Republika Południowej Afryki

IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 18.08.04, 19:13
Planuję przylot do Kapsztadu (Cape Town), a tam wypożyczenie auta i
objechanie RPA, tzn. z Kapsztadu do Pretorii i Parku Krugera najkrótszą
drogą, a powrót do Kapsztadu wzdłuż wybrzeża. Na to wszystko mam 2, a na
pewno nie więcej niż 3 tygodnie. Kapsztad to chyba nie więcej niż 2 dni,
winnice wokół to raczej sobie daruję, bo podobne są w Europie. raczej myślę o
ciekawych przyrodniczo miejscach.

Czy uważacie, że taka wycieczka jest bezpieczna (będziemy podróżowali we
dwóch) ?

Jakieś sugestie co do noclegów. Mamy dość skromny budżet. Czy jest w RPA
jakaś sieć tanich hoteli (do 40 USD/doba za dwójkę)? W grę wchodzi też spanie
na kempingach w namiocie. Czy jest tam dużo kempingów i czy ta forma noclegu
jest tam praktykowana ?
    • marts Re: Republika Południowej Afryki 20.08.04, 10:29
      jezdzilam sporo po RPA na poczatku roku i podaje kilka uwag:
      1. w kapsztadzie mozna spokojnie spedzic dwa albo trzy tygodnie
    • Gość: Raf Do Marts: Republika Południowej Afryki IP: *.ey.com.pl / *.ey.com.pl 27.08.04, 14:51
      Marts, a kiedy dokładnie są w RPA wakacje ? My się wybieramy na 3 tygodnie od
      27 września. Czy trafimy na wakacje ??? Pls o info.
      • Gość: NEMO Re: Do Marts: Republika Południowej Afryki IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 27.08.04, 16:09
        Prawdziwy sezon to Grudzien - Styczen, gdyz wtedy sa wakacje szkolne i prawie
        cala RPA jedzie przed siebie - najczesciej nad ocean ale nie tylko.
        Nie wszystkie uwagi Martsa sa zupelnie trafne. Przy pierwszym pobycie wszystko
        jest ciekawe. Nie zupelnie jest tak, ze jazda samochodem to nuda. Dla przykladu
        jadac z Kapsztadu do Johannesburga widzi sie wiele calkiem odmiennych
        krajobrazow, ktore na pierwszy ( i nie tylko ) raz pozostawiaja niezapomniane
        wrazenie. Droga wzdluz wybrzeza: z Kapsztadu w jedna i druga strone ma wiele
        uroku. Bardziej chyba znana i urozmaicona ta przez George i dalej. Warto
        zobaczyc Mossel Bay oraz Przyladek Igielny.
        Interior tez ma wiele ciekawostek ale obawiam sie, ze 3 tygodnie i tak bedzie
        wypelnione po brzegi wrazeniami jesli tylko ograniczyc sie to tego co
        wspomnialem.
        Z reszta szczegolow Marts ma racje. Z jednym dodatkiem. Prawdziwa ( jesli
        takowa jeszcze jest, nie zanieczyszczona wplywami komercji turystycznej) Afryke
        tez mozna zobaczyc w RPA tylko nalezy zboczyc z glownych tras, nawet wjechac na
        drogi szutrowe.


        Pozdrawiam
        • Gość: Raf Re: Do Marts: Republika Południowej Afryki IP: *.ey.com.pl / *.ey.com.pl 30.08.04, 11:22
          A masz może coś godnego polecenia poza głównymi szlakami ? Planujemy 3-
          tygodniową pół-pętle samochodem: z Joburga-Blyde-Kruger-St.Lucia-Drakensberg
          (Royal Natal)-Dwesa/Cwebe (w Ciskei), potem coś na Garden Route (może
          Plattenberg/Knysna), potem chwile w okolicach Stellenbosch i na końcu
          Kapsztad. Jeśli znasz jakieś absolutne przeboje 'Afryki szutrowej', które
          moglibyśmy odwiedzić lekko zbaczając z tej trasy (Namaqualand i cały North-West
          niestety nie tym razem ...), to będę bardzo wdzięczny za info.

          PZDR
          • Gość: NEMO Re: Do Marts: Republika Południowej Afryki IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 30.08.04, 16:12
            Popatrzylem na ten zgrubny plan wycieczki i sadze, ze 3 tygodnie to jednak moze
            byc malo czasu - szczegolnie, jesli jest to pierwsza wizyta w tych stronach.
            Jak Marts wspomnial odleglosci sa znaczne jesli porownac je z Europa. Tak na
            oko to masz przed soba do 9 dni za kierownica ( szczegolnie jesli jadac jako
            turysta chcesz sie zatrzymac i popatrzec ). Jesli przyjac po jednym dniu na
            odpoczynek i rozejrzenie sie wokolicy urasta to do okolo 16 dni. A takie
            miejsca jak Kapsztad i okolice, Park Krugera, Drakensberg i wiele innych to nie
            jest na jeden dzien. To samo dotyczy "Afryki szutrowej" - sa to zakatki, gdzie
            diabel czesto mowi dobranoc, do ktorych najpierw trzeba przejechac kilkaset
            kilometrow "cywilizowana" droga by potem miec frajde zupelnego oddalenia od
            cywilizacji. Co moge poradzic. Jest taka ksiazka "Off Beaten Track", ktora
            opisuje rozne trasy ( zasadniczo 1 dniowe ) w roznych rejonach. Prosze spytac w
            ksiegarni na lotnisku w Johannesburgu. Mysle, ze bedzie to bardziej pomocne,
            gdyz wlasnie pozwoli na okazyjne opusczenie zaplanowanej trasy i "myszkowanie "
            po okolicy.
            Mam nadzieje, ze troche pomoglem.

            Pozdrawiam
            • Gość: Raf Re: Republika Południowej Afryki IP: *.ey.com.pl / *.ey.com.pl 30.08.04, 19:13
              Dzięki za namiary na książke, poszukam na lotnisku albo via Internet. Może się
              przydać, nawet jeśli nie tym razem.

              A skoro już tak Cię wypytuję - to może potrafisz polecić najciekawszą drogę z
              St Lucia do Drakensberg ? Wolałbym nie jechać główną N2 ale bocznymi przez
              Zululand. Zastanawiam się tylko w jakim stanie są te drogi, bo ten dystans jest
              dość spory.
              • Gość: NEMO Re: Republika Południowej Afryki IP: *.mweb.co.za / *.mweb.co.za 30.08.04, 20:56
                Zasadniczo drogi w RPA sa bardzo dobre. Nawet te boczne pozwalaja na bezpieczna
                i szybka jazde, tym bardziej, ze czesto na bocznych drogach ruch jest znikomy.
                Ale tez uwaga, w Zululandzie/Natalu mozna sie nadziac na szwendajacy sie przy
                drodze inwentarz zywy. Nawet drogi szutrowe nie sa takie zle i spokojnie mozna
                na nich utrzymac predkosc okolo 80 km/h, pod warunkiem, ze kierowca nie za
                bardzo przejmuje sie grzechotem samochodu.
                Jesli jest to pierwszy wypad do Poludniowej Afryki pomysl jazdy N2 wzdluz
                wybrzeza do Durbanu a potem N3 na Pietermarizburg i dalej nie jest zly. Przede
                wszystkim jedzie sie wygodnie i szybka a droga, wbrew pozorom obfituje w
                ciekawe widoki i nie jest nudna( minus - jest platna). Przejazd na "przelaj"
                to jazda zygzakami i w efekcie spore nadrabianie drogi. Jesli nie jest to
                problemem prosze sprobowac np. zjechac z N2 w Stanger na trase R74 (Kranskop,
                Greytown) i dalej przez Tugela Ferry i Pomeroy do Dundee i Ladysmith by stamtad
                przeskoczyc do Royal Natal w Drakensbergu. Mozna zobaczyc troche folkloru i
                tutejsza prowincje. Jako ciekawostke podam, ze dwa lata temu, za Pomeroy
                utknelismy w sniegu w czasie powrotu z urlopu ( tutejsza zima w lipcu).


                Pozdrawiam
                • Gość: Raf Re: Republika Południowej Afryki IP: *.ey.com.pl / *.ey.com.pl 31.08.04, 09:31
                  OK, właśnie nad tą drogą myślałem. Na N3 i tak jesteśmy skazani, gdy będziemy
                  jechać z Royal Natal do Ciskei. Byłeś tam może ? (chodzi mi o tzw. Wild Coast -
                  Cweba/Dwese Nature Reserve). Ten zakątek leży na uboczu (mówią o utrudnionym
                  przejeździe po ulewach) ale podobno jest super. Wiesz może coś o tym ?

                  PZDR
                  • Gość: NEMO Re: Republika Południowej Afryki IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 31.08.04, 15:07
                    Trudno jest radzic majac swiadomosc konsekwencji ie. mozliwego niezadowolenia.
                    Nie jestes skazany na N3. W Howick mozesz zjechac na R617 i jechac na Bulwer a
                    potem na Donnybrook i Ixopo by dalej kontynuowac w strone wybrzeza i N2. Jest
                    to bardzo mila trasa, pelna swoistego uroku. Z drugiej strony jazda N3 w strone
                    Durbanu ma na tym odcinku wiele widokowych ciekawostek, warto "zaczepic" o
                    Durban, ktory ma zupelnie inna atmosfere niz Kapsztad czy tez Johannesburg a
                    nie jest chyba tak reklamowany i modny zagranica jak Kapsztad.
                    Nie, nie bylem w Cwebe/Dwese Nature Reserve, wstyd przyznac ale nie dotarlem
                    tego zakatka mimo, ze czesto bywalem bardzo blisko. Jest to jeden z
                    biedniejszych, jesli nie najbiedniejszy rejon Poludniowej Afryki( dluga
                    historia). Gdy zjedziesz z N2 w strone wybrzeza bedziesz na "dziewiczych"
                    terenach. Drogi sa szutrowe i prawda jest, ze gdy popada deszcz moga, tak jak
                    to drogi tego typu, byc trudne do przejechania, chyba, ze ma sie samochod o
                    mozliwosciach terenowych. Nalezy jednak uwazac na rzeczki, ktore wylewaja przy
                    okazji silnego deszczu, gdyz potrafia porwac samochod podczas proby przejazdu
                    przez zalana droge. W centralnej Poludniowej Afryce wrzesien jest jeszcze suchy
                    ale na wybrzezu pecha z deszczem mozna miec niezaleznie od pory roku.
                    Jesli pozniej wybierasz sie wzdluz wybrzeza bedziesz mial pelno wrazen - mysle,
                    ze podroz jedyna w swoim rodzaju. Warto zjechac z trasy do Przyladka Igielnego
                    ( najbardiej na poludnie wysuniety cypel Afryki). Coz nie jest to juz to samo
                    co kiedys, tereny wokol terenu chronionego obrosly "liszajem" zabudowy ( domy
                    wakacyjne). To samo stalo sie z Mossel Bay, ktore tez warto zobaczyc, chocby
                    dla drzewa pocztowego i repliki zaglowca jakim plynal Diaz. O innych
                    oczywistych miejscach na trasie wycieczki nie wspominam.
                    Czy z Kapsztadu jedziesz samochodem do Johannesburga? Jesli tak, radze sie
                    zatrzymac po drodze, nawet na krotki odpoczynek, w Matijesfontein. Jest tam
                    wiktorianski hotel, przy stacyjce kolejowej, dookola polpustynia - Wielkie
                    Karoo. Mozesz rowniez zjechac z N1 i skierowac sie na Kimberley. Wielka Dziura
                    jest atrakcja ale wedlug mnie muzeum na terenie kopalni jest naprawde doskonale.


                    Pozdrawiam
                    • Gość: Raf Re: Republika Południowej Afryki IP: *.ey.com.pl / *.ey.com.pl 31.08.04, 17:06
                      Na szczęście nie wracamy do Joburga, bilet powrotny mamy z Kapsztadu
                      (bilet 'widełkowy' - dlatego robimy pół-pętle). Dzięki za konkretne info -
                      muszę wziąć mapę w łapę i to przemyśleć. Problemem przy ew. zjeździe w Howick
                      może być czas - tego dnia musimy zrobić długą trasę z Royal Natal do Cwebe, a
                      nie chciałbym bocznymi dróżkami Ciskei podróżować wieczorem (Khosa Nostra ;-).
                      No ale zobaczymy na miejscu, jeśli tylko będzie czas, to wszystko jest możliwe.

                      Co do dalszej drogi po Garden Route to największym problemem jest eliminacja
                      miejsc atrakcyjnych na rzecz atrakcyjnych jeszcze bardziej. Przyl. Igielny
                      chyba musi odpaść tym razem (przegrywa w konkurencji z Little Karoo, winnicami
                      i Cape).

                      Co do Drakensberg, to plan mam następujący: zatrzymać się na noc na przeł.
                      Sentinel (Witieshoek Mt Resort - niedawno robiłem rezerwację i przez pomyłke
                      dodzwoniłem się do jakiejś Murzynki we Free State, która wprawdzie nie mówiła
                      po angielsku, ale podała mi poprawny numer do tego schroniska !!!), następnego
                      dnia w góry, wieczorem przejechać do Royal Natal i tam zostać jeszcze jeden
                      dzień lub dwa. Pytanie brzmi : czy to aby jest wykonalne i czy rzeczywiście
                      Royal Natal czy może lepiej wybrać Giant Castle albo jeszcze coś innego (co do
                      zasady chcemy nocować pod namiotem i podobno kemping w Royal jest najlepiej
                      położony i najfajniejszy).

                      A tak by the way - co i kiedy cię zaniosło do RPA ?

                      PZDR

                      • Gość: NEMO Re: Republika Południowej Afryki IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 31.08.04, 18:01
                        Najogolniej odpowiem tak. Jesli lubisz przyrode, bedziesz jechal i wolal "och"
                        i "ach" na kazdym kroku. I tak bedzie za kazdy razem, gdy zawitasz w te strony.
                        Szybkosc przemieszczania sie stoi w sprzecznosci z odwiedzniem miejsc i
                        czestymi postojami. Glownymi drogami przemieszczasz sie szybko ( max. predkosc
                        120 km/h) i bez problemu np dystans 600 km ( JHB-Durban ) pokonasz w 6 godzin
                        bez wysilku. Kapsztad - JHB w 15 godzin nie powinien sprawiac problemu. Itd.
                        Oczywiscie boczne drogi obnizaja srednia ale sa tez dodatkowe wrazenia. Zgadzam
                        sie, ze po drozkach Ciskei raczej nalezy podrozowac za dnia.
                        Akurat tej czesci Drakensbergu ( to sa chyba po polsku Gory Smocze?), o ktorej
                        wspominasz dosyc dawno nie odwiedzalem a i wtedy rezerwowalem miejsce w hotelu -
                        tak wiec kempingow akurat nie znam. Zapewniam, ze gdzie nie wyladujesz nie
                        bedziesz zalowal, tylko moze szkoda czasu na jezdzenie.
                        Tajemnica powyzszego jest take, ze teraz my jezdzimy na "druga strone" drogi,
                        tam, gdzie Drakensberg przypomina raczej gorki, pogorki. Najpierw jedzie sie
                        glowna droga, potem mniej glowna, potem szutrowa, potem zjezdza sie z drogi
                        szutrowej i przeprawia przez rzeke i znika z pola widzenia ludzkosci - tam
                        bywamy my , z namiotami i bez kontaktu z ludzkoscia przynajmniej na kilka
                        dni.
                        Na ostatnie pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Bylo jednak to na tyle dawno, ze
                        w Polsce czuje sie jak turysta i zaprzestalem jazdy samochodem po przeciwnej
                        stronie drogi.

                        Pozdrawiam
                        • Gość: Raf Re: Republika Południowej Afryki IP: *.ey.com.pl / *.ey.com.pl 31.08.04, 18:29
                          To brzmi niezwykle tajemniczo <teraz my jezdzimy na "druga strone" drogi,
                          tam, gdzie Drakensberg przypomina raczej gorki, pogorki>.

                          Masz na myśli Lesotho czy może Nepal ? ;-)

                          W każdym razie dzięki za wszystkie infos. PZDR
                          • Gość: NEMO Re: Republika Południowej Afryki IP: *.mweb.co.za / *.mweb.co.za 31.08.04, 21:11
                            Dokladnie po drugiej stronie N3. Nic z tajemnicy, tylko tereny mniej popularne
                            i wiele wiecej spokoju.


                            Pozdrawiam
                            • Gość: PB Do NEMO IP: *.dsl.pipex.com 01.09.04, 13:58
                              Witam,

                              Widze ze mieszkasz w RPA nie wiem czy dlugo ale zaryzykuje i zapytam bo moze
                              sie orientujesz. Za 3 miesiace wybieram sie na pol roku do RPA. Bedzie to juz
                              moja trzecia wizyta. Chce sie tam osiedlic na dluzej, czy overseas people z MBA
                              i kilkuletnim doswidczeniem (mieszkalam juz w 3 krajach) maja szanse na
                              znalezienie pracodawcy, ktory wystapi o work permit? Wiem, ze ciezko jst dla
                              miejscowych ludzi i rynek pracy jest chroniony.

                              Pozdrawiam

                              PB
                              • Gość: NEMO Re: Do NEMO IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 01.09.04, 16:09
                                Z tej racji, ze mieszkam tutaj i od 10 lat pracuje sam dla siebie trudno mi
                                jest wypowiadac sie autorytatywnie o sprawach imigracji. Teoretycznie RPA
                                cierpi na brak ludzi z kwalifikacjami. Prawda jest jednoczesnie taka, ze
                                bezrobocie jest na wysokim poziomie. Akurat ci, ktorzy sa bezrobotni nie musza
                                sie zaliczac do wysoko kwalifikowanych ale wyznacza to do pewnego stopnia
                                polityke rzadu. Wiem, ze przepisy dotyczace pracy obcokrajowcow i osiedlania
                                sie byly i sa przyczyna stalych kontrowersji. Byl nawet moment, ze firmy
                                zagraniczne z biurami tutaj mialy klopoty z uzyskaniem tymczasowych zezwolen
                                dla wlasnych pracownikow sciaganych na krotki okres czasu z zagranicy.
                                Tak wiec nie wyglada to rozowo. Nie oznacza to jednak braku mozliwosci. Sprobuj
                                dowiedziec sie o aktualnej sytuacji prawnej w ambasadzie RPA w Warszawie.

                                Pozdrawiam
                                • Gość: PB Re: Do NEMO IP: *.dsl.pipex.com 01.09.04, 17:24
                                  W Warszawie to wogole powiedzieli ze to praktycznie niemozliwe sie
                                  przerelookowac jak dzwonilam ze wzgledu na prace, w Londynie gdzie mieszkam od
                                  kilku lat tez nie powiedzieli tego czego nie wiedzialam a o RPA juz nie mowie..
                                  Natomiast wiem ze teraz mial byc wprowadzony nowy akt imigracyjny, tylko nie
                                  wiem w jakim stopniu to dotyczyc bedzie work permits czy beda jakies
                                  dodatakowe restrykcje.
                                  Najlepiej to chyba byc na miejscu i szukac. Mam kilka kontaktow wiec moze
                                  bedzie dobrze.
                                  dzieki za info
Pełna wersja