0.freedom
08.07.08, 20:31
Witam. Piszę na tym forum pierwszy raz, z góry dziękuję za
odpowiedzi.Staramy się z mężem o dziecko od 8 miesięcy. Byłam na
początku starań u ginekologa, który mi powiedział, że jak po poł
roku nie będzie "efektu", to trzeba robić badania. Utkwiło mi to w
głowie i po połowie roku zjawiłam się w gabinecie. Dodam, że przez
cały ten czas wyczuwałam owulację (nawet przez 3 miesiące
potwierdzałam ją testami owulacyjnymi), miałam śluz płodny i
kochaliśmy się z mężem w tym najlepszym okresie).Podczas wizyty z
USG nie wyszły żadne komplikacje- podobno wszystko wzorowo. Kazano
nam zrobić: ja: poziom progesteronu i prolaktyny po owulacji, a
mężowi spermiogram. Moje badania wyszły dobrze, ale u męża obniżona
ilość plemników. Stąd skierowanie do androloga.Przezorni jednak
powtórzylismy badanie męża, które wyszło dobre tym razem i wcale nie
wskazywało na małą ilość plemników (33 miliony/ml, ruch A i B
50%).Staraliśmy się dalej,a mąż zażywa od tego czasu zestaw
witaminek dla facetów (cynk itd.). Dziś znowu przyszla @ i znowu
rodzi się pytanie dlaczego???Powiedzcie mi, proszę czy mamy udac się
do kliniki leczenia niepłodności, czy jeszcze czekać??Czy to już
niepłodność??Co miesiąc mam czarny scenariusz przed oczami......co
jest nie tak??