Dodaj do ulubionych

Piegoosku, co słychać?

IP: *.tomaszow.mm.pl 01.10.03, 13:08
Piegoosku, odezwij się!!!! Już 2 dni jak nie pisałaś, no może wczoraj
troszeczkę, napisz co u Ciebie, jak się czujesz? Pozdrawiam i czekam na
jakiekolwiek informacje o Tobie....
Obserwuj wątek
    • piegoosek Re: Piegoosku, co słychać? 01.10.03, 13:34
      smile milo, ze pytasz smile
      ja jestem, caly czas, tylko tak w cieniu... nawet trudno powiedziec jak sie
      czuje, jestem podlamana, i nie mam juz nadzeii, chociaz wiem.. powinnam miec!
      dziekuje Ci przede wszystkim za wczorajszego esemesa wink usmiechnelam sie do
      telefonu! nie odpisalam, bo juz lezalam w lozeczku, szybko poszlam wczoraj spac wink
      musze odespac ten bol! KTOS dal mi nadzeje i potem szybko ja odebral... sad
      strasznie mi tego szkoda!
      na prawde wolalabym sie nie ludzic, wolalabym, aby sie nic nie udalo! to
      niepowodzenie dalo mi wiele do myslenia! nowe watpliwosci i obawy! mysle o innym
      lekarzu... ale musze to przemyslec!!
      caluje goraco!!
      piegoosek
      • Gość: Jola Re: Piegoosku, co słychać? IP: *.tomaszow.mm.pl 01.10.03, 17:37
        Kochany piegoosku! tak, lekarza musisz zmienić w pierwszym rzędzie, bo ten,
        nawet jeśli jest dobrym fachowcem, to kiepskim psychologiem, a nie da się
        traktować człowieka w charakterze li tylko przypadku. Człowiek to nie tylko
        ciało ale i dusza... I prawdziwy lekarz z powołania musi to wiedzieć. Nie
        wiem, być może ma on rację, być może nie. Ale nikt nie dał mu prawa do tak
        definitywnego i oschłego wyrażenia własnych myśli. Dla niego, to był po prostu
        jeszcze jeden "przypadek", który się nie powiódł, no i potraktował to,
        jako "nieudany przypadek". Tylko jest mały problem, on nie zauważył CZŁOWIEKA,
        człowieka karmionego nadzieją, którą przecież sam zasiał, w słowach " myślę,
        że nie dostanie pani okresu". Jak szybko podejmuje on decyzje i stawia
        wyroki???!!!! Tak samo łatwo "powiedziało mu się", że nie dostaniesz okresu i
        tak samo łatwo, bez badań, i tylko na podstawie Twoich wyników (które zresztą
        świadxczyły tylko na Twoją korzyść!), powiedział, że jednak nie jesteś w
        ciąży. Piegoosku kochany, naprawdę spróbuj się wyluzować, ja wiem, że to
        strasznie ciężkie, tym gorsze jak się spada "z wysokiego pieca prosto na łeb,
        dostając po drodze cegłą...". Ja prze żyłam coś podobnego w sierpniu, spóźnił
        mi się okres 8 dni, i też... szalałam już ze szczęścia. Ja, w takich chwilach
        nie chcę już dalej żyć, mam dość, buntuję się przeciwko sobie, lekarzom,
        Bogu... Bo jeśli jest, to dlaczego na to pozwala??? Czy mało pzeszłam??? (tak
        samo ja, jak i Ty, jak i inni tutaj) . A potem znów wstaje dzień, świeci
        słońce, czy pada deszcz, czas idzie do przodu. Po takiej nieprzespanej nocy,
        zapuchniętymi od płaczu oczyma patrzę rano na... mojego męża, moją Największą
        Miłość i ostoję. I czuję, jak wolniutko, krok za krokiem, obsychają łzy, a we
        mnie budzi się znów nadzieja...
        • Gość: kacha Re: Piegoosku, co s3ychać? IP: *.bumc.bu.edu 01.10.03, 18:01
          Wybacz Jolu, ale Twoje rady sa zalosne. Co tu lekarz jest winny???? Nie jest
          przeciez cudotworca? Co mial jej powiedziec? Lukrowac? Budzic plonne nadzieje?
          Dopiero potem by bylo. Wydal swoja opinie na podstawie BADAN hormonalnych,
          ktore na tak wczesnym etapie sa JEDYNYM narzedziem diagnostycznym. Wszystko
          ponizej normy, HCG nie podwoilo sie a ciagu 3 dni. No to co mial jej
          powiedziec??? No wlasnie lekarze czasami patrza na nas jak na cialo do leczenia
          i na tym sie skupiaja, a potem na dusze, ale ja tam wole najlepszego fachowca
          medycznego, ktory jest konkretny i nie lukruje tylko stawia sprawe jasno i jest
          konkretny. Stracilam 3 ciaze i w zyciu nie przyszloby mi do glowy winic
          lekarza. Wciaz jestem u tego samego i z nim zostane.
          Jak potrzebujecie leczyc dusze to nalezy udac sie do psychologa, bo to dlugi
          proces i nie ma szybkich i prostych rozwiazan, wiele rzeczy trzeba w psychice
          wyprostowac. Ja chodze na terapie, zeby leczyc dusze, a do mojego ginekologa
          zeby leczyc cialo. Wam tez polecam znalezienie dobrego terapeuty, wtedy
          comiesieczne oczekawania przestaja byc agonia i nakrecaniem sie.
          WYbaczcie, ale strasznie mnie to drazni, jak na wszystko rada "specjalistek" to
          zmiana lekarza, wszystkiemu winny lekarz, a dlaczego nie Bog, Budda, Mesaia,
          albo sila wyzsza? Lekarz i medycyna wszystkiego nie moze.
          Piegoosku, daj sobie na luz, odstaw leki, lekarzy i odwies starania na haczyk.
          Zadbaj o zdrowie psychiczne, naladuj baterie, zdystansuj sie do tego, skup sie
          na mezu, nie wiem swoim hobby, przyjaciolach, zrob szalik na drutach, zapisz
          sie na hiszpanski, namaluj obraz, uszyj zaslony, no nie wiem jakie masz talenty
          a po paru miesiacach zacznij od nowa.
          • Gość: Jola Re: Piegoosku, co s3ychać? IP: *.tomaszow.mm.pl 01.10.03, 18:06
            może i moje rady są żałosne, ale płyną prosto z serca...
    • resmi Re: Piegoosku, co słychać? 01.10.03, 19:30
      Ja jednak w 100% zgadzam sie z Jola. To co piszesz Jolu jest bardzo wartosciowe ,zawsze z wielka ciekawoscia czytam Twoje posty ,tak jak i
      Piegooska. Pozdrawiam Was wszystkie bardzo serdecznie.
    • piegoosek Re: Piegoosku, co słychać? 01.10.03, 20:10
      powiem tak: moj doktorek jest fachowcem, nie wiem jeszcze czy go zmienie!
      wybralam go wlasnie dlatego, ze jest rzeczowy i konkretny! nie chodzi mi o to,
      aby glaskal mnie po glowce i mowil, jak strasznie mu jest przykro i obiecywal,
      ze na pewno nastepnym razem sie uda!! nie, nie! generalnie nie naleze do tych
      osob, ktore siadaja, placza i uzalaja sie nad soba! o nie!! ale sa momenty,
      kiedy kazda kobieta oczekuje przynajmniej odrobiny delikatnosci! kazdy lekarz
      musi byc choc troszke psychologiem! nie mam problemow z wlasna psychika, nie
      musze dlugo sie zbierac do kupy! mam wspanialego meza i razem dajemy sobie
      sile i wiare! dzieki niemu chce mi sie rano wstawac i ciagnac wszystko dalej
      (no i dzieki Wam wink oczywiscie)! nie winie lekarza, ze mi sie nie udalo!!
      jestem daleka od tego! cos jest we mnie, co nie pozwala zadomowic sie
      zarodkowi!! i szczerze mowiac, jezeli nawet zmienie lekarza, to pewnie tylko
      dlatego, zeby sie UPEWNIC, ze jedyna droga jest in vitro (tak jak mowi moj
      doktorek)...
      droga KACHO: latwo Ci mowic, jestes juz najprawdopodobniej najtwardsza kobitka
      na tym forum!! nie wiem czy jest tu jeszcze jedna dziewczyna, ktorej wymknely
      sie juz z rak trzy aniolki! trzymaj sie cieplo!! aaa.. ja juz tez niby trzy
      razy bylam w ciazy (cztery iui, trzy razy podwyzszone hcg - wlacznie z
      ostatnim) wink
      calusy dla wszystkich!! <cmok>
      Jolu, podaj priva!
      piegoosek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka