jesli ktos czytal te moje gryzmoly, to przepraszam za zawracanie glowy, ale
postanowilam podzielic sie tym w nowym watku....
Czesc Dziewczyny!
dlugo, naprawde dlugo zbieralam sie, zeby odwazyc sie napisac cokolwiek. Nie
mialam tyle odwagi co Larwa czy Piegoosek, zeby opowiadac na forum o swoich
marzeniach, nadziejach etc. A przechodzimy wszystko prawie jednoczesnie.
Larwe to byc moze nawet kiedys spotkalam na korytarzu w Novum (Zamorek, teraz
invitro - wszystko to samo).
To tak gwoli wprowadzenia.
No ale dlaczego jednak pisze?! No bo mi sie kurcze udalo

))) Po latach
staran, po poltorarocznym leczeniu w Novum, przy pierwszym podejsciu do
invitro. Dzis jest 20 dzien po transferze, piatek bedziemy gladac "hodowle" ;-
) Wszystko jest bardzo dobrze, hormony super itd. itd. Ale wiecie co jest
najgorsze, czy moze raczej najdziwniejsze?! Mialam wyobrazenia jak bardzo
bede sie cieszyc, gdy zobacze dwie upragnione kreski. Myslalam, ze wpadne w
blogostan i w ogole odlece. A tu okazuje sie, ze nie moze do mnie dotrzec ta
cudna informacja; W ogole nie moge w to uwierzyc.
Warto jednak, mimo tych wszystkich niepewnosci, doswiadczyc tego cudu.
...musialam cos napisac, zebyscie byly dzielne!
Sciskam Was mocno!