Od dziewięciu miesięcy staramy się z mężem o dziecko. Trochę zaczęło mnie to
niepokoić, poszłam do ginekologa, przebadałam się, ze mną wszystko w porządku.
Wczoraj mąż zrobił badanie nasienia- wynik: w badanym ejakulacie BRAK
PLEMNIKóW. Plazma nasienna.
No to się załamałam. Nasienie było pobrane prawidłowo, co prawda po
trzytygodniowej abstynencji (z powodu mojej choroby), ale rozumiem gdyby z
tego powodu było więcej byle jakich, zdegenerowanych- ale tak kompletne
zero????? Nie sądzę aby mógł być fałszywy wynik aż tak tragiczny...

Ginekolog wspomniał o biopsji jądra, że trzeba powtórzyć wynik. Ja mam
najczarniejsze myśli w głowie..... co robić?