Tak naprawdę tąpnęło mną, gdy przyszła ta wstrętna @ i zdałam sobie
sprawę, że to ICSI naprawdę się nie udało

((
nie wiem jak sobie poradzę, walczymy już 4 lata, długo odkładalismy
pieniądze, a in vitro miało być największą szansą i ostatnią
instancją. Mam jeszcze śnieżynki, po które muszę wrócić. Ale wiadomo
jakie są szanse przy crio. Nie wiem jak zniosę kolejne porażki i nie
wiem czy będę podchodzić do kolejnego programu. Lata lecą...nie chce
mi się żyć...