie,, nie uważasz?


              • sloneczko271 Re: Kurcze, boję się:( 30.09.07, 20:17
                szklanapułapko. to po cholere poszłaś jeszcze raz do gamety skoro
                juz zle cię tam potraktowano kilka lat temu?
                trzeba było odrazu jechać np. do warszawy do ,,novum" i tam byś
                płaciła za wszystko 2 razy tyle ile płaciłaś w gamecie i na 100%
                nikt by sie tam tez z tobą nie cackał.
                musisz zrozumieć że dla takiego lekarza jesteś poprostu kolejnym
                przypadkiem.
                ja cię rozumiem że byś chciała być traktowana wyjątkowo ale taki
                lekarz ma codziennie napewno kilkadziesiąt takich przypadków jak
                twój i jak by się miał nad każdym roztkliwiać to sam by się musiał w
                końcu zacząć leczyć ale u psychiatry!
                wrzuć troche na luz dziewczyno a napewno ci się w końcu uda!
                życze ci powodzenia.
                a tak wracając np. do płytki za którą musiałaś zapłacić 1zł. to niby
                dlaczego ktoś miałby ci dawać ją za darmo?
                w końcu ta płyta też im z nieba nie spadła i dlaczeko byś miała za
                nią nie płacić? zrozum kobieto że w tych klinikach nikt
                charytatywnie nie pracuje, w końcu są to kliniki prywatne i każdy
                kto tam idzie to musi się liczyc z tym że wszystko kosztuje.
                a to że mi sie dużo rzeczy udało w gamecie dostać za darmo to powiem
                ci że ja nie uważam że miałam poprostu szczęście i że to przypadek.
                ja myśle że wystarczy się nie awanturować i być poprostu normalnie
                miłym. zresztą nie tylko ja dostawałam takie ,,bonusy" tam jezdziła
                się leczyć też moja przyjaciółka i ona też by złego słowa nie dała
                powiedzieć o profesorze.
                dadam tylko że ja te wszystkie ,,bonusy" od profesora dostawałam jak
                już jezdziłam do niego jakiś czas. a ty skaczek z lekarza na lekarza
                i myślisz że on cię zapamięta i pozna?!
                naprawde nie moge cię zrozumiećuncertain
                najlepiej bedzie jak pojedziesz po te swoje śnieżynki i życzę ci z
                całego serca żeby ci sie przyjeły
                ale w razie czego gdyby sie nie udało (odpukać puk,puk) to do
                następnego icsi podejdz w ,,novum" i zobaczymy czy na novum teznie
                będziesz narzekać???
                • komputermama Re: Kurcze, boję się:( 30.09.07, 21:27
                  Zastanawiam się czemu twierdzisz że w Novum jest 2 razy drożej niż
                  w Gamecie? Sama próbowałam 2 razy w Łodzi w Gamecie i raz w Novum i
                  nie dostrzegłam tak drastycznej różnicy. Szklanapułapka zapłaciła
                  za ICSI 12tys. Ja teraz jestem w trakcie stymulacji i już teraz
                  wiem iż koszt mojego ICSI wyniesie dużo mniej. W Novum podana jest
                  cena za całość, w Gamecie płaci się za wszystko osobno: usg, wizyta
                  punkcja, transfer, mrożenie... W ten sposób powstaje złudne
                  wrażenie iż jest taniej, ale to czyste oszustwo. Od wielu lat
                  jeżdzę do w-wy i śmiało mogę stwierdzić iż nie znam tam lekarza
                  który jest opryskliwy lub niemiły dla pacjentki. Zupełnie inne
                  wrażenie miałam w Gamecie. Często z wizyty wychodziłam z łzami w
                  oczach. Dlatego bardzo dobrze rozumiem Szklanapułapkę bo jestem
                  wstanie wyobrazić sobie atmosferę tam panującą oraz "nadmuchanych"
                  lekarzy.
                  To jest oczywiście może zdanie z którym nie wszyscy muszą się
                  zgadzać. Każdy oczekuje od lekarza innego postępowania. Jeden
                  potrzebuje wsparcia i dobrego słowa a inny konkretów i fachowości.
                  Zatem pozwólmy mieć Szklanej też własne zdanie. Ma prawo czuć się
                  żle potraktowana, oszukana. To przecież są jej własne odczucia.
            • katarzyna.br Re: dziękuję słoneczko 29.09.07, 17:26
              jako jedyna (chyba) przeczytałaś mój post uważnie.Dziękuję.

              Pozdrawiam
              • sloneczko271 Re: dziękuję słoneczko 30.09.07, 20:23
                katarzyna.br napisała:

                > jako jedyna (chyba) przeczytałaś mój post uważnie.Dziękuję.
                >
                > Pozdrawiam

                nie ma za co kochanie. ja mimo tego że tez teraz jestem w ciąży po
                ivf to wiem o co ci chodziło.
                a posty szklanejpułapki czytam juz od dawna i już od dawna nie
                rozumiem tej dziewczynyuncertain
                naprawde życze jej jak najlepiej ale widze że jest to bardzo trudny
                człowiek.
                ja naprawde nie chce tu nikogo obrażać ale moim zdaniem naprawde
                szklanapułapko może idz porozmawiać z jakimś psychologiem i nie
                mówie naprawde tego złośliwie.
      • leila78 Re: Kurcze, boję się:( 28.09.07, 22:54
        po długich
        > namysłach stwierdziłam, że chyba nie chcę żeby moje drugie dziecko
        > poczeło się na szkle

        Noo, to już przynajmniej wiem czemu mój Maks ma takie szklane
        spojrzeniewink
        • siedzibabanaulu Re: leila 28.09.07, 23:09
          moje gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          przekazane miały być, ale nie wiem, czy dotarły, bo na fale nie
          wchodze
          smilesmilesmile
          jak sie macie?
          • leila78 Re: leila 28.09.07, 23:15
            a dziękuję powoli uczymy się siebiesmile
            • siedzibabanaulu Re: leila 28.09.07, 23:22
              smile
              pieknie to brzmi...smilesmilesmilesmile
    • ko_ma1 Re: Kurcze, boję się:( 28.09.07, 21:57
      ja bym jeszcze zrobila badanie na chlamydie (wymaz z szyjki)

      ale to moze moje skrzywienie po dzisiejszym gorzkim rozczarowaniu,
      kiedy okazalo sie, ze ja mam, a nikt mi wczesniej nie zlecil badania
      (jestem po dwoch programach ICSI)
      • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 08:03
        Koleżanka, która wpisąła sie jako pierwsza wyraźnie zaznaczyła,że
        nie chce, aby jej dziecko poczęło sie na szkle, bo... skoro pierwsze
        miałą tak ot sobie, bez żadnych problemów, to trzeba to docenić.
        Takie osoby naprawdę nie mają pojęcia co to walka z niepłodnością i
        nie powinny pisać na takim forum, jak nasze - a już na pewno nie
        powinny udzielać rad - TAKICH rad. Ja, droga katarzyno, nie miałam
        pierwszego dziecka ot, tak sobie, nikt mi go nie dał bez problemu.
        Musiałąm przejść 6 lat leczenia i wiele inseminacji, zanim któraś z
        nich przyniosła spodziewany efekt. Moje pierwsze dziecko poczęło sie
        na fotelu ginekologicznym, z pomocą igły i strzykawki, a mój mąż nie
        oddał nasienia w przytulnej alkowie, w ciepełku domowej sypialni,
        tylko w zimnym, sztywnym pokoju, nie majacym nic wspólnego z
        intymnością i atmosferą romantyzmu.Potem, w gabinecie, gdzie za
        drzwiami czekali inni pacjenci, na twardym fotelu ginakologicznym
        przy współudziale lekarza (jakoś tak też nieromantycznie)- poczęło
        sie moje dziecko. I wiesz co? JESTEM NAJSZCZĘŚLIWSZĄ KOBIETĄ PO
        SŁOŃCEM, ŻE JE MAM !!!!!!!!!. Teeraz chcę drugie, na in vitro
        wydałąm 12 tyś. zł. więc.... nie dziw sie, ze nie potrafię do tego
        podchodzic ot, tak na luzie. I g.... mnie obchodzi , ze moje kolejne
        6 dzieci poczęło sie na szkle (wręcz jestem dozgonnie wdzieczna
        temu, kto wynalazł in vitro, bo to metoda nieoceniona dla tych,
        którzy nie mogą mieć dzieci tak jak Ty - pierwszego). Teraz zostałą
        mi 4 dzieciaczkow. I, jeżeli cokolwiek mnie martwi, to fakt, ze
        pierwsza dwójka nie mogła ze mną pozostać. Taka już jakaś świrnięta
        jestem, że bardzo pragnę mieć więcej dzieci.
        Jednak doceniam w pełni fakt posiadania Adasia. Wiele zrozumiałam w
        ciągu minionych kilku miesięcy. Wiem, ze może i ma prawo sie nie
        udać. Mamy zaplanowane życie w wersji A - jeśli sie uda, i w wersji
        B - jeśli nie będziemy mieli więcej dzieci. To naprawdę duży sukces,
        bo kiesyś o wersji B nie chciałam słyszeć. niestety, chęć posiadania
        drugiego dziecka jest we mnie tak silna, ze nie zagłuszy jej żadne
        wyciszenie, leki uspakajające i wizyty u psychoterapeutów. To chyba
        taki głos natury...
        A z Adasiem nie trzeba rozmawiać uzywajac słów siostra, brat... On
        jest madrym chłopcem, widzi ludzi naokoło. Teraz jego chrzestna
        urodzi na dniach drugie dzieciątko, i on wie, ze Małgosia (jej
        córeczka 2 letnia) będzie miała dzidziusia w domku. Dlatego pyta.
        Jeszcze nie rozumie w pełni, pyta o dzidziusia, jak o nowy samochód
        czy klocki. Wiem jednak, ze lubi dzieci i chciałąbym, mu ofiarować
        tę najcenniejszą "zabawkę".
        No niestety nie da sie w sobie zagłuszyć tak silnego pragnienia,
        niestety....sad. pozdrawiam serdecznie. agnieszka.
        • mila_do_nieba Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 08:43
          zabawkę??? Aga zlituj się, co ty wypisujesz?? po twoich wypowiedziach ja mam
          wrażenie że jednak nie czujesz sie najlepiej
          • 56at Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 08:49
            hahahhahhahahah aaaaaaaaaaaaaaabig_grinbig_grinbig_grin
            • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 08:58
              No i jak zwykle zostałąm źle zrozumianasmile)). Pisałąm, ze Adaś prosi
              o dzidziusia bez większej świadomości. Dla niego, to tak jak nowy
              samochód czy klocki. Dlatego pisałam o dzidziusia dla niego w
              aspekcie "zabawki". Zresztą... napisałam ten wyraz w cudzysłowie, a
              to świadczy o tym, ze piszę w przenośni. Oj, nie wmawiajcie mi znowu
              chorobysmile. Wiem, wiem, zwariowałam na punkcie dziecka (dzieci), ale
              obiecuję, że jak tylko sie uda, to już będę duuuużo normalniejsza.
              • dronka3 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 09:17
                Aga, Ty sie nie przejmuj opiniami, ja Cię rozumiem, choć pierwszego dziecka
                jeszcze nie urodziłam i nie wiem kiedy to nastąpi... dla mnie bez znaczenia jest
                sposób poczęcia dziecka, skoro tak bardzo go chcę, to zrobię to, choćby na
                księżycu... rozumiem też sytuację w jaką wkręciłaś troszkę swojego Synka, może
                nieświadomie, ale on teraz też czeka i bardzo chce mieć rodzeństwo... widzę, że
                jesteś matką rozumną, która potrafi rozmawiać z dzieckiem o wszystkim i nie
                sprawia Ci to problemu - i to jest piękne...
                jedź po te mrozaczki, i niech się przyjmą i rosną... smile
                życzę Ci dużo szczęścia i siły!!!
                • yadrall Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 11:19
                  Wiesz, nie znam sie na In vitro,ale mysle,ze warto zadbac o
                  endometrium. Nie zaszkodzi lykanie oleju z wiesiolka (w tabletkach)
                  czy kwasow omega, preparatow z magnezem, orzechy, ryby itp. poszukaj
                  w necie jest wiele informacji jak zadbac (sprobowac poprawic
                  endometrium). Endomertium jest wazne niezaleznie od tego jak poczelo
                  sie dziecko,a tymi domowymi sposobami napewno sobie krzywdy nie
                  zrobisz,a bedziesz miala swiadomosc,ze dbasz o siebie. Powodzenia!
          • sloneczko271 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 12:02
            mila_do_nieba napisała:

            > zabawkę??? Aga zlituj się, co ty wypisujesz?? po twoich
            wypowiedziach ja mam
            > wrażenie że jednak nie czujesz sie najlepiej

            no ja niestety też mam takie wrażenieuncertain
            • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 12:36
              Czy Wy naprawdę nie odróżniacie treści i zakresu znaczeniowego
              wyrazu pisanego swobodnie i w cudzysłowie????????????????????????
              Czy macie mnie za wariatkę, której zachciało się drugiej zabawki
              (pisanej bez cudzysłowu???????)Ludzie, litości! Nie czepiacie sie
              słówek!!! Pisałąm o dziecku jako """""zabawce""""""" dla Adasia - bo
              czymże innym jest siostra lub braciszek dla 3 letniego dziecka?
              Dlaczego koniecznie szukacie we mnie wariata? Mam dziecko, które ma
              3 lata i 3 miesiace i naprawdę nie traktuję go jak zabawki, o czym
              zresztą moze świadczyć fakt, że jest wspaniałym, grzecznym i
              naprawdę madrym chłopcem. Wiem, kim jest dziecko dla matki, ojca
              itd. No ale dla 3 latka to taka właśnie """"""""zabaweczka"""""""",
              którą chciałby sie bawić jak samochodamismile. Dopiero później w miarę
              rozwoju intelektualnego i wiekowego oraz w miarę rozwoju świadomosci
              pojawia sie dziecko w aspekcie siostry lub brata, rodzi się
              odpowiedzialność i jakaś więź między rodzeństwem. Więc wiem, o czym
              piszę. Ja mam 6 lat młodszego brata i wiem, na kogo czekałąm 9
              miesięcy ciaży mojej mamy i wiem, jak rodziło sie uczucie między
              nami. Więc ni czepiajcie się słówek, nie czytajcie między wierszami
              i zrozumcie, ze cudzysłów ma kolosalne znaczenie w wypowiedziach
              pisaemnych. To taka przenośnia smile
            • lusiasia Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 13:00
              Czasami wydaje mi sie czytajac takie posty ze zapominacie o tym ze my nie mamy
              zadnej pewnosci ze do nas kiedys powie nasze dziecko "mamo" a wy slyszycie to
              kazdego dnia

              Jedyne co nas laczy to to ze chcemy dziecko i ze mamy z tym ogromny problem,
              wszystko inne nas dzieli, zyjemy w dwoch roznych swiatach my bez dziecka, wy z
              dzieckiem
              • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 13:16
                > Czasami wydaje mi sie czytajac takie posty ze zapominacie o tym ze
                my nie mamy
                > zadnej pewnosci ze do nas kiedys powie nasze dziecko "mamo" a wy
                slyszycie to
                > kazdego dnia

                Czy to daje podstawę do dokuczania drugiemu człowiekowi i do
                szukania w nim wariata???? Jestem wariatką i nie mam prawa chcieć
                drugiego dziecka, bo mam jedno? Ja naprawdę doskonale rozumiem
                wszystkie dziewczyny, któe starają się o pierwsze dziecko, bo sama
                czekałąm na nie 6 lat. Ale nigdy nikogo nie obrażałam tylko dlatego,
                że jest już rodzicem.

                > Jedyne co nas laczy to to ze chcemy dziecko i ze mamy z tym
                ogromny problem,
                > wszystko inne nas dzieli, zyjemy w dwoch roznych swiatach my bez
                dziecka, wy z
                > dzieckiem

                No właśnie. Łączy nas fakt, ze chcemy dziecka, i że mamy z tym
                ogromny problem. I właśnie na tym gruncie chcę nawiązać rozmowę, ale
                jak widzę, nie da się..sad.

                Kurcze no... a moze jest gdzieś forum, na którym czeka sie na drugie
                dziecko, bez wbiojania innym noża w serce? Takie zwykłe forum, gdzie
                nie patrzy sie wilkiem na cżłowieka, dlatego, ze chce mieć więcej
                niz jedno dziecko? Dziewczyny, ja naprawdę Was rozumiem. no nic nie
                poradzę. Udało mi się po 6 latach, mam syna i bardzo, bardzo chcę
                mieć jeszcze jedno (lub czwórkę - jesli wszystkie zarodki zechcą z
                nami pozostać) dziecko. Umówmy sie tak, ze spróbuję więcej nie
                wspominać słowem o Adasiu. Jestem jedna z was - pragnę dziecka i mam
                z tym szalony problem. To tyle. Może tak będzie nam łatwiej.
                • thursday.next Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 13:27
                  szklana daj spokój, wspominaj o Adasiu - zwlaszcza, jezeli udalo Ci
                  sie po tak dlugim czasie - to daje nadzieje i nam. Nie wiem o co
                  chodzi dziewczynom z tym wariactwem i wole nie wiedziec, a co do
                  kliniki jesli czujesz sie tam źle traktowana - spróbuj przenieść
                  zarodki, może jednak się uda - zaufanie do lekarza to podstawa.
                  • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 13:33
                    Z miłą chęcią przeniosłabym je do Krakowa do dr Janeczko, ale czy to
                    coś zmieni? Najwyżej sposób traktowania, moje samopoczucie i tyle.
                    Zarodki sa odchowane do 8 komórkowców, a wiem, ze w klinice w
                    Krakowie hodują do innego stadium (chyba blastocysty), więc już
                    teraz chyba nieiwle da sie zrobić. ale muszę sie zastanowić,
                    podzwonić po innych klinikach... Chcę tylko zrobić wszystko, co w
                    mojej mocy, aby się udało. Jeśli nie wyjdzie - trudno, będę musiała
                    sie z tym pogodzic, ale... szkoda by bło, na serio.
                    • julia56 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 15:03
                      Szklanka, a ja myślałam, że Ty w namysł nad sobą poszłaś. Ale widzę,
                      że jednak nie...
                      • szyszka39 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 15:52
                        Nie wiem czy jj zgodzi sie rozmrazac takie zarodki on ma swoje
                        metody, zanim podejmiesz decyzje o przewiezieniu zarodkow upewnij
                        sie ze zrobi ci transfer i ze ci odpowiada on i jego klinika.
                        • lusiasia Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 16:49
                          moja kolezanka, ktora starala sie dlugo o drugie dziecko powiedziala mi kiedys
                          ze najgorsze jest to czekanie, ona czekala na drugie dziecko 2 lata
                          wlasnie ona czekala, byla pewna (albo prawie pewna) ze to sie w koncu kiedys uda
                          ja nie czekama, a trace nadzieje kazdego dnia...
                          i nikomu nie wbijam w serce noza
                    • sloneczko271 Re: Kurcze, boję się:( 30.09.07, 20:34
                      szklanapulapka2 napisała:

                      > Z miłą chęcią przeniosłabym je do Krakowa do dr Janeczko, ale czy
                      to
                      > coś zmieni? Najwyżej sposób traktowania, moje samopoczucie i tyle.
                      > Zarodki sa odchowane do 8 komórkowców, a wiem, ze w klinice w
                      > Krakowie hodują do innego stadium (chyba blastocysty), więc już
                      > teraz chyba nieiwle da sie zrobić. ale muszę sie zastanowić,
                      > podzwonić po innych klinikach... Chcę tylko zrobić wszystko, co w
                      > mojej mocy, aby się udało. Jeśli nie wyjdzie - trudno, będę
                      musiała
                      > sie z tym pogodzic, ale... szkoda by bło, na serio.

                      szklanapułapko zawsze można przenieść zarodki skoro zle się czujesz
                      w gamecie. tylko zadzwoń do tej kliniki w krakowie i sie ich zapytaj
                      czy mają taką specjalną lodówke do przenoszenia zarodków. i co za
                      problem? jeśli mają to przenieś zarodki i po problemie.
                  • sloneczko271 Re: Kurcze, boję się:( 30.09.07, 20:32
                    thursday.next napisała:

                    > szklana daj spokój, wspominaj o Adasiu - zwlaszcza, jezeli udalo
                    Ci
                    > sie po tak dlugim czasie - to daje nadzieje i nam. Nie wiem o co
                    > chodzi dziewczynom z tym wariactwem i wole nie wiedziec, a co do
                    > kliniki jesli czujesz sie tam źle traktowana - spróbuj przenieść
                    > zarodki, może jednak się uda - zaufanie do lekarza to podstawa.

                    no ja właśnie nie rozumiem dlaczego szklanapułapka wróciła do gamety
                    skoro mówi że leczyła się już tam kiedyś i nigdy nie była
                    zadowolona. to dlaczego tam wróciła?
                    trzeba było odrazu walić do jakiejś innej kliniki. bo zgadzam się w
                    100% że zaufanie do lekarza to podstawa.
                    • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 09:47
                      Słoneczko, nie gniewaj sie mnie, proszę. Przyznam, zę wczoraj mnie
                      poniosło. No ale normalnie jak czytałam Twój wpis, to jakbyśmy
                      mówiły o cąłkiem róznych osobach i klinikach. Poszłąm do tej
                      kliniki, bo stwierdziłam, ze samopoczucie moje nie jest istotne,.
                      Lekarz nie musi być mły, wazne, żeby pomógł, ale w sytuacji, kiedy
                      ja mam pochwice i najdrobniejsze badanie jest dla mnie katorgą, to
                      jednak psychiczny komfort jest ogromnie ważny. Ja nie byłam nigdy
                      wcześniej badana, nigdy!!! (piszę o 1,5 miesiaca stymulacji), mimo
                      że wspominałam, ze ze mną nie będzie tak różowo. O tym, ze
                      faktycznie jest problem l;ekarz dowiedział sie w trakcie transferu
                      (wtedy tweż dowiedział sie, ze nie ma dostępu do szyjki macicy i
                      trzeba użyć kulociągu). No i wtedy, że nie było czasu na cackanie
                      się, profesor zachował się okropnie niedelikatnie. Ja ten traknsfer
                      zapamietam do konca życie. A przecież mozna było tego uniknąć, gdyby
                      choć raz ktoś pokusił sie o próbę zbadania mnie...
                      • aurita Re: Kurcze, boję się:( 05.10.07, 10:00
                        tak sobie was czytam ...

                        szklanapulaplko czy mialas robiona histeroskopie? nie rozumiem dlaczego "nie ma
                        dostepu do szyjki?"


                        PS. jeszcze nie slyszalam aby ktos dostawal zwolnienie na usg
                        • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 05.10.07, 11:45
                          Histeroskopii nie miałam. Pytałam profesora, czy robić to badanie,
                          to stwierdził, ze jest zbędne.Nie wiem, może dlatego, ze miałąm hsg,
                          chociaz prof. nawet nie spojrzał na wynik (nie wiem, czyżby to było
                          aż tak nieistotne?). Teraz jednak zrobie histeroskopię we własnym
                          zakresie. Ponoć zarodki, które mi podano, nie utrzymały sie nawet
                          chwile, więc może właśnie w mojej budowie jest coś nie tak...
                          A co do zwolnienia, to prosiłam o nie, bo umawiano nas na usg max.
                          na godz. 15, a jeśli nawet usg udawałoby sie później załatwić, to
                          badania krwi musiałam mieć do godz. 11. W sytuacji, kiedy
                          [pracowałam, nie było to możliwe. Profesor zwolnienia mi nie dał,
                          ale mój lekarz rodzinny okazał więcej zrozumienia i empatii i dzięki
                          niemu dostałam zwolnienie na cąłe 2 tygodniesmile.
                          • aurita Re: Kurcze, boję się:( 07.10.07, 23:15
                            tzn z zarodkami ktore sie nie utrzymuja to moze byc roznie.

                            Histeroskopia mi sie skojarzyla bo moja lekarka powiedziala ze ja nie mam sensu
                            jej robic bo podczas transferow nie bylo zadnych problemow.
                            Dwa transfery mrozakow nie udaly sie i szukalam dziury w calym.
                            • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 08.10.07, 09:44

                              > tzn z zarodkami ktore sie nie utrzymuja to moze byc roznie.

                              Comasz na mysli, dokładnie? Czyli fakt, że nie zaimplantowały sie u
                              mnie, to moze być wina.... czego? Złego mrożenia? wady zarodków?
                              cały czas myślałąm, ze to wyłącznie moja wina, ze zarodki ze mna nie
                              zostały i ciąża sie nie rozwinęła. Pokopałąm trochę w internecie,
                              ale nic nie znalazłam. Mnie wmawiano, zę zarodki mam bardzo ładne i
                              silne... Co mogło być z nimi nie tak?
                              • sun32 Re: Kurcze, boję się:( 08.10.07, 14:44
                                Zarodki po kilku dniach od podania mogą przestać się dalej dzielić i
                                rozwijać nawet jak podczas transferu są piękne i silne. Ja miałam
                                też klasy A i też nie chciały zostać ze mną. Jest nas bardzo dużo
                                tutaj na forum. Ja zrobiłam później histero bo myślałam że może w
                                macicy coś nie tak ale jest wszystko w porządku. Jednak myślę że
                                warto ją zrobić.
                                Teraz próbuje drugi raz w innej klinice.
                                U mojej koleżanki niedawno wyszły problemy z tarczycą na które nikt
                                wcześniej nie zwrócił uwagi a z pewnością miały wpływ na powodzenie
                                ICSI. Badałaś ją kiedyś? Mnie po raz pierwszy zlecono to teraz w
                                Novum.
                                • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 08.10.07, 15:38
                                  Gameta nie zleca kompletnie żadnych tego typu badańsad((((. Robia
                                  tylko usg, i badania krwi (estradiol i fsh). No i ogólnie hormonki.
                                  Natomiast nie miałam zleconego żadnego badania czystości pochwy,
                                  cytologii, nie wspominając o hsg czy histeroskopii. Robię, co mogę,
                                  na własna rękę.
                                  • aurita Re: Kurcze, boję się:( 09.10.07, 17:42
                                    Ja sie lecze w Nowum.
                                    Powiedziano mi ze brak implantacji to wina "zlych" zarodkow.
                                    Nie jestem do konca przekonana bo przeciez mam juz jedno dziecko z tych zarodkow
                                    no i szukalam dziury w calym. Odradzono mi jednak histero ze wzgledu na to ze na
                                    USG nic nie widac podejrzanego i transfery sa "czyste" (brak problemow z wejsciem).
                                    DO samego IVF/ISCI w Nowum zalecaja tone badan ale do mrozakow juz nie. Robilam
                                    tylko czystoc i prolaktyne (tarczyce mialam zawsze w porzadku)
    • katarzyna.br Re: do wszytskich którzy na mnie napdli 29.09.07, 17:23
      Nie wiem czy przeczytałyście mój post uważnie, ale kompletnie mnie
      nie zrozumiałyście. Wyławiacie tekst, cytujecie go, a przecież ważny
      jest kontekst.Napisałam że nie chciałabym żeby moje dziecko poczeło
      się na szkle. Zgadza się, bo mam już jedno. Gybym nie miała tego
      jednego to pewnie zdecydowałabym się na ifv i właśnie na to żeby
      poczeło się na szkle. Nie rozumiem Waszego oburzenia. In vitro -
      znaczy na szkle.Czyli dokładnie "zapłodnienie in vitro" znaczy po
      polsku z"apłodnienie na szkle" lub "w szkle" jak kto woli. Mówiąc in
      witro mówimy w szkle, na to samo wychodzi. MAcie więc fałszywą
      wrażliwość na te słowa bo przecież i tak je wypowiadacie tylko że po
      angielsku. A po za tym przecież takie są fakty- zapłodnienie jest w
      szkle. Tak jak napisałam wcześniej uważam że to fłaszywa wrażliwość
      i to na pokaz. Tak aby się przyczepić.
      • 56at Re: do wszytskich którzy na mnie napdli 29.09.07, 17:32
        eeee, nie przejmuj się az tak smile
        Na szkle czy pod szkłem tez bym chciała smile
      • lusiasia Re: do wszytskich którzy na mnie napdli 29.09.07, 17:35
        ale co do ma do rzeczy? najwyrazniej jestes przeciwna in vitro, a dla wiekszosci
        z nas jest to ostatnia deska ratunku..to boli

        u mnie to sie nazywa "proba zaplodnienia dzieki probowce", a jesli chodzi o
        polski to nigdy sie nie spotakalam z takim tlumaczeniem uncertain
        • katarzyna.br Re: lusiasia 29.09.07, 17:49
          A ja się spotkałam w jednym z opracowań własnie z takim
          tłumaczeniem. Właśnie przed chwilą sprawdziłam w jednym a
          internetowych słowników języka angielskigo - "in vitro" znaczy w
          szkle, poza ustrojem (www.ling.pl).
          I żeby była jasność: nie jestem przecwiniczką zapłaodnienia in
          vitro, wręcz przeciwnie uważam że dla niektórych par to jedyna
          szansa na dziecko. I tak jak napisałm wcześniej gdybym nie mogła
          zajść w pierwszą ciąże pewnie zdecydowałabym się na ivf. Ale same
          przyznacie że inna jest sytuacja gdy ma się już jedno dziecko. Wtedy
          się rozważa czy warto wlczyć o następne gdy ma się już jedno.
          Oczywiście że warto - ale jak sama napisałaś in vitro to
          ostatczeność.
          • katarzyna.br Re: lusiasia 29.09.07, 17:50
            I nadal nie rozumiem dlaczego moja wypowiedź cie zabolała. Dlatego
            że użyłam polskiego określenia zamiast angielskiego????
            • aurita Re: lusiasia 05.10.07, 10:19
              katarzyna.br napisała:

              > I nadal nie rozumiem dlaczego moja wypowiedź cie zabolała. Dlatego
              > że użyłam polskiego określenia zamiast angielskiego????

              to nie jest slowo angielskie tylko lacina. I tak mowia aktulanie
              biolodzy/lekarze na wszystko czego nie robia "in vivo" czyli na to czego nie
              robia w organizmie.
              A IVF nie robi sie ani na szkle ani w probowce tylko na plastikowej szalce
              Petriego smile

              Twoja wypowiedz byla obrazliwa niezaleznie od uzytego jezyka. Nie powiedzialas
              ze nie chcesz IVF bo sie boisz np skutkow na Twoim zdrowiu, bo nie masz kasy, bo
              Twoje pragnienie ponownego macierzynstwa nie jest zbyt mocne, bo masz juz jedno
              dziecko. Powiedzialas ze nie chcesz aby Twoje drugie dziecko poczelo sie na
              szkle sugerujac ze to jakas gorsza metoda. Moze zle sie wyrazilas ale nie dziw
              sie ze wiekszosc to zle przyjela.
      • thursday.next Re: do wszytskich którzy na mnie napdli 29.09.07, 18:37
        ponieważ pierwsza się wypowiedziałam to chcę wyjaśnić - że napisałaś
        to w sposób, jakby zapłodnienie in vitro było gorsze - mówiąc nie
        chce żeby moje dziecko poczęło się na szkle - deprecjonujesz ten
        sposób zapłodnienia i o to właśnie mi chodzi - in vitro nawet jeśli
        znaczy to samo jest nazwą ogólnie stosowaną - Ty napisałaś na szkle
        w sposób wskazujacy że jest to coś gorszego, coś czego się nie chce.
        W dodatku dołączając kontekst to jest to dla Ciebie coś tak
        okropnego, że wolisz zostać przy jednym dziecku niż zapładniać się
        na szkle - sorry, ale inaczej nie mogę tego zrozumieć.
        • tekla12 Re: do wszytskich którzy na mnie napdli 29.09.07, 18:59
          Po co czytać między wierszami? O pierwsze dziecko łatwiej się starać i trudno
          zrezygnować. Z kolejnym jest odwrotnie. Każda, która musiała wziąć płaczące
          dziecko na ręce ryzykując pęknięcie pęcherzyków wystymulowanych gonadotropinami
          wie o czym myślę. Każdy uzasadnia tak jak może ale decyzja zawsze jest bolesna.
          W szkle czy nie ważne, że dzieci z ivf nie różnią się niczym od naturalsów.
          Pozdrowienia dla wszystkich.
    • justysia111 Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 19:22
      Dla mnie zachowanie szklanejpułapki też jest niezrozumiałe i dziwne.
      I w tym momencie przypomniało mi się coś co ona sama kiedyś
      napisała- " zmieniłam nicka bo gdybyście skojarzyły mnie z
      poprzednim nikt nie chciałby ze mną rozmawiać" To chyba wiele
      tłumaczy.
      Pozdrawiam
      • agnieszka.krak Re: Kurcze, boję się:( 29.09.07, 19:52
        Aga jj robi transfery z "przeniesionych " zarodkow. Tak napisałam jakby co...
        Poza tym chyba musisz nabrac dystansu do tego wszystkiego
        • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 30.09.07, 15:53
          Dzieki, Aga. Zobaczymy. Jeszcze ten jeden raz podejdę w Gamecie.
          jeśli nie wyjdzie, to na kolejny kriotransfer na pewno nie nastawię
          sie na tę klinikę (pseudo). Jakos dziwne mi sie wydaje, ze lekarz
          (niby dobry) nie zleca kompletnie żadnych badań. Przecież mam już
          dziecko, więc z drugim teoretycznie powinny być mniejsze problemy,
          jesli w ogóle powinny być (zważywszy, że w ciażę z Adasiem zaszłam i
          mimo 6 lat starań nikt nie potrafił powiedzieć mi, dlaczego sie nie
          udaje). Moje zarodki w czerwcu nawet na chwilę nie zostały ze mną.
          Dlaczego? Według mnie coś tu powinno zaniepokoić lekarza, a
          przynajmniej skłonić do jakichkolwiek badań... Niestety,
          dowiedziałam sie tylko, ze jeśli nie wyjdzie, to mam przyjechać jak
          mi sie cykle wyrównają i znormalizują i dostanę kolejne piguły no i
          kriotransfer. A gdzie próba wyjasnienia zaistaniałej sytuacji,
          faktu, ze zarodki nie zostały nawet na chwilę? To jest działanie
          godne kiepskiego amatora, a nie profesjonalisty... Bsdania zrobię na
          własna rękę i takie, które są po prostu podstawowe. Może powinnam
          cioś zrobić jeszcze? nie wiem, bo na 44 wpisy tylko 2-3 osoby
          udzieliły mi odpowiedzi (konkretnej i rzeczowej). Porozmawiam z
          mężem, zadzwonię do jj i zapytam, jak on to widzi. Dzieki, Aguś!
          • kawka80 szklanapulapko 30.09.07, 21:01
            Naprawde to co wypisujesz to jest juz ponizej krytyki. To jak krytykujesz
            profesora i w jakis sposob opisujesz jego klinike jest naprawde uwlaczajacy.
            Nazywanie "pseudo klinika" i "pseudo profesor"??? Wiesz, wydaje mi sie ze szkoly
            on " za pieniadze nie skonczyl" i jest dobry w swoim fachu a ze Tobie nie
            odpowiada(bo nie musi) nie upowaznia Cie do pisania na jego temat w taki sposob!
            Mimo wszytsko bardzo wielu osobom pomogl i bardzo wiele jest mu wdziecznych. W
            zadnej klinice nie ma 100% skutecznosci.
            Pytasz dlaczego nie wyjasnial przyczyny niepoowodzenia transferu?
            Otoz dlatego: tylko 30 % zarodkow rozwija sie prawidlowo-taka jest natura i jej
            nie zmienisz, i nikt na to nie zna odpowiedzi. Wypisujesz ze sama bedziesz
            robila badania diagnozujac przyczyne nieoowodzenia transferu- oczywiscie rob,
            jesli sama wszystko wiesz, po co potrzebny Ci jest lekarz?
            Wiem ze pragniesz bardzo dziecka, tak jak kazda podejrzewam przebywajaca na tym
            forum. Ale u Ciebie robi sie to juz jakas paranoja, obledem. Sposob w jaki to
            opisujesz nie jest normalny. Nie obraz sie ale tak jest.
            Jesli nie podoba Ci sie traktowanie przez profesora- powiedz mu to, porozmawiaj.
            Najlatwiej jest "obsmarowywac" kogos poza plecami. Mysle ze on nawet moze to
            przeczytac i nie trudno mu sie bedzie domyslec o kogo chodzi.Nie wiem czy dobrze
            bedziesz sie wtedy czula.
            To tyle z mojej strony.
            Potraktuj ten post nie jako zganienie Ciebie, ale w dobrej wierze doradzenie i
            postaranie o sprowadzenie Cie na ziemie.
            I jeszce raz powtorze- nie mozna tak brzydko opisywac o lekarzu ktory bardzo
            wiele dobrego zrobil dla pacjentow



            a odpowiadajac na Twoje pytanie: tak mozna przeniesc zarodki do innej kliniki, a
            napewno do DR JJ. Wczesniej sie z nim skontaktuj.

            Pozdrawiam
            • sloneczko271 Re: kawko:-) 30.09.07, 22:05
              kawko80 smile
              bardzo ładnie o wytłumaczyłaś szklanejpułapce i podpisuje się pod
              twoim postem obiema ręcami i nogamibig_grin
              ale myśle że iestety szklana tego znowu nie zrozumie i znowu powie
              że chcemy z niej ,,wariatke" zrobić jak to sama napisała.
              ja już nie będę wchodzić na ten wątek bo nie chce się denerwować.
              ale powiem jeszcze tylko jedno: naprawde bardzo ładnie to kawko
              opisałaśsmile)) zresztą ja na profesora też nie dała bym powiedzieć
              złego słowa nawet gdyby mi się nie udało icsi, przecież on jest
              tylko człowiekiem i to że szklana wydała już w gamecie 12tys. to
              nikt w klinice nie daje 100% gwarancij na to że jak zapłacisz to sie
              uda! a profesor napewno jak to napisała szklana ,,psełdo profesorem"
              nie jest.
              on się cały czas szkoli i cały czas stara się wprowadzać nowe metody
              żeby jak najwięcej pomóc parom starającym się o bejbi.
              no i on przecież był w tej grupie 5 lekarzy którym się pierwszym w
              polsce udało zapłodnić kobiete metodą ivf więc naprawde że on
              jest ,,psełdo" profesorem to trzeba mieć spory tupet żeby tak o nim
              powiedziećuncertain
              jednym słowem szkoda słów szklana co ty wygadujesz!
              i kawka ma racje jak ci coś w jego zachowaniu nie odpowiada to
              powiedz mu poprostu o tym a nie tu takie głupoty wypisujesz.
              i ciekawa jestem czy też byś tak mówiła o nim gdyby ci się np. udało
              odrazu?
              ja naprawde gdyby nawet coś poszło nie tak to bym nie miała do niego
              pretensij, bo widziałam że facet robi co w jego mocy a o reszte to
              musi nam niestety Bóg i natura pomóc.
              to wszystko co chiałam dodać na tym wątku. już więcej nic nie
              napisze bo nie chce się denerwować czytając szklaną.
              ale naprawde życze wam wszystkim dziewczyny żeby się wam wszystkim
              udało, obojętnie w jakiej klinice się leczycie i u jakiego lekarza.
              powodzeniasmile
          • tekla12 Re: Kurcze, boję się:( 30.09.07, 21:02
            Szansa sukcesu ivf na transfer jest bez względu na możliwości kliniki zawsze
            mniejsza niż prawdopodobieństwo porażki. Brak ciąży nie jest podstawą do dalszej
            diagnostyki, ciąża biochemiczna już prędzej. Na pewno długość transferu
            zmniejsza szansę na powodzenie. Radziłabym przypomnieć o okolicznościach
            transferu w Gamecie albo dokładnie opisać jego przebieg w klinice do której
            przeniesiesz zarodki. Wydaje mi się, że może byłoby wskazane zaangażowanie
            anestezjologa do tego zabiegu. Poza tym masz czas na szukanie profesjonalnej
            pomocy - seksuolog, psycholog, joga, relaksacja itp.
    • luna67 Re: Kurcze, boję się:( 30.09.07, 21:26

      Przeniescie wszystkie frustracje moze na moja osobe, gdyz ja mam juz 3-jke
      dzieci i bardzo chce miec to 4-te, ale niestety od 2 lat to zyczenie sie nie
      spelnaia i chyba sie nigdy nie spelni.

      Chcialabym czwarte dzieciatko, bo;
      jest to najpiekniejsza bezinterosowna milosc pod sloncem (juz w lonie matki),
      chcialabym jeszcze raz spojrzec pierwsza na swiecie w blekitne oczeta mojego
      dziecka,
      chcialabym jeszcze raz poczuc zapach i miekkosc aksamitnego cialka,
      chcialabym jeszcze raz tulic spiewajac kolysanii do snu,
      chcialabym jeszcze raz byc swiadkiem pierwszego przebijajacego sie zabka
      chcialabym otulic moim cialem placzace, bezbronne moje dzieciatko
      chialabym jeszcze raz uslyszec chichot radosnego dzieciatka, brzmiacego jak
      najpiekniejsza melodia pod sloncem sciskajaca moje serce..., serce matki...,
      ktora wie co stracilasad((
      • dobdob0106 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 09:13
        I życzę Ci tego z całego serca .
        Ja chciałabym przynajmniej raz takiego szczęścia ale niestety nie
        jest mi dane i muszę z tym żyć.
        Jak czytam takie posty jak napisałaś, albo posty szklanej pułapki to
        się zastanawiam czy gdybym ja miała juz dziecko też bym była tak
        bezduszna , mam nadzieję że nie. Może doceńcie to co macie i
        dziękujcie Bogu za to,i okażcie trochę zrozumienia dla tych co nic
        nie mają, wszystkie mamy prawo byś załamane.
        • agusek00 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 09:34
          A ja nie mogę zrozumieć bezduszności tych osób, które tak naskakują na kobiety,
          które mają już dziecko i czekają, nieraz bardzo długo na kolejne. Nie rozumiem
          tego odmawiania im prawa do przeżywania bólu, zwiątpienia, smutku czekania. Ja
          wciąż czekam na swoje pierwsze... ale nie uważam, że mam prawo traktować moje
          czekanie za większe, ważniejsze czy coś podobnego. Takie podejście mnie bardzo
          zniesmacza. Wszystkie na tym forum czekamy na dziecko, a na które, to sprawa wtórna.
          A druga sprawa - in vitro - ja się na nie nie zdecyduję, bo tak jak katarzyna.br
          nie chcę, aby moje dziecko poczęło się w szkle. I mam prawo tak myśleć, i tak
          samo oczekuję tolerancji dla moich wyborów. Myślę, że są tu też inne kobiety,
          które myślą w ten sposób, tylko boją się to powiedzieć, bo zaraz na nie ktoś
          naskoczy.
          • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 09:39
            Myślę, że są tu też inne kobiety,
            > które myślą w ten sposób, tylko boją się to powiedzieć, bo zaraz
            na nie ktoś
            > naskoczy.


            I coś w tym jest. zawsze zastanawia mnie, dlaczego po takich postach
            jak mój, kiedy 90% osób na mnie napada, zawsze dostaję od tych 10%
            meile, i to zwykłe, normalne. Tak, jakby te osoby bały sie tu
            odezwać, zeby nie zostać zlinczowane.
            Tak, mnie chęć posiadania drugiego dziecka doprowadza do obłędu i
            mam nadzieje, zę mi się uda. Dla tych, które są w podobnej jak moja
            sytuacji, jest to cąłkiem naturalna sprawa i naturalny ból czekania.
        • dobdob0106 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 09:41
          I jeszcze jedno mi się przypomniało , nie dalej jak kilka dni temu .
          koleżanka która też długo , długo starała się o dziecko , wreszcie
          jej sie udało i dziś mała ma juz 2 latka, (wie o moim problemie)
          stwierdziała : wiesz gdybym wiedziała, że dziecko wymaga tyle
          poświęcenia to chyba bym się nie starała . Zamurowało mnie .
          Okazałam niestety swoją zazdrość i złe uczucia , których się
          wstydzę, ale których nie potrafię się wyzbyć i powiedziałam że niech
          tak nie mówi głośno bo nic nie jest stałe i niech nie wywołuje
          większych problemów. Nie życzę jej źle, wiem że ona mi też nie , ale
          nie potrafię zrozumieć, że nie widzi że ma skarb i jeszcze jej źle.
          Szklana Ty też masz ten skarb, doceniasz go , wydaje mi się że ta
          niechęć do myślących inaczej, Tobie samej nie pomaga.
      • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 09:35
        Ech, luna, nawet nie wiesz, jak Cie rozumiem...smile. Ja chyba właśnie
        dlatego tak obłędnie pragnę drugiego dziecka, aby poczuć to
        wszystko "jeszcze raz" - jak to pięknie napisałaś, aby jeszcze raz
        usłyszeć "mamonia, kocham cię tak bajdzio bajdzio". Myślę, ze każda
        z napadających tu na mnie dziewczyn po urodzeniu pierwszego dziecka
        i odczekaniu dosłownie kilku miesięcy (moze lat) zapragnie przezyc
        to wszystko raz jeszcze. I wtedy z pewnością mnie zrozumie,. Dlatego
        też, koleżankai kochane, nie zarzekajcie sie tak, ze
        chciałybyście 'tylko jedno" dziecko, bo same zobaczycie jak
        to """"wciąga"""".
        Co do Gamety i profesora... Ja wiem, ze wielu dziewczynom pomógł,
        świadczą o tym dziewczyny zaciażone w gamecie. Rozumiem wszystkie
        kobiety broniące jego i jego kliniki - szczególnie, gdy im sie
        udało. Ja również nie dałabym złego słowa powiedzieć na doktora,
        który pomógł mi zajść w ciążę z Adasiem, mimo że opinie w necie miał
        opłakane. Dla mnie był cudotwórcą i takim pozostanie. Nie udąło mu
        sie 6 kolejnych iui, ale wdzieczność za tę udaną jest tak ogromna,
        ze nie mam do niego pretensji... To on w pewnym momencie powiedział
        koniec, ja już tu nie pomogę, to on spędził z nami godziny rozmów o
        in vitro i pomógł podjąc właściwą decyzję. Dlatego rozumiem osoby,
        które bronią profesora jak lekarzasmile. Ja mam do tej kliniki jakiegoś
        pecha, albo jestem tak koszmarnie niepłodna, ze robia mi transfery
        ot tak sobie na odczepnego, zeby mieć mnie z głowy i mój przypadek
        nie zasługuje na to, by poświęcić mi choć chwilę czasu po zabiegu...
        Może po prostu mam pecha... i proszę, nie wyładowujcie sie na mnie.
        Wiem, ze frustracje z powodu niezaznanego jeszcze macierzyństwa, są
        ogromne ale wyładowujcie je na innych - nie jestem sama na tym
        forum, nie zasłużyłąm sobie aby jeszcze bardziej mnie kopać. Macie
        swoje rodziny, mężów, rodziców... ale najłatwiej jest napasc na
        kogoś tutaj - bo jest się anonimowym, nie? I najfajniej to tak
        grupowo przeciwko jednej osobie, prawda?? Boże, straszne to
        wszystko, współczuje serdecznie.
        jest na tym forum parę osób, które są mi życzliwe i rozumiejką mnie,
        dlatego nie odejdę stąd. Bardzo proszę tylko o jedno - jesli nie
        macie ochoty, nie czytajcie moich postów. Ja wole 2 odpowiedzi, ale
        konstruktywne niz cały stek zacietrzewionych osób, nie wiedzących
        już w którą stronę uderzyć, zeby sie lepiej poczuć. Nie czytajcie,
        nie odpowiadajcie i już.
        A co do transferu i jego długości to zgadzam sie, że to może mieć
        znaczenie. U mnie transfer trwał długo, bardzo długo. Był problem z
        włozeniem wziernika, z odsłonięciem szyjki, ale mozna byłoby tego
        wszystkiego uniknąć, gdybym.... choć raz została zbadana w ciagu 1,5
        miesiąca stymulacji. Wspominałam o tym, że tak reaguję na badanie
        ginekologiczne, ze miałąm inseminacje w narkozie, że naprawdę mam
        chorobę, która jest niewyleczalna i nie będzie tak łatwo. Co sie
        dowiedziałam? Że to będzie juz problem lekarza wykonujacego
        transfer. No i był. Przeżyłam to koszmarnie i na pewno nastęopnym
        razem (jeśli zostanę w tej klinice), poproszę o narkozę, bo to, co
        było za pierwszym razem zapamietam chyba do konca życiasad.Pozdrawiam
        serdecznie wszystkie dziewczyny i proszę - omijajcie moje wpisym,
        jeśli macie ochotę na mnie napasć. tak będzie łatwiej.
        • dobdob0106 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 10:34
          Szklana Ty jesteś jak polityk, kto nie ze mną , ten przeciwko mnie ,
          pewnie nie ma tu osoby która źle by Ci życzyła. Oby Ci sie udało ,
          bo zasługujesz jak każda z nas. I każda z nas pisze tu o swoich
          odzczuciach . I może pozwólmy sobie same na odrobinę złośliwości i
          tych negatywnych uczuć, bo gdzie jak nie tu są osoby które są w
          stanie nas zrozumieć. Bo wbrew niektórym wpisom wszystkie Cię
          rozumiemy i najlepiej życzymy , a że czasem jesteśmy nieznośne to
          wybacz. Trzymaj się mocno.
          • basiader Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 10:48
            Kochana, ja to wszystko wiem i dlatego siedzę tu murem i nikt mnie
            stąd nie ruszy ;0). I obrażac się też nie mam ochoty. Tylko proszę o
            zrozumienie, że mam prawo odczuwać tak jak te osoby, które czekają
            na pierwsze dziecko, mam prawo czekać, przeżywać porażki, wściekać
            sie "bez powodu", mam prawo nawet dostawać szału po nieudanych
            zabiegach, mam prawo wątpic w lekarzy, w skuteczność zabiegów,
            bo ....... jestem tylko człowiekiem i mam swoje słabości, jak
            wszyscy.
            • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 10:53
              Przepraszam , znów napisałam z innego nicku(:. Sorki, to nick kogoś
              z mojej rodziny. Zapomniałam sie wylogowaćsad.
              • julia56 A ja bym chciała mieć 01.10.07, 14:44
                drugi dom. Na Miami. Ale nie odważyłabym się tego powiedzieć przy
                bezdomnym. Z szacunku do niego.

                To tak a'propos wypowiedzi Luny. Nie wiem, czy przemyślanej.
                • ko_ma1 Re: A ja bym chciała mieć 01.10.07, 15:30
                  a no wlasnie... mnie sie tez wydaje, ze Luna nie za bardzo
                  przemyslala to co napisala...
                  Wiem, ze na pewno nie miala takiej intencji, ale ja te jej
                  wyliczanki o tym jak cudownie jest miec dziecko, tulic je i kochac
                  odebralam jak znęcanie sie nade mną... pomyslalam sobie "no tak,
                  Luna, dowal mi jeszcze..."

                  to tak jakby ktos po obiedzie opowiadal glodnemu jak to bardzo ma
                  ochote na deser bo jedzenie jest pyszne, wspaniale, fajnie zapelnia
                  zoladek i daje wiele przyjemnosci. Nie zebym komus odmawiala prawa
                  do deseru czy tez codziennego obiadu, ale takie opowiesci kierowane
                  do glodnego to dla mnie torturowanie innych...
                  • szklanapulapka2 Re: A ja bym chciała mieć 01.10.07, 15:53
                    No i chyba mam rację, zę powinno istnieć gdzieś drugie forum, takie
                    dla .... niepłodnych dzieciatych czy coś w tym stylusad. Bo my
                    faktycznie zyjemy w dwóch różnych światach - te, któe maja dzieci, i
                    czekaja na kolejne i te, które czekaja na pierwsze dziecko. Chyba
                    porozumienie miedzy nami nie jest do konca możliwe, choć nie wątpie,
                    ze życzymy sobie wzajemnie jak najlepiej. Te dziewczyny, które mają
                    juz dzieci, czekają na coś znanego, coś, co znają z własnego
                    doswiadczenia, na powtórke własnych przezyć. nie zostaniemy
                    zrozumiane przez te dziewczyny, które czekają na pierwsze dziecko i
                    ich odczucia nadzieje mogą byc (i na pewno są) zupełnie odmienne od
                    naszych. Nie ma sensu wzajemnie sie gryźć. Wszystkie wyladowałayśmy
                    tu, na forum "NIEPŁODNOŚC", bo... cos nas z tą niepłodnościa łaczy.
                    Ja, odczuwam to tak, że te kobitki, które jeszcze nie mają dzieci,
                    mają pretensje do tych, które je mają (i nieważne po ilu latach
                    leczenia), a te dziewczyny, któe wciaż czekają na swoją pierwszą
                    szansę czują sie dotknięte, że ktoś moze chcieć "więcej". Nie wiem,c
                    zy kiedys dojdziemy do porozumienia... bardzo, bardzo bym chciała.
                    Bo to forum ma swoja charyzmę, zawsze było pełne współczucia,
                    zrozumienia, zawsze było kopalnią wiedzy i azylem psychicznym dla
                    wszystkich... (a moze mnie sie tak wydaJE, bo ja tu weszłąm prawie 5
                    lat temu, kiedy czekałąm na pierwsze dziecko). Szkoda, ze tak sie to
                    wszystko poukładałosad. Może by załozyć jakieś podforum, jakiś wątek,
                    gdzie doswiadczeniami i przeżyciami wymieniałyby sie dziewczyny,
                    walczące o kolejne dziecko... Może tak błoby lepiej? Jak myślicie?
                    Luna bardzo pięknie napisała tym, dlaczego chciałaby mieć czwarte
                    dziecko i ja ją rozumiem. Sama mam jeszcze 4 zarodki i na pewno z
                    równa "furią" będę walczyła o każdy z nich (tym bardziej, że wiem,
                    ze następnego programu nie będzie - mąż już sie nie zgodzi, i
                    jeszcze 2 lata będziemy lizać rany po zaciagnietych pożyczkach).
                    Niemniej jednak rozumiem tez dziewczyny, które wypowiedzia luny
                    poczuły się dotknięte. Nie wiem, dziewczyny, moze trochę tolerancji,
                    jakiś kompromis... nie wiem. Jakoś te nasze ukłądy trzeba
                    uporządkować. Wszystkie stoimy przed podobnym problemem, czekamy na
                    to samo, łykamy te same leki, jesteśmy poddawane tym samym
                    zabiegom... Dlaczego nie mamy prawa czuć tak, jak Wy? Dlaczego nie
                    mozemy stanowic wspólnego frontu? Dlaczego nas odrzucacie?
                    • tymonka30 Re: A ja bym chciała mieć 01.10.07, 17:11
                      Proszę Agnieszko pisz w liczbie pojedynczej, bo ja się staram o
                      drugie ale nie podpisuję się pod tym. Nie czuję się odrzucona.
                      • biszkopcik11 Re: A ja bym chciała mieć 01.10.07, 17:25
                        Basiader, Maliniaq, Szklanopułapko i ile tam jeszcze wcieleń używasz
                        zgadzam się z Tymonką, ja pomimo rugich staran nie czuję się
                        odrzucona.
                        A tak dla Ciebie, to na Bocianie jest wątek Niepłodność z drugim
                        dzieckiem na pogadajmy. Może tam nie będziesz się czuła odrzucona.
                        • magdamajewski Re: A ja bym chciała mieć 01.10.07, 19:10
                          ja dodam ze nie rozumiem dlaczego tak bardzo podkreslasz ile to juz
                          sie starasz i ile pieniedzy na to wydalas. Po co to? duzo z nas
                          tutaj sie stara bardzo dlugo a leczenie kosztuje majatek, wszyscy o
                          tym wiedza.
    • milka9612 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 19:28
      Dziewczyny najpierw chce sie przywitać.Strasznie długo nie pisałam ale czytałam
      cały czas forum.Zbieram fundusze na moje pierwsze i ostatnie zarazem in vitro i
      staram sie za bardzo nie wkręcać w to wszystko.Od początku śledzę ten wątek i
      od początku aż się we mnie gotuje i niestety dziś już nie wytrzymałam.Bardzo sie
      hamuje aby nie użyć niecenzuralnych słów które aż się cisną na usta czytając
      Twój post Agnieszko!Rozpisujesz się na całego.Mam wrażenie że momentami
      próbujesz sie tłumaczyć a za chwile masz pretensje że na Ciebie napadamy.Spróbuj
      krócej a mądrze a najlepiej zmień temat.Koszmar.
    • milka9612 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 19:33
      Julia56.Ujęłaś w jednym zdaniu kwintesencje tematu.Wielkie brawa dla Ciebie a
      przede wszystkim ogromny szacunek.
    • milka9612 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 19:53
      Dobdob0106 też bardzo trafnie to ujęła,,Kto nie ze mną ten przeciwko mnie,,To
      zdanie idealnie do ciebie pasuje Agnieszko.Jak może pamiętasz życzyłam Ci
      wszystkiego dobrego i bardzo ci kibicowałam kiedy podchodziłaś do in
      vitro.Miałyśmy nawet podchodzić razem w tym samym czasie u tego samego
      dr(Sobkiewicza) .Niestety teraz mogę Ci tylko współczuć.Jesteś pozbawiona
      empatii i tu najbardziej dziwi a przede wszystkim boli.Sama walczyłaś kilka lat
      o dziecko.WYGRAŁAŚ...............Kiedy to wreszcie zrozumiesz?!
      • szklanapulapka2 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 21:13
        Rozpoczynając ten wątek, chciałam zapytać, jakie badania mogę
        wykonać we własnym zakresie, bo wiem, ze jesteście w tym
        zorientowane, natomiast w mojej klinice żadnych badań nie sugerują.
        Wywiązała sie dyskusja, kompletnie nie na temat. Zaczęłyście od
        przyczepienia sie do słówka pisaneo w cudzysłowie i użytego w
        konkretnym kontekście, którego nie czytałyście. Próbowałam sie
        bronić - czy to gniewem, czy dobrocia, tłumaczeniem, spokojną
        argumentacją lub siłą. Na Was nic nie działa. I Wy smiecie pisać, zę
        mnie brakuje empatii??????? A kim Wy jesteście? Sfrustrowanymi
        kobietami, którym się nie udało (podkreslam, ze jeszcze sie nie
        udało), wyładowującymi cąły swój żal na mnie - której sie udało.
        Miałam szczeście, cholerne szczęście, które moze sie wiecej nie
        powtórzyć. Szukałam zrozumienia, bo pamiętam, zę otrzymywałam je,
        kiedy wchodziłam na to forum po raz pierwszy kilka lat temu. Bardzo
        chciałam wierzyć, że nadal jest tutaj tak, jak było kiedyś.
        Niestety, zmieniają sie ludzie, zmieniła się i atmosfera tutaj.
        Potraficie genialnie współczuć tym, które Waszym zdaniem tego
        współczucia potrzebują. Jeśli ktoś myśli inaczej niz Wy, napadacie
        na niego z wielkim hukiem.Ja nie ganie nikogo, nie ublizam nikomu,
        ze stara sie mieć pierwsze dziecko, nie piszę bzdur w stylu, ze jego
        cierpienie z powodu porażki jest większe czy mniejsze niz moje (a
        mogłabym, bo ja doskonale wiem, co stracę, jeśli nie uda mi sie
        zajść w drugą ciażę). Uważam, ze każdy ma swój próg wrażliwości i
        każdy ma prawo reagować po swojemu. Wy, niestety, napadacie ciagle,
        jakbym była trędowata. Nieważne, co napiszę, na jaki temat... Jestem
        wrogiem, śmiertelnym wrogiem, bo mając jedno dziecko nie czuje sie
        obszarniczką i chcę mieć jeszcze jedno. Dosżło do tego, ze osoby,
        które czują inaczej i są po mojej stronie boja sie tutaj odzywać,
        nie zabierają głosu w ogólnej dyskusji. Wasza frustracja jest godna
        pożałowania. Nie wiem, jak można być tak nieczułym i nieempatycznym.
        Może jednak za pare lat, kiedy Wy wszystkie będziecie matkami, wróci
        do Was to, co teraz robicie mnie. Zabija Was nienawiść w stosunku do
        mnie, bo nie mam prawa mieć więcej dzieci, bo mój syn jest - a
        waszych dzieci JESZCZE nie ma. Współczujecie mojej rodzinie, choć
        nie macie czego. Wielokrotnie wysylałyście mnie do psychiatry, gdy
        tymczasem niejednej z Was mógłby się on bardziej przydać. Ja mam
        naprawdę wspaniałą rodzinę, której współczuć nie trzeba. Mam męża,
        wspaniałe, przecudowne dziecko, od którego milion razy dziennie
        słyszę "mamunia, wieś jak ja cię kokam? najbajdziej na wsiecie".
        Jesli uważacie, ze mimo to trzeba współczuć mojemu dziecku takiej
        matki, no to sobie współczujcie... Co mi tam, to chociaż jakieś
        dobre uczucie...
        Ja jednak starać sie będę, bez względu na Wasze słowa i jad bijacy z
        ekranu komputera. Będę walczyć, póki starczy sił i zamrożonych
        zarodków. Mam do tego prawo. Jestem w pełni świadoma, dlaczego
        walczę. Mam ukochane, najcudowniejsze pod słońcem dziecko, które
        jest dla mnie cąłym światem. Czy to tak trudno zrozumieć, ze chcę
        przeżyc to wszystko jeszcze raz? Że chcę, aby synek nie wychowywał
        sie sam? (jesli będzie, to nic sie nie stanie, ale mam prawo
        walczyć, aby nie był jedynakiem). Chcę jeszcze raz zobaczyć dwie
        kreski na teście ciażowym, chcę raz jeszcze poczuć ruchy Maleństwa w
        sobie, chcę doświadczyc mdłości po zjedzeniu głupiego jabłka, chcę
        zobaczyć cudowne, maleńkie ciałko, oczy, w których odbija sie
        wszechświat, chcę raz jeszcze widzieć, jak moje drugie dziecko
        zaczyna podnosić główkę, potem siadać, raczkować, jak przebija mu
        sie pierwszy ząbek, jak po raz pierwszy mówi "ma - ma". Chcę to
        przezyc raz jeszcze, mając przy sobie i doceniając w pełni także
        dziecko, które juz mam. Zrobię wszystko, dokumentnie wszystko, aby
        to mi sie udało. Za Wasze """"wsparcie"""" serdecznie dziękuję.
        Jeśli chcecie teraz na mnie znów napasć, to prosze uprzejmie.
        napdajcie, nakręcajcie sie wzajemnie, w końcu ta nienawisć obróci
        sie przeciwko Wam. nie zamierzam wioęcej wchodzić na ten wątek. Na
        szczęście sa osoby z tego forum, które mnie rozumieją i kontaktuja
        sie ze mna w inny sposób. I ich wsparcie z pewnościa otrzymam, choć
        na pewno nie tutaj. Żegnam.
        • biszkopcik11 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 21:43
          Żal mi Ciebie. Nadal podtrzymuję moją opinię, że potrzebujesz
          pomocy. Tylko, że chyba nie na tym forum.
        • lusiasia Re: Kurcze, boję się:( 02.10.07, 07:56
          szklana nikt ci zle nie zyczy, juz to ktos napisal, uwazam nawet ze to forum
          jest pelne empatii i wspolczucia, mysle ze wszyscy sobie wspolczujemy tak samo i
          sama jestes sobie troche winna

          jeden ma lepsza sytuacje drugi gorsza, ty akurat masz jedna z lepszych ale
          probujesz wszystkich przekonac ze wlasnie nie, ze jest tak samo...ale przeciez
          nie jest
          ja na przyklad nie moge nawet miec zarodka z in vitro ale sa tu tez osoby, ktore
          maja jeszcze gorsza sytuacje

          ja wczoraj z mezem ogladalam film gdzie kobieta (matka 2 dzieci) chciala miec
          kolejne dziecko i probowala je uzyskac dzieki in vitro, moj maz w koncu
          stwierdzil ze on jednak kobiet nie rozumie i powiedzial "przeciez ona ma dzieci"
          no wlasnie bahaterka filmu nie chciala "dziecka", ona chciala byc w ciazy i
          chciala niemowle, chciala to przezyc jeszcze raz bo wiedziala jak to smakuje i
          wciaga
          ja to bardzo dobrze rozumie, wszystkie moje kolezanki, ktore decydyja sie na 2-3
          dziecko przed wszystkim chca to ukochane dziecko do 3 roku zycia
          my bezdzietne tez tego chcemy, ja chce, mojemu mezowi zalezy jeszcze na
          posiadaniu wlasnego biologicznego dziecka, dlatego jest tak trudno, bo gdyby
          chodzilo tylko o milosc do dziecka to naprawde jest duzo dzieci, ktore
          potrzebuja milosci
          do tego tylko trudno sie przyznac a chyba byloby latwiej
    • milka9612 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 21:24
      Krzyż na drogę męczennico.
      • julia56 Cześć, Milka :) 01.10.07, 21:36
        Dawno Cię nie było. smile*
      • biszkopcik11 Re: Kurcze, boję się:( 01.10.07, 21:46
        Milka9612, zastanawialam się jak pożegnać Szklaną, ale Twoje zdanie
        podoba mi się smile
    • stopstarania Re: Kurcze, boję się:( 02.10.07, 07:45
      Witajcie. Czytam ten watek od samego poczatku. Pełno w nim jadu, braku
      tolerancji. Jak łatwo jest komus wytykac jego wady, a popatrzymy na siebie.
      Jakbym chiała przeanalizowac wypowiedź prawie każdej z was, to tez zrobiłabym z
      Was wariatki, osoby chore itp. Rzucacie sie na siebie, cos sobie nawzajem
      udowadnianie, ale przeciez nie o to chodzi. Moje zdanie jest takie. Jak w 2006
      r. siedziałam na tym forum, nie było tak złej atmosfery. A teraz to juz nie
      bende komentowac waszych zachowań. czuje niesmak. Nie chce mi sie pisać na
      forum, gdzie trzeba wazyc słowa lub uważac by nie zostac naskoczoną.
      P.S. nikomu nie zyczy sie czegos takiego "Krzyż na drogę meczennico" , nawet
      najgorszemu wrogowi!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • dobdob0106 Re: Kurcze, boję się:( 02.10.07, 07:58
        Wiecie co dziewczyny , chyba ten wątek powinnyśmy skończyć, bo same
        sobie robimy krzywdę, Może zamiast się licytować komu jest ciężej ,
        czy tym oczekującym na drugie, trzecie, czwarte dziecko czy tym
        które walczą o pierwsze załóżmy jakiś wątek " Jest mi ciężko ,
        wspomóżcie mnie dobrym słowem". Pozdrawiam.
        • stopstarania Re: Kurcze, boję się:( 02.10.07, 08:06
          popieram w 100%
      • tekla12 Re: Kurcze, boję się:( 02.10.07, 08:59
        stopstarania napisała:
        Jak w 2006
        > r. siedziałam na tym forum, nie było tak złej atmosfery.
        Chyba miałaś innego nicka. Miło by było gdybyś przypomniała ten z 2006 roku.
    • stopstarania Re: Tekla.... 02.10.07, 09:04
      Ja siedziałam, czytałam, ale nie pisałam. Mam cały czas tego samego nika. Nie
      doszukujcie sie zaraz ze jestem jakąs oszustka. Chyba nikt nie zabroni mi
      czytać. I znów zaczyna sie czepianie słówek.
      • tekla12 Re: Tekla.... 02.10.07, 09:12
        Dziękuję za informację. Będę wdzięczna za pisanie do mnie w liczbie pojedynczej.
        • stopstarania Re: Tekla.... 02.10.07, 09:23
          Przepraszam za użycie liczby mnogiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka