Dodaj do ulubionych

nie zalamywac sie

IP: *.246.121.187.tisdip.tiscali.de 20.08.03, 20:10
Od dawna czytam to forum i wiem co wszyscy przezywaja w staraniach o swojego
upragnionego maluszka. Sama jestem a wlasciwie bylam jedna z tych ktore zyja
nadzieja na spelnienie. Mam za soba piec lat staran, mnostwo badan, lekow,
zmian lekarzy i piec inseminacji.A gdy juz chcialam dac sobie spokoj-
nastapilo to na co tyle lat czekalam - ciaza. Teraz jestem w 18 tyg. i
wlasnie wczoraj widzialam na usg jak moje malenstwo ssie paluszek.Pisze to
wszystko bo chce wam powiedziec, ze sie udaje, ze warto sie meczyc, warto
tkwic miedzy strachem przed porazka i nadzieja na spelnienie. Coda sie
zdarzaja. Najwazniejsze nie stracic nadziei i zmuszac lekarzy do robienia
solidnych badan. Warto studiowac wszystkie nowosci na ten temat. Zycze
wszystkim uczestniczkom tego forum Duzego baby- brzucha.Asia
Obserwuj wątek
    • Gość: bea14 Re: nie zalamywac sie IP: 195.187.135.* 21.08.03, 08:39
      Asiu, baaaardzo serdecznie Ci gratuluję i trzymam za Was kciuki!!! Też walczę
      już 5 lat ale jakoś bez skutku. Marzę o takim cudzie, ale póki co jakoś bez
      skutku. Powiedz proszę jaka u Was była przyczyna?
      Bea
    • Gość: kasialu Re: nie zalamywac sie IP: *.mofnet.gov.pl 21.08.03, 09:41
      Hej!
      Ja też Ci gratuluję ! Po pięciu latach starań należała Ci się nagroda. ja
      staram się od 1,5 roku z marnym skutkiem i już jestem zmeczona. Pięć lat to dla
      mnie kosmos !!!!!!!
      buziaczki
      • Gość: asia Re: nie zalamywac sie IP: *.246.97.227.tisdip.tiscali.de 25.08.03, 06:43
        Dziewczyny dziekuje za gratulacje. U mnie przyczyna "niezachodzenia" byla
        wyspka prolaktyna, torbiele na jajniku, wrogi sluz, no i nasienie meza. Niezly
        komplecik,co? Na szczescie teraz jest wszystko OK. Pozdrawiam.
    • apolka Re: nie zalamywac sie 25.08.03, 07:34
      Gratuluję i... podziwiam Cię, naprawdę (5 lat!!). Cieszę się bardzo, że Ci się
      udało, to ma duże znaczenie również dla innych dziewczyn. Ja jestem teraz na
      mniej więcej takim etapie jak Ty (u lekarza jeszcze nie byłam - jest na urlopie
      a ja... spokojnie sobie czekam) ale jak przeczytałam twój post to usta same
      rozszerzyły mi się w uśmiechu. Takie wiadomości dodają otuchy bardziej niż
      jakiekolwiek wywody lekarzy pt: "musi się udać".
      Pozdrawiam, uważaj na siebie.
      • Gość: asia Re: nie zalamywac sie IP: *.246.105.149.tisdip.tiscali.de 25.08.03, 11:02
        Naprawde dziekuje za wszystkie slowa otuchy. Trzeba przyznac, ze to forum dalo
        mi wiele cennych wiadomosci i poczucie, ze wiele jest takich dziewczyn jak ja-
        czyli "starajacych sie ". Mam tylko wrazenie, ze tym co sie udalo nie wracaja
        tutaj by pomoc innym. Opowiedziec, ze warto, ze naprawde sie udaje, ze nawet
        najbardziej baznadziejne przypadki maja szanse na spelnienie. Ja choc juz w 18
        tyg. ciazy wciaz nie moge sie nadziwic, ze to prawda, ze po tylu latach
        oczekiwan juz niedlugo zawita w naszym domu maly czlowieczek. Chyba jeszcze
        potrwa zanim to wszystko "przerobie". W moim przypadku ten ciazowy cod stal sie
        powiedzmy, w najbardziej odpowiedniej chwili bo mam juz 34 lata. Wiele
        dziewczyn tutaj jest dopiero po 20-tce wiec maja wiele wiecej szans i czasu niz
        ja. Zycze wszystkim powodzenia.A.
    • Gość: maksia Re: nie zalamywac sie IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.03, 20:59
      Szczerze gratuluję!!!
      Jak tego dokonałaś?! Mam za sobą 9 lat małżeństwa i też
      już jestem po trzydziestce. Zmęczyła mnie już ta cała
      bieganina po lekarzach i dałam za wygraną licząc w duchu
      na taki cud jaki Ciebie spotkał.
      Najgorsze jest to, że czuję się już za stara na dzieci,
      a nawet przestało mi na tym zależeć aby zostać
      mamą.Trochę to dziwne, no nie?
      • Gość: gajka Re: nie zalamywac sie IP: *.town-net.pl 25.08.03, 21:55
        Dziewczyny chcecie wiecej otuchy idzcie na to forum
        starania.gery.pl/phpBB2/index.php sa tam wspaniałe dziewczyny.
    • Gość: Asia Re: nie zalamywac sie IP: *.246.68.246.tisdip.tiscali.de 26.08.03, 10:10
      Szczerze powiedziawszy sama nie wiem jak to sie stalo. Moze chyba dlatego, ze
      nie dopuszczalam do siebie mysli,ze to juz koniec,poddaje sie. Musze wam
      powiedziec,ze na poczatku naszego malzenstwa moj maz wogole nie chcial myslec o
      dziecku. Dwa lata tlumaczen i przekonywan kosztowalo mnie zanim do niego
      dotarlo, ze na swiecie moze byc pie´knie z naszym maluszkiem. No wiec potem dwa
      lata dtaralismy sie- bez skutku. Oczywiscie lekarz do ktorego chodzilam mowil
      nam,ze mamy czas i mamy sie jeszcze postarac bez "wspomagania". Oczywiscie po
      czasie zmienilam lekarza i ten zrobil mi badania a meza wyslal do urologa.
      Wtedy okazalo sie jak nie jest rozowo. Na poczatku bylam zalamana. Nie moglam
      sie pogodzic, ze stracilam tyle czasu w bezsensownych probach. No a potem
      mialam przez pol roku bezustannie krwawienia, ktore nie daly sie znormalizowac
      i uregolowac. Ponoc moja tarczyca"zwariowala" pod wplywem stresu. Cala ta
      historia skonczyla sie pobytem w szpitalu i czyszczeniem macicy. Potem,
      wiadomo, odczekanie az sie wszystko zagoi. Potem okazalo sie, ze ciagle mam
      torbiele na jajnikach. To skutek regulowania mojego krwawienia hormonami.
      Gdy juz jakos sie to wszystko zrormalizowalo - nastapila inseminacja- udana ale
      ciaze stracilam po szesciu tyg. Potem byly jeszcze trzy nieudane. Po kazdej z
      nich mialam jak kazda z was "wzloty i upadki" wsluchiwalam sie w kazdy sygnal
      mojego ciala. Upatrywalam oznak ciezy. Ale Po negatywnych wynikach krwi i
      krotkiej rozpaczy- do razu cale swoje skupienie i sile nastawialam na myslenie
      o nastepnej probie i szansie. Nie wiem dlaczego ale przed piata inseminacja
      bylam pewna, ze tym razem sie uda. Byc moze resztkami sily wmowilam to sobie.
      Nigdy wczesniej nie bylam tak pewna powodzenia jak tym razem. No i udalo sie.
      Choc jeszcze do teraz jest to dla mnie tajemnica.
      Najbardziej cieszy mnie widok jak moj maz czyta ze mna ksiazki i
      czasopisma,grzecznie studiujac co nasz maluszek bedzie potrzebowal na "dobry
      poczatek". Dziwnym trafem okazuje sie ekspertem w wyborze dla niego wozka. Gdy
      to wszystko widze - wiem (byc moze zabrzmi to zbyt patetycznie),ze warto
      walczyc.Warto wierzyc,ze pragnienia sie spelniaja. I choc zawsze bylam z natury
      pesymistka to jesdno wiem napewno. Byc moze ta moja mala historia pomoze wam do
      dalszego "starania sie". Wszystkim wam zycze powodzenia.A.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka