Dodaj do ulubionych

chyba mam to już za sobą

IP: *.saska.krakow.pl 04.01.04, 17:51
Wraz z Sylwestrem minęły 3 lata moich prób zajścia w ciążę. Mąz był badany,
mam za sobą laparoskopię, podczas której zdiagnozowano endometriozę, potem 4
m-ce leczenia Danazolem, potem 1 cykl stymulowany (nieudany), potem przerwa
w kontaktach z lekarzem spowodowana przeprowadzką a po 3 m-cach puste jajo
płodowe i łyżeczkowanie, znowu przerwa kilka miesięcy (miałam dość) i
obecnie - znowu stymulowanie cyklu, jajeczka są, pękają, ale nic. Napisałam
to wszystko informacyjnie, ale nie po to, by się żalić. To był taki wstęp.
Od jakiegoś czasu - przedziwne - równolegle z podjęciem stymulacji -
przyjęłam do wiadomości, że nie będę mieć dzieci. Jeszcze biore te tabletki,
żeby nikt nie powiedział, że za krótko byłam stymulowana, właściwi etak pro
forma.Ale kiedy ostatnio się nie udało, przeprowadziłąm ze sobą męską
rozmowę i po prostu przemyślałam to, co mnie czeka i czego mam się
spodziewać. Doszło do mnie, że każdy wariant ma swoje plusy i minusy. Doszło
do mnie, że bezdzietność (w sensie: bez włąsnych, rodzonych dzieci) tez ma
swoje zalety. Że w sytuacji niepłodności tkwią też zalety. Że potrafię sobi
ewyobrazić znaczenie, w którym bezpłodność jest dla mnie lepsza. Dlaczego
konkretnie - to temat na oddzielny wątek. Owego wieczoru rozmawiałam tez z
mężem. Przyjął to ze spokojem i równowagą. Kiedyś może postaramy się o
adopcję - wtedy też można doświadczyć tych jasnych stron rodzicielstwa, nie
są one zarezerwowane jedynie dla rodziców biologicznych. A jeśli nie
będziemy mieć w ogóle dzieci - przecie znie jest powiedziane, że to jedyny
spsoób na życie i że tylko tak można być szczęśliwym - będziemy NA PEWNO
robić wiele innych fajnych rzeczy. I ludziom - blixnim - tez się możemy
przyczynić, nie jest powiedziane że staniemy się egoistami i żałosnymi
dziwakami.

Dziewczyny z problemem niepłodności - jest dla nas JUTRO!!! To moje
najnowsze odkrycie, którym chce się z wami podzielić. Tylko dla różnych
ludzi ten moment zrozumienia przychodiz w różnych momentach życia.
Zrozumiem, jeśli dla kogoś na taką myśl będzie jeszcze za wcześnie. Jeżeli
dla kogoś będzie za wcześnie na pogodzenie się z bezpłodnością

Kilka dni temu widziałąm kolejne nowonarodzone niemowlę w moim otoczeniu. I
cóż? - nie był to dla mnie taki szok i cud jak kiedyś, na początku starań.
To normalne, że ludziom rodzą się dzieci. To dobrze, ż4e ludziom rodza się
dzieci - to potrafi zmienić życie i przynosi wiele radosci i samospełnienia.
Ale można się samospełnić i w inny sposó. Nawet będąc bezdzietnym. I nie
jest powiedziane, że życie bezdzietnych lub tych co adoptują, jest mniej
wartościowe, gorsze. Dziecko to radośc, ale i trud, jak ze wszystkim na tym
świecie, co się liczy. Tej parze, z któą się spotkałam przypadło w udziale
akurat takie zadanie, taki los. Mnie przypadł inny. Ode mnie zależy, ile z
niego, mówiąc brzydko, "wyciągnę".

Szczęście człowieka zaczyna sie w jego sercu, w nim samym.

Pozdrawiam Was wszystkie i życze wiele sił.
Obserwuj wątek
    • Gość: kation Re: chyba mam to już za sobą IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.04, 18:14
      Ellfiku, podziwiam Cię - za odwagę i za optymizm. Oboje z mężem próbujemy zajść
      w ciążę ponad pół roku. Dla niektórych to być może chwila, dla nas- wieki.
      Czasami wydaje mie się, że to jakaś ironia losu- jeszcze niedawno wydawało mi
      się, że to takie proste- zajść w ciążę. Współczułam głęboko koleżankom, ktore
      powiły bobasy podczas studiów. Wydawało mi się, że njapierw się
      wyszaleję, "pożyję", rozwinę się zawodowo, kupimy mieszkanie itd. Nawet mi sie
      nie śniło, że można mieć problem z zajściem w ciążę! Tym bardzie, że byłam (i
      chyba jestem) zdrową kobietą, bez obciążeń (przepraszam za niefortunne
      sformułowanie). Doprowadziła swój plan do końca. Ale w nowym mieszkaniu czeka
      pusty pokoik... Tymczasem moja sąsiadko po operacji na jajnkach, z prolaktyną i
      testosteronem pod sufit(nie leczone) powiła śliczengo bobasa. Podobno udało im
      sie za pierwszym razem. Parę dni temu dowiedziałam się, że siostra mojego męż
      wpadła (określiła to jako "wypadek przy pracy") i tak mogłabym wymieniać
      poczęcia i narodziny nowych ludzików w moim otoczeniu. Niestety bardzo to
      przeżywam. I to nie jest zaiwść, to po prostu wciąż to samo pytanie- czemu nie
      ja? Próbuję się nie dołować, ale sama wiesz, jak to ciężko, kiedy wokół zauważa
      się już jedynie szczęśliwe rodziny z dziećmi.... Wciąż wierzę....
      • Gość: Paola Re: chyba mam to już za sobą IP: 82.139.13.* 04.01.04, 18:32
        Czuję to samo co Kation....zgadzam się dystans jest potrzebny i to bez 2 zdań.
        Też sobie zadaję takie pytnia....ale pomyślcie, że te którym się udało zapewne
        zadawały sobie identyczne pytania podczas starań i rozczarowań. One pewnie też
        traciły już nadzieję....a tu 2 krechy. Liczę na to, że i my pójdziemy w ich
        ślady i też się uda...jak nie w tym to w następnym cyklu. No....oby nie
        w ...roku. Ale jeśli ma się udać to kiedykolwiek!!!
    • Gość: jula Re: chyba mam to już za sobą IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.01.04, 20:06
      Zgadzam się z elfem.
      Czasami zastanawiam się czy bardziej chcę mieć dziecko dla siebie czy może dla
      innych aby coś udowodnić, pokazać tym wszystkim innym, którzy bardziej niż ja,
      czasami mam takie wrażenie, "chcą" mojego dziecka. Może to tylko poświadoma
      chęc upodobnienia się, bycia taką jak wszyscy, "normalną"... Moje zycie nie
      jest zdominowane przez "starania". jestem szczęsliwa, cieszę się tym, co mam.
      Nie myslę ciągle czy tym razem to juz, nie mam fobii na wszystkie noworodki
      ani na kobiety w ciąży przeciwnie cieszę się i nie unikam ani pytań ani
      okazania swojego zainteresowania. Nie wydaje mi się abym miała z tym jakiś
      większy psychologiczny problem czy traumę chociaż czasami patrze na moje
      kolezanki, które moga sobie tak wyobrażać a miny ich to zdradzają i chyba sa
      trochę zdziwione, gdy radosnie interesują mnie ich maluchy.
      Nie wiem może podświadomie boje sie miec dzieci i dlatego to, że ich nie mam
      nie jest dla mnie jakimś wielkim problemem, może, może, może.
      Powtorzę z Elefem, że tez uważam, że jeśłi człowiek nie przebudzi swoich
      wewnętrznych mocy aby być szczęśliwym to nic go nie uszczęśliwi. Spójrzcie na
      ludzi, którzy mają upragnione dzieci wielu z nich pogrążonych jest
      zamartwianiem się rzeczami, których akurat im brak (a zawsze komus czegoś
      brak). Pomijam fakt niewłaściwego wychowania czy wręcz toksycznych więzi i
      rozejścia się dróg wraz z wejściem dziecka w dorosłość. Ludzie często pragną
      rozpaczliwie MIEĆ coś, czego nie mogą i urasta to dla nich do monstrualnych
      rozmiarów i pochłania ich bez reszty pozbawiając radości z tych wszystkich
      dóbr ludzi, rzeczy tu i teraz. Szkoda zycia. Jest ono takie krótkie, za
      krótkie na frustrację, złośc czy neispełnienie. Jasne nie znaczy to, że nie
      powinniśmy sie starać, leczyc czy adoptować. Kazdy znajdzie swoją dorgą ale
      każda na soj sposób może być dobra, piękna i pełna spełnienia, czego na Nowy
      Rok wszystkim serdecznie życzęsmile
      • Gość: Renia Re: chyba mam to już za sobą IP: 62.233.197.* 04.01.04, 20:47
        Jula, brawo! Ile mi jeszcze brakuje do waszego myślenia... Pozdrawiam
        serdecznie!
    • Gość: nalo@gazeta.pl Re: chyba mam to już za sobą IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.01.04, 21:38
      Drogi Elfiku, widac ze przemawia za Toba ogromne doswiadczenie i dojrzalosc.
      Daleko mi do Twojego sposobu myslenia, ale ja jestem na poczatku drogi. Jesli
      jednak mialoby sie tak zdarzyc ze nie zajde w upragniona ciaze, mam nadzieje,
      ze bede umiala myslec tak jak Ty. Na razie probuje sama sie oszukac, tlumaczac
      sobie ze to moze dobrze ze jeszcze nie jestem w ciazy, ze zawodowo to nie
      najlepszy moment, ze w ten sposob mozemy z mezem pojechac spokojnie na
      upragnione wakacje itp. Takie myslenie pomaga mi o tyle, ze nie mam obsesji (
      a przynajmniej nie jakiejs strasznej) na punkcie dzieci, ciesza mnie drobne
      przyjemne rzeczy ktore przynosi mi zycie i, co najwazniejsze, podchodze do
      calego problemu (przynajmniej na razie) z wielka doza optymizmu. Nie wiem
      jednak na jak dlugo mi go starczy...
    • Gość: maksia Re: chyba mam to już za sobą IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.04, 15:57
      Ellfa poruszyła bardzo ważną sprawę, bo wielu osobom nie udaje się w tym całej
      gonitwie za dzieckiem osiągnąć upragnionego spokoju i wyciszenia, których brak
      potrafi przyprowadzić do koszmarnych nastrojów a nawet i depresji. Mnie udało
      się dojść do tych samych wniosków dopiero po 6 czy 7 latach intensywnych
      starań, oczywiście nieefektownych. Dopiero nie tak dawno zrozumiałam, że nie
      wygram z naturą, skoro ona jest bardziej uparta ode mnie i wiem ile wspaniałych
      lat utraciłam, bo nie potrafiłam cieszyć się życiem i tym co dostałam od losu.
      Widziałam tylko swój problem i wszystko kręciło się tylko wokół braku
      potomstwa. I nie wyobrażałam sobie życia bez dzieci. Dziwie się nawet jak
      otoczenie ze mną wytrzymało, szczególnie mój mąż, skoro non stop były płacze,
      beznadzieja itp. Na pewno nie byłam łatwa we wspólżyciu.
      A teraz jest tak, że wciąż tych dzieci nie mam, a jednak życie toczy się dalej
      i tylko ode mnie bedzie zależało jak je przeżyję - czy wciąć się zamartwiając,
      mając pretensje do wszystkich i nawet Pana Boga, czy ciesząc sie nim.
      Wybrałam to drugie i wierzcie mi, że moje życie się odmieniło na lepsze.
      Podróżuję, studiuję, szydełkuję, spotykam sie ze znajomymi, biorę cudze dzieci
      na kolana, kocham się z mężem spontanicznie ... i to wszystko sprawia mi
      ogromną radość. I trochę to dziwnie zabrzmi, ale taki stan mi odpowiada i
      przestało mi zależeć na potomstwie, ale chyba dlatego, że brakło mi już sił do
      walki. Ale jeśli wy macie jeszczę chęć, żeby kontynuować to oczywiście nie
      poddawajcie się, ale też nie zatraćcie radości życia.
      Życzę Wam wszystkim wewnętrznego spokoju i cudownej spontanicznej "wpadki" w
      2004.
    • Gość: 2004a1 Re: chyba mam to już za sobą IP: *.saska.krakow.pl 04.03.04, 17:52
      hej Ellf
      nie dośc, że mieszkamy w tym samym mieście, na tej samej ulicy, prawdopodobnie w
      tym samym bloku to jeszcze mamy ten sam problem.
      Ciekawe ile razy mijałyśmy się, patrząc na siebie i - być może mówiąc "dzień dobry"?
      NIe wiem dlaczego, ale ja tez doszłam do takiego wniosku jak Ty, mam juz dość.
      Widocznie nie każdy musi być rodzicem i wbrew powszechnie panującej opinii może
      to mieć swoje dobre strony.
      • Gość: miś Re: chyba mam to już za sobą IP: *.3vnet.pl 04.03.04, 19:54
        O mało się nie poryczałam czytając wasze posty!! Macie w zupełności rację!!!!
        Nie każdy musi mieć dziecko!! Życie jest piekne jeśli pięknie żyjemy obojętnie
        czy bez czy z maluchami. Ja jeszcze walczę bo to tylko albo aż 6 m-cy, wciąż
        mysle i robię badania bo tak trzeba , bo to ten etap, bo nie chcę mieć o siebie
        pretensji, że nie zrobiłam czegoś - ale już mam swoją alternatywę - życie jest
        zbyt krótkie aby martwic sie na zapas. Mój mąż powiedział mi kiedyś ważne
        zdanie kiedy siedziałam rano na sofie zalana łzami: " Jedni mają dzieci inni
        ich nie maja, jedni ludzie są chorzy inni zdrowi, ludzie mają chore dzieci,
        inni umierają zanim zdążą je wychować, inni tracą dzieci - takie jest życie
        więc cieszmy sie, ze mamy siebie i z tego co mamy!" - niby banał a
        potrzebowałam tych słów. Ludzie wszyscy muszą odejść czy mają dzieci czy nie!
        Zycie trzeba brać takie jakim jest i sprawiać sobie przyjemności na które nas
        stać, nie planować zbyt wiele bo nie zawsze jest tak jak byśmy chcieli! Nie
        możemy mieć na wszystko wpływu! Pozdrawiam
        • Gość: Jesica Re: chyba mam to już za sobą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 21:17
          Podiwniam za takie slowa mnie na nie jeszcze nie stac ale czytajac twoj pos
          (elfi) czulam sie tak jakbym to pisala ja tylko za kilka lat. Wszyscy zawsze
          pisza ze nigdy nie zdawali sobie sprawy ze poczecie moze byc takie trudne i ze
          im sie nie snilo ze nie beda mogli miec dzieci a w moim przypadku jest inaczej
          ja od zawsze wiedzilam to znaczy czulam ze bede miec z tym problem nawet jak
          jeszcze nie mialam faceta jak jeszcze bylam diewica to czulam ze z tym bedzie
          problem - moze dlatego ze dla mnie jak na razie najwieksza porazka zyciowa
          jest to ze nie moge miec didzi. Nie umie wyobrazic sobie zycia bez dziecka nie
          umie i niechce!!!!!
    • martulinek Re: chyba mam to już za sobą 04.03.04, 21:34
      Myślę, że ja byłam od początku w innej sytuacji - mój mąż jeszcze kilka lat
      przed ślubem powiedział mi, że może mieć duże trudności w spłodzeniu potomka.
      Przyjęłam to mężnie i oswoiłam się z tą myślą.
      Jednak po stracie pierwszej ciąży zwątpiłam w sens życia. Wpadłam w straszny
      dół i zarzuciłam starania. W ciągu późniejszych prawie trzech lat dokonywała
      się we mnie ogromna przemiana. Pogodziłam się ze sobą i ze światem. Doszłam do
      wniosku, że życie to czas dawania rozdawania dobra wszystkim ludziom, nie tylko
      sobie i własnym dzieciom.
      Jestem z wykształcenia prawnikiem, ale mimo tego od dwóch lat uczę w szkole i
      to pomogło mi przełamać barierę w stosunku do cudzych dzieci - udało mi się je
      pokochać i wielkim darem jest dla mnie to, że i one mnie pokochały... Stałam
      się bardziej wrażliwa na dreugą osobę, zniknął gdzieś po drodze akcent położony
      tylko na mnie i mojej chęci posiadania potomstwa.
      W takim stanie ducha wznowiłam starania - po trzech miesiącach: kolejna ciąża
      zakończona poronieniem. Przeżyłam to boleśnie, ale szybko się otrząsnęłam, bo
      oto znowu okzało się, że jestem w ciąży.
      Wiem, że moje doświadczenia są zupełnie inne od tych, które ty przeżyłaś
      ellfie, ale wnioski w pewnym momencie mojego życia były bardzo podobne do
      Twoich. Cieszę się, że Twoje przemyślenia są tak owocne!
      Pozdrawiam serdecznie smile
    • Gość: aneta Re: chyba mam to już za sobą IP: 62.233.251.* 05.03.04, 08:27
      Ja mam z kolei ogromny żal i gorycz w sercu, że przegapiłam, przespałam tak
      wiele czasu, bo wydawało mi się, że rozsądnie jest najpierw skończyć studia,
      później zadbać o własny dom i pracę. No i to zajęło mi bardzo wiele czasu. I
      teraz też w moim mieszkaniu stoi pusty pokoik.
      Nie chcę przez to powiedzieć, że najbardziej zależało mi na wartościach
      materialnych. Chodziło o zwykłe godziwe warunki do życia. Nie dorobkiewiczostwo.
      Mam też małą filiżankę, którą kiedyś już dawno kupiłam dla mojego dziecko i
      trzymam ją na szafce i się teraz na nią gapię, i chce mi się wyć.
      I w ogóle myślę też dużo o moim małżeństwie bo wydaje mi się, że oboje z mężem
      mieliśmy jakoś zaburzony instynkt i wydawało się nam, że jest z nami ok. Nawet
      w snach nie sądziłam, że mnie może coś takiego spotkać.
      Koleżanki rodziły na studiach i rwał im się świat a teraz mają i dzieci, i
      mieszkania, i auta, i pracę. Wszystko się ułożyło a ja byłam taka durna, że
      odkładałam świadomie macierzyństwo na później i później. A później to czekało
      mnie wyłącznie leczenie, które trwa już kilka lat. I już nie ma we mnie żadnej
      radości, ani nadziei. Teraz mam 34 lata i czuję taką straszną presję czasu.
    • Gość: zyta Re: IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.03.04, 01:03
      ellf, trzymaj się dzielnie!
      może psychiczne "odpuszczenie" sobie jest początkiem Twojej drogi do
      macierzyństwa?
      a próbowałaś in vitro?

      pozdrawiam serdecznie wink
    • Gość: ala Re: chyba mam to już za sobą IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.04, 19:48
      Elf - dlaczego nie spróbujesz in vitro?. Z tego co piszesz wnioskuje że byłaś w
      ciąży (puste jajo płodowe). Największym problemem przy in vitro jest
      zagnieżdżenie zarodka w macicy - dlatego podają kilka zarodków. Jeżeli u ciebie
      to przebiegło pomyślnie myśle że masz duże szanse na ciąże z in vitro.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka