Dodaj do ulubionych

Ciąża pozamaciczna...co dalej????

27.03.09, 13:38
Zazdroszczę kobietom, które dopiero zaczynają swoją drogę do
macierzyństwa… Tej wiary, że będzie dobrze. Że dwie kreski na teście
równa się z tym, że za dziewięć miesięcy urodzi się zdrowe,
wspaniałe bobo. Martwią się wyborem imienia, tym do jakiej szkoły
pójdzie i czy będzie mieć zdolności językowe… Mi zostało to odebrane
na zawsze…
Niestety mam przykre doświadczenia związane ze służbą zdrowia...
Mimo że byłam w ciąży- w brew pozorom nie rodziłam Mój przypadek
różnił się od standardowej ciąży-spotkało mnie ogromne nieszczęście-
ciąża pozamaciczna. Wiadomo co się z tym wiąże - operacje i
hospitalizacja. To był najgorszy okres jaki zmuszona byłam przeżyć.
Do końca życia nie zapomnę uczuć jakie wtedy mi towarzyszyły…i jak
bardzo skrzywdzili mnie lekarze-zarówno psychicznie jak i fizycznie.
Ich niekompetencja, rutyna, brak zainteresowania, brak podejścia i
przedmiotowe traktowanie, doprowadziły do tego, że nie skończyło się
na jednym zabiegu-przeszłam dwie operacje i łyżeczkowanie...do tego
codzienne badania ginekologiczne (z udziałem kilku osób -w tym
studentów) i badania usg (za każdym razem inny lekarz). Moje
nienarodzone dzieciątko nazwano "tworem", który trzeba było szybko
ewakuować...Już wtedy wiedziałam , że lekarze łamią moje prawa do
intymności, bieżącej informacji co do stanu mojego zdrowia, a nawet
do pochówku mojego Dziecka… Koszmar. Nie miałam jednak siły bronić
się, walczyć z przyzwyczajeniami lekarzy… Myślałam tylko o moim
nienarodzonym dziecku, o tym żebym nie została pozbawiona
macierzyństwa do koca życia, o tym, że było tak blisko, wszystko
pękło jak bańka mydlana. Długo by o tym pisać...Postanowiłam jednak
podzielić się moją historię-mimo że minęły już prawie dwa lata ja
wszystko pamiętam ze szczegółami...

Przyznam że już wcześniej bardzo chciałam opisać, nagłośnić swoją
historię, ale niestety nie miał mnie kto pokierować, a ja nie byłam
w stanie sama tego ruszyć-byłam w naprawdę okropnym stanie
psychicznym (tak naprawdę do tej pory nie mogę się otrząsnąć).
Ciągle się leczę i przechodzę bolesne badania...Gdyby skończyło się
na jednym zabiegu na pewno miałabym większe szanse na dziecko, a tak
niestety prawdopodobnie zostaje mi tylko in-vitro.



Wszystko zaczęło się 19.04.2007… Wtedy to po raz pierwszy trafiłam
do szpitala ginekologiczno-położniczego na ul. Madalińskiego w
Warszawie i to był początek mojego koszmaru….
Przyjechałam do szpitala w kiepskim stanie (przede wszystkim
psychicznym), ze skierowanie od lekarza ginekologa, na którym
widniało rozpoznanie ciąża pozamaciczna brzuszna (moja ciąża
umiejscowiła się przy jajniku). Dla mnie to był szok!!! Nie dość
ciąża (z usg wynikało 11-tygodniowa), to do tego pozamaciczna… Na
izbie przyjęć zbadano mnie, wykonano usg i pobrano mocz do wykonania
testu ciążowego, ale na żadne pytanie nie uzyskałam odpowiedzi-
lekarz stwierdził, że wszystkiego dowiem się już na oddziale.
Przebrałam się i zgłosiłam się na oddział ginekologiczny. Tam wkuto
mi wenflon, przydzielono salę i łóżko… Po jakimś czasie przyszło do
mnie dwóch lekarzy (w tym ten z izby przyjęć), poinformowali mnie,
że próba ciążowa wyszła ujemnie, więc może obejdzie bez operacji.
Troszkę się uspokoiłam i próbowałam zasnąć. Ale wciąż dręczyło mnie
jedno-czemu nie wykonali mi próby ciążowej z krwi?- nawet ja wiem że
domowe testy ciążowe nie zawsze dają miarodajne wyniki, tym
bardziej, ze sama też robiłam 2 testy w domu i wyniki były również
ujemnie. Oczywiście powiedziałam o tym fakcie podczas wywiadu z
lekarzem, standardowo został on zignorowany.
Następnego dnia dalej nic nie wiedziałam, nikt nie chciał mnie
poinformować jakie są dalsze plany co do mojej osoby, jakie są
rokowania, w ogóle co dalej… Dopiero ok. 12-tej przyniesiono mi
obleśną koszule szpitalną, kazano mi się w nią przebrać, ponieważ
zabierają mnie na operacje. W miedzy czasie podsunęli mi jakieś
dokumenty do podpisu, niestety nie miałam nawet czasu przeczytać
tego co podpisuje. Na całe przygotowanie miałam jakieś 15 min. Nikt
ze mną nie porozmawiał , nie wytłumaczył na czym polega zabieg,
padło tylko stwierdzenie „to tylko laparoskopia” i nie ma powodów do
histerii, to rutynowy zabieg i ze w moim przypadku jest konieczny.
Czułam się okropnie-strach, brak informacji, brak intymności,
przedmiotowe traktowanie, po prostu byłam traktowana kolejny
przypadek, który trzeba szybko ‘załatwić’ i mieć z głowy. Czułam
się bardzo zagubiona, wystraszona, bezsilna i zdana na lekarzy… Nikt
nie interesował się co czuję, a przecież dla mnie to było
traumatyczne przeżycie. Kiedy dotarłam na blok operacyjny, lekarz
miał pretensje, że musiał tak długo na mnie czekać. Jeszcze przed
uśpieniem podsunięto mi jeden dokument do podpisu, w momencie kiedy
nie miałam już praktycznie siły utrzymać długopisu. Później już
jakoś zleciało. Chociaż było ciężko-pierwsze wstanie z łóżka,
pierwsze kroki, usuwanie cewnika i drenu, ból, dalej zero
informacji, i to straszne uczucie straty. Ale jakoś to przetrwałam.
Wyszłam do domu z dwutygodniowym zwolnieniem i z zaleceniem „proszę
się oszczędzać”. I tak skończył się pierwszy (3-dniowy) pobyt w tym
trefnym szpitalu. Nie mogłam zrozumieć czemu na wypisie rozpoznanie
brzmiało: usunięcie ciąży pozamacicznej, skoro próba ciążowa wyszła
ujemnie…????
Ale to był dopiero początek…Po powrocie do domu kilkakrotnie
dzwoniłam do szpitala, ponieważ cały czas krwawiłam i coraz gorzej
się czułam, w słuchawce słyszałam tylko, że „tak może być”. Któregoś
razu już nie wytrzymałam…nie wykonałam kolejnego telefonu, wsiadłam
z mężem w samochód i pojechałam do szpitala osobiście. Oczywiście
znowu usłyszałam stały tekst. Nalegałam jednak na rozmowę z
lekarzem… Z ogromnymi oporami poproszono lekarza żeby przyszedł i
mnie zbadał. Po badaniu okazało się że mam bardzo grube endometrium
(17 mm), poziom płynu w jamie brzusznej podniósł się i do tego
powstała torbiel na drugim jajniku. W związku z tym, że był to długi
weekend majowy, lekarz powiedział, że i tak nic mi teraz nie zrobią,
więc jeśli nie czuję się aż tak źle, mogę wrócić do domu i
przyjechać 4 maja na łyżeczkowanie. Stwierdził że widocznie macica
nie jest w stanie sama się oczyścić i trzeba jej ‘pomóc’. Nikt nie
wziął pod uwagę, że jestem jeszcze młoda, ze chcę mieć dzieci, a te
zabiegi zostawiają takie ślady po sobie, że mogę mieć duży problem w
przyszłości z naturalnym zajściem w ciążę. Zgłosiłam się jednak do
tego szpitala tak jak zalecił mi lekarz…Zostałam przyjęta znowu na
oddział…Bez wykonania żadnych dodatkowych badań, przeszłam zabieg
łyżeczkowania macicy (to był piątek) i w niedziele rano lekarz
przyszedł i zapytał mnie pretensjonalnym tonem „a pani co tu jeszcze
robi”. Zaczęłam mu tłumaczyć, że wszystkie objawy i dolegliwości
powróciły, a nawet pojawiły się nowe, że czuję się coraz gorzej…
Stwierdził że to wszystko wina hormonów i dał mi do zrozumienia ze
jestem przewrażliwiona. Rad nie rad zaczęłam się pakować i
przyjechałam do domu.
Ale niestety w poniedziałek przyjechałam z powrotem do szpitala
ze strasznymi bólami podbrzusza. Traf chciał, ze przyjmowała mnie ta
sama pani doktor, która miała dyżur również w piątek. Z ogromną
pretensją zapytała „Czemu wypisała się na własną prośbę”???? Ja
zrobiłam ogromne oczy odpowiadając, że zostałam niemal wyrzucona.
Nie zbadała mnie nawet, od razu wypisała przyjęcie na oddział. Już
tym razem zaczęłam bardziej stanowczo walczyć o swoje zdrowie.
Wywalczyłam oznaczenia beta HCG z krwi, morfologię i odpowiedzi na
kilka dręczących mnie pytań (oczywiście odpowiedzi były zdawkowe
niejednoznaczne). I tak przetrzymali mnie do czwartku. Wtedy to
Obserwuj wątek
    • kasbog1 Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 27.03.09, 13:47
      Bardzo mi przykro że Ciebie to spotkało i powiem Ci że doskonale Cię
      rozumiem w tym bólu ponieważ przeszłam to samo. Moje ciąże
      pozamaciczne nie były tak jak u Ciebie w staraniach naturalnych
      tylko po in vitro. Straciłam oba jajowody i teraz to już nie mam
      zadnych szans na naturalną ciaże. 1 in vitro w styczniu 2008 - ciąża
      pozamaciczna w prawym jajowodzie, jajowód usuniety laparoskopowo. 2
      in vitro w czerwcu - ciaża pozamaciczna w lewym jajowodzie i znowu
      jajowód wycięty. Nie dość że się nie udało poprzez in vitro to
      jeszcze pozbawiło mnie jajowodów i szansy na naturalną ciażę. Teraz
      podchodziłam 3 raz do in vitro (już bez jajowodów i ryzyka że znowu
      cp) ale znowu się nie udało. Już nie mam siły i nadziei że znowu się
      uda.
      • julia56 Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 28.03.09, 17:48
        mam za sobą ciążę pozamaciczną,poronienie, nieudaną IUI i nieudane
        ICSI i.....najcudowniejszego syna, poczętego naturalnie. Choć nie
        dawano nam szans.


        Nie trać nadziei. To najgorsze, co można sobie zrobić.
    • tekla12 Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 28.03.09, 22:14
      ania13-r napisała:
      > Przyznam że już wcześniej bardzo chciałam opisać, nagłośnić swoją
      > historię, ale niestety nie miał mnie kto pokierować, a ja nie byłam
      > w stanie sama tego ruszyć-byłam w naprawdę okropnym stanie
      > psychicznym (tak naprawdę do tej pory nie mogę się otrząsnąć).

      Mnie się wydaje, że byłaś w stanie i to wielokrotnie np. tutaj:
      www.wiadomosci24.pl/artykul/rodzic_po_ludzku_leczyc_po_ludzku_71685.html
      • siedzibabanaulu Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 28.03.09, 22:23
        hmmm
        ten wątek to skopiowany artykuł...
        • siedzibabanaulu Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 28.03.09, 22:25
          Chyba łatwiej było autorce wątku odrazu wkleić link do niego?!
          • tekla12 Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 28.03.09, 22:35
            siedzibabanaulu napisała:

            > Chyba łatwiej było autorce wątku odrazu wkleić link do niego?!

            Miała kilka linków do dyspozycji, może trudno jej się było zdecydować.
            • siedzibabanaulu Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 28.03.09, 22:39
              Ooooooo.

              Czyli teraz i tu "odświeża" swoją tragedię...
              • zana1977 Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 28.03.09, 22:54
                Hej dziewczyny to znaczy, że ten wątek jest nieprawdziwy? Nic nie rozumiem. Ta
                historia mnie zmroziła. Jestem przed icsi i zaczynam się obawiać ciąży
                pozamacicznej i tego wszystkiego co się z nią wiąże - zresztą już znacznie
                wcześniej się tego obawiałam, ale teraz w sumie moja ostatnia szansa, którą jest
                icsi i boję się...
                • dagmara-k Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 28.03.09, 22:57
                  zana, ciaza pozamaciczna po icsi zdarza sie niezwykle rzadko.
                  a watek jest niewiadomopoco i nieprawdziwy.
                  • siedzibabanaulu Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 28.03.09, 23:02
                    Wątek - zauważcie, że post jest nie skończony - jest kopią artykułu.
              • dagmara-k Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 28.03.09, 22:56

                eh...
                • zana1977 Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 28.03.09, 23:22
                  Dagmara-k. Dzięki za odpowiedź. Fakt, ten post jest jakiś urwany? Ale po co ktoś
                  robi takie rzeczy? Czemu zakłada taki wątek? Przecież są dziewczyny, które
                  naprawdę coś takiego przeżyły lub przeżywają i to je rani!!! Czemu ktoś sobie
                  robi "jaja" z tak poważnych spraw!!!
                  • pszczolaasia Zana 29.03.09, 11:15
                    dlaczego da moze jej to przynosi ulge? nie wiadomo. tym bardziej ze nie
                    pofatygowala sie zeby tu wiecej zajrzec. a szkoda. polecilabym jej dobrego lekarza.
                    podam ci przyklad- siebie. bylam 7 razy w ciazy- 3 poronione, 3 pozamaciczne i
                    pojechalam do bialegostoku, prof. zrobil mi isci i moje prawie 10 miesieczne
                    blizniaki spia teraz slodko w swoich lozeczkach a ja mam czas wlezc na forum.
                    one to moja 7 szczesliwa ciaza. powodzenia i nie boj sie...bedzie dobrze!smile
                    • pszczolaasia wcielo mi polowe postu... 29.03.09, 11:17
                      nie wiem czemu. tam na poczatku napsialam:
                      dlaczego, dlaczego..pewno sie nie dowiemy. moze ma zryty beret a moze zwyczajnie
                      jej to przynosi ulge i dalej jak powyzejwink
                      • julia56 Re: wcielo mi polowe postu... 29.03.09, 16:18
                        o rany, co za dziewucha...
    • ania13-r Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 30.03.09, 08:51
      Przykro mi że zarzucacie mi plagiat. Tak się składa ze ja byłam
      autorką artykułu Wiadomości24. Nie musicie mi wierzyć. NIe
      zaglądałam tu w weekend bo dostęp do internetu mam tylko w pracy.
      Szukałam tylko pomocy i wsparcia. Ale widze że...a z resztą nie
      ważne. Szkoda że zostałam tak oceniona.

      Trzymajcie się.
      • pszczolaasia Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 30.03.09, 09:27
        ok. to twoj artykul...
        chcesz telefon do prof. ktory mi pomogl?
        ale sama musisz przyznac ze to wygladalo dziwnie. towj post sie urwal bez slowa
        komentrza w polowie. gdybys podala linka do artykulu i napisala jeszcze pare
        slow od siebie moze wygladaloby to inaczej a tak wyszlo jak wyszlo. jesli chcesz
        numer do mojego profesora napisz na priv. jesli masz ochote..
        pzdr i zycze powodzenia.
        • tekla12 Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 30.03.09, 09:31
          Nikt ci plagiatu nie zarzucał. Wystarczyło dać linka do np. bloga i zadać
          pytanie. Jeśli masz przymus co jakiś czas wklejać swoją historię w różnych
          miejscach sieci to to jest problem ale nie do rozwiązania na tym forum.
        • ania13-r Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 30.03.09, 10:07
          ---pszczołaasia---Rezczywiście, nie wkleiło się wszyko co chciałam
          wkleić-moze dlatego że jest ograniczona ilość znaków.... Moja wina,
          bo mogłam przejrzeć jeszcze raz... Ale trudno, nie przejrzałam.
          Jeśli mozesz to podaj mi nr do swojego lekarza, chetnie skorzystam.
          Dziękuję i pozdrawiam.
          • pszczolaasia Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 30.03.09, 12:07
            wyslalam. poelcam. nawet jesli bedzie chcial Ci zrobic invitro. on jest z
            bialegostoku. jezdzilam do niego z gdyni. mozna powiedziec ze zawiodlam sie na
            klinice z moich okolic i wolalam walic przez pol Polski do faceta ktory
            telefonicznie tylko dal mi nadziejewink
            mam nadzieje, ze Tobie tez zdola pomoc.
    • ek1313 Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 30.03.09, 13:01
      Witajcie dziewczyny. Ja też miałam dwie ciąże pozamaciczne po, których usuneli
      mi dwa jajowody. W roku 2008 straciłam szansę za naturalną ciążę, zostało mi
      tylko in vitro. Mam 28 lat i za sobą usunięcie jajowodów, 2 łyżeczkowania
      macicy, i poronienie. W lutym tego roku miałam pierwsze in vitro, w Provicie w
      Katowicach, po którym zaszłam z ciążę ,ale poroniłam w 7 tyg. Teraz miałam
      robioną histeroskopię, miałam małego polipa i teraz czekam na okres i w kwietniu
      podchodzę do criotransferu. Dziewczyny to co przeżyłam nie da się opisać.Życzę
      Wam powodzenia.Pozdrawiam.
      • ania13-r Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 30.03.09, 13:33
        Wiem co czujesz i co przeżywasz...tego nie da wyrazić się słowami
        ale doskonale Cię romumiem i szczerze współczuję.

        Pozdrawiam. Trzymaj się cieplutko.
        • azis_she Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 30.03.09, 18:16
          Mam 24 lata ponad 3 lata temu mialam ciaze pozamaciczna lewojajowodowa .. laparoskopia naciecie lewego jajnika i lyzeczkowanie... nie wiem co dalej prawy jajowod jest caly tamten byl naciety.. Czy ja bede miala dziecko? tak sie tego boje od 2 miesiecy jestem mezatka planujemy dziecko , a ja mo nie powiedzialam co mi sie przytrafilo i naprawde bardzo sie boje ... Prosze o, pare słow moze i nawet nadzei...
          Pozdrawiam i zycze wszystkiego dobrego kazdym przyszlym mamom
          • fabiankaa Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 30.03.09, 18:43
            Ja tez jestem po ciazy pozamacicznej, nie mialam operacji, podano
            metotreksat, ale HSG wykonane pol roku pozniej wykazało, ze jajowód
            jest niedrozny (wczesniej na pewno byc drozny - mialam laparoskopie).

            Miesiąc po HSG, dzieki IUI zaszlam w ciaze.

            Z jednym jajowodem mozna miec dzieci BEZ PROBLEMU. Są miliony takich
            kobiet. Wiec sie nie martw na zapas.
            • azis_she Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 31.03.09, 13:10
              Bardzo Ci dziekuje smile))z tym ze jesli mozesz mi napisac co to jest iui nie bardzo sie orientuje uncertain
              Pozdrawiam serdecznie
              • julia56 Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 31.03.09, 14:12
                Inseminacja. smile
              • fabiankaa Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 31.03.09, 18:27
                Tak, IUI to inseminacja

                a tu watek o ciazach z jednego jajowodu
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=586&w=90203635
                • ania13-r Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 01.04.09, 14:37
                  Jezu, jak mi jest ciężko dzisiajsad Od jakiegoś czsu dowiedziałam
                  się że koleżanka z pokoju jest w ciąży. Teraz nie ma innego tematu
                  tylko dzieci, ciąża, zachcianki itd. Dzisiaj jakoś bardziej mnie to
                  przytłacza (właściwie cały czas nie jest łatwo). Może to dlatego że
                  wczoraj byłam na usg (I cykl z puregonem-CLO nie pomogło) i niestety
                  pęcherzyk jest ale nie po tej stronie po której powinien. Jajnik z
                  któredo mogłoby cokolwiek się udać niestety nie funkcjonuje
                  prawidłowo. W rzadnym monitorowanym cyklu nie było z niego owulacji.
                  Za każdym razem obraz na usg pokazuje liczne pęcherzyki ale
                  dominującego nie ma. Raz pojawił się w nim pęcherzyk ale niestety
                  zmienił się w 'piękną' torbiel. Trace po woli siły i nadzeję. Te 2
                  lata to najgorszy okres w moim życiu... Ciężko mi, źle i smutnosad
                  Pozdrawiam cieplutko.
    • marijohanna Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 01.04.09, 17:22
      jestem po dwoch ciazach pozamacicznych, w tym jedna po ICSI. nie
      wiem czemu czepiacie sie autorki. wspolczuje ci ogromnie, bo ja przy
      mojej pierwszej pozamacicznej mialam podobne przygody z polskimi
      konowalami.

      dobrze, ze przez przypadek bylam w niemczech gdy stracilam
      przytomnosc i tu od razu wiedziano co mi jest i co trzeba robic.
      gdybym zostala w polsce juz bym nie zyla.

      powodzenia w dalszej drodze!!
      • dagmara-k Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 01.04.09, 23:00
        czepiamy slow odnosnie tego jak trudno jej bylo o tym dotad mowic, a to sie
        okazuje ze nie jest to post napisany niedawno, a niemal rok temu napisany artykul.
      • ania13-r Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 02.04.09, 12:29
        marijohanna. Dziękuję że chociaż od Ciebie nie usłyszłam słów
        krytyki...

        Współczuję i życzę powodzenia.
        • fabiankaa Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 02.04.09, 13:25
          ania13-r, nie oburzaj sie, ale twoj post ja tez potraktowalam w
          pierwszej chwili jako prowokacje... Historia urywa sie, autor jej
          nie konczy, nie odzywa sie - dziwne to bylo. Wiec nie dziw sie
          reakcji dziewczyn, ktore zapewne sa wyczulone na prowokatorów i
          innych dziwaków.
          • ania13-r Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 02.04.09, 14:29
            Ale mi daleko do obrazania. Zdziwiłam się tylko że mogo to być
            odebrane jako prowokacja-może dlatego że ja nie spotkałam się nigdy
            z taką sytucją. Przyznałam, że rzeczywiście mogłam to napisać w
            innej formie i przejrzeć jeszcze raz to co wkleiłam. Nie chiłam
            nikogo prowokować, naprawdę. Szukałam tylko zrozumienia moich uczuć
            i myślałam że znajdę dziewczyny, które mają podobne doświadczenia bo
            tylko takie osoby będą w stanie zrozumieć moją tragedię. I tylko to
            miłam na celu. tak naprawdę z nikim nie mogę o tym porozmawiać i
            dlatego zdecydowałam się założyć ten wątek. Może znalazły by się
            kobiety które potrafiłyby jakoś pomóc, coś doradzić, dać iskierkę
            nadziei... Przykro mi, że wyszło tak jak wyszło. Przepraszam jeśli
            kogoś nieświoadomie uraziłam.

            Pozdrawiam.
            • dagmara-k Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 02.04.09, 15:26
              na forum poronienie znajdziesz nie tylko bratnie dusze ale i podpowiedzi co
              mozesz dlaej robic. chyba ze znow zaczniesz od tego, ze nie moglas dlugo o tym
              mowic i wkleisz artykul.
            • tymonka30 Re: Ciąża pozamaciczna...co dalej???? 02.04.09, 18:41
              jeszcze jest forum ciąża pozamaciczna na gazecie.
              ja przeszłam takową, po niej miałam robione hsg i rzeczywiście szyty jajowód
              okazał się niedrożny, jak na złość monitorowana owu występowała zawsze po tej
              złej stronie więc zdecydowaliśmy się na inv., niestety nie udało się ale w
              kolejnym cyklu szykując się na jazdę po mrozaki zaskoczyłam naturalnie! po
              stymulacjach do inv. uaktywniła się dobra strona (ku mojemu zdziwieniu), po
              menopurze miałam potrójną owu z dobrej strony,... także szanse są,.... a
              historie bardzo różne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka