Dodaj do ulubionych

mąż a leczenie niepłodności

31.01.02, 09:49
Witam wszystkich.
Chciałabym dowiedzieć się jak wasi mężowie/partnerzy podchodzą do sprawy
leczenia. W naszym przypadku to właśnie plemniki męża są przyczyną naszej
bezpłodności, a mój ukochany do całej sprawy leczenia podchodzi "jak do jeża".
Właściwie chodzi na badania i na kolejne wizyty ale albo po wielkiej awanturze,
albo po moim marudzeniu(nawiasem mówiąc sama nie mogę się słuchać). Teraz
lekarz zaproponował nam inseminację, a mój mąż nie chce nawet o tym porozmawiać
nie wiem jak go przekonać że to nasza jedyna szansa. Nie wyobrażam sobie jak
zareaguje na kolejne zabiegi, bo przecież nie poddam się po jednej inseminacji.
Pozdrawiam Beata
Obserwuj wątek
    • Gość: ASIAW Re: mąż a leczenie niepłodności IP: 212.160.138.* 31.01.02, 09:55
      Beatko to bardzo złozony problem u nas też stanowi go nasienie niestety. Idąc
      za rada lekrzy my robimy własnie in vitro nie mamy tak dobrych parametrow jak
      wy i inseminacja odpada. może to go pocieszy. Mój nie ma zadnych oporów wręcz
      odwrotnie sam poleciał na badania
      • Gość: Julia Re: mąż a leczenie niepłodności IP: *.zywiec.sdi.tpnet.pl 31.01.02, 10:49
        Ja nawet nie wiem dlaczego nie mamy dziecisad(((. Miałam w tym miesiącu zacząc
        robić badania, ale mąż stwierdził, że jeszcze powinnam poczekać, bo się do tej
        pory za słabo staraliśmy (trochę w tym racji). Dałam sobie jeszcze miesiąc ale
        jak się nie uda to chcę zrobić od razu wszystkie możliwe badania nas obojga.
        Wiecie co powiedział... że nie będzie "w... k..." w szpitalnej śmierdzącej
        ubikacji. I co mam zrobić??? Wy przynajmniej zdołałyście namówić Waszych mężów
        na badania.
        • Gość: asiaw Re: mąż a leczenie niepłodności IP: 212.160.138.* 31.01.02, 10:55
          Juleczko on nie musi tego zrobić w smierdzącej ubikacjismile) Może to zrobić w
          domu i przywieżc do kliniki. Albo na miejscu sa do tego superanckie pokoiki do
          których mozecie wejśc razem wink) Z gazetkami i wogóle bajerek...... to nie jest
          łatwe ale jak trzeba to trzeba
        • Gość: Beata Re: mąż a leczenie niepłodności IP: *.um.dzierzoniow.pl 31.01.02, 11:04
          Julio ja musiałam zaszantażować rozwodem (choć jesteśmy po ślubie 2 lata)i
          wcale o tym nie myślałam. Trzeba nimi wstrząsąć, bo inaczej czekaliby kolejne
          lata. Oni mogą mieć dzieci po 60 (teoretycznie),a my po 35 latach coraz gorzej.
          Nie proponuję ci mojego sposobu ale zrób wszystko żeby do niego dotarło.
          Beata
          • Gość: Zosia Re: mąż a leczenie niepłodności IP: 195.82.160.* 31.01.02, 12:33
            A ja pojechałam razem z mężem na badania i zamiast do ubikacji poszliśmy
            w...k...do samochodu (przy świecącym księżycu). Mimo romantycznego nastroju nie
            było łatwo, bo trudno było utrzymać powagę, ale zawsze to lepsze od śmierdzącej
            ubikacji...
            • Gość: Malina Re: IP: 157.25.86.* 31.01.02, 13:19
              Kazdy sposob jest dobry, ale nie o tym chcialam pisac.
              Czytajac o Waszych "bojach" z mezami, uwazam sie za szczesciare.
              U nas nigdy nie bylo problemu typu: "nie pojde", "poczekajmy" itp.
              Moze Ci, ktorzy zapieraja sie przed tym nogami i rekami, potrzebuje wiecej
              czasu, moze jeszcze az tak bardzo nie pragna dziecka.
              My kobiety, inaczej dzialamy w tej materii: chodzimy do lekarzy, czytamy,
              szperamy, denerwujemy sie, a oni w wiekszosci, przyjmuja to na spoko.
              Czasami mam wrazenie, ze wstyd przed oddaniem nasienia do badania jest tak
              wielki, ze wola zycie ze znerwicowana zona i bez dziecka.
              Malina
            • Gość: Adria Re: mąż a leczenie niepłodności IP: 212.160.130.* 01.02.02, 14:18
              Ja też nie mam problemów z badaniem się męża. Powiedział, że chętnie pójdzie
              ale pod jednym warunkiem - mam być razem z nim. I wszystko jedno, czy to jest
              super pokoik z "wygodami" czy też śmierdząca ubikacja ja z nim jestem za każdym
              razem (a było tego trochę).
      • Gość: tom Re:nie przejmowac sie IP: *.bresa.com.pl 01.02.02, 14:37
        Najtrudniejszy jest jak zawsze pierwszy raz.Facet musi się tym nie stresować.Na
        badania udać się z marszu/po pracy/i najwazniejsze to jak się juz jest sam na
        sam to nie rezygnować,nawet jak się wydaje mineło sporo czasu.
    • Gość: fiwona Re: mąż a leczenie niepłodności IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 31.01.02, 13:36
      Jak czytam o waszych zmaganiach z mężem to chyba zaraz zadzwonię do mojego i
      powiem mu jaki jest kochany. Po paru miesiącach bezowocnych prób jak zaczeliśmy
      myśleć o badaniach od razu mąż stwierdził, że on idzie też, bo jego badanie
      jest dużo prostsze, po co mnie mają maglować jak to może być wina nasienia.
      Miał robione już trzy badania - dwa w klinice w Poznaniu, gdzie jest do tego
      pokoik z łazienką, telewizor z kasetami, gazety (mogliby je troche odnowić),
      można wejść oczywiście współnie. Jedno badanie miał w prywatnym gabinecie i
      nasienie oddał w domu.
      Niestety i u męża i u mnie są problemy ale wspólnie się wspieramy.
      MOże powiedzcie Waszym mężom, jak wyglądają wasze badania i uznają, ich oddanie
      nasienia to pestka w prównaniu z wiecznym rozkładaniem nóg przed kolejnymi
      lekarzami.
      Pozdrawiam i życze udanych negocjacji.
      Iwona
    • Gość: Asia Re: mąż a leczenie niepłodności IP: *.augustow.sdi.tpnet.pl 31.01.02, 20:20
      My mamy również problemy z kiepściutkim nasieniem, ale nie miałam żadnych z
      namawianiem męża. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że mogło być inaczej, więc
      współczuję Ci bardzo. Ale może na forum wypowiedziałby się jakić mąż, który
      takie badanie przeszedł - a najlepiej kilku. Może pomoże męskie spojrzenie na
      sprawę. Jeśli nawet zatwardzialec nie zechce przeczytać, to może jakieś rady
      okażą sie pomocne. W końcu kto zna lepiej psychikę mężczyzny jak nie mężczyzna.
      Mego niestety nie ma przez parę dni w domu, ale myślę, że chętnie by coś
      napisał. Badał się w końcu 3 razy i na tym się nie skończy. Życzę wielkiej
      cierpliwości i powodzenia!
      • Gość: Roma Re: mąż a leczenie niepłodności IP: 194.181.36.* 01.02.02, 14:33
        Wiesz co po tym co napisałaś wydaje mi się, że powinnaś po prostu porozmawiać z
        mężem czy on chce dziecka. Mój też miał problem z nasieniem, badania na pewno
        nie były dla niego przyjemne ale jak chce sie mieć dziecko to trzeba się czasem
        poświęcić, nie kręcił nosem na kolejne wizyty w klinice, bo wie, że nie ma
        innego sposobu na dziecko. Ja na twoim miejscu bym po prostu szczerze, do bólu
        omówiła z mężem tę kwestię.
    • Gość: krb Re: mąż a leczenie niepłodności IP: 212.33.78.* 14.02.02, 10:00
      Droga Beato!
      Z uwagą śledzimy pojawiające się na łamach niniejszego forum tematy dotyczące
      niepłodności ponieważ jesteśmy ośrodkiem zajmującym się leczeniem tej choroby.
      Problem namówienia mężczyzny do badań a następnie leczenia, gdy ten nie jest do
      tego nastawiony pozytywnie, jest niezwykle poważny. W końcu Jego pomoc będzie
      potrzebna przez cały okres leczenia. Rzeczywiście najlepszym wyjściem jest
      znalezienie ośrodka w którym mąż nie będzie musiał chodzić do "śmierdzącej
      ubikacji" a nasienie odda w specjalnie do tego przystosowanym pokoiku. Jeżeli
      będzie musiała Pani zasięgnąć jeszcze jakiś pytań lub porad proszę zajrzeć na
      naszą stronę internetową www.kriobank.pl, lub skontakować się z nami osobiście
      a pracującu tu lekarze specjaliści odpowiedzą na wszystkie Pani pytania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka