Hej, czytam to forum i jestem Wami wszystkimi zachwycona. Podziwiam jakie
jesteście silne i jak pomagacie sobie nawzajem i trzymam za WAS kciuki!!!
Jestem strasznie zestresowana swoją sytuacją. Wiem od wielu lat że powinnam
jak najszybciej zacząć starać się o dziecko. Z tego całego "napędzania", że
muszę już! (kazdy jeden lekarz mi to mówił, ze jestem chora i z każdym
miesiącem tracę możliwość i wiem, ze będzie coraz gorzej z
moimi "możliwościami też ze względu na inne choroby chormonalne)
Mając świadomość i bojąc się tego, ze mogę mieć problemy z zajściem w ciąże i
potem jej utrzymaniem odrzuciłam mężczyzne mojego życia. Nie mogliśmy się
dogadać i teraz dopiero małymi kroczkami robimy postępy. Tylko, ze znowu mój
strach i pragnienie dziecka bierze górę i boję się, że znowu się przerażę i
będę chciała zostać sama. Wiem, ze łatwiej byłoby mi gdybym wiedziała, ze
moge jeszcze zaczekać i każdy dzień nie musi rozpoczynać się strachem.......
Ja wiem jedno świadomość i strach przed problemami z dzidzią przerasta mnie i
chciałabym mieć jak najwięce info na temat mojego stanu
zdrowia...........Wiem, ze mam PCO i mam do wyboru brać leki albo zrobić
laparoskopie. Okazałoby się wtedy jak bardzo źle jest........
Mam tego pecha, że praktycznie wszystkie leki mój organizm odrzuca. Wszyscy
dobrze je znoszą a ja po nich nie moge podnieść się z łóżka, więc lepszym
rozwiązaniem byłaby laparo.......
Prosze napiszcie, czy z własnego doświadczenia uważacie że warto zrobić
laparo nawet jeśli przez najbliższy rok (czy kilka miesięcy) nie będę starała
się o dzidzię....zrobić po to, zeby spać spokojnie nie ryczeć po nocach i nie
myśleć w czarnych barwach, żeby wiedzieć, czy wreszcie będę miała
owulacje....której chyba nigdy nie miałam........????????????
wiem, ze laparo starcza w zależności od kilku miesięcy do 2 lat, ale ja chcę
wiedzieć czy to wogóle jest jakieś rozwiązanie, czy mam zacząć inaczej sie
leczyć!
Zazdroszczę Wam partnerów/mężów, którzy was wspierają i są z WAMI w tym
wszystkim, rozumieją całą sytuację. Mój narzeczony (w zasadzie były) dostał
takiego kopa ode mnie ( ze strachu stwierdziłam, ze nie chcę go
unieszczęśliwiać i lepiej jak będę sama

(, że nie wiem, czy wróci.....:
(..ale mam nadzieję

)))....musi wrócić, bo jest moją największą
miłością...

)
Pozdrawiam WAS wszystkie i bacznie śledzę Wasze dwie kreseczki.........
Trzymajcie się, jesteście naprawdę cudowne!.
Julka