Dodaj do ulubionych

Komplikacje przy in vitro

10.10.07, 17:29
Niedługo zacznę przygotowania do in vitro. Moja doktor opowiedziała mi o
różnych komplikacja towarzyszących i przyznam, że zaczęłam się zdrowo bać, bo
wygląda na to, że można sobie zrujnować zdrowie.
Bardzo proszę opowiedzcie jak to może wyglądać i czy to często się zdarza.
Obserwuj wątek
    • mika805 Re: Komplikacje przy in vitro 10.10.07, 17:42
      ja miałam 2 transfery i zyję, nic szczególnego nie zauwazyłam. a co ci mówiła
      jeśli mogę wiedzieć?
      • asiulino Re: Komplikacje przy in vitro 11.10.07, 07:27
        Ja miałam jeden transfer i szczerze powiedziawszy nawet podczas stymulacji nie
        zauważyłam żadnych odstępstw od normalnego zachowania mojego organizmu w
        naturalnym cyklu.

        Oczywiście nie mam na myśli tego, że zamiast 1 pęcherzyka było ich kilkanaście,
        ale to zamierzony efekt wink i nie było to dla mnie w żaden sposób odczuwalne.
    • thorgalla Re: Komplikacje przy in vitro 11.10.07, 07:43
      Eee tam,zaraz komplikacje.
      Po wyrwaniu zęba też mogą być poważne komplikacje.
      Lekarz uprzedza bo musi ale to nie znaczy,że będą.
      Nogi do góry i powodzenia.

    • azzurrina Re: Komplikacje przy in vitro 11.10.07, 09:32
      Pewno lekarka opowiadała Ci o ryzyku hiperstymulacji?
      Rzeczywiście ono istnieje i lekarze muszą o nim powiedzieć, choćby po to, żeby
      pacjentki zwracały uwagę na objawy. Otóż w trakcie podawania leków stymulujacych
      może sie zdarzyć, ze Twój organizm "za dobrz" na nie zareaguje. Objawem jest
      produkcja nadmiernej ilości pęcherzyków a z objawów widocznych - bardzo szybkie
      zwiększanie sie obwodu brzucha, w którym zbiera sie woda. W trakcie wielu lat
      przebywania na forach i w klinikach niepłodności mogłam obserwować efekty.
      Większość hiperstymulacji jest wyłapywana w bardzo wczesnej fazie, bo w trakcie
      stymulacji co 2-3 dni bywa się na usg. Lekarz zwykle zaleci zmniejszenie dawki
      leków i picie dużej ilości wody - po kilku dniach problem masz z głowy.
      Większość dziewczyn hiperstymulację przechodzi po odstawieniu leków, po
      transferze, gdy dochodzi do zagnieżdżenia zarodka - ciąża powoduje wzrost
      poziomu hormonów. Wtedy znowu są pod kontrolą, dużo pija i rzecz przechodzi. W
      czasie moich 6 czy nawet więcej lat bywania na forach tylko kilka (2 może 3 )
      razy słyszałam o dziewczynach, które z tego powodu lądowały w szpitalu. A wtedy
      podawano chyba albuminy i wodę. I wszystkie wychodziły z tego całe, po kilku
      dniach, ze zdrowymi dziećmi. Oczywiście gdyby hiperstymulacji nie leczyć można
      umrzeć ale nigdy nie słyszałam aby do czegoś takiego doszło. W trakcie
      stymulacji i zaraz po niej jest się jednak pod ścisła opieką lekarzy i nie
      sposób przeoczyć piewszych symptomów.
      Ja przechodziłam stymulacje 3 razy i - odpukać - nic się ze mna nie działo.
      Jest jeszcze ryzyko przy narkozie (w trakcie wyjmowania jajeczek - 15 min) ale -
      jak pisały dziewczyny - równie dobrze mozna umrzeć u dentysty.
      Jeśli chodzi o leki stymulujące to niektóre są rzeczywiście leki nowe (np Gonal
      od lat 90.tych) ale mam nadzieję, że gdyby miały szkodzić na dłuższą metę to już
      by było wiadomo. Jest tylu przeciwników in vitro, że już na pewno wszyscy by o
      tym wiedzieli wink
      • monisia.nowak Re: Komplikacje przy in vitro 11.10.07, 09:59
        Faktycznie lekarka opowiadała mi o hiperstymulacji. Dziękuję Wam bardzo za
        uspokojenie mnie, bo rzeczywiście mówiła mi też, że w moim przypadku raczej
        takowa nie wystąpi ale wiecie jak to jest...
        Druga sprawa, która mnie bardzo niepokoi to to, że lekarka poinformowała mnie,
        że w związku z nieprawidłową budową macicy istnieje u mnie duże ryzyko poronienia.
        Droga azzurino i inne forumowiczki, skoro jesteś stałą bywalczynią forum (ja
        dopiero zaczynam) napisz proszę jak często spotkałaś się z wypowiedziami
        forumowiczek, które pomimo, że doszło do zapłodnienia poroniły.
        • azzurrina Re: Komplikacje przy in vitro 11.10.07, 14:36
          Miło mi, że Ci pomogłyśmy smile Naprawdę nie ma się czego bać. In vitro jest
          "upierdliwe" - trzeba robić sobie zastrzyki, traci się dużo nerwów czekając na
          wyniki, wydaje się zawsze więcej kasy niż było planowane - no ale przecież warto!
          Jeśli chodzi natomiast o to czy spotykam sie z wypowiedziami forumowiczek, które
          poroniły, to niestety tak. Ja sama po 3. stymulacji zaszłam w ciąże ale zarodek
          przestał się rozwijać w 6 tygodniu, nie pojawiło się serduszko. Wszyscy lekarze
          ( z kliniki, szpitala, gin) mówili że to niestety rzecz normalna nie spowodowana
          samym in vitro. Naturalnie też kobietom "spóźnia sie okres" i nawet nie wiedzą
          że poroniły. My po stymulacjach od razu robimy testy, poziomy hormonów i
          właściwie po kilku dniach od zagnieżdżenia już wiemy, że do niego doszło. Na
          dodatek jemy tony leków na podtrzymanie ciąży co sprawia że nawet "felerne"
          zarodki przeżywają tydzień czy dwa... Dlatego kiedy informuje się w klinice o
          ciąży prawdziwe gratulacje słyszy się tak naprawdę gdy pojawia się serduszko,
          około 6-7 tygodnia po transferze. A potem to już normalna ciąża. Poza tym
          poronienie tak wczesnej ciąży zwykle nie powoduje poważnych komplikacji - jest
          tylko bardzo dużym obciążeniem psychicznym. No ale żeby nie dramatyzować to - z
          mojego "doświadczenia forumowego" - widzę, że większość dziewczyn jak już
          zajdzie w ciążę to na dobre smile

          Jeśli chodzi o macicę - nic Ci nie pomogę, może inne dziewczyny będą mądrzejsze.
          Wiem, że bywa tu sporo kobiet z jednorożną macicą, z przegrodami macicy itd ale
          ja na ten temat nie mam pojęcia zielonego niestety. A jaki problem jest u Ciebie?
          • monisia.nowak Re: Komplikacje przy in vitro 11.10.07, 15:13
            No u mnie jest problem podwójnej macicy - dwurożnej. W rzeczywistości jest tak,
            że każda z nich jest osobno, jest w miarę prawidłowa, ma "swój" jajowód. Tylko,
            że niestety tylko jedna strona jest drożna. Poza tym z tego co mi powiedziano
            ryzyko poronienia wynika z tego, że ponieważ są dwie to automatycznie są
            mniejsze itd.
            Jeśli są dziewczyny z podobnym problemem to proszę napiszcie jak to z Wami jest .
            • oliis Re: Komplikacje przy in vitro 11.10.07, 15:34
              NIe wiem czy Ciue pociesze ale ja mam macice dwurożną a do tego niedorozwinietą i pco. Tez miałam podchodzić do invitro ale odłozyliśmy to w czasie. W marcu zaliczyłam klasyczną wpadke i też lekarze mnie nastraszyli że nie donosze ciąży że przynajmniej musze zaliczyc trzy poronienia żeby macica sie rozciągneła.Ja sie tym załamałam i postanowiłam że nie bede świadomie zachodzic w ciąże bo nie chce wiedziec z góry że nic z tego. Jak sie okazało ciaża bezproblemowa jak narzei zadnychy plamień nie wiem jak ze skurvczami bo jestem cały czas na fenoterolu jedyne co jest nie tak to moja gestoza ale ona nie ma nic wspólnego z macica dwurożną. Wiadomo że to jest jeden przypadekj z wielu i u Ciebie nie musi byc jak u mnie ale jest to optymistyczna wiadomość czego i Tobie życzesmile Da sie donosic ciąże z macica dwurożna. Tu jest forum na bociuanie o macicy dwurożnej www.nasz-bocian.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=10929&postdays=0&postorder=asc&&start=0
              • monisia.nowak Re: Komplikacje przy in vitro 11.10.07, 16:44
                Oczywiście, że mnie pocieszyłaś. Zawsze to lepiej człowiek się czuje, jesli ktoś
                z podobnymi problemami wyszedł zwycięsko.
                Dzięki Wam Drogie Forumowiczki wyszłam trochę z doła, w którym znajdowałam się
                przez ostatnie parę dni i bardziej optymistycznie podchodzę do sprawy.
                Zastanawiałam się nawet czy w ogóle próbować, tak samo mój mąż twierdził, że
                owszem chciałby ale nie za cenę mojego zdrowia. Teraz natomiast myślę, że się
                zdecyduję.
                Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz: koszty in vitro obliczono mi na około 10-11
                tysi. Czy dobrze rozumiem, że za każdym razem kiedy będę podchodzić do całej
                procedury to przyjdzie mi wybulić teką kwotę?
                • lilyan Re: Komplikacje przy in vitro 11.10.07, 18:14
                  Z tymi kosztami to nie do konca tak jest. Wszytko zależy od tego ile
                  twój organizm wyprodukuje jajeczek przy stymulacji. Jeśli kilka lub
                  kilkanaście, to te komórki, które nie zostana podane sa mrożone i
                  nastepne podejście do mrozaków to koszt rzędu 1-2 tyś w zależności
                  od kliniki.
                  Jesli jednak wyprodukujesz np 2 zarodki i oba zostana podane - nie
                  masz mrozaków, a co za tym idzie musisz przechodzić przy następnym
                  podejściu całą stymulację i płacisz znów mnóstwo kasy...
                • azzurrina Re: Komplikacje przy in vitro 12.10.07, 08:52
                  Koszty bywają rzędu 11-12 tysięcy ale np w moim wypadku były dużo większe bo
                  wolno się stymulowałam i musiałam brać maksymalne dawki gonalu i menopuru przez
                  prawie 2 tygodnie. Każdy dzień to kilka stów.
                  Dolicz jeszcze koszty badań i wizyt przed procedurą. Nam niestety zawsze
                  wychodziło 15-18 tys sad
                  Bardzo ważny jest wybór dobrej kliniki. Ja pierwsze 2 razy poszłam do AM na
                  Starynkiewicza. Wydało mi się, że jak to państwowe to pewniejsze. A i zabiegi
                  tańsze. I to był olbrzymi błąd. Za każdym razem produkowałam po 12 jajeczek a
                  podawano mi po 2 zarodki podczas gdy reszta im się nie rozwijała. Nie widziałam
                  też podanych mi zarodków... Dodatkowo dwukrotnie robili biopsję mojemu M. mimo,
                  że miał zamrożone nasienie w Białymstoku. Co z tego - klinika nie miała termosów
                  do przewożenia... Tymczasem po stymulacji w Novum podano mi 2 zarodki a 8
                  zamrożono. Wykorzystano zamrożone nasienie więc obyło się bez kolejnej biopsji.
                  A teraz, po pierwszym transferze "mrozaków" jestem w ciąży smile
                  • monisia.nowak Re: Komplikacje przy in vitro 12.10.07, 17:45
                    O matko! a ja właśnie się leczę na Starynkiewicza! I faktycznie np:do tej pory
                    przygotowywałam się do inseminacji chyba ze 4 razy a tylko raz mi ją zrobiono,
                    bo ciągle a to nie ma lekarza, a to strajk, a to pojechali na sympozjum na temat
                    niepłodności. A ja tracę cykle, nerwy i nadzieję!
                    To w takim razie oleję ich i pójdę no novum, bo faktycznie dużo słyszałam o ich
                    osiągnięciach, że mają dobre wyniki.
                    Dziękuję Wam bardzo wszystkim, że jesteście i służycie dobrą radą, bo bez tego
                    człowiek błądzi jak ślepy we mgle.
                    Kochana azzurrino, opowiedz proszę jeszcze czego mam się spodziewać lub
                    wystrzegać, tak od siebie, bo pewnie jeszcze poczytam sobie na temat novum.
                    • azzurrina Re: Komplikacje przy in vitro 12.10.07, 22:52
                      Oj, no to trafiłam!
                      Wiesz ja polubiłam dr Grzechocińską i do niej czy do Pań pielęgniarek nic nie
                      mam. Uważam tylko, że mają fatalne zaplecze.I gdyby to tylko chodziło o nerwowe
                      czekanie na usg w kolejce na dole czy fakt, że po pierwszym transferze położyli
                      mnie na sali z dziewczyną w trakcie poronienia... sad Można to przeżyć ale
                      najgorsze są braki w laboratorium. O niemożności mrożenia i przewożenia nasienia
                      już opowiadałam (niepotrzebne 2 kłucia mojego M!). Ale najgorzej, że ani mnie
                      ani w sumie 4 dziewczynom, które szły w tym samym czasie co ja na zabiegi nie
                      wyhodowano mrozaczków...a to już podejrzane. Te akurat dziewczyny nie zaszły też
                      w ciążę (no, ale może innym sie udało...). Podejrzewam, że nie opanowali jeszcze
                      techniki hodowli i mrożenia - mimo szczerych chęci.
                      Natomiast Novum to zupełnie inna zabawa. Są bardzo skuteczni ale musisz sie
                      nasatwić styl taśmowej "produkcji" i bardzo duże - w porównaniu do Starynkiewcza
                      - wydatki. Nie ma czasu na pogaduszki z lekarzem, nikt Cię nie będzie pamiętał.
                      Nawet jeśli kilka razy trafisz na tego samego lekarza, to historię Twojego
                      leczenia będzie sobie czytał z karty, gdy już u niego będziesz. Najpierw
                      dostaniesz bardzo długą listę badań - bez nich nie ma mowy o rozpoczęciu
                      procedury. Część z nich jest kosztowna. Możesz je zrobić szybko w Novum albo na
                      własną rękę - Twój wybór. Polecam Ci już teraz zapisać się do kolejki (ze
                      skierowaniem) na badanie kariotypu do IMiD. Na NFZ poczekasz z pół roku na
                      wynik. Jak zapłacisz 700 zł to tylko 2 tygodnie... Z pozostałych badań - o dziwo
                      - najbardziej dla mnie i wielu kobiet męczące jest wymaganie idealnego wyniku
                      czystosci pochwy i posiewu z szyjki macicy. Żadna inna klinika nie wymaga tak
                      dobrych wyników. Jeśli będą złe to w Novum musisz znów zapisac się na wizytę,
                      pokurowac zapisanymi lekami(tylko raz udało mi się poprosić o receptę bez wizyty
                      - na telefon), potem znów badanie i znów wizyta na której - jeśli jest ok -
                      zapada decyzja o stymulacji... A u mnie najpierw czystość była II klasy, jak
                      podkurowałam to - pierwszy i ostatni raz w życiu - pojawił się grzyb....w ten
                      sposób masz ładnych parę stów w plecy a przy okazji może opóźnić się o miesiąc
                      decyzja o rozpoczęciu protokołu...
                      Poza tym, jak w dużej korporacji - są schematy postępowania. I tak naprawdę
                      nawet jeśli na każdej wizycie trafisz do innego lekarza to nie ma to większego
                      znaczenia. Każdy z nich podobnie poprowadzi Twoją stymulację. W fazie finalnej
                      zostaniesz wysłana na ocenę jajeczek do dr Lewandowskiego i on stwierdzi czy to
                      już czy jeszcze czekamy kilka dni...
                      Wszystko dzieje się szybko, sprawnie i trochę bezosobowo. Komfort jest
                      nieporównywalny ze Starynkiewicza (oglądanie zarodków na monitorze, świetne usg,
                      pokoje z diodami udającymi gwiazdy na czarnym suficie, pachnące łazienki,
                      kwitnące drzewko pomarańczowe i drzewo oliwne w poczekalni itd - przeciwieństwo
                      Starynkiewcza) ale też za to słono płacisz. Dla mnie jednak najważniejsze, że są
                      skuteczni. A z lekarzy najmilszy, bardzo kompetentny i niezmanierowany jest moim
                      zdaniem dr Zamora. Uważaj na dr Zygler - jest ok ale trochę roztrzepana
                      (pomyliła się poważnie zapisując mi leki). Nie spodobał mi się też za bardzo dr
                      Woźniak. Tak naprawdę jednak obojętne do kogo trafisz - wszyscy mają ten sam
                      schemat działania.
                      Wiele na temat Novum poczytasz sobie na forum Nasz Bocian (wątek "novumowych
                      Karolinek" czy "porozmawiajmy o naszym icsi" albo mniej plotkarski dział "jak
                      sie leczyć"). Polecam smile
                      • lyrica Re: Komplikacje przy in vitro 13.10.07, 10:45
                        Ja właśnie zaczęłam przygotowania do INV w Novum i zanim zrobiłam całą listę
                        badań z krwi, poszłam na usg piersi. Okazało się, że mam guzek, jestem po
                        biopsji - w środę wynik. I co usłyszałam na biopsji? Czy pani bierze dużo
                        hormonów??? To co mi urosło w piersi to może być wynik wcześniejszych stymulacji
                        do inseminacji (ostatnia stymulacja Menopur, wcześniej CLO). W Novum też na
                        razie nie chcą mnie oglądać - mam przynieść wynik biopsji. To w kwestii
                        komplikacji podczas starańsad Ryzyko hiperstymulacji także mnie przeraża, a w N
                        ostatnio często się zdarzasad
                        • misia322 Re: Komplikacje przy in vitro 13.10.07, 22:32
                          witajcie wszystkie!! w zeszłym roku w kwietniu miałam icsi niestety nie
                          udanesad(( a w pazdzierniku wymacałam sobie guzek na lewej piersi.....to był
                          prawdopodobnie efekt brania hormonów.... na usg wyszedł guz i dwa torbiele...
                          potem biopsja oczywiscie w trzech miejscach.... diagnoza;zabieg operacyjny... w
                          sumie trwało to moze godz..a najwazniejsze jest to ze wynik był lepszy z
                          histopatologi niz z usg smile)na razie jest wszystko ok jestem pod stałą kontrolą..
                          no obecnie jestem 2 mies po kriosad(( i mam jeszcze dwa mrozaki do których che
                          podejsc na przełomie grudnia i stycznia ..jesli sie nie powiedzie zmieniam
                          klinike i spróbuje jeszce raz cały program i jesli sie nie powiedzie..to
                          rezygnuje bo strace całkiem zdrowie i pomysle nad adopcją .... zycze wam i sobie
                          duzo siły , zdrowia i wyrwałosci w dązeniu do celusmile)) pozdrawiam pa
                          • lusiasia Re: Komplikacje przy in vitro 14.10.07, 11:57
                            z piersiami i guzkami, torbielkami "walcze" od poczatku leczenia hormonalnego
                            mialam momografie, kilka razy usg, biopsje...
                            teraz znowu cos wyczuwam, ale podchodze do tego troche spokojniej

                            to sa skutki po leczeniu hormonalnym ( a akurat do in vitro bez tego ani rusz,
                            ale ja mialam juz przygody po iui)

                            ale mialam tez komplikcje przy in vitro, wyprodukowalam bardzo malo pecherzykow
                            i przerwalismy caly program uncertain
                            teraz czekam na to "przezyjmy to jeszcze raz" tylko mam nadzieje ze z troche
                            lepszym zakonczeniem, mam nadzieje ze chociaz dojde do punkcji i zobaczymy czy
                            powstaja zarodki...
                            • alutk-a1975 do lusiasia 14.10.07, 13:22
                              moglabys mi napisac co jest powodem wyprodukowania malej ilosci
                              pecherzykow? i dlaczego musialas przerwac program? pod koniec
                              pazdziernika zaczynam swoje pierwsze podejscie do ICSI i kazde takie
                              informacje bardzo mnie niepokoja :o(((
                              • lusiasia Re: do lusiasia 14.10.07, 15:25
                                nie chcialam cie niepokoic

                                nie wiem jaka jest przyczyna, u mnie najprawdopodobniej nie dzialal lek na
                                wyciszenie, "wysokie" fsh, zle leki stymulacji, zle dawki...

                                przerwalam bo mialam tylko 2 pecherzyki, czyli szanse na max 2 zarodki jakby
                                wszysko bylo w porzadku dalej, niestety czesto nie zapladnia sie 100% (tylko
                                okolo 70%)
                                lekarz mnie namowil ze lepiej zrobic iui niz dalej ciagnac program
                                ale iui sie i tak nie udala

                                mam nadzieje ze teraz bedzie lepiej
                      • monisia.nowak Re: Komplikacje przy in vitro 15.10.07, 08:52
                        A co spowodowało, że zdecydowałaś się na Novum? Trochę zaczęłam czytać
                        porównania Invimedu i Novum i nie bardzo wiem na co się zdecydować, ponieważ są
                        opinie zarówno złe jak i dobre.
    • niunia90 Re: Komplikacje przy in vitro 15.10.07, 12:39
      Monisia, zawsze znajdziesz opinie dobre i złe. Przypuszczam, że na
      temat każdej kliniki. Jak się uda, to jest ok, a jak nie, to opinie
      sa złe.
      Ja mam dziecko dzięki Novum. A co mnie przekonało: chyba renoma,
      doświadczenie, statystyki. Wcześniej straciłam trzy lata w
      Novomedice w Mysłowicach (nie polecam-zero profesjonalizmu!!!). A w
      Novum bardzo szybko, bo po 8 miesiącach zaszłam w ciążę. Miałam ICSI.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka