Dodaj do ulubionych

Dziewczyny, błagam, pomóżcie!!!!

IP: *.tomaszow.mm.pl 11.10.03, 08:11
Dziewczyny, proszę poradźcie co robić! Pisałam już do Was ale mój post chyba
zginął gdzieś, pozostał niezauważony, tylko jedna dziewczyna odpowiedziała,
a to dla mnie bardzo ważne! Miałam robione inseminacje w środę i czwartek
(dzięki za trzymanie kiciuków!). Okazało się że po stymulacji clo (3x1) był
tylko 1 pęcherzyk. Nie chciałam robić zabiegu bo wiem, że są niewielkie
szanse, ale trudno, lekarz powiedział, że szkoda jajeczka bo duże, ładne,
25mm. Ale TYLKO JEDNO. gdyby ta inseminacja się nie powiodła, to mam
alternatywę: albo zastrzyki z menogonu (wtedy stymulacja odbywałaby się w
następujący sposób: clo 2-6dc., 6,8,10 po 2 ampułki menogonu, 13,14dc
inseminacje (po monitoringu oczywiście), 16-25 dc. luteina), albo
laparoskopia. Panicznie boję się laparoskopii, nacinania jajników itp.
Najbardziej przeraża mnie fakt rozintubowywania, wyciąganiatej rury z
gardła, bo to się robi podobno już po przebudzeniu. Dziewczyny, błagam,
pomóżcie, co mam robić???????????
Obserwuj wątek
    • Gość: Jola Re: Dziewczyny, błagam, pomóżcie!!!! IP: *.tomaszow.mm.pl 11.10.03, 08:14
      zapomniałam jeszcze zaznaczyć, że jestem po hsg, oba jajowody mam drożne.
      • beata5555 Re: Dziewczyny, błagam, pomóżcie!!!! 11.10.03, 09:36
        wiesz miałam dwa zabiegi na ogólnym znieczuleniu i w ani jednym nie pamiętam
        tego momętu, rura ta jest wyciągana po przebudzeniu z narkozy ale organizm
        jest tak słaby że zasypia się odrazu i śpi jeszcze ok godzinki.Tak
        przynajmniej było w moim przypadku.
        Ja za miesiąc idę na laparoskopie, będzie mi ją robił mój lekarz prowadzący i
        dlatego jestem spokojna.
    • mamadwojga Re: Dziewczyny, błagam, pomóżcie!!!! 11.10.03, 09:01
      Cześć Jolu, nie znam się co prawda na inseminacjach i związanych z
      tym "przyjemnościach" ale miałam w życiu trzy operacje z intubowaniem i wiem
      że to nic strasznego. Po operacji i tak jesteś właściwie nieprzytomna więc nie
      wiesz czy wyciągają ci z gardła rurę czy nie. Jeśli boisz się tylko tego to
      zapomnij i nie myśl o tym bo ja się z Twojego postu dowiedziałam że robią to
      po przebudzeniu. NIGDY nic nie czułam. A co do innych rzeczy to trzymam kciuki
      baaaardzo mocno, bo komu jak komu ale kobiecie o takim dużym serduszku to
      dzidziuś się w życiu należy i to nie jeden. Pozdrawiam, Gosia
      • Gość: Jola Re:do mamadwojga IP: *.tomaszow.mm.pl 11.10.03, 09:14
        Gosiu, czy Ty masz ochotę żeby te Twoje Szczęścia kiedyś się rozchorowały????
        Przecież one są takie śliczne, że mało brakuje, a ktoś (na czele ze mną)
        mógłby je uroczyć... Są cudowne, naprawdę. Cieszę się Twoim szczęściem i
        takich cudownych dzieciaczków, życzę wszystkim na tym forum. Ucałuj obydwoje w
        nosek od cioci Joli.Pozdrawiam i dzięki za słowa otuchy....
        • virtualka Nic nie pamiętam... 11.10.03, 18:32
          Ja miałam laparoskopię i właśnie teraz się dowiedziałam,że miałam jakąś
          rurę,naprawdę nic nie pamiętam.A może nie wszyscy ją mają,bo chyba by mnie
          chociaż gardło bolało,a mnie zupełnie nic...Laparoskopia to nic strasznego,choć
          dla mnie to był zabieg,podczas którego moje maleństwo poszło do nieba.Pocieszam
          się,ze i tak nie miało szans,bo była to ciąża pozamaciczna...Mam nadzieję,ze
          następnym razem będę miała dużo więcej szczęścia,czego i Wam,z całego
          serca,życzę!!!
    • Gość: sylwiakrol Re: Dziewczyny, błagam, pomóżcie!!!! IP: *.vline.pl / 172.16.3.* 11.10.03, 23:40
      Jolu, ja już Ci raz pisałam, ale jeszcze raz powtórzę bo nie wiedziałam że tak
      tego rozintubowywania się boisz - naprawdę nie masz się czego bać! Ja też tego
      nie pamiętałam. Ty mi o tym przypomniałaś. Ty w tym momencie masz odlot i
      wszystko Ci obojętne. Intubowanie jest konieczne bo w trakcie zabiegu podaje
      się środki zwiotczające mięśnie i powietrze wtłacza maszyna. Chodzi o to żeby
      mięśnie brzucha się nie poruszały. Natomiast po zabiegu gdy środki
      zwiątczające przestają działać lekarze czekają aż organizm podejmie
      samodzielne oddychanie i gdy podejmie to wtedy wyciągają rurę i jednocześnie
      wybudzają i marudzą tak jak mi żeby oddychać.
      Ja akurat sobie to przypomniałam, ale przy drugiej laparo wogóle nic nie
      pamiętam, ani tej rury ani wybudzania,nic. Obudziłam się dopiero na sali. I u
      Ciebie też tak może być. I nie wyobrażaj sobie, że na żywca będą Ci wyciągali
      długą rurę, Ty może jeszcze będziesz się ksztusić albo inne przyjemności. Nic
      podobnego.
      Jak tak bardzo się boisz to może uprzedź lekarza żeby usunął tą rurę jeszcze
      jak będziesz pod pełną narkozą a nie na granicy wybudzenia. Może to Cię trochę
      uspokoi.
      • Gość: Jola Re: do sylwikrool IP: *.tomaszow.mm.pl 12.10.03, 09:33
        Sylwia, dzięki za słowa otuchy, ja z natury jestem panikarą, a wszystkie
        przyjemności związane z "duszeniem się", z wyciąganiem czegoś z gardła
        przeżyłam już jako niemowlę. Wtedy przeszłam szereg operacji, leżałam bardzo
        długo w inkubatorze (3 miesiące) i ten uraz pozostał. Boję się zamkniętych
        przestrzeni, panikuję kiedy tylko odrobinkę zabraknie mi powietrza, tracę
        przytomność, jeśli ktoś nawet przypadkiem zamknie mnie w jakimś ciasnym
        pomieszczeniu (a nie daj Panie Boże w ciemnym) i nic już na to nie poradzę.
        Jako dziecko byłam z mamą w tej sprawie u lekarza i pani doktor powiedziała,
        że to uraz z dzieciństwa. Wtedy wyjmowali mnie z inkubatora, i patrzyli ile
        czasu mogę oddychać sama, a kiedy robiłam się sina, to wkładali z powrotem w
        inkubator. Wiem, że to może temat nie na to forum, ale chciałam wytłumaczyć,
        dlaczego tak bardzo się boję. Rozmawiałam z lekarzem na temat wyjęcia tej rury
        w stanie narkozy, ale powiedział, że to niemożliwe własnie ze względu na to,
        co napisałaś, że organizm sam musi podjąć oddychanie. Ja cały czas mam
        wrażenie, że powtórzy się sytuacja z dzieciństwa, że nie będę mogła sama
        nabrać powietrza, że się uduszę. Ale Twoje słowa działają jak balsam naprawdę,
        dziękuję z całego serca!!! Jak czytam to, co piszesz i to, co piszą tu inne
        dziewczyny, to aż chce mi się "na skrzydłach" lecieć na salę operacyjną. I,
        kto wie???.... A napisz mi, jeśli możesz, co radziłabyś mi podjąć najpierw,
        skoro w ogóle mam taką alternatywę: czy leczenie monogonem (nie ukrywam, że to
        środek bardzo drogi-300zł + inseminacja-500, to razem 800), czy od razu lecieć
        na laparoskopię?
        • Gość: sylwiakrol Re: do sylwikrool IP: *.vline.pl / 172.16.3.* 12.10.03, 10:31
          Gość portalu: Jola napisał(a):

          > Sylwia, dzięki za słowa otuchy, ja z natury jestem panikarą, a wszystkie
          > przyjemności związane z "duszeniem się", z wyciąganiem czegoś z gardła
          > przeżyłam już jako niemowlę. Wtedy przeszłam szereg operacji, leżałam bardzo
          > długo w inkubatorze (3 miesiące) i ten uraz pozostał. Boję się zamkniętych
          > przestrzeni, panikuję kiedy tylko odrobinkę zabraknie mi powietrza, tracę
          > przytomność, jeśli ktoś nawet przypadkiem zamknie mnie w jakimś ciasnym
          > pomieszczeniu (a nie daj Panie Boże w ciemnym) i nic już na to nie poradzę.
          > Jako dziecko byłam z mamą w tej sprawie u lekarza i pani doktor powiedziała,
          > że to uraz z dzieciństwa. Wtedy wyjmowali mnie z inkubatora, i patrzyli ile
          > czasu mogę oddychać sama, a kiedy robiłam się sina, to wkładali z powrotem w
          > inkubator. Wiem, że to może temat nie na to forum, ale chciałam wytłumaczyć,
          > dlaczego tak bardzo się boję. Rozmawiałam z lekarzem na temat wyjęcia tej
          rury
          > w stanie narkozy, ale powiedział, że to niemożliwe własnie ze względu na to,
          > co napisałaś, że organizm sam musi podjąć oddychanie. Ja cały czas mam
          > wrażenie, że powtórzy się sytuacja z dzieciństwa, że nie będę mogła sama
          > nabrać powietrza, że się uduszę. Ale Twoje słowa działają jak balsam
          naprawdę,
          > dziękuję z całego serca!!! Jak czytam to, co piszesz i to, co piszą tu inne
          > dziewczyny, to aż chce mi się "na skrzydłach" lecieć na salę operacyjną. I,
          > kto wie???.... A napisz mi, jeśli możesz, co radziłabyś mi podjąć najpierw,
          > skoro w ogóle mam taką alternatywę: czy leczenie monogonem (nie ukrywam, że
          to
          > środek bardzo drogi-300zł + inseminacja-500, to razem 800), czy od razu
          lecieć
          > na laparoskopię?

          Hej!
          Bardzo się cieszę ,że moje słowa choć trochę Ci pomagają.
          Ja też nie lubię małych i ciasnych pomieszczeń. Swego czasu spanikowałam w
          solarium wyobraź sobie. Tylko to było bardzo dawno temu kiedy jeszcze solaria
          nie były takie popularne i to pani obsługiwała łóżko i otwierała już po
          opalaniu. Więc ja oczywiście wyobrażałam sobie że o mnie zapomniała bo kiedyś
          trzeba było leżeć po pół godziny i dłużej a mi się tak dłużyło.......Nie
          lubiłam też nigdy jak ktoś w zabawie zakrywał mnie kołdrą czy zamykał w
          szafie. Od razu brakowało mi powietrza.
          I powiem Ci, że od czasu tego wstrząsu po HSG to już wogóle mam fioła na
          punkcie duszenia. Ciągle się boję, że na coś jestem uczulona chociaż teraz
          jest już z tym dużo lepiej. Na początku bałam się nawet jeść jakieś nowe
          potrawy, teraz już tylko nowe leki. A wiesz co przeżywałam jak musiałam brać
          zastrzyki jak leczyłam niepłodność? Już widziałam jak się duszę.
          Nie wyobrażam sobie np.gastroskopii kiedy człowiek jak spanikuje to naprawdę
          się dusi.
          Także rozumiem Ciebie bardzo dobrze chociaż w dziecińswie nie miałam takich
          przeżyć jak Ty.
          A co do Twoich leków to ja takimi się nie leczyłam i nie wiem dokładnie co Ci
          jest, ale jeżeli nie wiadomo do końca co Ci dolega i jednak to kupa forsy to
          radziłabym niestety to laparo.Może się okazać że wydasz pieniądze a efektów
          pozytywnych nie będzie i okaże się że i tak laparo potrzebne.
          Nie wiem jak Ci wbić do głowy że nawet nie zauważysz tej rury. Zakładają ją
          dopiero jak uśniesz. Ja podejrzewam,że gdybym zaczęła się dusić podczas
          wybudzania to też by mi było obojętne. A moment wyciągania jest krótki, mam
          takie przebłyski, raz dwa i już. Gdybym miała znowu laparo i wiedząc o tej
          rurze na pewno bym się tym nie przejmowała, uwierz mi! Ja bardziej bałam się
          cewnikowania czy lewatywy a to to mały pikuś.
          A w szpitalu będziesz miała bardzo dobrą opiekę. Jest tam bardzo przyjemnie,
          nie ma zapachu szpitala. Mam porównanie bo byłam u teścia w szpitalu i tam
          poprostu śmierdziało nie dość że szpitalem to jeszcze moczem, krwią, było
          strasznie duszno. Ale tam to były bardzo ciężkie przypadki.
          Mam nadzieję,że znowu trochę dodałam Ci odwagi.
    • bella76 Re: Dziewczyny, błagam, pomóżcie!!!! 12.10.03, 10:41
      Jola, rozintubowaniem w ogole sie nie przejmuj bo tego w ogole nie czuc. Po
      prostu nie wiesz ze to robia bo jestes jeszcze nieprzytomna jakies dwie
      godzinki po zabiegu, wiec o tym w ogole nie mysl.
      Mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz o ktorej pisalam juz na tamtym Twoim watku -
      co ma menogon do laparoskopii? dlaczego to maja byc alternatywy??? Przeciez
      menogon powoduje owulacje a laparoskopia to metoda diagnostyczno-lecznicza, ale
      skoro wiadomo ze masz drozne jajowody to juz zupelnie nie wiem po co jeszcze
      mialaby byc ta laparo??? Przeciez owulacji Ci nie wywylaja przez zabieg
      chirurgiczny! zupelnie tego nie rozumiem.
      Czy mozesz napisac po co masz miec laparoskopie?
      • Gość: Jola Re: Dziewczyny, błagam, pomóżcie!!!! IP: *.tomaszow.mm.pl 12.10.03, 12:14
        Ja sama nie wiem, pytałam lekarza, to mówił, że chce pooglądać sobie jajowody
        od środka. Miałam hsg w lipcu, wyszło, że jajowody są drożne, niemniej jednak,
        w czasie monitoringu w następnych cyklach okazało się, że tylko w prawym
        jajowodzie rodzą się jajeczka, a konkretnie jedno jajeczko, nawet po
        stymulacji clo 3x1. No i teraz doktorek rozłożył ręce. Powiedział, że albo
        próbujemy pobudzić lewy jajowód do pracy przy pomocy menogonu, albo zrobimy
        laparoskopię, żeby mógł dokładnie wszystko zobaczyć, czy nie ma jakichś
        mikrozrostów, niemożliwych do zobaczenia przy hsg; chce zobaczyć, czy jajowody
        nie są poskręcane; chce ponacinać jajowody, żeby mogły lepiej pracować no i
        zobaczyć czy drożna jest bańka jajowodu czyli ta cząstka, w której odbywa się
        zapłodnienie. A teraz pytanko z trochę innej beczki: czy boli wyjmowanie lub
        zakładanie cewnika? no i czy to robią "na żywca" czy po uśpieniu?
        • bella76 Re: Dziewczyny, błagam, pomóżcie!!!! 12.10.03, 14:59
          Gość portalu: Jola napisał(a):

          > Ja sama nie wiem, pytałam lekarza, to mówił, że chce pooglądać sobie jajowody
          > od środka. Miałam hsg w lipcu, wyszło, że jajowody są drożne, niemniej
          jednak,
          > w czasie monitoringu w następnych cyklach okazało się, że tylko w prawym
          > jajowodzie rodzą się jajeczka, a konkretnie jedno jajeczko, nawet po
          > stymulacji clo 3x1. No i teraz doktorek rozłożył ręce. Powiedział, że albo
          > próbujemy pobudzić lewy jajowód do pracy przy pomocy menogonu

          Jolu, chyba mylisz jajowody z jajnikamismile Jajeczka tworza sie w jajnikach i
          menogonem pobudza sie jajniki a nie jajowody. Jajowody sluza tylko do
          transportu tychze.

          , albo zrobimy
          > laparoskopię, żeby mógł dokładnie wszystko zobaczyć, czy nie ma jakichś
          > mikrozrostów, niemożliwych do zobaczenia przy hsg; chce zobaczyć, czy
          jajowody
          > nie są poskręcane; chce ponacinać jajowody, żeby mogły lepiej pracować no

          Nakluwac, tak? Ale to tez jajniki a nie jajowodysmile Jakby ponacinal Ci jajowody
          to juz chyba moglabys pozegnac sie z ciaza.

          i
          > zobaczyć czy drożna jest bańka jajowodu czyli ta cząstka, w której odbywa się
          > zapłodnienie. A teraz pytanko z trochę innej beczki: czy boli wyjmowanie lub
          > zakładanie cewnika? no i czy to robią "na żywca" czy po uśpieniu?

          Powiem Ci, ze ja w ogole nie mialam cewnika i wydaje mi sie ze przy tak w sumie
          malo inwazyjnym zabiegu jakim jest laparoskopia to wkladanie cewnika mija sie z
          celem. Ja nie mialam cewnika i dzieki temu wstalam juz tego samego dnia
          wieczorem do lazienki a nastepnego dnia rano pojechalam do domu. A z cewnikiem
          lezysz do nastepnego dnia, jestes slabsza i w ogole chyba jest troche gorzej. Z
          tego co wiem to cewnik wyjmuja na zywca bo dopiero chyba nastepnego dnia, wiec
          juz jestes absolutnie trzezwasmile Ale to jest chyba (??) bezbolesny zabieg.
          Jolu, nie denerwuj sei tak wszystkim - kazdy lekarz potwierdzi ci, ze do
          zajscia w ciaze potrzebny jest przede wszystkim spokoj. Co ma byc, to bedzie,
          nie szalejsmile A na pewno bedzie dobrze, tylko moze potrzeba troche czasusmile
          Pozdrawiam cie serdecznie
        • Gość: sylwiakrol Re: Dziewczyny, błagam, pomóżcie!!!! IP: *.vline.pl / 172.16.3.* 12.10.03, 15:14
          Gość portalu: Jola napisał(a):

          > Ja sama nie wiem, pytałam lekarza, to mówił, że chce pooglądać sobie
          jajowody
          > od środka. Miałam hsg w lipcu, wyszło, że jajowody są drożne, niemniej
          jednak,
          > w czasie monitoringu w następnych cyklach okazało się, że tylko w prawym
          > jajowodzie rodzą się jajeczka, a konkretnie jedno jajeczko, nawet po
          > stymulacji clo 3x1. No i teraz doktorek rozłożył ręce. Powiedział, że albo
          > próbujemy pobudzić lewy jajowód do pracy przy pomocy menogonu, albo zrobimy
          > laparoskopię, żeby mógł dokładnie wszystko zobaczyć, czy nie ma jakichś
          > mikrozrostów, niemożliwych do zobaczenia przy hsg; chce zobaczyć, czy
          jajowody
          > nie są poskręcane; chce ponacinać jajowody, żeby mogły lepiej pracować no i
          > zobaczyć czy drożna jest bańka jajowodu czyli ta cząstka, w której odbywa
          się
          > zapłodnienie. A teraz pytanko z trochę innej beczki: czy boli wyjmowanie lub
          > zakładanie cewnika? no i czy to robią "na żywca" czy po uśpieniu?

          To wg mnie lepiej idź na to laparo. Wtedy będzie widać dokładnie czy wszystko
          w porządku. Może jeszcze ponacinają Ci jajniki jak będzie trzeba?

          A cewnikowanie robią niestety na żywca w dniu zabiegu. Podają wcześniej tylko
          głupiego jasia. Samo zakładanie jest nieprzyjemne, ale da się przeżyć. Na nie
          których wogóle nie robi wrażenia. Mnie tylko bolało już po założeniu tak
          jakbym miała przeziębiony pęcherz, piekło mnie. Z tym że ja wogóle mam
          wrażliwą cewkę moczową i często miałam stany zapalne więc pewnie mam ją
          nadwrażliwą. Sąsiadka z sali nie narzekała. Dziwiła się, że mnie tak piecze.
          Może ta pielęgniara co mi zakładała zrobiła to nie fachowo? Bo jest tam taka
          jedna co patrzy bykiem i żuje gumę. Młoda a już taka znudzona. Inne są bardzo
          miłe. A wyjmowanie cewnika robią kilka godzin po zabiegu, o ile pamiętam, na
          pewno na żywca. Ale robią to szybko, nawet nie zdążysz pisnąćsmile) Dwa
          pociągnięcia i już!
          I radzę Ci dzień przed zabiegiem pić tylko wodę mineralną nie gazowaną. Mi
          pozwolono pić słabą gorzką herbatę i potem po laparo wymiotowałam. A możesz
          sobie wyobrazić bolący brzuch a Ty wstrząsana torsjami. Za drugim razem byłam
          mądrzejsza i nic mi takiego nie dolegało.
          A kiedy miałabyś mieć to laparo?
          • Gość: Jola Re: Dziewczyny, błagam, pomóżcie!!!! IP: *.tomaszow.mm.pl 12.10.03, 17:00
            No właśnie nie wiem w którym dokładnie dniu cyklu się to robi.... Jeśli ta
            inseminacja się nie powiedzie to 22 października powinnam rozpocząć nowy cykl.
            Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszystkie słowa otuchy.... Sylwia, a u
            kogo miałaś robioną laparo, bo hja będę miała u Niwalda.
            • Gość: sylwiakrol Re: Dziewczyny, błagam, pomóżcie!!!! IP: *.vline.pl / 172.16.3.* 13.10.03, 10:34
              Gość portalu: Jola napisał(a):

              > No właśnie nie wiem w którym dokładnie dniu cyklu się to robi.... Jeśli ta
              > inseminacja się nie powiedzie to 22 października powinnam rozpocząć nowy
              cykl.
              > Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszystkie słowa otuchy.... Sylwia, a u
              > kogo miałaś robioną laparo, bo hja będę miała u Niwalda.

              Może nie będziesz miała się czego bać bo okaże się,że już jesteś w ciążysmile
              A laparo robi na początku cyklu, ale po okresie. Ja miałam robione w 8 dniu.
              A niestety sama nie wiem kto robił mi to laparo.Codziennie trzy dziewczyny
              podchodzą do zabiegu. Przed zabiegiem są wywieszone informacje kto będzie
              operował i ja pamiętam, że zdziwiłam się że nie Radwan bo byłam jego pacjentką
              (leczyłam się prywatnie). Ktoś inny był wpisany nie pamiętam kto.I chyba nie
              Niwald. Ale jak byłam już na dole, na operacyjnym to widziałam że Radwan tam
              był więc sama nie wiem. Może tylko nadzorował?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka