Dodaj do ulubionych

dylemat z in vitro

07.04.09, 12:38
Mam taki dylemat. Lekarz orzekł, że pozostało mi in vitro. Nie jest
to moim problemem ani od strony moralnej, ani od religijnej.
Zastanawiam się tylko nad otoczeniem. Nigdy nie ukrywałam problemów
z poczęciem, jak ktoś pytał mówiłam wprost. Ostatni czasy duzo
zaczęło się mówić o in vitro. W 90 % wypowiedzi negatywne o in vitro
wypowiadane są przez osoby nie mające zielonego pojęcia a tej
metodzie.
Zastanawiam się czy dalej być otwartą i mówić, że chcę poddać się in
vitro, czy może nie wspominać o tym. Boje się, że moje dziecko
bedzie wytykane, że jest poczete in vitro.
Macie też takie dylematy?
Obserwuj wątek
    • przyszla_mamuska Re: dylemat z in vitro 07.04.09, 12:56
      ja mówię tylko tym co mi kibicują a nie tym co najchętniej by się cieszyli i
      wytykali palcami na mieście moje dziecko.
      Taki mamy chory naród że nie warto każdemu z osobna tłumaczyć sad ciemnota
      ciemnotą zawsze pozostanie, chyba że sama zachoruje na niepłodność...
    • ochra Re: dylemat z in vitro 07.04.09, 12:59
      Ja myślę że metoda poczęcia dziecka jest naszą prywatną sprawą, nie
      trzeba o tym rozpowiadać na lewo i prawo. Ewentualnie może być to
      informacja dla bliskich. Skoro już powiedziałaś komuś że mieliście
      problem, powiedz że leczyliście się i pomogło, nie wnikając w
      szczegóły.
    • magdad5 Re: dylemat z in vitro 07.04.09, 13:02
      Ale po co masz mowic wszystkim naokolo ? Ja mowie tylko wtedy jesli
      ktos albo otwarcie zapyta albo kiedy rozmawiam z lekarzem. Powiem
      szczerze, ze tak jak nie dziele sie z innymi osobami okolicznosciami
      w ktorych splodzilismy nasze "naturalnie poczete" dzieci tak i nie
      widze potrzeby zeby opowiadac o tym w jaki sposob zostala splodzona
      nasza "nienaturalnie poczeta" pociecha. Nie ma sensu opowiadac
      wszedzie bo to nie ma zadnego znaczenia ani wartosci dodanej.
      Chociaz czasem ma sie ochote, jak w tej historii: Przychodzi ksiadz
      po koledzie i mowi "jakie mile dziecko" a mamusia odpowiada "widzi
      ksiadz, a z in-vitro"...
      • przyszla_mamuska Re: dylemat z in vitro 07.04.09, 13:31
        fajny kawał, muszę sprzedać dalej wink

        Macie rację dziewczyny. Ja też doszłam do wniosku że jak ktoś zapyta to powiem
        że leczenie dało efekt i już. Co to kogo obchodzi jaką drogą...
        Niech tylko każdy kocha swoje dzieci tak jak my "nasze" nawet teraz kiedy ich
        jeszcze nie ma.
    • joanna29 Re: dylemat z in vitro 07.04.09, 18:01
      Nie chodzi mi o opowiadanie na prawo i lewo, ale jak z kims
      rozmawiam i się pyta o dziecko, czy się leczę i w jaki sposób.
      Zregóły okazuje się, że rozmówca też ma kogoś kto ma problemy z
      zaciążeniem. A mówiąc rozmówca mam na myśli znajomych,
      współpracowników itp. A nie ma co ukrywać znajomi powiedzą
      znajmomym smile
      Mam nadzieje, że nasze społeczeństwo dojrzeje do postepu medycyny.
      • zosia9 Re: dylemat z in vitro 07.04.09, 18:24
        Mówięwink
        Bardzo dużo osób z mojego otoczenia wie o tym i nie stanoswi to dla
        mnie żadnego problemu. Ale my z mężem ogólnie otoczeniem się nie
        przejmujemy więc nasze dziecko w naturalny sposób przejmie takie
        zachowaniewink
        Dzięku temu jestem lokalnym ekspertem w doradztwie co dalej z tą
        niepłodnościąwink
        Wszyscy lekarze są niesłychanie pomocni a nasze dziecko ma wspaniałą
        medyczną opieke. Dziewczyny nie podchodźcie do tematu jak do jeża,
        jest to coś normalnego.
      • free-klaudia26 Re: dylemat z in vitro 07.04.09, 18:31
        Wiesz co jak ktoś nie jest wtajemniczony w cała procedure leczenia niepłodności
        czyli nie ma bladego pojęcia co gdzie i jak ,to nie ma się co tłumaczyc.Uważam
        ,że sa to sprawy tak powazne ,że nie warto z każdym o nich rozmawiac.Ja wiem to
        po sobie jak mówie ( oczywiście nie każdemu) jakie leki biore ,jakie badania
        ,zabiegi itd.to ludzie oczy robia bo nie wiedza o czym mówię.Przecież ktos kogo
        nie dotyczy ten problem to nie wie co to jest hsg,histeroskopia ,iui,fakt nie
        dziwie im się,i dlatego nie chce im tego tłumaczyć także mówie tylko ,ze się
        lecze i tyle.A to jaka metodą jest dziecko poczęte to nie powinno nikogo
        obchodzic ważne żeby było.smile
    • moniaa2009 Re: dylemat z in vitro 07.04.09, 18:43
      Droga joanno29. Ja też mam takie dylematy. Jeszcze co prawda nie
      przystąpiłam do procedury in vitro, ale prawdopodobnie mnie to
      czeka. I zastanawiałam się czy powiedziec bliskim, czy nie. Bo z
      jednej strony traktowanie tabu tematu in vitro powoduje, że ludzie
      mają ograniczone pojęcie o całej tej metodzie, a to czego się nie
      zna wywołuje niechęc i strach. Z drugiej srtony nie chciałabym, aby
      moje dziecko było traktowane gorzej przez np. dziadków, niż
      pozostałe wnuki (które już istnieją i poczęły się po bożemu w łóżku.
      Więc dylematy są i będą. Ja mam znajomych i przyjaciół, z którymi
      mówię otwarcie o in vitro, trzymają za mnie kciuki, wspierają mnie.
      Z rodziną o tym nie rozmawiam, najwidoczniej rodzina jeszcze do tego
      nie dojrzała.
      • dagmara-k Re: dylemat z in vitro 07.04.09, 20:40
        a mi sie juz udalo pozalowac zwierzania sie z planow co do leczenia. wydawalo
        sie ze mowie bliskim ktorzy kibicuja. z dwoma parami znajomych musialam zamknac
        temat dla dobra relacji, moze i dla dobra przyszlego dziecka. na pewno dla dobra
        wlasnych emocji bo to raniace kiedy ktos chce sie wypowiadac na temat mojego
        postepowania w tak delikatnej sprawie. niestety, niektorzy posluchali ksiedza i
        powtarzaja rewelacje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka