groszkowa74 26.08.08, 18:29 Piszecie, ze nie jestescie gotowe do iui, in vitro i innych metod. Co wami kieruje? A wlasciwie co was powstrzymuje? Jakie macie obawy? Czy zawsze jest to religia? Dlaczego dla czesci z Was jest to krok nie do przejscia? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
free-klaudia26 Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 26.08.08, 18:35 Może na ten temat niech się wypowiedzą te ,które nie są gotowe z róznych przyczyn.Ja osobiście jestem gotowa na wszystko jedyne co mnie powstrzymuje to niestety KASA bo chętnie bym się poddała in vitro ,bo jesli chodzi o iui to mam ich juz 6 za sobą i wszystkie nieudane Religia nie wchodzi w gre! Odpowiedz Link Zgłoś
zabcia35 Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 26.08.08, 18:36 Wiesz, zastanawiałam sie nad tym wiele razy dlaczego? Chyba dlatego, że ciągle mam nadzieje, że doczekamy sie bez ingerencji z ,,zewnątrz".Nie jest to powodowane religią w moim przypadku.Po prostu jeszcze wierze, że będzie wybaczcie za to określenie nie chciałabym dotknąć żadnej z forumowiczek- ale normalnie. Dodam że jestem pełna podziwu, szacunku dla wszystkich kobiet tych które cierpliwie poddają sie tym wszystkim zabiegom i czekają z pokorą na sukces. Ja przyznaję, ze to dla mnie trudne do wyobrażenia, być może dlatego, że jestem już matką,że zachodziłam w ciążę spontanicznie gdy tego pragnęłam,a być może z innej przyczyny, której nie umiem znaleźć w tym momencie... To bardzo trudne.Bardzo Odpowiedz Link Zgłoś
groszkowa74 Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 26.08.08, 18:38 A we mnie jest cos takiego, co podpowiada mi, ze dla tego CUDU jestem w stanie zniesc wszystko. Bol, cierpienie, rozterki, wyczekiwanie. Czego i wam zycze. W pazdzierniku moja pierwsza iui. Odpowiedz Link Zgłoś
arabeska5 Re: Groszkowa74 26.08.08, 19:21 Mam nadzieję, że w październiku będziemy się wspierały. We wrześniu podchodzę do HSG, a w następnym miesiącu - IUI. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
arabeska5 Re: Groszkowa74 26.08.08, 20:03 Skąd jesteś i gdzie się leczysz ? Ja w warszawskim invimedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
arabeska5 Re: Groszkowa74 26.08.08, 20:21 Mam pytanie odnośnie HSG... w którym dniu cyklu zamierzasz robić to badanie ? Jestes juz zapisana na konkretny termin czy czekasz na @ i dopiero wtedy ? Odpowiedz Link Zgłoś
groszkowa74 Re: Groszkowa74 26.08.08, 20:54 Bede robic zaraz po @, ponoc tak najlepiej. Nie zapisalam sie jeszcze bo moj dr jest na urlopie do konca miesiaca. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Arabeska! 27.08.08, 20:39 Na Karową i na Inflancką jest bardzo łatwo się dostać, terminy za parę dni, więc jak nie masz regularnych cykli, to proponuję poczekać na pierwszy dzień @, zadzwonić i się zapisać. Tylko pamiętej, zeby zrobić przed @ posiew z kanału szyjki macicy i tak się wyrobić, zeby nie minęło mu 14 dni. Powodzenia! Jak chcesz, to pytaj, bo robiłam hsg na Karowej i iui w Invimedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
arabeska5 Re: Arabeska! 27.08.08, 21:04 Dzięki Uccellino za rady. Dzisiaj wybrałam się do Luźmedu gdzie mam abonament dolekarza któy jest andrologiem w Bielańskim i wspomniałam mu o HSG, które zaproponowano mi w Invimedzie. Powiedział, że to badanie jest inwazyjne i ze jeżeli mam regularne cykle (26-28) to mogę nie robić tego badania bo na pewno jest wszystko dobrze. Dzisiaj dostałam skierowanie na progesteron i estradiol. Powiedział, że mam słaby śluz a wręcz jego brak. Dziś 15dc, podobno nie było pęcherzyków, więc i owulacji prawdopodobnie też, no chyba że jeszcze jej nie było. Dobrze, że chociaż ten lekarz się zainteresował tematem, bo w Invimedzie to jakoś słabo. Teraz już sama nie wiem czy robić to HSG czy nie ? Ilu lekarzy tyle opinii. A Wy co myślicie Dziewczyny ? Poradźcie coś, pls. Odpowiedz Link Zgłoś
groszkowa74 Re: Arabeska! 27.08.08, 21:09 Arabeska, moze sie ja sie slabo orientuje, ale co maja regularne cykle do droznosci jajowodow?? Odpowiedz Link Zgłoś
arabeska5 Re: Arabeska! 27.08.08, 21:12 No niestety ja tego też nie wiem, a lekarza nie zapytałam, bo sądziłam, że wie co mówi. Ja chyba oszaleję. Kompletnie nie wiem, co mam robić. Odpowiedz Link Zgłoś
groszkowa74 Re: Arabeska! 27.08.08, 21:15 Ja jestem przypadkiem odosobnionym bo przeszlam operacje ginekologiczna, ale inne dziewczyny ktore sa okazami zdrowia, regularnie miesiaczkuja wrecz ksiazkowo, maja czasem niedrozne jajowody... Odpowiedz Link Zgłoś
groszkowa74 Re: Arabeska! 27.08.08, 21:17 Ja zrobilabym HSG, to daje pelen obraz. Wyklucza iui gdy sa niedrozne, skraca czas, oszczedza pieniadze. Odpowiedz Link Zgłoś
arabeska5 Re: Arabeska! 27.08.08, 21:20 Wydaje się, że moim problemem jest to że chodzę do zbyt wielu lekarzy i w ostateczności nie wiem którego słuchać. Chyba powinnam się ukierunkować na jednego i zaufać mu, ale jak to zrobić jak jedna opinia zaprzecza drugiej. Odpowiedz Link Zgłoś
arabeska5 Re: Arabeska! 27.08.08, 21:17 Dodatkowo lekarz nastraszył mnie tą inwazyjnością zabiegu. Odpowiedz Link Zgłoś
zuza1978 Re: Arabeska! 27.08.08, 21:20 Dla mnie inwazyjne to jest leczenie kanałowe zęba, ale raczej nie hsgHisteroskopia czy laparoskopia są bez wątpienia inwazyjne, ale hsg da się przeżyć. I odpowiada na kilka pytań Odpowiedz Link Zgłoś
arabeska5 Re: Arabeska! 27.08.08, 21:23 Po ostatniej wizycie w Invimedzie nastawiłam się już na to badanie i nie miałam problemu z podjęciem decyzji, tylko teraz ten mi namącił w głowie. Dodatkowo jeszcze ten brak śluzu... Nigdy faktycznie nie miałam sluzu ciągnące się jak kurze jajko, ale czułam wilgotność w "tych" i sądziłam, że to jest owu. Mierzyłam też tempkę, byłby skoki, choc nigdy ta niby "owu" nie była monitorowana. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Arabeska! 27.08.08, 21:34 > Dodatkowo jeszcze ten brak śluzu... Nigdy faktycznie nie miałam sluzu ciągnące > się jak kurze jajko, Zacznij brać wiesiołek. > Mierzyłam też tempkę, byłby skoki, choc nigdy ta niby "owu" nie była monitorowa > na. Jak jest skok, to na 99% jest owu. Nie daj się zwariować. To Twoje ciało - Ty rozumiesz je lepiej niz mądry doktor z elektronicznym aparatem. Odpowiedz Link Zgłoś
zuza1978 Re: Arabeska! 27.08.08, 21:17 no właśnie nic nie mają...Drożność należy zbadać - hsg to standardowe badanie, po prostu kolejny etap leczenia. I tak naprawdę nic strasznego - kilka minut na stole, ze trzy fotki rtg i po wszystkim No i z reguły spokój, że choć od strony anatomicznej jest OK. I zgadzam się z Uccelino - najtrudniej przejść na wyższy poziom leczenia, bo ciągle się ma nadzieję, że to będzie ten cykl,ta stymulacja, bo komuś np się udała 6 iui, komuś 8 i może spróbować jeszcze raz... Odpowiedz Link Zgłoś
groszkowa74 zacznijmy od tego... 27.08.08, 21:26 No dobra, to jakie sa powiklania po HSG?? Odpowiedz Link Zgłoś
arabeska5 Re: zacznijmy od tego... 27.08.08, 21:31 Ja nie mam pojęcia, więc czekam na wypowiedzi innych koleżanek. Choć na bocianie gdzieś przeczytałam, że dziewczynie przebito szyjkę macicy. Odpowiedz Link Zgłoś
groszkowa74 Re: zacznijmy od tego... 27.08.08, 21:36 co znalazlam... Zaletą histerosalpingografii jest zarówno to, iż cechuje się ona wysoką swoistością, a także generuje niewielkie koszty, jak również niesie niewielkie ryzyko powikłań. Swoistość badania szacowana jest no ok. 94-96% w zależności od zmiany chorobowej, co świadczy o dużej wartości metody w rozpoznawaniu lub wykluczaniu choroby. Stosunkowo niewielka ilość powikłań pojawiających się w trakcie lub po histerosalpingografii jest niewątpliwie największą zaletą tego badania. Nie wymaga ono znieczulenia ogólnego i otwarcia powłok jamy brzusznej, a więc brak ryzyka powikłań anestezjologicznych oraz chirurgicznych. Spośród nielicznych powikłań rzadko mogą pojawić się objawy uczuleniowe na środek cieniujący stosowany jako kontrast lub środki używane do znieczulenia miejscowego szyjki macicy. W przypadku braku przed badaniem wyniku wymazu czystościowego oraz mikrobiologicznego, potwierdzającego prawidłowy stan mikroflory pochwy i szyjki macicy, może dojść w przypadku istnienia stanu zapalnego do rozszerzenia się zakażenia na wyższe partie narządu rodnego. Podczas zabiegu pacjentka może odczuwać rozpierający ból brzucha, szczególnie w przypadku niedrożnych jajowodów. W związku z tym, w celu ograniczenia dyskomfortu pacjentki, przed zabiegiem podawane są środki przeciwbólowe. W nielicznych przypadkach, w trakcie badania, może dojść do przecieku środka kontrastowego do naczyń limfatycznych oraz żylnych. To z kolei może stać się przyczyną zatoru w krążeniu mózgowym lub płucnym, lecz powikłanie to jest bardziej teoretyczne, w związku z czym jego przypadki traktowane są jako kazuistyczne. Do przecieku kontrastu najczęściej dochodzi w przypadku niedrożności jajowodów, endometriozy lub nieprawidłowościach budowy narządu rodnego. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: zacznijmy od tego... 27.08.08, 21:39 > No dobra, to jakie sa powiklania po HSG?? Groszkowa, wlewasz do narządów rodnych obcą substancję - niby neutralną, ale... Ona jest pod ciśnieniem, może nawet mechanicznie podrażnić sciany macicy, jajowody. Ta substancja nastepnie rozlewa Ci się po jamie brzusznej. To raz. Po drugie o inwazyjności tego zabiegu niech świadczy to, ze można po nim plamić i to, że wymagaja od Ciebie morfologii oraz dokumentu z grupą krwi. Znaczy, że po pierwsze masz być do tego zabiegu silna i zdrowa, a po drugie czasem coś się dzieje, tak? Wprawdzie nigdy nie słyszałam o powikłaniach, ale pewnie jakieś niewielkie się zdarzają. Zreszta kryterium inwazyjności w medycynie nie sa powikłania, tylko wprowadzenie c z e g o k o l w i e k do wnętrza organizmu (zapytaj Mamę ))) - także np. ultradźwięków. Odpowiedz Link Zgłoś
groszkowa74 Uccelino... 27.08.08, 21:43 Miska, ale ja nie mowilam, ze kryterium inwazyjnosci sa powiklania. Ot tak zarzucilam temat, pytanie i sama sobie zreszta znalazlam na nie odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Uccelino... 27.08.08, 21:45 Taki klient jest najlepszy - sam się obsłużył )) Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Arabeska! 27.08.08, 21:31 > to badanie jest inwazyjne Niewątpliwie jest. > i ze jeżeli mam regularne > cykle (26-28) to mogę nie robić tego badania bo na pewno jest wszystko dobrze. Co ma piernik do wiatraka? > Dobrze, że chociaż ten lekarz się zainteresował tematem, bo w Invimedzie to > jakoś słabo. U kogo jesteś w Invimedzie? > Teraz już sama nie wiem czy robić to HSG czy nie ? Robić, robić, chyba że chcesz miec pięć nieudanych iui i zastanawiać sie po nocach, dlaczego... Odpowiedz Link Zgłoś
arabeska5 Re: Uccellino 27.08.08, 21:37 > U kogo jesteś w Invimedzie? U Niemoczyńskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Uccellino 27.08.08, 21:40 I nie całkiem zadowolona, jak widzę? Czego ci brak? Z forum kliniki wiem, że jest bardzo kontrowersyjny... Odpowiedz Link Zgłoś
arabeska5 Re: Uccellino 27.08.08, 21:50 Ogólnie jestem/byłam zadowolona. Facet jest po prostu uosobieniem spokoju, mówi bez emocji, bardzo sympatyczny, chętnie odpowiada na pytania. Tylko zastanawia mnie fakt dlaczego nie zwrócił uwagi na ten mój ewentualny brak śluzu. Ponadto byłam u niego chyba w 12dc i po WUSG stwierdził, ze owu jeszcze nie było. Teraz wiem, że szkoda, że nie zapytalam czy były widoczne jakieś pęcherzyki. Ale to wszystko chyba wynika z mojego braku wiedzy i nie zadawania szczegółowych pytań. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Uccellino 27.08.08, 21:56 > Tylko zastanawia mnie fakt dlaczego nie zwrócił uwagi na ten mój ewentualny bra > k > śluzu. Bo to pewnie nie jest problemem ) Nie z każdej kobity leje sie litrami )) > nie zadawania > szczegółowych pytań. To zadawaj, Kochana, od nastepnego razu, zadawaj! Na wizytę z notesikiem i wywiad z lekarzem )) Albo niech partner pyta, jak Ty jesteś za bardzo podekscytowana. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka.online Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 26.08.08, 18:54 Groszkowa my się znamy )) 1. jestem na tak a jesteśmy oboje katolikami, ale nie praktykującymi (ślub kościelny, ale nie latam co tydzień do kościoła itp.) 2. nigdy nie byłam w ciąży ani z mężem nie mamy dzieci (tzn. każde z innych związków) 3. pragnę być w ciąży, czuć dziecko (choć nie wiem jak przeżyję poród 4. chcę dziecka naszego biologicznego (moje jajo jego plemnik) więc na dzień dzisiejszy nie chodzi o to, aby być po prostu mamą (tzn. na dzień dzisiejszy adopcja nie wchodzi w grę) 5. medycyna niekonwencjonalna nie pomogła (nie będę się wypowiadać, nawet na PMG) 6. wiem, że oboje mamy (jak dla mnie) poważne problemy zdrowotne a tzw. leczenie to wielka loteria 7. na ten moment adopcja byłaby jedynie "lekiem na całe zło" 8. na dzień dzisiejszy nie wiem czy potrafiłabym kochać adoptowane dziecko 9. jestem już na tym etapie, że widzę iż na naturalne amory nie ma szans 10. zaczynam chodzić do kliniki bez emocji (robię co trzeba bo tak musi być, zaczynam się nie przejmować tym, że przychodnie to niemal fabryki tzn. kilka osób przyjmowanych na raz) 11. dojrzałam do tego, aby zrobić pierwszą IUI (szczegóły znasz) 12. wiem, że jak nie wyjdzie to zrobię kolejne (nie tylko w jednej klinice) 13. in vitro to ostateczność - nie mówię nie (ale kwestia kasy, zarodki to inny temat) 14. nie ma co liczyć, że się zrobi samo a chcę mieć siły jeszcze dla wnuków więc nie ma na co czekać (mam już 29 lat) 15. chciałabym mieć dwoje dzieci Mam nadzieję, że nikogo nie obraziłam. To jedynie moja opinia. Do wszystkiego trzeba dojrzeć i po kolei przejść a IUI to często etap przechodni do in vitro (emocje, procedura itp.) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
groszkowa74 Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 26.08.08, 18:58 Biedronko ladnie napisalas, mamy bardzo zblizone poglady, emocje rowniez w tym temacie. Ja tylko i az...kilka lat wiecej i przejscia wieksze za soba. PS. Trzymam kciuki za Twoja iui, oby byla pierwsza celna! Odpowiedz Link Zgłoś
zabcia35 Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 26.08.08, 19:00 Myślę, ze w każdej z nas jest determinacja, poczucie że cel uświęca środki i że zniesiemy wszystko by doświadczyć tego cudu. Tak. Tylko każda z nas ma swoją inną historię. I to ona sprawia, że widzimy to tak a nie inaczej. Po prostu przez pryzmat własnych doświadczeń. Myślę, ze gdybym oczekiwała pierwszego dziecka, ba! jestem pewna czułabym to zupełnie inaczej, dawno byłabym po inseminacji, in vitro itd. Mnie ciągle towarzyszy nadzieja, że się uda, tak jak kiedyś Odpowiedz Link Zgłoś
groszkowa74 Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 26.08.08, 22:37 Jak kasa to zaden problem w sensie zycia w zgodzie ze soba. Raczej mialam na mysli walke z wlasnym ego. Odpowiedz Link Zgłoś
dagmara-k Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 26.08.08, 22:58 no to ja dlugo sie zastanawialam i rozpaczalam, ze zostaje nam tylko icsi. nie jestem religijna, maz jest wrecz antyreligijny. kasa jest powodem czekania dlugo na pierwsze podejscie, ale poza kasa byl moj opor. boje sie porazki, bo wiem, ze na drugie podejscie bede znow czekala rok, moze dwa zanim znow uzbieramy taka sume pieniedzy i ze za drugim razem bede sie jeszcze bardziej bala porazki. a moze wpadne w wir loterii, ze po jednym neiudanym koniecznie zaraz drugie, trzecie... jednak pierwsze moje watpliwosci dotyczyly zarodkow. moze bedzie ich tak malo, ze bede miala malenkie szanse i moje rozterki okaza sie bez sensu. a jak bedzie ich wiecej niz myslimy? urodze dziecko, drugie, a zostana zarodki, to co wtedy? wiem jakie sa realnie szanse i jakie sa szanse mrozakow, a jednak pozostaje mysl, co zrobimy z tymi, ktore pozostana (jesli). i to jest moj najwiekszy problem w icsi. probuje jednak, bo moze mam za wielkie nadzieje co do tych, ktore ze mna zostana. nic nie da sie tu przewidziec. Odpowiedz Link Zgłoś
biedronka.online Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 27.08.08, 07:34 Dagmara Masz rację. Najpierw człowiek się modli aby pęcherzyki urosły, potem aby za szybko nie rosły, potem aby za szybko nie pękły, później aby pękły, potem nerwy a czy jajo było dobre (a to jedynie można już sprawdzić będąc na etapie invitro, jeśli się nie mylę). Co do zarodków to też miałabym takie myśli. Wiem, że musi być porządna stymulacja aby nie zabrakło komórek ale od pobrania do zapłodnienia i transferu niestety długa droga. I nie wszystkie są dobre i się nadają. Nie mam nic przeciw metodom art. i uważam, że wszystko dla ludzi. Tylko źle bym się czuła (w przypadku jakby szybko się udało) co z tymi, których nie potrzebuję. To tak jak bym wyrzuciła własne dzieci... Póki co będę próbować innych rozwiązań a in vitro choć u nas chyba IVM lub IMSI to ostateczność za kilka lat... Pozdrawiam Was wszystkie i życzę dobrych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
dagmara-k Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 27.08.08, 08:44 mi chyba o tyle latwiej, ze nie mam innych propozycji jak icsi lub cud pierwsze statystycznie rzecz biorac dziala, drugie niekoniecznie nie mysle w kategoriach "wyrzucania dzieci", mysle w kategoriach przechowywania lub oddawania. mam jakies parcie na to, zeby nigdy nie korzystac z komorek dawcow i nigdy nie byc dawca. nerka, watroba - bez problemu, nawet chetnie, ale komorka jajowa.... tu juz mnie dlawi gardlo. Odpowiedz Link Zgłoś
zuza1978 Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 27.08.08, 10:23 W moim przypadku przystąpienie do iui nie było właściwie żadnym problemem, od początku nie nastawiałam się, że może się udać. I słusznie. 7 bezowocnych prób. Ale mimo to przed rozpoczęciem procedury powstrzymywała mnie myśl, że może jednak uda się "naturalnie". Nie względy religijne (choć jestem tzw. praktykującym katolikiem), ani na szczęście wzgledy finansowe, tylko taka naiwna nadzieja, że zdarzy się cud. Takie niespodziewane dwie kreski, o których czasem się czyta. Cud się nie zdarzył i już nie ma szans się zdarzyć. Pojawiły się za to torbiele i aż do rozpoczęcia programu jestem na antykach. Natura zdecydowała za mnie - w październiku in vitro. Własciwie nie boje się ani stymulacji, ani punkcji ani narkozy. Myślę, że po hsg, laparo i gonadotropinach do iui zniosę całą resztę. Nie wiem, jak tylko zniosę porażkę. Bo przecież chcę być matką... Odpowiedz Link Zgłoś
lusiasia Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 27.08.08, 18:07 mnie zawsze powstrzymywaly przed dzialaniem leki i porazka, tzn ze biore leki i sobie szkodze i do tego cierpie bo nic z tego nie ma czyli robie na marne wszystko teraz zaczynam dorastac do 3 in vitro, szanse mam bardzo male moze nawet zadne, moge wziac leki i nie wyprodukowac zadnej komorki, ale bez ryzyka czlowiek nic nie ma a my bez leczenia / prob nie bedziemy mieli dziecka na 200% jesli ktos mowi ze dzieci nie sa najwazniejsze, to niech mi powie co jest ? jesli jest zdrowie to prawde mowiac nie ma rzeczy wazniejszych...dlatego zbieram sily do walki Odpowiedz Link Zgłoś
groszkowa74 do lusiasia 27.08.08, 22:56 Zbieraj sily do walki! Zrobimy to razem Wszystkie dzieci nasze sa. Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 27.08.08, 20:42 > jak bedzie ich wiecej niz myslimy? urodze dziecko, drugie, a zostana zarodki, t > o > co wtedy? Kochana, urodzisz trzecie, albo zostaniesz dawczynią, nie bój bidy :- ))) Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 27.08.08, 21:00 Aha, nie chcesz być dawczynią... No tak, to indywidualna sprawa, ja na przykład bardzo bym chciała, ale ja mam ogólne tendencje do zbawiania świata. No to nie ma wyjścia - bedziesz musiała poddawać się transferom aż do zużycia ostatniego mrozaka. I obyś miała dużo dzieci )) Odpowiedz Link Zgłoś
dagmara-k Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 27.08.08, 22:16 to wyraznie napisalam, ze problemem dla mnie jest bycie dawczynia Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 27.08.08, 22:17 Doczytałam potem, nie gniewaj )) Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 27.08.08, 20:24 Dla mnie sięgnięcie po art to była kwestia zmiany tożsamości, przyznania się do pewnego rodzaju klęski. To była porażka mojego od lat mega zdrowego trybu życia. Dlatego biłam się z myslami. Poza tym ogólnie nie ufam zachodniej medycynie, uważam, ze wiele spraw rozwiązuje radykalnie, tam gdzie można by tylko łagodnie optymalizować działanie organizmu. For every ill there's a pill... Nie lubię tego. Zawsze szukam czegoś zamiast pill. Dlatego oddanie się w ręce zachodnich lekarzy, którzy potrafią działać tylko za pomocą zabiegów high tech było trudne. Brakowało mi w tym respektu dla duchowości. Ale znasz moją drogę - wiesz, że równocześnie z podejściem do art rozpoczęłam pielgrzymowanie po azjatyckich lekarzach, akupunkturę. I tego potrzebowałam, żeby nie dać się zwariować. Żeby czuć, że robię coś dla siebie, a nie tylko za wszelką cenę zachodzę w ciążę... Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 27.08.08, 20:32 No i dochodzi jeszcze jedno ciekawe zjawisko. Pewnie wiele dziewczyn zgodzi się ze mną, że niepłodność jest jak hazard. Za każdym razem myslisz, że jak zagrasz jeszcze ten jeden jedyny raz, to własnie się uda. Żeby podejść do art, trzeba sobie powiedzieć: OK, może własnie tym razem by się udało, ale to już nieważne. Pewnie w tym aspekcie łatwiej mają pary o bardzo kiepskich rokowaniach - nie bardzo mają na co liczyć... Odpowiedz Link Zgłoś
blutorange Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 28.08.08, 11:48 Wiesz, ja też kiedyś myślałam, że nigdy się nie zdecyduję na takie metody. To był dla mnie jakiś kosmos. Nie kierowałam się absolutnie względami religijnymi, raczej obawiałam się, że coś będzie nie tak - jakieś powikłania po stymulacji hormonami, uszkodzenia genetyczne dziecka itp. Wyczytałam gdzieś swego czasu, że nie wiadomo, jakie tak naprawdę są długofalowe skutki dla zdrowia dzieci poczętych w ten sposób, jako że metody art stosuje się od jakichś 30 lat. Bałam się tego, że los kiedyś może ukarać mnie za chęć oszukania natury (tak to sobie wtedy tłumaczyłam) i byłam przekonana, że jeśli nie będzie mi dane mieć dziecka w naturalny sposób, to pogodzę się z tym lub zdecyduję na adopcję. Wtedy jeszcze wydawało mi się, że zajście w ciążę jest banalnie proste - jak będę chciała, to zajdę bez problemu - byłam zdrowa jak koń, więc tak naprawdę problem niepłodności wydawał się w moim przypadku czysto teoretyczny. Teraz, kiedy okazuje się, że jednak natura nie jest dla mnie tak łaskawa, jak mi się wydawało, doszłam do wniosku, że pomimo różnych obaw jestem na tyle zdeterminowana, by skorzystać ze wszystkich dostępnych metod, by mieć dziecko. Pewnie, że obawiam się bólu, rozczarowań, bariery finansowej, ale uważam, że warto przez to wszystko przejść, choćby po to, by mieć czyste sumienie, że zrobiłam wszystko, co się dało. Z pewnością na zmianę mojej postawy wpłynął wiek - zdałam sobie sprawę, że naprawdę nie mam już na co czekać i trzeba działać Uświadomiłam sobie, że naprawdę bardzo pragnę dziecka i jestem w stanie zrobić bardzo dużo, by je mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
free-klaudia26 Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 28.08.08, 13:37 Mądrze napisane! A te ostatnie słowa: warto przez to wszystko przejść, choćby po to, by mieć czyste sumienie, że > zrobiłam wszystko, co się dało. To tak jakbym słysza siebie,nie żałuję niczego - czasu oczekiwania,pieniędzy,tych nerw i wogóle.Chociaż nie ma efektu to i tak dałam z siebie wszystko! Odpowiedz Link Zgłoś
uccellino Re: Gotowosc, dojrzalosc do ART 28.08.08, 18:18 > byłam przekonana, że jeśli nie będzie mi dane mieć dziecka > w naturalny sposób, to pogodzę się z tym lub zdecyduję na adopcję. To ja dwa lata temu ) Co ja mówię? Jeszcze rok temu! Moje doświadczenie jest takie, że im dalej w las, tym więcej drzew. Najpierw myślałam, że w ogóle nie będziemy się badać - nie to nie, trudno, adopcja albo przerabiamy trzeci pokój na gabinet. Potem: no dobra, to tylko podstawowe badania. Jak podstawowe są dobre, to bierze ciekawość, co jeszcze? Wciągasz się... I tak dalej... Kiedy podchodziłam do iui byłam już na takim etapie, że miałam zaplanowane 4 iui i 1 ivf (kiedyś dla mnie niewyobrażalne - ciąża za wszelką cenę, igranie z losem, lepiej inaczej wydac te pieniądze...). Tyle że równolegle chciałam rozpocząć procedurę adopcyjną. Ale to wynika z tego, że dla mnie adopcja nigdy nie była wyborem "zamiast" tylko czyms tak ważnym, że nadal pragnęłabym jej obok rodzonych dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś