Dodaj do ulubionych

i znowu sie nie udalo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

IP: *.warszawa.ppp.tpnet.pl 24.07.01, 10:41
witam jestem zrozpaczona dzis zrobilam test wyszedl ujemny a po 15 min dostalam
okres ja juz nie moge mam dosc kiedy wkoncu zobacze te upragnione dwie
kreseczki????????? jest mi smutno i chce mi sie plakac zaczynam od poczatku juz
niedlugo beda dni .... moze tym razem sie uda?????????? pozdrawiam aneta
Obserwuj wątek
    • Gość: Ola Re: i znowu sie nie udalo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 212.244.46.* 24.07.01, 11:05
      Aneta, bardzo mi Cię szkoda, bo to samo przechodziłam. Przechodzę nadal co
      miesiąc, ale już trochę spokojniej (w drugim dniu cyklu miewam nawet dobry
      chumor!). Staraj się nabrać trochę dystansu do problemu - wiem, że to herezja
      dla Ciebie w tym momencie - ale przemyśl to i wymyśl sposób jak tego dokonać.
      Zobacz na rodziny alkoholików - czy oni się czymkolwiek w życiu przejmują,
      jedyny problem życiowy to "jak zdobyć flaszkę", a dzieci w takich rodzinach
      rodzą się "na pęczki".
    • Gość: AGA Re: i znowu sie nie udalo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 217.153.35.* 24.07.01, 11:13
      ponieważ wszyscy jedziemy na tym samym wózku, to powiem tak - każda z nas to
      przeżywa co miesiąc lub rzadziej, w zależności od swoich zabiegów, i póki co,
      chcemy czy nie, musimy nauczyć się z tym żyć; próbować się zdystansować i wziąć
      się mocno w garść; wiem, że nie jest to łatwe, ale chyba jedyne rozsądne
      wyjście, żeby nie zwariować i nie doprowadzić się do autodestrukcji. NIkomu nie
      radzę - wyluzuj się - bo wiem, że to (prawie) niemożliwe, ale możliwe jest
      chyba nabranie trochę dystansu i wówczas co miesiąc przeżywa się "po prostu"
      kolejną porażkę, taką samą jak ostatnio, a przecież po ostatniej też jakoś się
      pozbierałyśmy. Oczywiście wszystkim życzę, żeby tym następnym razem się udało,
      ale im bardziej mocno przywiążemy się do tej wielce optymistycznej myśli, tym
      gorzej nam to znosić. Pomyślmy zatem - a może następnym razem ?
      (Mądrzę się z autopsji, bo ja tak sobie próbuje tłumaczyć).
      Trzymam kciuki mała, żebyś się pozbierała i w niedługim czasie zrealizowała
      swoje wielkie marzenia.
      • Gość: Zosia Re: i znowu sie nie udalo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.BMJ.net.pl 24.07.01, 12:50
        Ja na pocieszenie dodam, że czas rzeczywiście leczy rany i do każdej okropności
        człowiek się przyzwyczaja. Najgorsze było pierwsze 1,5 roku, a teraz już jakoś
        leci. Poukładało mi się w głowie (samo, bo jak próbowałam to robić na siłę, to
        nie wychodziło), że tak już musi być, a przecież jest dobrze. Tak też się da
        żyć. Co nie znaczy,że nie czekamy na dziecko. Przestaliśmy się badać, leczyć i
        postanowiliśmy trochę przeczekać. Może się uda w między czasie, a jak nie to
        będziemy się martwić potem. Na szczęście jestem w tej komfortowej sytuacji, że
        nie muszę się spieszyć, mam 28 lat, więc nie jest tak źle.
        Życzę szybkiego osiągnięcia podobnego stanu psychicznego, Zosia
    • Gość: Ola trochę z innej beczki IP: 212.244.46.* 24.07.01, 14:39
      Wiecie co mnie ciągnie do naszego Forum... to, że tutaj zachowujemy się
      normalnie, rzeczowo, nasze problemy są dla nas wszystkich normalne, każda
      (sorry Rebas), każdy, może napisać co go boli i spotka się ze zrozumieniem. Nie
      ma zbędnej euforii, ekspresji wypowiedzi (no kurczę nie wiem jak to
      wyrazić...). Jeśli ktoś napisze, że mnie rozumie to ja wierzę, że mnie rozumie,
      w odróżnieniu do tych, którzy nam współczują, aczkolwiek nie mają tego problemu.
      Kiedy Aneta pisze o następnej swej porażce, to każda z nas próbuje jej pomóc,
      ale w ten sposób jaki przetestowała na sobie, czyli nie litując się i nie
      dawając fałszywej nadziei. Według mnie (autopsja) nic nie boli bardziej niż
      kolejna utrata nadziei. Nie raz się zastanawiałam jak długo to jeszcze
      wytrzymam, gdzie jest kres i jeśli do niego dojdę to co się ze mną stanie? I
      nadal nie znam odpowiedzi... i jeszcze jedno: nic nie wkurza mnie bardziej niż
      tekst typu: "na pewno wam się uda" lub życzenia urodzinowo-imieninowo-
      noworoczno-bożonarodzeniowo-wielkanocne "... i udanego dzidziusia". Kiedy to
      słyszę to po prostu się gotuję!
      • Gość: Aśka Re: trochę z innej beczki - riposty IP: *.pai.net.pl 24.07.01, 22:23
        Zapomniałaś, Olu, dorzucić pytania w rodzaju: "A kiedy postaracie się o
        dziecko?"
        Proponuję stworzyć ranking ripost na powyższe wścibskie pytanie, co Wy na to?
        Dzisiaj pod prysznicem wymyśliłam jedną: "A co chcesz zostać matką chrzestną
        (ojcem chrzestnym)?" To tak na rozgrzewkę, mam nadzieję, że Wasze będą
        duuuuuuużo lepsze smile
        • Gość: astra Re: trochę z innej beczki - riposty IP: *.avionmedical.com 25.07.01, 07:25
          "najlepsze" teksty pod moim adresem:
          moja Mama: no wiesz, ja w twoim wieku to już was posyłałam do szkoły

          albo; jaka szkoda że Jagódka (moja siostrzenica) nie ma rówieśników do zabawy
          moja ciotka: kto to widział żeby w tym wieku (29) nie mieć dzieci! Zobaczysz
          potem bedziesz chciała a nie będziesz mogła( o ironio!)
          Druga ciotka: oj, coś nie tyjesz a tyle już poślubie
          Pomóżcie proszę, czy musze wszystkim naokoło trąbić że po prostu nie
          mogę?????????sad(
          Nie mogę nawet w tej sprawie porozumieć sie z własną matką. Raz próbowałam się
          wynurzć a odpowiedź była taka: to twoja wina trzeba było nosić ciepłe majtki.
          To było 4 lata temu a te słowa do dzisiaj dźwięczą mi jak żywe
          Sorry, smuce więc przestaję
          A.
          • Gość: Ola Re: trochę z innej beczki - riposty IP: 212.244.46.* 25.07.01, 08:38
            Nas się już nie pytają "kiedy?" - wszyscy najbliżsi, z którymi utrzymujemy
            kontakt wiedzą. Ale wcześniej kuzynowie mojego męża (mój mąż nie ma rodzeństwa
            i z nimi trzyma jak z braćmi) przy okazji rodzinnych imprez zawsze coś na temat
            musieli powiedzieć (w formie żartów) wiec wówczas ich żony na nich napadały i
            brały mnie w obronę, że mam czas i to moja sprawa etc. Osoby "z zewnątrz"
            najczęściej myślą, że to nasz wybór - niby taka moda teraz.
            A moja mama? Właśnie zbiera kasę na moje pierwsze in vitro (ja będę płacić
            tylko za leki)... fajnie co? Też się cieszę, bo niestety w Poznaniu zabieg
            podrożał i to o 1500zł!
            • Gość: marnna Re: trochę z innej beczki - riposty IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.01, 08:51
              ja także nie potrafię poradzić sobie w takiej sytuacji. W pracy, wśród
              znajomych zawsze znajdzie się ktoś kto zada to pytanie: KIEDY? A żebym to ja
              wiedziała. W duchu sobie myślę:jak los będzie łaskawszy. Ale co odpowiadać.
              Zaczynam zastanawiać się nad tym, czy pomału nie przyzwyczajać znajomych
              (przynajmniej tych najbliższych) do całej sytuacji, ale trochę obawiam się
              tego...
          • Gość: AGA Re: trochę z innej beczki - riposty IP: 217.153.35.* 25.07.01, 09:22
            W bardzo dobry humor dzisiaj rano wprawiły mnie posty nt. pytań i ripost
            (koledzy z pokoju trochę się zdziwili z czego się tak rechoczę, ale przecież
            nie mogłam im powiedzieć). Mnie też oczywiście nie omijają głupie pytania, ale
            jak już wcześniej gdzieś pisałam, poniewaz jesteśmy 8 lat po ślubie, to moje
            otoczenie już przyzwyczaiło się do naszego stanu i te pytania są coraz rzadsze
            i coraz mniej natarczywe. Zdarza się, że będąc np. u rodziny zaczynam bawić się
            z jakimś maluchem i słyszę "no co fajny, nie chciałabyś mieć takiego ?"
            albo "no to jak się napatrzyliście to teraz już na pewno weżmiecie się do
            roboty", "no już 5 lat i nic, nie potrafią czy jak ?", ostatnio w związku z
            ciążą mojej bratowej pojawiły się nowe wątki typu "no teraz to już Agnieszka na
            pewno się pospieszy" lub skierowane do moich rodziców "teraz to już się nie
            opędzicie od wnuków". Itd, itp. Kiedyś również rodzice długo się dopytywali
            (przez pierwszy okres małżeństwa rzeczywiście nie planowaliśmy dzieci), ale od
            momentu kiedy opowiedziałam mamie, z tej strony mam pełne wsparcie.
            Mimo, że pytania są coraz rzadsze, ja jestem czasem coraz bardziej wyczerpana
            tą sytuacją i tym ukrywaniem stanu rzeczywistego, dlatego myślę, że coraz
            częściej zdarzy mi się powiedzieć "tak, mamy problemy" i po prostu uciąć
            dyskusję i przestać wymyślać inne odpowiedzi. Oczywiście będę starać się
            zachować kontolę nad tym komu i co powiem, bo niektórym to stwierdzenie
            wystarczy, a niektórzy znajdą w nim wątek sensacyjny, który z iście
            detektywistycznym zacięciem będą drążyć. TYch ostatnich łatwo rozpoznaję wśród
            otoczenia, dlatego oni będą musieli zostać tylko ze swoimi domysłami (np.
            kiedyś usłyszałam, że "my nigdy nie zdecydujemy się na dzieci, bo jesteśmy za
            wygodni" - ha, ha, ha jak ludzie mało o nas wiedzą).
            • Gość: Marta Re: trochę z innej beczki - riposty IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.01, 11:16
              Dziewczyny, a moze trzeba glosno zaczas krzyczec - nie moge miec dzieci, ale
              mozecie mi pomoc - podpiszcie list do Ministerstwa Zdrowia.
              Moze jak sie zaczniemy bardzo glosno odzywac, to okaze sie ze te 5 par wsrod
              najblizszych znajomych, ktory jakis czas temu brali slub i niby sie wlasnie
              dorabiaja, szkola, itp. powie to samo - nie mozemy, bo nikt nam nie chce pomoc.
              Nie zbieramy pieniedzy na wieksze mieszkanie, potrzebujemy ..... zl. na leki,
              diagnostyke.
              Zeby juz nie bylo tyle pytan od rodzicow, tesciow, znajmowych - tak dobrze
              zarabiacie, a niczego sie jeszcze nie dorobilisci, na co wy wydajecie tyle
              pieniedzy (ja tak ostatnio uslyszalam). Riposta byla krotka - na dziecko.
              Juz nikt nie pyta na co wydaje tyle pieniedzy. Zaczeli sie zastanawiac jak
              dlugo jeszcze moj maz i ja, ktory siedzielismy na okraglo w knajpach, kinach i
              na imprezach, bedziemy kisic sie w domu i jedyne wycieczki uskuteczniac do
              apteki i doktora.

              Oj truje dzisiaj niemozebnie. Trzymajcie sie

              • Gość: Slawka Re: trochę z innej beczki - riposty IP: 213.77.91.* 25.07.01, 12:32
                Witajcie!
                To cudowne ze mozemy sie tu wymienic pogladami, tym co nas spotyka, co boli, co
                cieszy. czyajac Wasze listy pomyslalam o moich pradziadkach, ktorzy kilkanascie
                lat starali sie o dziecko. W koncu udalo sie, gdy prababcia miala 38 lat.
                Mieszkali na wsi, wiec pomyslec co musieli przezywac i to przez tyle lat. w
                dodatku - co dla mnie byloby najgorsze - nie prowadzono wtedy zadnych badan,
                nie mogli wiedziec co im dolega. jednak sie udalo.
                Mi tez sie udalo. Tez przezywalam to co Mala. Cierpienie bylo nie do
                zniesienia. Leczylam sie jakies pol roku przed pierwszymi naszymi probami i
                potem rok prob. Co miesiac to samo, po 2-3 pierwszych miesiaczkach przestalam
                robic testy - wolalam te pieniadze przeznaczyc na badania. Juz sie nastawialm,
                ze pewnie potrwa to kilka ladnych lat i nagle, zupelnie niespodziewanie zaszalm
                w ciaze majac zreszta nie najlepsze wyniki (hormonalne). Jestem bardzo
                szczesliwa choc pojawily sie inne problemy, ale teraz mysle, ze moze dzieki
                temu, ze dalam na luz organizm odprezyl sie i wbrew temu wszystkiemu udalo sie.
                Mi potrzebny byl rok by sie wyluzowac innym jest potrzebne wiecej czasu, ale
                moze to jest jeden ze sposobow. Trzymajcie sie cieplo, wiara czyni cuda!! smile))
                • Gość: Ola Re: trochę z innej beczki - riposty IP: 212.244.46.* 25.07.01, 15:17
                  no cóż - szczęściara z Ciebie smile
                  • Gość: Anika Re: trochę z innej beczki - riposty IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.01, 10:33
                    Wczoraj miałam imieniny. I jak to w imieniny od rana do wieczora wizyty,
                    telefony, życzenia... życzenia przede wszyskim potomka. Bardzo się cieszę, że
                    tyle ludzi pamięta. Absolutnie nikogo nie posądzam o złą wolę. Ale co mam
                    powiedzieć? że niech przestaną o tym gadać bo tylko przypominają mi o
                    problemie, o którym staram się nie myśleć. Jak BARDZO TAKTOWNIE (a może nawet
                    dowcipnie) powiedzieć ludziom, których bardzo lubię a nawet kocham, że między
                    innymi z powodu życzeń nie lubię takich dni a nawet Świąt Bożego Narodzenia.
                    Poradźcie proszę, w sobotę czeka mnie ciąg dalszy.
                    • Gość: Zosia Re: trochę z innej beczki - riposty IP: *.BMJ.net.pl 27.07.01, 19:26
                      Może wywieś karteczkę na drzwiach: "Uprasza się o nieskładanie życzeń" i wystaw
                      kosz na prezenty...smile))
                    • Gość: Aśka życzenia IP: *.pai.net.pl 27.07.01, 19:28
                      Powiedz im, żeby Ci życzyli tego, czego Ci jeszcze nie życzyli smile
                      Albo zaproponuj, żeby każdy napisał na kartce, czego Ci życzy a Ty później
                      przeczytasz wink
                      A ja Ci życzę, żeby to była Twoja pierwsza impreza bez "tych" życzeń.
        • Gość: Agata Re: trochę z innej beczki - riposty IP: 213.77.49.* 30.08.01, 11:54
          Mój kochamy mąż parokrotnie "zbył" moją tesciową gdy pytała się o potomka. Oto
          2 perełki:
          Za pierwszym razem powiedział "WIdocznie za mało się Mama modli", a drugim coś
          w stylu: Ja już jestem za stary na dziecko. W moim wieku to przydałyby się
          modele od razu 18-letnie...
          Wyobraźcie sobie minę teściowej smile
          Trzymajcie się dzielnie
      • Gość: szperlik Re: trochę z innej beczki IP: *.gleeds.com.pl 17.10.01, 16:48
        Gotowanie to mało, mnie trzaska wściekła furia, podobna jak co miesiąc, kiedy
        okazuje się, że nic z tego znowu kolejny raz. Za każdym razem przy minimalnym
        spóźnieniu, o rany a może to już tym razem (nieważne, że wszystkie objawy
        nadchodzącego okresu czuję już dawno), a potem okazuje się, że nic. I za każdym
        razem daję się nabrać na naumer z testem. Obiecuję sobie zawsze, że przeczekam
        przynajmniej na tygodniowe opóźnienie. Nie wytrzymuję, robię test po dwóch-
        trzech dniach, oczywiście nic nie wychodzi, okres zaczyna się dnia następnego a
        ja znowu w czarnej rozpaczy. A znajomych włąśnie zawiadomiłąm, że nie życzę
        sobie pytań na temat kiedy będzie ten dzidziuś. Zakładam, że przyjęli do
        wiadomości. Ale poza tym każdemu życzę takiej przyjaciółki jak moja, która po
        prostu nie głąszcze mnie po główce ale mówi, "dobra, za miesiąc pogadamy". I
        próbuje znaleźć mi lekarza, który by nam pomógł i kombinuje jak by tu pomóc a
        nie tylko pocieszać. Czego i Wam wszystkim życzę

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka