kati-1
05.08.08, 10:13
Do wczoraj myślałam, że jestem silna, że potrafię sobie wytłumaczyć kolejną
porażkę w postaci @. Myliłam się i to jak bardzo... Po nieudanej pierwszej
iui wpadłam w taki stan w jakim jeszcze nie byłam! Wyłam jakby mi ktoś z
rodziny umarł. Nie mogłam powstrzymać potoku łez. Żal, złość na to wszystko i
pretensje do życia - takie emocje mną wczoraj targały. Dzisiaj wyglądam
okropnie - zapuchnięte, małe oczy jak u królika. Wstydzę się siedzieć w pracy
tym bardziej, ze mam styczność z ludźmi. Tak wierzyłam w inseminację.
Niepotrzebnie narobiłam sobie nadziei i teraz mam za swoje. Ach.. jak mi jest
ciężko. Wiem, że muszę wierzyć i muszę myśleć pozytywnie,ale czasem jest to
takie trudne...