Bardzo czesto się zastanawiam...
Kurcze, czy to nie jest tak, że jesli natura mówi nie, to nie
powinno sie w to ingerować. Nie mówię o jakis lajtowych przypadkach
tylko..
napisze na swoim przykłakdzie: mam najprawdopodobniej hashimoto
(cała rodzina po stronie ojca ma choroby immunnoagresywne), mojemu
mężowi zlecono badanie genetyczne nasienia - cos jest na rzeczy
(jedynie 3% materiału dobrze zbudowana). Tak sie zastanawiam...
Qurde, zawsze miałlam takie przeswiadczenie, że z naturą nie należy
specjalnie sie spierać, bo byc moze wie co robi
Nie chodzi mi zupełnie o ideologię koscioła, o zabijanie zarodków
itp. Może sokoro mam (?) hashi i mąż będzie miał coś nie halo, to
nie etyczne jest próbować wbraw prawom natury?
Jest jeszcze jeden aspekt: ja nie specjalnie wierzę lekarzom
zajmującym się IV, poprostu mam wrażenie,że to ogromny biznes

Niby przygotowujemy sie do IV licząc, że te badania genetyczne będą
oki, ale tak mnie jakoś dopadło!!!!!!
też tak czasami macie?????