Dodaj do ulubionych

Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zrobić?

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.03, 16:50
Pisałam tu już wczesniej! Na temat starań od półtora roku, na temat badań,
no i co?
Rzuciłam papiery do szuflady (te z wynikami, które były nieciekawe u męża),
postanowiłam że jak nie to nie, wrecz nie chcę być w ciąży bo jak bardzo
chciałam to nic z tego. Chodziłam jak nawiedzona, zaglądałam ludziom do
wózków jak wariatka!
Odpuściłam jakiś miesiąc, może półtora temu. Wyluzowałam się.
Postanowilismy z mężem (po kuracji antybiotykami na escherichię coli i takie
tam cuda na kiju), że nie bedziemy sie kochać do końca bo "ryba" mi życie do
reszty zatruje, oprócz tego jednego jedynego razu miesiąc temu.
Wszystko według planu.
Awantury na porządku dziennym, płacz, nerwy i zero starania.
Kupiłam sobie meridię 15 a co tam schudnę dwa, trzy kilo chociaz i tak
jestem chuda jak przecinak. No cóż psychotropy odchudzają i polepszają humor!
W ramach profilaktycznego dbania o siebie postanowilam pójść do dentysty.
Byłam chyba z pięć razy. Borowanie, leczenie kanałowe za kazdym razem
znieczulenie.
W trakcie dbania o sylwetkę i zęby postanowiłam leczyć dalej śmierdzące
bakterie, no więc brałam augumentin, ampicilinę itp.

Drogie koleżanki 12 dni po terminie czyli dzisiaj mąż kupił mi test ciążowy
("dla jaj"), bo akurat się wtedy nie kłócilismy.
Test jest pozytywny! Piersi jak wulkany przed erupcją, do tego chandra i
twarz z małymi pryszczami jak przed okresem albo po kilogramie czekolady!

Boję się! Leki które brałam na odchudzanie to leki psychotropowe (wzięłam 22
kapsułki meridii-15, nie biorę ich od pięciu dni bo mnie po nich rzucało).
Do tego antybiotyki ciężkiego kalibru.
Jak dzisiaj robiłam test to pomyślałam sobie, że mężowi sie pogorszyło bo
nie mogę być w ciąży po trzech tygodniach bez "zostawania do końca". A do
tego po każdej awanturze robiliśmy sobie ciche dni - zazwyczaj 5 dni postu i
odpychania, później sie godziliśmy ale tylko na dzień, dwa.

Jesli ktoś jest w stanie powiedzieć czy moje dziecko będzie normalne, tzn.
czy nie będzie zdeformowane od tych leków czy może lepiej taką ciążę usunąć
bo nie mam szans by mój Aniołek był zdrowy (przeze mnie, przez te leki i
stres) powiedzcie co mam ze sobą zrobić?
Myślę o usunięciu (czytałam tu o zastrzyku z metroxante czy czymś w tym
stylu), boję się że nigdy się nie dowiem (jeśli to zrobię) czy dzidziuś
byłby chory, czy bym go donosiła.
Jednocześnie chcę mieć to dziecko w sobie, chcę je urodzić i kocham je już
teraz!
Ale jeśli zrobiłam mu już krzywdę nie świadomie to nie zniosę tej
świadomości.
Żeby było śmiesznie spotkałam innego mężczyznę, który daje mi to czego nigdy
nie dał mi mąż (bo nawet nie jest w stanie tego wymyślić).
Jestesmy sobie bardzo bliscy, ale nie było między nami sytuacji, która
zaowocowałaby dzidziusiem.

Świat zwalił mi sie na głowę...



Obserwuj wątek
    • Gość: Jola Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro IP: *.tomaszow.mm.pl 13.10.03, 18:37
      Sytuacja podbramkowa, nie powiem... Ale mimo wszystko na Twoim miwejscu nie
      usuwałabym ciąży. Pójdź do lekarza, przecież można robić specjalistyczne
      badania dzidziusiowi jeszcze w łonie matki. Nie jesteś Bogiem. Nie dałaś
      dziecku życia, więc nie powinnaś mu go odbierać. Jesteś MATKĄ (!!!!!!!!!!!!!!!)
      i to zmusza do odpowiedzialności. Jeśli dziecko miałoby tak silną wadę, z
      którą życie jego byłoby koszmarem to lekarz na pewno Ci o tym powie i, mam
      nadzieję, doradzi coś sensownego. To jest początek ciąży i niewiele jest
      leków, które w tym okresie życia płodowego szkodzą maleństwu. Zastanów się i
      nie podejmuj zbyt pochopnie decyzji. Może to będzie brutalne, co powiem, ale
      ja tę sytuację widzę trochę inaczej. Po prostu dzidziuś pojawił się w
      niewygodnym dla Ciebie, momencie życia. Spotkałaś kogoś wyjątkowego, ciąży nie
      planowałaś, trułaś się lekami, a przy tym współżyłaś bez żadnego
      zabezpieczenia ( współżyłaś, bo dzieci nie przynosi przecież bocian). Musiałaś
      się liczyć z taką ewentualnością, że zajdziesz w ciążę. Piszesz, że odpuściłaś
      sobie, że nie chciałaś dziecka... Ja w to nie wierzę. Nie znam kobiety, która
      po jakimś czasie walki o Maleństwo zrezygnowałaby szczerze tego chcąc. Jest
      coś takiego w psychice kobiety, że w pewnym momencie życia pragnie dziecka i
      to uczucie towarzyszy jej już di końca życia, i jest tym silniejsze, im więcej
      trudności sprawia jesgo poczęcie. Tylko kobieta, która nigdy nie odczuła
      potrzeby macierzyństwa, może powiedzieć, że nie jest jeszcze gotowa, że nie
      chce dziecka. Jeśli Ty podjęłaś kiedyś walkę, to ta chęć posiadania dziecka
      nie zniknęła w Tobie. Pomyśl sobie o dziecku! Czy będziesz mogła spokojnie
      żyć, wiedząc że pozbyłaś się go bez żadnych badań, że usunęłaś ciążę, mimo, że
      nikt Ci nie powiedział, że maluszek urodzi się z jakąś wadą????? Przecież to
      okropne! Proszę, przemyśl raz jeszcze tę decyzję! Przecież dziecko nie prosiło
      się samo na ten świat, jest to dzieło Twoje, Twojego partnera i Boga. Ty dałaś
      mu ciałko, (jakkolwiek jeszcze niezbyt widoczne), a Bóg dał mu duszę. Ono już
      istnieje, jest żywe od początku istnienia. Tym bardziej, jeśli walczyłaś
      kiedyś o dziecko, to to co Ci się przydarzyło, jest najpiękniejszym prezentem
      od Boga i losu. A jeśli (nie daj Boże!!!) już nigdy nie dostaniesz takiej
      szansy??? Pomyślałaś o tym? Nie wiem kim jesteś, nie znam Ciebie i nie wiem,
      jak zachowywałabyś się w stosunku do dziecka, które urodziłoby się chore... Ja
      wiem, że na Twoim miejscu nie zastanawiałabym się ani chwili. Poszłabym do
      lekarza, wykonałabym badania i zrobiłabym to, co jest dobre dla dziecka. Dla
      dziecka, nie dla mnie!!! Proszę, nie zmarnuj tej szansy! Jeśli dzidziuś ma
      bijące serduszko, 2 rączki i 2 nóżki oraz główkę, to ma prawo żyć i to żyć
      godnie. Ja wiem, że Ty jesteś jeszcze w szoku, jesteś zdezorientowana i stąd
      takie Twoje pomysły. Idź do lekarza, zrób usg, popatrz na zapłodniony
      pęcherzyk i dopiero wtedy daj znać, co postanowiłaś.Pozdrawiam i proszę, nie
      gniewaj się na mnie, nawet jeśli chwilami byłam może zbyt ostra. Po prostu ja
      tak bardzo pragnę dziecka, że gdybym zaszła w ciążę i dzidziuś miałby szansę
      żyć, to nie zastanawiałabym nawet chwili przed jego urodzeniem. No chyba że
      aborcja byłaby konieczna, bo ciąża zagrażałaby życiu dziecka.
    • beemka1 Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro 13.10.03, 19:16
      Wiktoria,
      A ja powiem krótko - przestan kobieto p*****yć. Od wielu osob spodziewalabym
      sie podobnegon posta, ale od kogos STĄD??? Po poltora roku staran chcesz ciaze
      usunac? Nie wierzę! Weź sie w garść!!!!!!!!!!!!!! Do cholery!!!!!!!!!!!!! Nie
      mysl o tym, ze dziecko mogloby urodzic sie chore. Gdybys miala zaszkodzic
      dziecku, to dawno poronilabys. Nie wiesz, ze pierwsze tygodnie zycia to byc
      albo nie byc dla dzidziusia? teraz to sie modl, zeby wszystko bylo OK, a nie
      wypisuj bzdury o skrobance. Zreszta, ciagle trudno mi uwierzyc, ze to Ty,
      Wiktorio, naprawde napisalas ten list. Wyglada to bardziej na glupi dowcip, a
      moze bredzenie rozhisteryzowanej mamy?wink Hustawka nastrojow od samego
      poczatku???
      • Gość: Paola Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro IP: *.daminet.pl 13.10.03, 20:02
        A mi się wydaje, że nawet bez rączki czy bez nóżki to dziecko ma prawo żyć...
        nawet upośledzone ma prawo zdobywać świat na swój sposób. Każdy ma godność
        człowieka i wada nie powinna powodować, że nie daje się szansy żyć takiemu
        maleństwu.
        Myślę Wiktorio, że powinnaś zastanowić się nie nad dzieckiem, ale nad sobą:
        czy twoje pragnienie jest pragnieniem dziecka, czy tylko pragnieniem zdrowego
        dziecka. Macierzyństwo to taki stan, w którym matka kocha swoje dziecko
        niezależnie od tego jakie ono jest. A jeśli jest upośledzone to potrzebuje
        jeszcze więcej tej miłości.
        I jeszcze jedno: nie chcę Cię straszyć, ale znajoma mojej mamy usunęła ciążę a
        potem już nigdy nie mogła mieć dzieci.
        A teraz na pocieszonko: moja druga znajoma nie wiedząc, że jest w ciąży
        zajadała się tabletkami od bólu głowy, uspokajaczami itp. też tak jak ty była
        przerażona ale urodziła dwoje zdrowwych pięknych chłopców bliźniaków.
        Tak więc jak widzisz nie wszystko musi tak wyglądać jak podsuwa Cistrach i
        wyobraźnia.
        Zrobisz, jak będziesz uważać. Nawet jeśli nie weźmiesz pod uwagę mojego postu,
        to ja nie będę mieć wyrzutów sumienia, że nie zareagowałam na twój post. W
        przeciwnym razie pośrednio czułabym się współwinna.
    • Gość: ania Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.03, 20:48
      dziewczyno pszestan jezeli dziecko to znaczy zarodek jest silny to nic nie
      zaszkodzi zobacz na te narkomanki ktore rodza zdrowe dzieci albo alkoholiczki.
      • Gość: Jola Re:do Paoli IP: *.tomaszow.mm.pl 13.10.03, 21:10
        Przepraszam Paola, być może źle się wyraziłam. Ja też uważam, że każde dziecko
        ma prawo żyć i to godnie żyć. Masz zupełną rację. Napisałam, że jeślima 2
        rączki, 2 nóżki i główkę, to ma prawo do życia. Źle się wyraziłam, przepraszam
        bardzo. Nie myślałam tak, przecież wiesz. Każde dziecko ma prawo żyć!!!! Ja
        mogę powiedzieć tylko tyle, że jeśli taka sytuacja dotyczyłaby mnie, to nie
        postępowałabym przedec wszystkim egoistycznie. Jeśli zdrowie dziecka i jego
        życie zalerżałoby tylko ode mnie i mojego poświęcenia, to nie ma o czym mówić.
        Mogę nie spać, nie jeść, nie wychodzić z domu, mieszkać gdziekolwiek w małej
        klitce, byle dziecku było dobrze. Problem dotyczyłby jedynie takiej sytuacji,
        w której dziecko nie miałoby szansy na przeżycie, męczyłoby się, cierpiało....
        Ale to jeszcze za czasów ciąży jedynie hipotetyczne domysły. Nie można nic
        wiedzieć na pewno dopóki dzidzia nie przyjdzie na świat!!!! Przepraszam
        jeszcze raz, jeśli uraziłam Twoje uczucia. Bądź pewna, że myślę tak samo jak
        Ty.
        • Gość: lidqa Re:do Paoli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.03, 21:20
          NIe martw sie na zapas. Po pierwsze czytalam gdzies ze przez pierwsze 3-4
          tygodnie do dziecka nie docieraja leki taka ochrona zarodka na wszelki wypadek
          dopuki sie mama nie dowie. Ja sie tym pocieszalam w ciazy chociaz nie mam
          pojecia czy to prawda. Dostalam temperatury i tez sie leczylam silnymi srodkami
          choc psychotropow nie bralam. po prostu wierzylam w swoja bezplodnosc i mi nie
          przyszlo do glowy ze to ciaza. A teraz mam zdrowe dzieciatko ktore wlasnie na
          szczescie spi
          • ida29 Re:do Paoli 13.10.03, 22:02
            Hej to samo powiedział mi lekarz, kiedy na samym początku ciąży zachorowałam na
            zapalenie ślinianek (to nie świnka choć podobnie brzmi, ale wtedy byłam
            przekonana,że to włąśnie ona). Na samym początku ciąży zarodek jest dobrze
            chroniony przed wszelkimi ingerencjami z zewnątrz. Przestań się zamartwiać bo
            już dbasz nie tylko o siebie i trzymam kciuki za Ciebie i Twoją Fasolkę.
    • opaska Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro 13.10.03, 23:06
      Wiesz co, idz do ginekologa albo lepiej dwóch powiedz jak sie sprawy maja- co
      brałas kiedy w jakich ilościach itd. Z moich informacji wynikaże jeżeli leki te
      miałyby wywrzes na dziecko jakis wpływ to własnie teraz - zarodek by się nie
      zagnieździł albo - nie zrozum mnie źle, nikomu tego nie zyczę - poronisz ciąze
      w ciągu najblizszych tygodni. U mnie własnie tak było chociaz nie z powodu
      leków. W tym okresie decydujący głos ma mimo wszystko matka natura.
    • apolka Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro 14.10.03, 08:27
      Abstrachując od mojego światopoglądu (jestem przeciwna aborcji) chcę Ci
      powiedzieć, że na początkowym etapie ciąża przebiega wg. zasady wszystko albo
      nic. Oznacza to, że albo dochodzi do zagnieżdżania i rozwoju albo do poronienia
      w pierwszych tygodniach. Ja to wiem od lekarza ale można to również wyczytać w
      wielu publikacjach nt. ciąży.
      Poważniejszym problemem jest konflikt z mężem. Daj sobie kilka dni na
      ochłonięcie, zacznij dbać o dziecko i siebie i przemyśl sprawę. Jest inny
      mężczyzna, zastanów się, czy jego pojawienie się w Twoim życiu było następstwem
      problemów małżeńskich czy na odwrót - pojawił się i w małżeństwie zaczęło się
      psuć. Zalecam poważną analizę własnych uczuć, przyczyn, możliwych następstw.
      Jesteś teraz w kulminacyjnym punkcie, cokolwiek zrobisz (z dzieckiem,
      małżeństwem), zaważy to na całym Twoim życiu. Pamiętaj, że nie uciekniesz od
      ważnych decyzji, jakiegolwiek działanie czy zaniechanie działania będzie jakimś
      krokiem. Zastanów się dokąd możesz pójść i co osiągnąć.
      Życzę dobrych wyborów.
      pozdrawiam, apolka
    • Gość: sposka Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro IP: *.trojmiasto.pl 14.10.03, 08:41
      Ten list Wiktorii tylko dowodzi - jak wiele z nas kobiet chce miec dziecko, nie
      bedac dojrzalymi emocjonalnie i nie wiedzac jeszcze o co w tym zyciu chodzi.
      Parcie spoleczenstwa i rodziny jest ogromne - w skutek czego wychodzimy za maz
      bo juz czas i tak samo rodzimy dzieci...Smutne i parszywe jest zycie w ktorym
      dzieci przychodza na swiat ludziom najbardziej nieodpowiedzialnym. To juz chyba
      reghulasad
    • Gość: monia Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.03, 08:45
      A ja ci nie wierzeę! Który dentysta daje 5 znieczuleń w ciągu tak krótkiego
      czasu?
      Brakuje tu tylko jeszcze informacji o ćpaniu.
      Chyba sobie to wymyślilaś, co?
      • sylwiakrol Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro 14.10.03, 10:48
        Ja kiedyś leczyłam zęby i codziennie przez pięć dni dostawałam
        znieczulenie.Także to jest możliwe.
        A wogóle to chyba jesteście dla Wiktorii za surowe. To chyba normalne, że
        dostała doła bo zaszła akurat wtedy kiedy brała serię leków.Jest zła na siebie.
        Wyżaliła się. Zrobi co chce.Ja nie będę jej oceniać.
        I dziwne wydaje mi się zastanawianie czy pragnę dziecka czy pragnę zdrowego
        dziecka.Ja będę kochała i zdrowe i chore, ale właśnie dla tego dziecka pragnę
        żeby było zdrowe.
        • Gość: Wiktoria Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro IP: *.net.diw.com.pl / *.sokolowice.sdi.tpnet.pl 14.10.03, 11:47
          Dziękuję za wszystkie Wasze opinie.
          Nie mam żalu do nikogo za ostre słowa.
          Być może mnie nie zrozumiano dobrze.
          Byłam wcziraj wieczorem na USG. Pęcherzyk 11 mm.
          Jakiś 3 tydzień (chyba). Lekarz powiedział, że nic nie może w tej chwili orzec.
          To od Was dowiaduję się, że w pierwszych tyg. ciązy organizm sam ochrania
          zarodek. Tego mi lekarz wczoraj wcale nie powiedział. Nawet nic nie wspomniał
          na ten temat. Dowiedziałam się dopiero dziś od WAS kochane koleżanki.
          Myslicie, że jestem egoistką? Nie! jestem tchórzem! Boje sie konsekwencji
          wynikajacych z niewiedzy. Nie mogłabym spojrzec w lustro i patrzeć na kogos kto
          skrzywdził najlepszą cząstkę samej siebie. Nie miałam do tego prawa! Nie
          chciałam, nie zrobiłam tego świadomie.
          Odebrałam wyniki męża 1,5 m-ca temu. I co? Wyniki fatalne. Prawdopodobieństwo
          znikome. Długa droga do poprawienia parametrów i wyleczenia wstretnych
          bakterii, nie spodziewałam się, że może mi sie przydarzyć taki CUD. Myslałam że
          może za pół roku pojawią sie jakieś szanse. Pojawi się wieksze
          prawdopodobieństwo.
          Szalałam z nerwów. Pomimo swoich bdb wyników myslałam, że moze u mnie tez jest
          coś jednak nie w porządku, tylko nie potrafią znaleźć.
          A tu wczoraj test pozytywny jak w pysk strzelił! Dwie czerwone krechy po
          drugiej kropli! Nie zdążyłam nawet dojsć do wkrapiania trzeciej kropelki.
          Zemdliło mnie na ten widok. Zaczęłam płakać, trząść się tak jak bym miała za
          chwile dostać ataku serca ze strachu, z żalu na myśl co ja zrobiłam?!
          Poczułam się okropnie. Pomyslałam że po tym co w ostatnich tygodniach brałam
          nie mam szans, że to nie będzie odwracalne. Nie ma ratunku. Wygrałam szczęśliwy
          los na loterii i zaprzepaściłam go bezwiednie!
          Ta myśl mnie dobiła. Pomyslałam, że ktos ze mnie okrutnie zakpił.
          To sie na mnie napewno ze mści w jakis najstraszliwszy sposób.
          Paradoks! Pouczałam od dwóch tygodni koleżankę. Jest w 8 tyg.
          Mówiłam jej co moze, czego nie może. Zrobiłam jej takie wykłady, że aż sie
          zdziwiła bo lekarz jej nawet połowy z tego nie powiedział.

          Nie usunę ciąży! Gdybym tego chciała to bym nie pisała tylko to zrobiła.
          Boję się, że wyrządziłam krzywdę samej sobie bo przecież tak jest.


          Proszę WAS napiszcie mi troszeczkę jesli nie uważacie że marnujecie na mnie
          czas co mogę jadać.
          czyli mniej wiecej jak sie powinnam teraz odżywiać.
          Zdarza mi sie popalać papierosy.
          Jakies leki witaminy?
          Mam spacerować czy lepiej leżeć.
          Jakie witaminy itp.

          Myslała kiedys że jak nadejdzie ten dzień będę znakomicie przygotowana.
          Nie wiem dlaczego, ale czuje totalną pustkę w głowie.
          Zapomniała ze strachu? Proszę pomózcie.
          Wiem że Wasze rady będą cenniejsze i bardziej szczegółowe niz od lekarza, który
          traktuje mnie przedmiotowo.

          Urodzę to dziecko jesli tylko Bóg mi pozwoli.
          Myślę, że mój ukochany odejdzie jak się dowie.
          Przepraszam ale to prawda. Tylko ON potrafi mnie doprowadzać do łez ze śmiechu.
          Czuję sie przy nim kochana. Ale jak sie dowie o dziecku to napewno się wycofa.
          I będe musiała zostac z mężem, dla którego jestem fajną maskotką na pokaz.
          Może bedzie dobry dla dziecka ale mnie nigdy nie pokocha tak jak zawsze
          marzyłam...
          • Gość: Ewelina Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro IP: *.tvn.pl 15.10.03, 18:43
            Hej!
            Bardzo zinteresowała mnie twoja historia, chciałabym z Tobą bardzo poważnie
            porozmawiać, na razie nie powiem Ci kim jestem, ale dam numer telefonu, jak
            chcesz to zadzwoń, mam na imię Ewelina i myślę, że możemy sobie obie pomóc,
            tel. (012) 652 82 68. Czekam, zadzwoń jak najszybciej. Pozdrawiam Ewelina
    • opaska Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro 14.10.03, 13:39
      Trzymam za Ciebie kciuki, zeby wszystko skończyło sie szczęśliwie. Jedz kwas
      foliowy(w aptece bez recepty) i moim zdaniem nie musisz lezec plackiemwinkJesli
      masz wątpliwości to zapytaj lekarza - powinien rozwiać wiekszość watpliwości.
      Rozwiązywaniem problemów z facetami zajmij sie dopiero jak juz wyjaśni się
      sprawa przyszłości ciązy, daj sobie czas wszystko pozostałe poczeka, a jesli
      nie to nie było sie do czego(kogo) spieszyć. Taka niespodziewana ciąża zawsze
      może budzić watpliwości niezaleznie od tego jak bardzo była oczekiwana - bądź
      dla siebie wyrozumiała i daj znac jak juz bedziesz miała nowe wiesci.
      • Gość: Jola Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro IP: *.tomaszow.mm.pl 14.10.03, 15:57
        Wiktoria, widzisz, dziś już "gadasz" całkiem logicznie.... Nareszcie widać w
        Tobie odpowiedzialną mamę. Ufff, a tak bardzo się wczoraj przstraszyłam, jak
        zaczęłam czytać Twój post. Myślę, że był on podyktowany strachem, i to akurat
        nic strasznego, jeśli zaczął się i skończył tylko na słowach... Każdy człowiek
        ma prawo się bać, przestraszyć i nic w tym nie ma do wstydu. Fajnie, że masz
        takie podejście. Masz teraz dla kogo żyć, o kogo się troszczyć. A może kidy
        powiesz o tymmężowi, to sytuacja w Waszym małżeństwie diametralnie sie
        zmieni... Tego nie możesz wiedzieć, dopóki się naocznie nie przekonasz. Może
        Wasze konflikty mają właśnie podłoże związane z niemożno ścią posiadania
        dziecka. Teraz, kiedy wszystko jest ok., może wszystko wróci do normy. Życzę
        Ci tego z całego serca i pozdrawiam Ciebie i Twoją Kruszynkę!
        • Gość: Paola Do Joli IP: *.daminet.pl 14.10.03, 20:57
          No ja też jestem zadowolona z Wiktorii...oby tak dalej. A ty Jolu nie przejmuj
          się, to moja wina, że tak zrozumialam twojeslowa. Wybacz, że się
          obruszylam...po prostu zrozumialam inaczej niż chcialaś przekazać.
    • praktycznyprzewodnik Re: Jestem w ciąży! Ratunku powiedzcie co mam zro 15.10.03, 18:46
      DZiecko kolezanki urodziło sie zdrowe jak ryba, ale połozna je upusciła na
      ziemię. I już nie jest zdrowe, od siedmiu lat na wózku. Nikt ci nie da
      gwarancji, ze zycie bedzie romansem, droga Wiktorio.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka